05.05.2026
Jazda nr: 1782

Tagi: makowice, makowice_sludwia, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa stanowiła krótką przejażdżkę. W późne po południe. Rzadko się zdarza abym jeździł o takich porach.. Nawet jeśli to późna wiosna czy już lato.. To jednak to są godziny mało naturalne dla mnie. No ale dzisiaj inaczej nie dałem rady. Wróciłem ze szkoły - taki zmęczony. W ogóle pogoda męcząca. Dni - codziennie takie męczące. Bo to ciągle coś.. I potrzebowałem dłużej chwili aby się do działania zmotywować.. A kończyło się to na niczym innym jak prostej rozrywce - czyli oglądaniu SpangeBoba... W sumie - i taka rozrywka jest potrzebna aby się po prostu "odmulić".. Po trudniejszych dniach.. A dzisiaj jeszcze pogoda. Faktycznie nadeszło załamanie pogody o którym mówiono przed majówką. Tyle, że prognozy się pozmieniały. Bo wstępnie w poniedziałek (04.05) miały być burze i padać. A ostatecznie prognozy zmieniły się do tego stopnia, że deszczowy jest dzisiejszy dzień (tj. wtorek 05.05 a także deszczowy ma być jutrzejszy dzień - tj. środa 06.05). Wczoraj jednak nic mi się nie chciało. Nie miałem weny do wpisów na blogu. Ani tym bardziej do bardziej pożytecznych działań! A więc swoje działania ograniczyłem do wyjazdu do lasu.. Do Truskolasu na spacerek. W piękne po południe z piękną pogodą. A z Truskolasu nim skończył się poniedziałkowy dzień - pojechałem do Nowogardu. I obszedłem tamtejsze jezioro (ok. 7 km). W sumie w poniedziałek zrobiłem 10 km na nogach.. I to jest coś!.. A dziś potrzebowałem odpocząć.. Trochę się odmulić.. I ostatecznie w tą krótką trasę pojechałem po godzinie 18.. Fajnie było mimo wszystko. Jak już wróciłem to towarzyszyła mi jedynie taka myśl, że mogłem zrobić sobie dłuższy wyjazd aniżeli te skromne 19 km w ramach cyklicznej trasy Makowice_Słudwia..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2026 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1792

  • Trasa nr [łączna]: 1868
  • Trasa nr [na blogu]: 1782
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 4
  • W tym roku: 63

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1853 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1767 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 31249.4 km
  • Stan Licznika Końcowy: 31268.22 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 31070.06 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 9611 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 9630 km

  • Maksymalna prędkość: 28.5 km/h

  • Przejechałem: 18.82 km
  • Przejechałem [msc]: 139.86 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1409.06 km
  • Przebieg roweru [suma]: 68036.02 km

  • Przejechalem w 2026: 1409.06 km
  • Podroż dookoła świata (2026) 3.5226 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 170.0901 [%] km

  • Czas jazdy: 01:04:17 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 4341:24:14 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 4117:58:06 h
  • Czas Jazdy Suma (2026): 93:36:28 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 08:08:23 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:02:06 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:29:09 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:53 h

  • Średnia: 17.64 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego jak już wspominałem wypełniała mi po południe.. Dzień w szkole jakiś taki nerwowy. Znowu chodzi o nic innego jak o ten pierdolony jubileusz szkoły. Ten cały pierdolony cyrk. Teraz poszło o drukowanie monografii - a raczej sposób jej drukowania. No kurwa. Albo jestem tutaj od spraw technicznych albo nie. Najlepiej sobie radzę z robotą jak mi się w nią nikt nie wpierdala.. A tu każdy się próbuje się wpierdalać i być najmądrzejszy. Poszło w sumie o "czas" druku. Co prawda nie testowałem ustawień średnich ale zrobiłem wydruk na najlepszych ustawieniach drukarki Epson L8160. W domu mam niezawodną L8180. I w czym rzecz - w tym, że cała monografia to 17 kartek (34 strony). A wydruk w trybie "najlepszej jakości" - jest bardzo powolny. I zajmuje 4 min = 1 strona czyli 8 min = 1 kartka. A więc mamy 8*17 kartek (no w zasadzie 16 kartek bo pomijam okładkę w tym momencie) - bo okładki drukuję osobno. Puściłem dzisiaj po godz. 15 ten druk okładek. No to mamy jakieś 128 min na "środek". Czyli takie nieco ponad 2h. I gdzieś by tak było w całości ponad 2h na jedną monografię *200 kopii to dawałoby gdzieś z 400h. No ale jakość! Jakość, jakość.. Jak się dopierdalała dyrekcja o wszystko i to dosłownie.. To teraz pogardzić jakością?! Mamy czas. Mamy jeszcze 36 dni do tego cyrku. No ale jest już narzucanie, że do końca tygodnia wydruk... Taka presja czasu generuje tylko problemy, błędy i ostatecznie wydłuża cały proces. To trochę potrwa fakt. Można by było testować "średnie" ustawienia. Może byłby to dobry kompromis czasu do jakości. Nie wiem. Nie sprawdzałem. Na razie chodzę wkurwiony bo pomysły dyrekcji są z dupy. Rozbijać wydruk o różne urządzenia i dzielić po kartkach. Najrozsądniej i najwygodniej jest drukować w całości. Bo jak się coś tam zjebie - a na pewno się zjebie to będzie rzeźnia. Bo trzeba będzie zliczać czy kartek o numerach (x - y) kolejne numery z podziału broszury się zgadzają, ile ich jest - wszystko osobno. I tak pokazywać ewentualne braki, błędy do poprawy... To jest rzeźnia. W przypadku wydruku po całości - gdyby był błąd w książeczce czy problem z książeczką to najwyżej zrobiłoby się poprawkę całej. No i to nie prawda, że ten tryb "wolny, ale ładny" zużywa nie wiadomo ile tuszu.. Bo tak nie jest. Drukowałem wiele rzeczy na swojej profesjonalnej drukarce. Wiem o czym mówię.. A tym czasem czuję, że przede mną kolejne nerwowe dni. Pełne nieporozumień. I wpierdalania się osób, które nie ogarniają tematu do spraw, które nie powinny ich dotyczyć... No ale dobra.. Przejdźmy do samego wpisu. Jak wspominałem wyjeżdżałem w okolicach godz. 18. Jak wyjeżdżałem temp. wynosiła tylko 12.2℃ - wg. serwisu IMGW. A odczuwalna nie wiele powyżej 10℃. Fakt. Było szaro. Wilgotno ale czy tak źle? Jak dla mnie jechało się dość przyjemnie. Jechałem dzisiaj wariantem trasy przez Słudwia do Makowic. I w sumie dobrze, bo miałem korzystniejszy wiatr.. Trasa mijała spokojnie. Na wsiach które mijałem trwało typowe wiejskie życie. Na drogach, które mijałem trwało typowe uliczne życie. Gdy już wracałem natknąłem się na matkę. Wracała z zakupów. I szła jeszcze do ciotki. Wziąłem więc od niej zakupy i zapakowałem w lewą sakwę.. Ta nie jest uszkodzona w przeciwieństwie do tej prawej! I tak już pognałem do domu, w te dosłownie ostatnie 3 minuty trasy. Gdy wróciłem do domu, pierwsze wpisy na Facebooku na jakie się natknąłem były dość smutne. To wieści od Gminy Miasta Płoty. Informacja o śmierci zasłużonego i znanego mieszkańca Jana Przydaszka. Wielka szkoda.. I bardzo wiele złych rzeczy się dzieje. Fajni i wartościowi ludzie odchodzą masowo.. A takie ścierwa.. Żyją i mają się dobrze.. Nie raz już o tym pisałem i pewnie jeszcze nie raz wspomnę, że obawiam się trochę przyszłości.. Tych dni, które nadejdą. W końcu tyle złych wydarzeń niosą mijające dni.. A jakie jeszcze wydarzenia przyniosą kolejne dni?.. Tego wszystkiego co się dzieje nawet w najbliższym otoczeniu jest po prostu za dużo. Masowa wymieralność. A najgorsze chwile są takie w których umierają znajomi, bliscy (rodzina, przyjaciele) czy po prostu ludzie, których się znało.. A zazwyczaj na swojej ziemskiej podróży - spotyka się, poznaje i czasem utrzymuje kontakt z dużą ilością osób.. Nie jestem pod tym względem wyjątkiem - choć i tak uważam, że wiodę dość smutne życie. I, że w tym życiu właśnie trochę mi nie wyszło.. No cóż.. Obawiam się przyszłości.. Tyle, że pewnie nie wiele mogę zrobić. Bo dzisiejszy dzień minie. Nadejdą kolejne. A co przyniosą? I jakie będą kolejne moje trasy - kolejne wpisy, które dopiero się ujawnią odpowiedzą na te pytania..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa05maja2026zdj1.jpgtrasa05maja2026zdj2.jpgtrasa05maja2026zdj3.jpgtrasa05maja2026zdj4.jpg


Mapa przebiegu trasy :)