Trasa z dnia dzisiejszego jest moją kolejną ekspansją po Szczecinie, po niechlubnym powrocie. Dzisiejszy cały dzień przebimbałem na komendzie wojewódzkiej KWP. Na koniec dnia w tą zmienną zimową pogodę postanowiłem zrobić małą trasę. Związku z tym, że mam żarcie, dużo z domu wziąłem - to dzisiaj robiłem tylko trasę przez Przecław do siebie do internatu. To już drugi raz jak robię trasę, która kojarzy się z zakupami w Dino w taki sposób: Trasa Przecław-Mierzyn z 27.01. A ile się w tym czasie zmieniło! W sensie, że dnia przybyło! Z dzisiejszych obserwacji wynika, że tak do 17:30 to na spokojnie jest widno! Później już raczej nie, bo koło 18 to już ciemno. Ale nie mniej dzisiaj wróciłem za widna! I to pomimo wyjazdu z pod KWP o godzinie 15:30. Tzn po godzinie 15:30.. Bo teoretycznie 15:30 to ja dopiero mogę z pokoju wyjść, a gdzie opuszczenie całego budynku? Przygotowanie się do wyjazdu i sam wyjazd?! Tym się już zasrany pracodawca nie przejmuje. A dla mnie to nie jest kurwa obojętne. No mimo tego udało się dojechać! Dnia sporo przybyło! Trochę wypadłem z rytmu śledzenia tego trendu, no bo kilka dni (6 dni) nie jeździłem w ogóle, a potem jeździłem tylko w moich stronach rodzinnych a tam przecież nie wyjeżdżałem na koniec dnia.. Na koniec dnia to ja co najwyżej przyjeżdżałem! Więc nie miała dla mnie znaczenia długość dnia. A ta się mocno zmieniła.. Pisałem o tym we wczorajszym wpisie: ZS: Smutna trasa. Pisałem w nim również, że zaczyna się coś z napędem na nowo chrzanić. A dopiero ten napęd pochwaliłem na weekendowej trasie: Trasa "50-tka" z 15.02. A wszystko się zaczyna na nowo chrzanić.. Przebieg napędu zaczyna dobijać do 10k. Dni są coraz dłuższe i na spokojnie do końca lutego będę wstanie przejechać trasę zakupową w Dino do siebie za dnia! Brakuje mi na to właśnie ok. 2 tyg. Czyli tyle co do końca miesiąca zostało - takie nie całe 2 tyg, ale powinno z tyknąć. W końcu dzień po dniu wydłuża dzień o 1-2 min. A ja będę potrzebował mieć widno do ok. godziny 18. W końcu zakupy zwykle trwają 20-30 min?! ;o A nawet nie liczyłem, ale zwykle koło godziny 18 może po godzinie 18 zjeżdżałem. A ten cały czas to wszystko co się dzieje z Aurelią ma ogromne znaczenie! W końcu od długości dnia zależy to kiedy porobię nowe zdjęcia zużywającego się napędu, którego przebieg zaczyna zbliżać się do 10k . To oczywiście takie założenie, że napęd do tego czasu przeżyje! W końcu nie wiem co będzie się działo na kolejnych trasach. Na razie co jakiś czas coś tam zgrzytnie i się źle łańcuch ułoży, a także znowu blokuje mi się przejście między 2 przełożeniem a 1 przełożeniem manetki (przypominam, że 1 to największa koronka kasety a 8 to najmniejsza). Dzisiaj sporo o tym myślałem. I nie miałem czasu myśleć o smutkach egzystencji ;) Trzyma mnie może to, że na weekend znowu zjeżdżam do domu, a w tym tygodniu trochę mnie nie będzie w KPW, tylko dzisiaj byłem i w poniedziałek :P Ale tak do końca tygodnia będę na magazynie. To zawsze jakaś zmiana i ta akurat jest pozytywna :) Dzisiejsza trasa niesie za sobą jednak coś jeszcze.. Oprócz zmiennej do granic możliwości pogody. Niesie jeszcze policyjną kontrolę. Drogówka mnie złapała pod wsią Dołuje, gdzie rzekomo miał jeździć jakiś piany kierowca? :O Jeszcze się do tego odniosę bo to dość ważne :) A teraz tylko napiszę, że czuję się trochę zarżnięty po dzisiejszej trasie, ale pociesza mnie to, że jutro mam na 8 do roboty ;) I o 15 skończę :3 :)
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2020 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 552
Trasa nr [łączna]: 634
Trasa nr [na blogu]: 548
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 9
W tym roku: 28
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 625 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 539 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 3326.17 km
Stan Licznika Końcowy: 3356.37 km
Stan Licznika Końcowy2*: 3351.52 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 15576 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 15607 km
Maksymalna prędkość: 32.4 km/h
Przejechałem: 30.2 km
Przejechałem [msc]: 333.72 km
Przebieg roweru [rok]: 932.31 km
Przebieg roweru [suma]: 23498.04 km
Przejechalem w 2020: 932.31 km
Podroż dookoła świata (2020) 2.3308 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 58.7451 [%] km
Czas jazdy: 02:01:00 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1483:28:27 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1260:02:19 h
Czas Jazdy Suma (2020): 61:38:59 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 21:14:20 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:21:36 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:12:06 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:16:58 h
Średnia: 14.98 km/h
Dzisiejsza trasa zaczęła się dla mnie jak normalny smutny dzień, w tej ograniczającej mnie pracy w KWP, na którą od miesięcy narzekam. Narzekam zarówno na pracę jak i na takie życie. I co ja mam tam robić? Jak tam nic nie ma do roboty, tylko kurwa męczą z durnotami jak aktualizacje systemów z Windows 7 / 8 do Windows 10 i wybrakowywanie sprzętu z Windows XP. A wciąż można taki sprzęt z XP, i jakieś stare przestarzałe drukarki, które się sypią mną stop w komendzie spotkać. Niekończąca się historia powtarzających się awarii.. I takiego przybijającego życia, siedzę tam na siłę i nic nie robię. Dzisiaj zrobiłem dosłownie jedno zgłoszenie - wpisałem hasło administratora aby podłączyć udział z sieci LAN.. Bo coś się zapamiętane poświadczenia wysypały. Także naprawdę imponujący dzień. Realizacja zadania nawet nie 2 minuty, a ja 8h w pracy zmarnowałem. Szczerze? Byłem może jeden dzień na Magazynie. Pracowałem na wybrakówce i nie było źle, tam mi się lepiej podoba. Pewnie będzie tak, że w każdej innej pracy będzie mi się lepiej podobało niż na policji. Tu niewiele osób jest wstanie przetrwać i dłużej siedzieć. Stąd spora zmiana osób. Tylko niektórzy trzymają się tu długo, pozostali mają to w dupie. Trochę posiedzą i odchodzą. I tak to będzie wyglądało dalej. No dobra, po nieproduktywnym dniu pracy wybrałem się w dzisiejszą trasę. Początkowo pogoda była ładna, słoneczko świeciło. To tylko pozory bo nie zdążyłem daleko odjechać, byłem w okolicy Placu Orła Białego jak zaczęło padać przelotnie. Opady utrzymywały się nawet do ul. Mieszka I. Potem było spokojniej, na Gumieńcach cała ul. Cukrowa była zablokowana przez gigantyczny pociąg przewożący jakieś surowce. A miał tych wagonów.. oo sporo.. :) Po tym zniszczonym chodniku, który niektórzy nazywają ścieżką rowerową dojechałem jakoś do Przecławia i wyjeżdżając z niego przez graniczące z nim Warzymice widziałem piękną tęczę! A nawet podwójną tęczę.. Takie starcie się dwóch sił, bo z jednej strony nawalało słoneczko, które zaczęło trochę chmurami zachodzić, padał lekki deszczyk a w oddali nad Szczecinem padał deszcz, i utworzyła się piękna tęcza a zaraz koło niej, słabiej widoczna druga tęcza.. Pięknie! Nie mogłem przejechać obojętnie.. Musiałem parę fotek zrobić. Pięknie nie było jednak zbyt długo, od strony Dołuje nadciągały ciemne chmury. Za Będargowem w stronę Stobna przyniosły początkowo ulewny deszcz, szalał tam także silny wiatr, który utrudniał jazdę. Deszcz ten szybko przerodził się w ostry grad. Padało miejscami tak mocno, że nie byłem wstanie patrzeć na drogę i jechałem po omacku. Chętnie bym się zatrzymał ale też kurwa nie było gdzie. Tu jest zasrane zadupie, że tu przez kilka km dosłownie nic nie ma. Nawet nie zgrzeszę mówiąc, że nie ma tu drogi. Bo to coś ciężko nazwać drogą, zrujnowane pobocza, ogromne dziury, koleiny! A właśnie jak o to chodzi to takie ogromne zniszczenia drogi były na wyjeździe z Warzymic w stronę Będargowa.. Pofałdowana cała droga! Masakra jakaś! Deszcz i grad uspokoił się dopiero pod Stobnem gdzie na chwilę się zatrzymałem. Chwilę odpocząłem, zrobiłem kilka fotek, i pojechałem dalej w stronę Dołuje. Byłem już pod Dołuje jak zatrzymała mnie drogówka prawdopodobnie z Miejskiej w Szczecinie. Mieli podobno zgłoszenie, że ktoś piany rowerem jedzie z lewej na prawą, z lewej na prawą. I się tak pytają czy to o mnie chodzi xD I jeszcze durne pytania czy piłem alkohol xD Badanie alkomatem niczego nie wykazało.. Kurwa koledzy no! Kolegę atakują! :D To ja im w poniedziałek w WRD w Mierzynie ograniczony policyjny Internet wprowadzałem a oni mnie dzisiaj łapią :O Jeszcze takich akcji nie miałem aby mnie drogówka zatrzymywała. Najpierw pojechali w stronę Stobna, zobaczyli mnie i się wrócili. Zmarnowali na mnie kilka minut. To już mała szansa, że tego kogoś złapią. Chyba, że chodziło o mnie :O No kurwa nie wykluczam, że pod ten wiatr w tym gradzie mogłem trochę poza środek tego czegoś czego drogą nie nazwę zjechać.. Tam nie mam punktu odniesienia, żadnych pasów na drodze nic. A patrzeć prosto w walące szpile gradu w oczy się kurwa nie da.. No tak kurwa tu mnie łapią, a ja parę minut temu w myślach zapisuję co zapiszę na bloga, że na nie narzekam tak mocno na pogodę jak na te pierdolone samochody, które tak nieustannie jeżdżą we wszystkie strony. Jakie to jest kurwa męczące.. Zła pogoda pod Dołuje się skończyła. Do końca mojej trasy już mniej wiało, ale też było pochmurnie. Dzień powoli dobiegał końca. Dojechałem przed godziną 17:30 i było jeszcze jasno. Jest nadzieja, że może w przyszłym tygodniu jak wybiorę się faktycznie na zakupy do Dina w Przecławiu to może - może będę miał szansę za dnia wrócić. A nawet jeśli nie to już w Marcu (od 02.03) na pewno powinno się udać! :) I wkrótce długo oczekiwane nowe zdjęcia zużywającego się napędu przy Aurelii.. O ile jeszcze przeżyje tak długo :) W końcu nie wiem czy nagle nie pierdolnie. W końcu po każdym tygodniu w którym jeżdżę mniej czy więcej to te kilometry nabijam.. A jak chodzi o kilometry to w tym tygodniu będę miał już ponad 1 000 km w tym roku! ;) A tym samym będzie już teraz ponad 1 000 km od zdjęć napędu, które ostatni raz robiłem na trasie z 23.12.2019: Makowice-Lotnisko. Ciekawe ile ten napęd, ten łańcuch, ta korba jeszcze przetrwa.. W końcu kilometrów do 10 000 nakręconych na tym napędzie będzie coraz szybciej przybywać! Ja obecnie to będę robił nawet po 200+ tygodniowo.. Na wszystko odpowiedzi znajdą się oczywiście w kolejnych wpisach! Mam nadzieję, że mniej obszernych niż obecnie pisane :) Aha, no jeszcze na koniec napiszę jak się z tą policją skończyło. Sprawdzili dokumenty, trzeźwość. Pogadałem z nimi i pojechali dalej.. A ja pojechałem też dalej, zaraz w Dołuje stanąłem aby zmienić akumulatorek w kamerce i w dalszą drogę, w te ostatnie kilometry.. W których sobie zapierdalałem nawet >20 km/h a nawet szybciej! :)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)