06.03.2026
Jazda nr: 1750

Tagi: drzewa, iglice, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa na nowo pociągnęła mnie w rejony Lasów Północy - dokładnie od Dąbia do Starej Dobrzycy i powrót przez Iglice. Jest i tak ambitniej (troszkę) od tego co miało miejsce w ubiegłą niedzielę: Trasa Dąbie - Iglice: - "błoto & zbrodnie". Dzisiaj była nie mniej pewna korzyść.. Nie musiałem tak mocno przejmować się zbrodniami. Choć są nowe zbrodnie... Dalej tu kurwy jeżdżą. Rujnują drogi, które nadal nie nadają się do jeżdżenia. Podejrzewam, że te poranne przymrozki nie pomagają.. Bo ziemia ciągle namoknięta.. Albo inaczej: moje pierwsze myśli i skojarzenia były takie, że to wina przymrozków i dlatego. Tylko mogę nie mieć racji bo na innych leśnych odcinkach takiej sytuacji nie było.. Ba.. Nawet niektóre kałuże z pól zdążyły wyschnąć. Jeszcze w niedzielę (01.03) na wspomnianej trasie były.. A dziś nie ma. A jak chodzi o to co było a nie ma... A powinno być.. To informacja o statystyce słów na blogu. Miałem z pierwszym wpisem miesiąca aktualizować tą statystykę za ubiegły miesiąc i sprawdzać kiedy liczba słów na blogu rowerowym pokona liczbę słów na blogu Narnii. Blogu na którym opisywałem moje życie na studiach. Kurde. Za szybko to się wszystko dzieje i być może dlatego przegapiłem ten moment. Jednak czy naprawdę jest sens dawać to co miesiąc? Nie przegapię momentu a różnica jest wciąż znacząca. W lutym wbrew pozorom wiele się nie działo. Nie było wielu tras. Nie będę już dawał tego uzupełnienia. Wpiszę sobie w ważnych uwagach w PA bloga - aby pamiętać - zrobić to za miesiąc marzec. I może w tym wpisie za marzec po prostu dam statystykę za luty - i podepnę to w pierwszym wpisie za Marzec.. Czyli właśnie wspomniana niedzielna trasa o zbrodniach... I błocie... Zbrodnie pozostały.. Błoto również.. A gdyby było tego mało to na trasie natknąłem się na nisko lecące (ledwo ponad drzewami) wojskowe samoloty!.. Czyżby się coś działo i faktycznie zbliżała się III WŚ?... Bo te konflikty w krajach typu Izrael nabierają na sile. I rośnie cena paliw.. Ostatnio pisałem, że cena za ON była 6,99 za 95 bła 6,49 zł. Obecnie za ON jest 7,29 zł na stacjach w Płotach.. A za 95 - nie spojrzałem. W sumie nie interesuje mnie benzyna bo ja mam auto na ropę.. Nie mniej sytuacja jest niepokojąca. A ceny paliw mogą mocno wystrzelić i utrudnić spokojne życie - podczas co dopiero rozpoczynającej się wiosny. A gdyby było tego mało.. To ta sytuacja na rynku paliw i sytuacja geo-polityczna zatrzęsie i wpłynie na dosłownie całą gospodarkę.. Wyższe ceny paliw = większe ceny usług i towarów w sklepach... Długofalowo. Wiadomo, że kilka dni nic nie zmieni.. Są w końcu zapasy. No ale te zapasy się kiedyś skończą. Do tego z końcem miesiąca marca mamy święta Wielkanocne... Będzie to kolejny (2026 r.) trudny rok. I to trudny na wielu płaszczyznach. No ale dobra.. Kończę trudny tydzień w szkole. Kilka przykrych sytuacji, powiedzmy nieporozumienia, ale też chamskie zachowania nauczycieli.. I może roboty na razie nie mam zbyt dużo ale też nie mam zbyt dużo weny do czegokolwiek. Wszystko co robię stoi.. No dobra z projektem Stanu Plików Struktury Katalogowej 18+8 walczyłem w środę (04.03). W dniu gdy nie byłem na rowerze.. A teraz będzie mi właśnie trudno o to walczyć.. Bo będę miał coraz większe potrzeby spędzania czasu z Aurelią. A po tak spędzanym czasie nie mam na nic sił. Jak dziś.. Dziś ze względu na ten tydzień i osobiste pobudki opuściłem szkołę chwilę po godzinie 13. A na rowerze byłem tuż po godzinie 14. I w sumie dobrze.. Bo jakbym pojechał później to by było słabo bo tuż po rowerze jak już wracałem do domu to taki mnie dopadł silny ból zęba.. Coś się dzieje. I to mnie niepokoi. Zresztą z zębami zawsze miałem problem... A najgorsze jest w tym wszystkim to, że mam wrażenie, że się dentystka na mnie obraziła. I nie dawała mi nowego terminu.. No ja pierdole.. Wszystko się musi jebać? W kolejnym roku. Tym razem w odróżnieniu od roku 2025 r. nie nazywam tego: LEPSZYM ROKIEM. Bo pewnie takim nie będzie to po co się okłamywać.. Krótko i rzeczowo: dziś musiałem się przejechać. Miałem w planie. Miałem w planie konkretną trasę w Dąbiu - ciut ambitniejszą i ciut trudniejszą.. Na następny raz czyli na przyszły tydzień - będę jeszcze ambitniejszy i pojadę przez Starą Dobrzycę na Gardzin i wrócę przez Łabuń Mały. Tym wariantem ostatni raz jechałem w 2025 r. Ambitniej! I dalej.. Już widzę tą radość pokonywania wzniesień na psychodelicznej trasie Wicimice - Stara Dobrzyca.. Dziś też te wzniesienia sprawiały mi wiele nie ukrywanej radości.. Oczywiście jestem w tym momencie sarkastyczny..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1760

  • Trasa nr [łączna]: 1836
  • Trasa nr [na blogu]: 1750
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 4
  • W tym roku: 31

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1821 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1735 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 30371.9 km
  • Stan Licznika Końcowy: 30399.05 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 30205.47 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 8741 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 8769 km

  • Maksymalna prędkość: 29.4 km/h

  • Przejechałem: 27.15 km
  • Przejechałem [msc]: 92.89 km
  • Przebieg roweru [rok]: 539.84 km
  • Przebieg roweru [suma]: 67166.8 km

  • Przejechalem w 2026: 539.84 km
  • Podroż dookoła świata (2026) 1.3496 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 167.917 [%] km

  • Czas jazdy: 02:15:19 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 4284:55:53 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 4061:29:45 h
  • Czas Jazdy Suma (2026): 37:08:07 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 07:19:49 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:49:57 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:11:52 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:18:28 h

  • Średnia: 12.07 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego jest do zajechania się przed weekendem. Dziś zajeżdżam się w lasach Północy przy Dąbiu. Jutro tj. 07.03 mam w planie robić to przy Powalicach. Skoro dziś tu jest nieprzyjemnie.. Tyle błota. I tak ciężko.. To co to będzie na PŻ16 w lasach przy jeziorze Popiel? Tych lasach za Skrzydłowem w stronę Powalic.. Dobrze, że dziś wziąłem zimowe wysokie buty zamiast moich zarżniętych żółtych adidasów, których czas służby dobiega końca.. Bo bym miał wszystko jeszcze bardziej zamoczone i przesiąknięte błotem. Spodziewałem się, że sytuacja będzie lepsza. A tym czasem mam wrażenie, że jest gorsza niż w niedzielę. Początkowo uznałem, że to wina przymrozków.. Tylko po większym zastanowieniu dochodzę do wniosku, że przyczyna może być nieco inna.. Otóż - tej wody po tym śniegu, lodzie jest po prostu tyle, że to wszystko stoi na tych łąkach. Spływa z pól. I nasiąka na nowo w ziemię. W miejscach gdzie woda znalazła inne ujścia to drogi leśne nie są już w tak tragicznym stanie. A tu po prostu tej wody, tego śniegu po tej zimie było aż tyle.., że jest to nadal aż taki problem. Problem ten powinien natomiast zniknąć w najbliższych dniach. Bo zdaje się, że już w nocy z niedzielę na poniedziałek (08.03 na 09.03) nie będzie przymrozków. Całodobowy plus. A to powinno pomóc wsiąkaniu tej wody. Na razie.. Bo wkrótce - prognozy pokazują na przyszły weekend - ma być deszczowo.. Po tylu dniach bez deszczu... Jak to teraz lunie na nowo... Chociaż ziemia trochę odtajała po zimie to też inaczej.. Nie mniej warunki są trudne. Przebijanie się po całym leśnym odcinku było trudne. Do tego nie mam załadowanych baterii. Nie przygotowany taki do trasy. Tu się akurat dobrze złożyło, że przystanąłem po ok. 3 km. Właśnie rozładowała mi się bateria, którą dobijałem na ostatniej trasie. I chwila przerwy, zapisywanie uwag na telefonie do dzisiejszego wpisu sprawiło, że udało mi się nagrać te wojskowe samoloty... Tak bym nie był w ogóle na to przygotowany. A tak miałem chociaż telefon w ręku. Coś się ewidentnie odwala. I coś się ewidentnie może odwalić.. Myśli o tym i o wszystkim minęły gdy zjechałem na drogę z Wicimic do Starej Dobrzycy. Te trudne chwile nie pozwalały myśleć o niczym. No ale gdy w końcu mijam te góry. I w końcu wyjeżdżam pod Starą Dobrzycą.. Jest już lepiej. Droga na Iglice przyjemniejsza. I z samych Iglic również spokojna. Najlepszy jest odcinek z Łabunia Wielkiego do Modlimowa. Jakoś lubię ten odcinek. Zawsze mi się tu fajnie jedzie.. :) I nie inaczej było dziś. Gdy kończyłem trasę. Miałem się po niej wziąć za bloga. Dziś za bloga. Aby jutro robić dalsze poprawki w katalogowaniu zdjęć w najnowszym telefonie Xperii 1 V. I może przejść dalej w pracach kończących pracę nad poprawkami w Strukturze Katalogowej Stanu Plików.. Jednak nie spodziewana sytuacja z zębem popsuła mi te plany. Mocno zaatakowało. Długo się trzymało. Poleciałem na kilku ibuprofenach. Jak chwilę mi przeszło.. To tak mnie zamuliło, że nie wiele brakowało abym zasnął. No ale w tym pierdolonym domu w którym mieszkam się spać nie da.. Bo ciągle się rodzice tutaj kręcą i robią problemy... No ale i tak było już późno. A ja byłem zbyt wykończony mijającym dniem a nawet tygodniem aby móc się czymkolwiek dzisiaj zająć..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa06marca2026zdj1.jpgtrasa06marca2026zdj2.jpgtrasa06marca2026zdj3.jpgtrasa06marca2026zdj4.jpgtrasa06marca2026zdj5.jpgtrasa06marca2026zdj6.jpg


Mapa przebiegu trasy :)