Trasa z dzisiejszego dnia, była zaplanowana nieco inna, niż faktycznie się udało zrealizować. Na taki stan rzeczy ma wpływ kilka czynników. Znowu, to się w ostatnich dniach zdarza regularnie - mamy do czynienia z kołysanką pogodową, ciągłe zmiany aury od holendernych upałów po nagłe, gwałtowne spadki temperatury. Obecnie znowu dochodzi do zwiększania się temperatury, a to spotyka się z gwałtownymi zjawiskami pogodowymi, gwałtowną zmianą ciśnienia atmosferycznego wciągu dnia, co oczywiście wiąże się z tym, że czuję się tak różnie. To, że dzisiaj się nie czułem na siłach jechać bóg wie ile (w planie ponad 100 km) to nie tylko zasługa takiej zmiennej pogody, ale także moja ostatnia trasa: Trasa ze Szczecina, która dość mocno mnie wykończyła. I nie jestem po prostu wstanie z trasy na trasę jechać sporych odległości. W szczelności, że te 80 km i tak robiłem niezłym tempem bo gonił mnie czas do końca dnia. Dzisiaj zebrało się kilka niezależnych od siebie czynników, prócz wspominanych, mieliśmy gości z drugiego końca Polski, którzy przyjeżdżają raz na wiele lat. To nie mogłem się tak do południa w trasę wybrać. Wybrałem się dopiero w godzinach po południowych, o porze gdzie normalnie powinienem jeśli nie już jechać, to już być z powrotem w Szczecinie, aby jutro od nowa iść do tej cholernej pracy eh. Złożyło się jak się złożyło, nie spodziewałem się, że moje plany związane z trasą 20.000 km będą inne. Choć ambitnie, ale nie bez problemów jakie wynikają przez pracę, wspominałem we wpisie: ZS: Sklep Dino z 17.07. Ambicje mnie jednak zawiodły.. Brakuje jednak nie wiele do tego ważnego, wyczekiwanego wydarzenia jakim jest 20.000 km :) Z całą pewnością - uda mi się zrealizować ten zamysł w nadchodzącym tygodniu! :) To kwestia jeszcze 2 - może bardzo pesymistycznie 3 tras.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 443
Trasa nr [łączna]: 526
Trasa nr [na blogu]: 440
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 10
W tym roku: 99
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 519 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 433 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 7 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 0 km
Stan Licznika Końcowy: 0 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 12177 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 12200 km
Maksymalna prędkość: 33 km/h
Przejechałem: 23.69 km
Przejechałem [msc]: 262.5 km
Przebieg roweru [rok]: 2768.88 km
Przebieg roweru [suma]: 19916.87 km
Przejechalem w 2019: 2768.88 km
Podroż dookoła świata (2019) 6.9222 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 49.7922 [%] km
Czas jazdy: 01:15:28 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1253:13:40 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1029:47:32 h
Czas Jazdy Suma (2019): 173:30:26 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 15:47:42 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:34:46 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:45:09 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:19:29 h
Średnia: 18.95 km/h
Dzisiejsza trasa, odbywająca się po południu związana była z bardzo zmienną pogodą. Sama trasa - dość dobrze znana, wiele razy robiona.. Ostatni raz w dniu 30.04.2019 - Wichry i remonty - na trasie Brodników. Od tego czasu to tuż przed rozpoczęciem mojej kariery zawodowej, nie miałem okazji jeździć na Gryfice, na Brodniki czy te strony rowerem.. Co prawda samochodem kilka razy byłem, i nawet przez Brodniki jechałem - omijając cyrki związane z przedłużającymi się wahadłami i remontami na trasie DW109. Ale to nie jest to samo, co pojechać rowerem! Trochę ominęło mnie problemów i postępów w remoncie drogi DW109. Ale to tylko trochę ;) Wciąż istnieje kilka wahadeł, wciąż jest sporo do zrobienia, same prace natomiast posuwają się do przodu, ale jak dla mnie - są one stanowczo za wolne. Tak jak prace z dużym rondem (skrzyżowanie S6/DW109), które wciąż nie jest gotowe, a jego budowa rozpoczęła się już huhuuu: Leśny miejski wojaż - z 12.09.2018. Więc naprawdę minęło sporo czasu a rondo wciąż nie skończone. Od nie dawna w sumie bo od wpisu: Nieudana trasa na Szczecin - rozpoczęła się budowa małego ronda, które wg umów na ukończenie działań nad budową drogi S6 między Płotami a Nowogardem powinna być gotowa do 03.08 - co poddaję w dużą wątpliwość. Na razie jednak nie idzie zweryfikować moich przepuszczeń, gdyż ponieważ strona projektu: S6 GOLENIÓW - KIEŁPINO (w zakładce postęp prac czy gdziekolwiek indziej) - nie jest z aktualizowana na stan Lipiec. Na dzień dzisiejszy, dzień dzisiejszego wpisu pisze, że ostatnia aktualizacja miała miejsce w dniu 05.07.2019. Zaś do wspominanego 03.08 już nie daleko. I to mnie trochę martwi i w sumie nie ustawia bo nie wiem co począć, czy próbować na siłę, zrobić jeszcze w Lipcu finał tras S6, o czym myślałem w ten weekend. Czy mogę to sobie na spokojnie przełożyć na długi weekend (14.08 - 19.08)? Planuję wtedy wziąć 2 dni urlopu (15.08 i 19.08) aby móc sobie w końcu odpocząć. Nie wiem, denerwuje mnie ta sprawa związana z bardzo nie poważną firmą: MOSTY-ŁÓDŹ, którzy lecą sobie w chuja. Zresztą wykonawcy remontu / przebudowy drogi DW109 też sobie lecą i to bardzo. No ale dobra.. Trasa trwała i to ładnie trwała. Jechałem w stronę Brodników co prawda remontami, wahadłami, pod wiatr.. ale starałem się trzymać prędkość co się nawet udawało. W między czasie mocno zmieniała się pogoda, gdy wyjeżdżałem było jeszcze szaro, ale ciepło. Pogoda bardzo mocno (szczególnie ta przed wyjazdem) nawiązywała do wspomnień z trasy: Zgubiona droga z 11.08.2017 r. - nie wiem czemu aż tak, ale bardzo moje myśli wybiegły w przeszłość, aby przypomnieć mi tą konkretną trasę. Wtedy było jednak ciepło i cały dzień szaro. Dzisiaj się sytuacja zmieniła. Jeszcze przed krzyżówką na Baszewice było pełni słonecznie, słonko przygrzewało. Przy Brodnikach robiło się szaro, męczył wiatr, który utrudniał jazdę do Trzygłowa. W Trzygłowie początkowo widziałem ciekawe zjawisko, po szczegółowym zbadaniu okazało się, że nie jest ono takie fajne. Otóż na gałęzi drzewa zwisała korona drzewa, a podstawy nie było nigdzie widać ;o okazało się, że jednak podstawa jest bo się złamała i zwisa obok heh ;) Właśnie, jak już wspominam o Trzygłowie, to mijając Trzygłów obserwowałem niepokojące chmury na tle żytnich zbóż.. Nie powiem ujmujący widok.. Tylko z tego przeświadczenia piękności rozpętała się ulewa, która dopadła mnie w Grębocinie. Początkowo zaczęło się niewinnie, pojedyncze, ale bardzo grube krople deszczu zaczęły niespodziewanie atakować. Miałem nadzieję, że to mały deszczyk, zaraz przejdzie. Ale się zawiodłem! Nie zdążyłem dojechać do remontowanej fragmentami drogi DW109, gdy zaczęło padać coraz mocniej. Pod Płotami, wjechałem w taką ścianę deszczu, że dosłownie nie widziałem nic na kilka metrów przed sobą. Samochody mocno zwolniły, nie które wręcz się pozatrzymywały. A ja dzielnie jechałem dalej. Już i tak byłem tak mokry, że było mi wszystko obojętne. I co najlepsze, gdy już wjeżdżałem w osiedlową ulicę, prowadzącą do mojego domu przestawało padać. Nagle nie wiadomo skąd wyszło słońce! Gdy już zdążyłem odstawić rower, wejść do domu i się przebrać. Było strasznie gorąco, i słonecznie. Za chwilę, nikt by mi nie uwierzył, że padało - tak szybko wszystko powysychało! Naprawdę jakaś kalejdoskopowa pogoda czy coś ;o Nie ważne jednak, co było. Ważne, że pojechałem i zrobiłem sobie pełną wspomnień, fajną i miłą trasę. Takich fajnych stron jak w rodzinnych okolicach, próżno szukać w zniszczonych rozwojem i urbanizacją Szczecińskich i Polickich Ziem..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)