Trasa z dnia dzisiejszego była spontaniczna, na przejechanie się. W sumie nie wiem czy planowałem jechać czy nie planowałem. Mam wciąż do ogarnięcia parę spraw a konkretnie nie mam na to weny. Dni w szkole mnie wykańczają. Sytuacje tutaj też. Coraz mniej można mówić o szkole. A coraz bardziej o zwykłym burdelu. Z coraz większą liczbą nieprawidłowości w zachowaniu dzieci, nauczycieli, rodziców. Wykańcza to powoli każdego. No i to jest drugi rok jako nauczyciel i też mi jakoś lepiej nie idzie. Nie mniej dzisiaj zniszczyła mnie inna rzecz. Opowiedzenie o sytuacji z weekendu a dokładnie z sobotniego wyjazdu. Pojawia się też podejrzane zachowanie WF'istów. Którzy od początku roku jak nigdy ciągle ze sobą siedzą w swoim kantorku. I na wycieczki to razem jadą. I tak samo razem siedzieli i pili w autokarze i na samej wycieczce. Można zrozumieć wiele rzeczy ale chlanie 20h to.. Nie mieści się w moim toku rozumowania. Pić od 4 rano do 24. Czyli jakby nie patrzeć 20h. Pojawiło się takie dziwne przypuszczenie jakby męska część grona - a więc ta nie liczna w tej jebanej placówce - miała się zmówić, podjąć jakiś chanlage na pijackich spotkaniach na Dzień Chłopaka, jakie mieliśmy u dyktatora - gdzie ostatni raz takie spotkanie na jego działce, a przynajmniej z moim udziałem było w 2023 r. Od tego czasu były już dwie zdrady. Zwykłe kurwienie się w tej szkole. Jest podejrzenie, że WFiści też. Nie jest to potwierdzone ALE jak to prawda to ja kurwa pierdolę tą szkołę. Nawet nie nazywam tego szkołą a jebanym burdelem. Wypierdalam z stąd i z tego zjebanego środowiska. Przez te wątpliwości sam się czuję gorzej. Gorzej, że urodziłem się jako mężczyzna. A więc po nie właściwej stronie. Nie odnajduję się w tym zjebanym świecie. I mam coraz trudniejszy dostęp do czegoś normalnego - normalnej relacji, podczas której można z kimś na odpowiednim poziomie intelektualnym porozmawiać. Bo to zaczyna być widziane jako podejrzenie zdrady, romansu?! No kurwa. No ja się osobiście takim pierdoleniem nie przejmuję. No ale są osoby, które są na to podatne. No a ja jestem w takiej sytuacji, że nie mam zbyt wielu znajomych, przyjaciół. I sytuacja w tej pierdolonej szkole - odbija się także rykoszetem na mnie. A po słowach jakie dziś usłyszałem od bardzo dobrej koleżanki. No nie czułem się za dobrze. Nie mogłem na niczym myśli skupić. Odebrałem to w sposób w którym sam się czuję winny tego, że zarówno pojechałem w tą sobotę na wycieczkę czy, że uczestniczyłem w jakimkolwiek spotkaniu z dyktatorem na jego działce. Może uniknąłbym wtedy wątpliwości, że też mógłbym brać udział w tej całej sytuacji. I może złość koleżanki nie jest bezpośrednio na mnie skierowana ale tak się dziś poczułem. I tak nie jest dobrze. Dobija mnie każdy dzień samotności. A jeszcze ryzykuję kolejnymi wykluczeniami zważywszy tylko na to, że urodziłem się jako chłopak. A te środowisko szkolne jest po prostu pierdolnięte. I to jest zdrowo pierdolnięte.. Musiałem się przejechać. Na szybkiego w wczesne dzisiejsze po południe pojechałem trasą Makowice_Słudwia. Co ciekawe zrobiłem ją z bardzo ładnym czasem. Na ostatnich przejazdach tą trasą - moje czasy były znacznie gorsze: Trasa Makowice-Słudwia z 15.10 i Trasa Makowice-Słudwia z 08.10.. Dla przykładu.. A dzisiaj taka odmiana.. Ta cała złość, emocje znalazły w sumie lepsze ujście.. Napędzając mnie na trasie..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1686
Trasa nr [łączna]: 1763
Trasa nr [na blogu]: 1677
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 13
W tym roku: 151
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1749 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1663 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 28900.8 km
Stan Licznika Końcowy: 28919.69 km
Stan Licznika Końcowy2*: 28726.11 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 7358 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 7377 km
Maksymalna prędkość: 27 km/h
Przejechałem: 18.89 km
Przejechałem [msc]: 333.85 km
Przebieg roweru [rok]: 4234.26 km
Przebieg roweru [suma]: 65667.72 km
Przejechalem w 2025: 4234.26 km
Podroż dookoła świata (2025) 10.5856 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 164.1693 [%] km
Czas jazdy: 01:00:20 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4185:10:06 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3961:43:58 h
Czas Jazdy Suma (2025): 269:41:40 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 23:16:04 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:47:23 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:47:10 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:20:59 h
Średnia: 18.89 km/h
Dzisiejsza trasa podyktowana jest złością. Nie tyle co na uwagę koleżanki, racjonalnie myślę, że źle ją rozumiem. I po prostu biorę to do siebie.. Czując się winny tej sytuacji - chociaż tak naprawdę nic nie zrobiłem. Nie mam wpływu na to, że różne osoby w tej pierdolonej szkole kurwią się ze sobą. Zdradzają się. I jest tutaj taka nie zdrowa sytuacja. Wszystkie osoby zamieszane w takie akcje powinny być w trybie dyscyplinarnym wypierdolone ze szkoły. Nie jestem przecież niczemu więcej winny jak temu, że urodziłem się po nie właściwej stronie. Na pewno żyłoby mi się lepiej gdybym się urodził dziewczyną. I byłaby to rzeczywistość znośniejsza. Od tej którą mam na co dzień. Jedyną walką o chwilę uwagi, i chociaż udawaną przyjaźń. A nic więcej nie potrzebuję. Czując się codziennie tak samotny.. Te całe, zwątpienie, smutek i złość odbiło się co ciekawe -> pozytywnie na wynikach dzisiejszej trasy. Pojechałem wariantem przez Słudwia na Czarne i Makowice. Mijałem kontynuację remontu stodoły w Dobiesławiu. Coraz więcej jesiennych barw. W dalszym ciągu był burdel na lotnisku Makowice. Związany z wycinanymi na lotnisku drzewami. Część drzew zabrano. Pozostała część została. I nie wiadomo jak długo potrwa ten stan. A bez zabrania tych drzew i pewności, że nie będzie ponownie wycinek.. Nie dojdzie do uporządkowania drogi, która wciąż jest zasyfiona pozostałościami po wycinkach. Na koniec mojej wędrówki jest jeszcze jedna ciekawa sytuacja - w końcu - po tylu tygodniach od skończenia prac na odcinku drogi DW152 (przez Płoty wzdłuż ul. Łobeskiej) co i tak jest DW152 i fragmentem za miastem pod wieś Jarzysław - w końcu ekipa odpowiedzialna za te prace wzięła się za malowanie pasów. Malowali akurat w mieście. Na sugestię organizatora ruchu, pojechałem fragmentem malowanych pasów przez most nad Regą po chodniku. Niby to miałoby być lepsze?! Skoro ich durni pracownicy stojąc w całości na chodniku bezmyślnie otwierają klapę busa. Jakbym był bliżej to ryzykowałbym jebnięcie. Bezmyślne kurwy. Nawet nie spojrzą. Mogłem pozostać na ulicy bo mam prawo na niej być. Nawet jeśli jest remont... drogi... Cokolwiek innego. Nie jest to warunek uprawniający do jazdy po chodniku. A, że był to tylko kawałek. I wciąż trzymały mnie złe emocje to tak pojechałem. Wróciłem wkrótce do domu ale mnie złość nie przeszła. Skorzystałem poniekąd z słonecznego, ładnego po południa. I wybrałem się już samochodem do Truskolasu. Nadal musiałem wyjeździć, wyciszyć stan w którym się znalazłem...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)