Trasa z dzisiejszego dnia jest kontynuacją wykorzystania pięknej przeważnie słonecznej pogody, która bliżej weekendu i w weekend ma ulec zmianie :( Wykorzystałem to bardzo ładnie, na co miesięczne odwiedziny Pałacyku w Iglicach. W odróżnieniu od mojego ostatniego przejeżdżania przy Pałacyku, dzisiaj wbiłem się na jego teren. Choć jest to nieco utrudnione, i zniechęcające.. Tym bardziej, że tam wszystko pozarastało to choć na chwilę byłem. Na dłużej i tak tu przyjadę. Miałem w planie na ten weekend (6-7.06) taki wyjazd wcielić w życie, ale prawdopodobnie przesunie się to na przyszły tydzień (13-14.06) z nadzieją na lepszą pogodę :) To miał być większy wyjazd - Pałacyk w Żelmowie i Pałacyk w Iglicach. Najgorzej to właśnie z Pałacykiem w Iglicach, którego stan jest coraz gorszy.. W środku nie byłem ale z zewnętrznej ekspertyzy nic nie wskazuje, że jest dobrze. I tak dzisiaj, mimo początkowej niechęci, rozleniwienia pojechałem na tą niedługą trasę. I to mimo tego, że wczoraj też robiłem kilometry: Diabełki. Wczoraj jechało mi się jednak przyznam gorzej. Dzisiaj mimo, że nadal jest wietrznie to jednak udawało mi się przez większy czas trzymać lepsze prędkości, nawet w granicach 20 km/h. A w drodze powrotnej z Reska do Płot?! To już w ogóle zaszalałem. Odcinek między tablicami końca Reska a początku Płot ma ok. 9 km. Pokonałem go w czasie 17:56 min. Czyli UWAGA! ze średnią 30,11 km/h!! Naprawdę niezły wyczyn. Wtedy przeciętne szybkości rzadko kiedy spadały poniżej 30 km/h. Zwykle trzymałem okolice 30 km/h bądź szybciej prułem.. Miałem z wiatrem, i jakoś dobrze mi się jechało. I to mimo obciążeń, w końcu mam naładowane w sakwie wiele niepotrzebnych obciążeń. A mimo wszystko prułem w dwie strony ładnie, z nie wielkimi odcinkami gdzie opadałem z sił i moja prędkość była mniejsza. Starałem się zwykle trzymać tą prędkość w okolicach 20 km/h. Suma sumarum uzyskałem naprawdę ładny czas na tej trasie.. Na trasie do Pałacyku, którą zrobiłem normalną drogą asfaltową w dwie strony ;) Mówię normalna bo w moich wyjazdach w Kwietniu i Maju, droga na Iglice wyglądała nieco inaczej.. Teraz wygląda już "normalnie". Czyli tak jak na tą wioskę za młodych lat jeździło się z rodzicami samochodem, w odwiedziny do znajomych.. Ehh.. Robię się nostalgiczny na stare lata :( Wspomnienia są takie obciążające i smutne - mimo, że życie wciąż trwa czuję się jakby się skończyło.. Mimo, że trasa była naprawdę udana.. I warto było pojechać..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2020 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 618
Trasa nr [łączna]: 700
Trasa nr [na blogu]: 614
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 3
W tym roku: 94
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 691 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 605 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 1183.74 km
Stan Licznika Końcowy: 1225.98 km
Stan Licznika Końcowy2*: 1224.83 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 2256 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 2298 km
Maksymalna prędkość: 39.2 km/h
Przejechałem: 42.24 km
Przejechałem [msc]: 122.93 km
Przebieg roweru [rok]: 3671.48 km
Przebieg roweru [suma]: 26237.21 km
Przejechalem w 2020: 3671.48 km
Podroż dookoła świata (2020) 9.1787 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 65.593 [%] km
Czas jazdy: 02:27:02 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1657:42:56 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1434:16:48 h
Czas Jazdy Suma (2020): 235:53:28 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 07:19:17 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:26:26 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:30:34 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:19:15 h
Średnia: 17.24 km/h
Dzisiejszy wyjazd prócz utrzymania postanowienia na ten rok, z którego nie zrezygnuję.. I nikt nie może mnie powstrzymywać i utrudniać mi tej drogi, ma taki smutny incydent. Nieustające skurwysyństwo i tępione zło.. Wycinki drzew, które idą w najlepsze, zakaz wstępu do lasu.. Wszystko tak mocno się zmienia. Oczywiście negatywnie.. Świat przeszłości pozostaje tylko w głowie, we wspomnieniach, w zdjęciach i filmach z tamtych lat. I w niczym nie przypomina świata rzeczywistego, którego odkrywamy każdego nowego dnia. Te skurwysyństwo miało miejsce za wsią Czarne, w leśnym odcinku drogi DW152. Jest tam wjazd do lasu którym można jechać do Reska bądź Makowic. I przy samej drodze się skurwysyny zajebane ustawili.. Do wyżynania drzew. Do tego są tak bezczelni, że wstawili tabliczki z zakazem wstępu do lasu, właśnie z powodu wycinki drzew! To jeden z przykrych incydentów tej trasy. Drugi miał miejsce za Łabuniem Wielkim do samych Iglic.. Gdzie dziury, dziury, dziury.. Łatane oczywiście jedyną słuszną metodą (zasypywanie kamieniami) co doprowadza do kurwicy.. Pisałem już o tym: Lasami i polnymi drogami. Nic na lepsze się nie zmieniło.. Choć są pewne subtelne zmiany w Łabuniu Wielkim. Odmalowuje się pasy drogowe (używają do tego zajebistej maszyny!), przeniesione zostało również przejście dla pieszych.. A tak swoją drogą przejście dla pieszych w Płotach, nadal nie odmalowane i to od wielu wielu lat (przejście przy skraju drogi DW108), tuż na wjeździe na moje osiedle.. A i z pilniejszych spraw.. Jeszcze jedna ciekawa uwaga ;) Na drodze DW152 kosili trawę ciągnikiem.. Połowę słupków drogowych ominęli, zostawili a połowę przejechali i zniszczyli.. No po prostu.. brak słów.. Brak też słów na zaniedbania i niszczenie przez wandali obiektu Pałacu w Iglicach, który w mojej opinii z miesiąca na miesiąc popada w coraz to większą ruinę :( Także jedynym pocieszeniem jest to, że mimo wszystko pojechałem.. I spędziłem fajnie czas z Aurelią :)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)