16.12.2025
Jazda nr: 1711

Tagi: tr20stka, wiejskie_przygody, zach_slonca |

Trasa z dnia dzisiejszego jest dość ważną trasą! Dzisiaj w końcu - udało mi się przebić barierę 5 000 km /rok. Poza 2019 r., który był dość specyficzny - nie miałem z tym wyzwaniem problemu - po 2017 r. A więc w pierwszy rok odkąd trwa u mnie postanowienie robienia co najmniej 5 000 km/rok - był rok 2018 r. Bez problemu osiągnąłem ten wynik. Tak samo w latach 2020-2024. Aż przyszedł rok 2025. To miał być ten "lepszy rok". Lepszy od 2024 r. Bo w minionym 2024 r. Przeszedłem kompletne załamanie. Nic mi nie szło. A do tego dość mocno trzymała się mnie nawracająca infekcja, z którą dość długo się bujałem bo niemalże, że do wiosny 2025 r. A to wpływało na moją kondycję. No i względem poprzednich lat - miałem dość opóźniony start w tym roku - zaczynając jeździć dopiero w połowie stycznia.. I tak albo zdrowotnie nie dawałem rady albo psychika podupadała. I po prostu szło mi słabo.. Tym bardziej cieszy mnie i w sumie smuci dzisiejszy dzień. Bo to ten dzień urodzin. A ja nie lubię swoich urodzin. No i coraz bliżej święta. Ten cholerny świąteczny czas, którego również nienawidzę. Nie odnajduję się w nim. To wszystko jest zjebane. Te święta i sposób w jaki się do nich podchodzi... Ważniejsza jest powierzchowność zamiast głębszych rodzinnych relacji.. Wsparcia, zaufania i bezinteresownej miłości.. No ale już nie będę się tak rozpisywał. W skrócie: udało mi się dziś przebić te 5 000 km! I dobrze, że stało się to dziś! A w zasadzie przed czwartkiem (18.12). Mam możliwość pochwalić się osobiście dobrej koleżance.. KŚ, z którą dzielę "gabinet" w szkole. Mam możliwość pochwalić się, że się udało! Na sukces wpływ ma moje spore zaangażowanie i praca którą wykonywałem z końcem lata i całą jesień. To czas w którym nadrabiałem stracone kilometry. I byle dalej.. Jeszcze nie dawno, jeszcze parę dni temu wynik wydawał się niepewny i zagrożony. Sam fakt, że osiągam ten pułap kilometrów dopiero w drugiej połowie grudnia no nie jest powodem do dumy. I nie chcę się tutaj żalić, że rok był ciężki i w ogóle. Może i był. Prawda jest taka, że w innych okolicznościach pewnie by było lepiej.. Inaczej.. I nie byłoby takiej sytuacji. Jakie to okoliczności to wiadomo. Okoliczności sercowe, że tak powiem. Zresztą dzisiejszy dzień wspomnieniami o niej o JS i tak mnie dobił. Szczególnie to jak ze mną postąpiła dokładnie rok temu, w dniu 16.12.2024 r. - gdy mnie z premedytacją zablokowała na Facebooku. Odbierając tym samym resztki nadziei.. Takie rzeczy tak łatwo nie mijają. To dopiero rok czasu. Dobrze, że załamanie nastąpiło nieco później. I chociaż skupiłem się na rowerze. I jeszcze zdołałem zrobić trasę za dnia. I to nie byle jaką! To moja najstarsza z cyklicznych tras - sięga moich początków na rowerze.. A tym bardziej jest to moje TOP5 ulubionych tras. I zresztą najczęściej pokonywana trasa - opisana na blogu aż: 136 razy. Dzisiejszy wyjazd jest 137. Trasę 20-stkę na podium goni łatwiejsza w wykonaniu trasa: MAKOWICE_SŁUDWIA (135 wyjazdów opisanych na blogu). To nie jest jednak tak ważne jak wszystkie wspomnienia.. I dość duży sentyment jakim darzę trasę 20-stkę. Dlatego dzisiaj - korzystając z pięknej po południowej pogody (było ok. +7℃) - pojechałem właśnie tą trasą! I właśnie na niej zrobiłem brakujące kilometry - przekroczyłem limit. I mogłem się już dzisiaj pochwalić - najbliższym osobom, którzy wciąż są w moim życiu.. Przynajmniej wciąż mam na kogo liczyć. A to naprawdę dużo.. Pozwolę sobie nawet wymienić te szczególne osoby: AB, AWu, KŚ, MM.. Nie z każdą z tych osób spotykam się na rowerze i dzielę te wyjątkowe. Najważniejsze jednak, że są w mym życiu. Do skromnego grona wróciła również ASo z Reska. Pewnie będzie wiedzieć jak przeczyta :-) A zresztą co tam z Reska.. Pozdrowienia dla Iglic! :-) . Dla Pani z Reska musiałem zastosować tą samą znaną już sztuczkę z inicjałami - gdyż by się inicjały powtarzały i nie byłoby rozróżnienia między AS i AS :-) No ale kto ma wiedzieć o kogo chodzi ten wie. A reszta nie musi. Oczywiście w gronie tych bliskich jest również MKa - Kwiaciarka z Gryfic :-) I znów problem z inicjałami.. Jednak wiadomo o kogo chodzi.. Te wyjątkowe osoby dzielą ze mną nie tylko radosne chwile, jak dzisiejsze sukcesy ale także czy przede wszystkim te smutniejsze. A tych nie brakuje.. Nawet w dniu dzisiejszym.. A to trochę przykre..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1720

  • Trasa nr [łączna]: 1797
  • Trasa nr [na blogu]: 1711
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 9
  • W tym roku: 185

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1783 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1697 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 29658.6 km
  • Stan Licznika Końcowy: 29677.06 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 29483.48 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 8135 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 8153 km

  • Maksymalna prędkość: 25.8 km/h

  • Przejechałem: 18.46 km
  • Przejechałem [msc]: 194.13 km
  • Przebieg roweru [rok]: 5011.15 km
  • Przebieg roweru [suma]: 66444.61 km

  • Przejechalem w 2025: 5011.15 km
  • Podroż dookoła świata (2025) 12.5279 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 166.1115 [%] km

  • Czas jazdy: 01:06:51 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 4235:27:14 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 4012:01:06 h
  • Czas Jazdy Suma (2025): 319:58:48 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 12:38:08 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:24:14 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:43:47 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:19:57 h

  • Średnia: 16.78 km/h
Dzisiejsza trasa w dzisiejsze wczesne po południe poprowadziła mnie szlakami trasy 20-stki. W dniu dzisiejszym by było łatwiej i przewidywalnej pojechałem wariantem trasy przez Waniorowo. To co najważniejsze odnośnie samego dzisiejszego dnia niosącego nie podważalny sukces opisałem w pierwszym akapicie. Nie będę do tego wracał. Choć przypomnę o specjalnych pozdrowieniach dla wymienionych ważnych osób.. Na kogo jak na kogo ale na Was mogę liczyć. O czym mogłem przekonać się szczególnie w ostatnich 15 nie łatwych miesiącach.. Fakt, że nadal jestem nie zawdzięczam sobie. Swojego dzisiejszego sukcesu również nie zawdzięczam sobie. A dedykuję każdemu z Was! Bo zawsze jakąś cząstkę wsparcia dostałem.. A wracając już do samej trasy. Było w miarę ciepło ale nie miałem za bardzo jak się ubrać. Pomimo, że wyjechałem tak szybko jak dałem radę to nie zdążyłem wrócić przed zmrokiem. Wróciłem już po zachodzie słońca. Gdy się lekko ściemniało. Miałem może niepotrzebnie na sobie cienką bo cienką ale jednak rowerową kurtkę. Nie przepuszcza powietrza. I idzie się szybko w niej zapocić. Może rozsądniej było jechać w bluzie mimo wszystko? I to mimo ryzyka spotkania z milicją? -> Trasa "20-stka": Milicja. A tak było na mojej ostatniej trasie 20-stce. Pięknie ze słońcem jechałem jeszcze w okolicę Mechowa. Sam powrót - już bez słońca. W powoli kończącym się dniu, gdzie widzę analogię do poprzedniego nie łatwego roku. Gdy kończyła się moja nadzieja. Nie chcę do tego wracać. Wspomnienia same wracają. I wciąż są we mnie. I wciąż mają dużą moc. I to mimo mijającego czasu. W końcu od początku felernych wydarzeń z 2024 r. minęło 15,5 msc... W tym czasie zdążyłem już trochę zrobić. Przejechać trochę km na rowerze, trochę km samochodem czy pieszo. Odwiedzić wiele miejsc! Spędzić miło czas.. A mimo to.. Przeszłość i tak nie wydaje się aż tak odległa abym mógł o niej zapomnieć.. I pewnie o niej tak szybko nie zapomnę. Podobnie jak o dzisiejszej trasie. O dzisiejszym dniu.. W coraz to krótszych dniach.. Jeszcze kilka dni do najkrótszego dnia w roku, który nastąpi 21.12.. I tak dla ciekawostki w dniu dzisiejszym zachód słońca nastąpił o godzinie: 15:38. A ja z dzisiejszej trasy wróciłem o godzinie 15:54. Miałem jeszcze sporo czasu na smutek. I zresztą tak spędziłem dzisiejsze po południe.. Na smutku i towarzyszącej jej samotności.. Aha! I bardzo skupiłem się na innych aspektach dzisiejszego dnia. A przez to nie wspomniałem o tym, że wracając już na Płoty będąc blisko jej obwodnicy usłyszałem nagle głośny huk. Pierwsze skojarzenie, że może jakiś gnojek petardę odpalił. Prawda była jednak dość powszechniejsza. Poszła opona w ciężarówce. To się zdarza nawet często.. Ze względu na duży ruch tych aut i gigantyczne przebiegi jakie generują. Przyznam jednak, że tak blisko świadkiem takiego zdarzenia nie miałem okazji być. Co prawda było to na S6. Jednak widać stojącą na pasie awaryjnym ciężarówkę. Niebieściutka kabina, z żółtą przyczepą. Kierowca z prawej strony stoi i ogląda co się stało. Z mojego przypuszczenia wynika, że chyba nie ma żadnej zapasówki ani dojazdowego koła.. No i taka mnie myśl przeszła, że przecież ta sytuacja może się zdarzyć nawet w momencie gdy mijam się z jakąś ciężarówką lub jestem przez nią wyprzedzany. A co.. W statystycznym roku rowerowym mało mam takich sytuacji?.. A skutków wywalenia opony - wielokrotnie widziałem. Gdy zostają po poboczach jej zgliszcza. A więc jest to sytuacja która nie jest odosobniona..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa16grudnia2025zdj1.jpgtrasa16grudnia2025zdj2.jpgtrasa16grudnia2025zdj3.jpg


Mapa przebiegu trasy :)