Dzisiejsza trasa ostatecznie poprowadziła mnie w leśne rejony. Moje ulubione i od września dość często odwiedzane rejony... Lasów Północy od strony Skrzydłowa i Powalic. Nie mam jednak na nic ambitniejszego ani pomysłu ani większej chęci. Nie czuję się dzisiaj znowu za dobrze. Bo gdyby nie to, to wykorzystałbym pogodę i dzisiejszy dzień na wycieczkę do Ueckermünde. Już od jakiegoś czasu myślę aby tam pojechać. Lepiej poznać te rejony. Wziąć aparat, drona. I fajnie spędzić czas. A niestety okres jesienno-zimowy trochę to utrudnia. A, że czułem się jak się czułem to pojechałem w krótszą aczkolwiek nadal ambitną trasę. I udało się zrobić 30 km. Taki miałem na dzisiaj cel. Pokręciłem się trochę po tych tutejszych lasach. Wszędzie mokro, błoto. No wszędzie gdzie las. To takie ciężkie warunki. Jednak przetrwałem i je. W nieco chłodnym dniu - dziś tylko maksymalnie +5℃. Miało wiać ale będąc pod ochroną lasu a raczej tego co z niego zostało to tak nie odczuwam..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1703
Trasa nr [łączna]: 1780
Trasa nr [na blogu]: 1694
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 10
W tym roku: 168
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1766 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1680 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 29344.7 km
Stan Licznika Końcowy: 29375.25 km
Stan Licznika Końcowy2*: 29181.67 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 7801 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 7832 km
Maksymalna prędkość: 23.8 km/h
Przejechałem: 30.55 km
Przejechałem [msc]: 250.9 km
Przebieg roweru [rok]: 4689.89 km
Przebieg roweru [suma]: 66123.35 km
Przejechalem w 2025: 4689.89 km
Podroż dookoła świata (2025) 11.7247 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 165.3084 [%] km
Czas jazdy: 02:42:19 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4214:32:59 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3991:06:51 h
Czas Jazdy Suma (2025): 299:04:33 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 16:29:08 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:38:55 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:46:49 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:20:37 h
Średnia: 11.31 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego w całości (no tak w 99%) była po lasach. Kusiła mnie perspektywa powrotu z Powalic przez Rymań ale nie poddałem się. Chociaż nie widział mi się ten powrót przez te błoto na PŻ16... Najgorszy odcinek trasy. Trasę zacząłem na leśnym przystanku w Skrzydłowie skąd pojechałem pod uszkodzony most za jeziorem Popiel. Z perspektywy mostu mógłbym pojechać na Powalice czy Orzeszkowo. Możliwości byłoby sporo no ale nie da rady tam przejechać co już w tym roku udowodniłem: Powalicki las:" - "z dwóch stron mostu". Przejazd do niego był jednak trudny. Wszystko zalane. Drogi rozjeżdżone przez te leśne kurwy co tu nieustannie wracają i wszystko niszczą... Pomimo tego, że chciałem się poddać i jeszcze przed mostem wracać drogą PŻ15 do drogi PŻ16.. To się na szczęście nie poddałem. I dojechałem do mostu. Zrobiłem kilka fotek. I dłuższy odcinek drogi w trudniejszych warunkach pokonałem w powrotnej drodze. Skierowałem się teraz wcale na nie łatwiejszy odcinek drogi który prowadził mnie na Powalice. Gdzie ostatecznie wjechałem do samej wioski aby zrobić nieco większą odległość. Najgorszy do pokonania był odcinek PŻ16. Utwardzony szutrem odcinek PŻ14 nie wykazywał żadnych trudności. Tam to się z powodzeniem jechało w obydwie strony! Tyle, że teraz już tak smutno. Stoją łyse te drzewa. Tak szaro jest.. Droga minęła dość szybko. Zaś droga powrotna nieco mnie wkurwiła. Po raz kolejny w tym roku incydent z baterią. Rozłączyło się nagranie... I chuj. Wszystko szlak trafia bo się kurwa postanowiło rozłączyć... Będę musiał jeszcze mocniej podkleić baterie Newell 1380 mAh (te czarne) - pojemniejsze - ale za to węższe od oryginalnych czy mniejszych ich odpowiedników (1240 mAh). O ile to wina samych baterii. Myślę, że po prostu gniazdo zarówno baterii jak i na kartę SD jest wyrobione. W końcu prawie 10 lat korzystam z tej kamerki. I to dość intensywnie. Miało się prawo wszystko wyrobić i zużyć. Nie mniej jest to bardzo wkurwiające... Nie mniej spróbuję mocniej podkleić taśmą może się uda. Po incydencie czekała mnie końcówka drogi PŻ14. I znacznie gorszy powrót przez PŻ16. Tam jest zalane i to mocno... Nie mniej szybko minęły te gorsze momenty.. W takiej już totalnej jesieni.. Prócz opadów pozostałych i tak nielicznie liści.. Leciały złote igły.. Z drzew.. Tworzyło to piękny ale zarazem smutny spektakl... I znowu jesień. Znowu ten czas w którym to nie dość, że jest smutno to jeszcze trzyma się mnie depresja..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)