Dzisiejsza trasa, gdyby nie pogoda przebiegła by na prawdę świetnie! Miałem taki cichy pomysł, odkąd pierwszy raz przejeżdżałem w tych stronach: "45 000" Aurelio !: "Nadmorskie miłości" przez Darłowo. Nie wjeżdżałem wtedy do Darłówka mimo, że to nie wielka odległość. Jednak z Darłowa do Koszalina miałem kawałek drogi. Więc nie wiedząc czego się spodziewać, mając nadzieję, że pogoda na weekend będzie ok - zabrałem się za te jeżdżenie właśnie dzisiaj. Niby w tej faszystowskiej telewizji pierdolili coś o deszczach i wszystkim innym. Jednak z innych prognoz nie wynikało, że miałoby się dziać coś złego. A to się dzisiaj działo. Tak przelotnie od rana padało, dopiero po południu przestało. No nie powiem denerwowało mnie to od rana. Szczególnie, że to kawał drogi był - jakieś 140 km w jedną stronę. Tyle paliwa, czasu na dojazd. Jeszcze źle pojechałem w tym cholernym Koszalinie. Musiałem nawigację włączyć aby wjechać na drogę DK6, z której odbijałem na drogę DW203. Gdyby już była ta cholerna obwodnica Koszalina to by do tego nie doszło bo bym zjeżdżał z obwodnicy na drogę DW203. Wiele wskazuje, że będzie tu ostatni węzeł Koszalina. I akurat dobre połączenie - od razu na Darłowo. Tak swoją drogą to ja miałem 15.08 przyjechać na budowę obwodnicy Koszalina, pojeździć i popatrzeć co się dzieje. Jednak analizując to co dziś widziałem z pozycji samochodu - nie miałoby to większego sensu. Skończyłoby się raczej na jeżdżeniu po Koszalinie niż obwodnicy Koszalina (droga S6). Postęp niby jest ale nie zadowalająco szybki. Może udało by się wjechać. Nie wiem czy tak mocno by to pilnowali, po budowie S6 na odcinku Kołobrzeg - Goleniów a w szczególności odcinku Płoty - Goleniów jeździłem często. Tu też bym chciał. Także 15.08 nie pojechałem, byłem na innej wyprawie: "Płotowskie wojaże - dzień 2/2". Nic jednak nie stoi na przeszkodzie aby spróbować pojechać 01.11 lub 11.11. Jeszcze zobaczę dokładnie kiedy. Może wtedy będzie lepiej i może uda mi się wjechać na tą budowaną drogę i jakimś cudem dojechać do Sianowa? Jeśli prace mieliby postąpić tak szybko. Bo tak to w sumie nie będzie takiej okazji. Co najwyżej 03.05.2023 r. Tylko czy do tej pory nie otworzą tej drogi dla ruchu aut? Najwyżej będę myślał o tym gdy już tam pojadę w Listopadzie. Będę wiedział dokładnie jak się sprawy mają i co można związku z nimi uczynić dalej. Dzisiaj skupiałem się jedynie na obrębie Darłowa & Darłówka. Gdzie jak na serio, pierwszą eksplorację poszło mi naprawdę nieźle! Piękne strony, sporo zabytków i ciekawych miejsc. Na pewno będzie warto tu jeszcze wrócić. Choćby z powodu takiego, że to zawsze coś nowego. A nie powtarzanie w kółko tych samych schematów, i jeżdżenia do obrzydzenia w te same drogi. No bo ile można? To w końcu coś nowego na koniec sezonu dłuższych tras, czy wyjazdów w tym roku. Do października jest jeszcze trochę czasu, więc liczę na to, że uda mi się jeszcze kilka tras zrobić! W tym trasę Szlakiem Muru Berlińskiego, na której bardzo mi zależy. Nie będzie to łatwe wyzwanie, no ale powinno się udać. Zresztą w tym roku rowerowym miałem do czynienia z wieloma wyzwaniami. I to mimo tego, że w tym roku te rowerowanie poza małymi sukcesami nie idzie mi wystarczająco dobrze. Mamy koniec sierpnia a ja mam zrobione tak mało tras (128 z dzisiejszą), co przekłada się na nieco ponad 5200 km w tym roku. Względem rekordów z 2020 czy 2021 r. To idzie mi te jeżdżenie dość topornie. No i w tym roku już za wiele na to nie poradzę. Po tłustych latach muszą nastąpić "chudsze" wiadomo. To jednak nie oznacza, że nie będę walczył o pozostałe trasy, które chcę jeszcze w tym rowerowym roku zrobić! Póki jeszcze jest pogoda i możliwości (dni w miarę długie) to będę atakował te dłuższe wyjazdy. A tym czasem cieszę się, że dzisiaj pojechałem. Mimo pogody (a raczej nie pogody) było warto i było naprawdę fajnie.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1090
Trasa nr [łączna]: 1170
Trasa nr [na blogu]: 1084
W tym tygodniu: 5
W tym miesiacu: 14
W tym roku: 128
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1158 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1072 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 9768.52 km
Stan Licznika Końcowy: 9819.24 km
Stan Licznika Końcowy2*: 9813.08 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 22382 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 22433 km
Maksymalna prędkość: 27.3 km/h
Przejechałem: 50.72 km
Przejechałem [msc]: 601.11 km
Przebieg roweru [rok]: 5264.52 km
Przebieg roweru [suma]: 46518.83 km
Przejechalem w 2022: 5264.52 km
Podroż dookoła świata (2022) 13.1613 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 116.2971 [%] km
Czas jazdy: 03:48:25 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2942:19:00 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2718:52:52 h
Czas Jazdy Suma (2022): 347:58:41 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 38:28:09 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:44:52 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:43:07 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:29:40 h
Średnia: 13.35 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego skupiała się głównie na mojej eksploracji takich miejscowości jak Darłowo i Darłówko. Zaczynałem trasę w Darłowie, lecz stąd od razu pojechałem do Darłówka. Mała miejscowość zaraz przy plaży. Sporo domków letniskowych. Było co zwiedzać. To jednak szło mi topornie, mimo usilnych starań nie przejechałem dosłownie każdej uliczki w Darłówku. Ale jak na pierwszy raz nie było też tak źle. Przejechałem tam sporo ulic. Byłem przy plaży i na samej plaży - trochę mała, i nie wszędzie się da przez nią przejść co było normalne, dla dotychczas odwiedzanych przeze mnie miejscowości nadmorskich. Za to Darłówko ma piękne nabrzeża rybackie. Z nich widok na morze... Cudnie tu jest! :) Odwiedziłem jak to zwykle bywa tylko jeden falochron. Na drugi jakoś nigdy nie trafić nie mogę. Dziś nie mogło przecież być inaczej! Była przy tym inna zagadkowa sprawa. Przy falochronach, dość blisko ludzi siada wszelkie ptactwo. Już się szykowałem na fajną fotę, ale jedna baba przełaziła i je spłoszyła. A stałem przecież dosłownie przy nich tak blisko, że na wyciągnięcie ręki mógłbym złapać tego ptaka. Nie zdążyłem jednak zrobić zdjęć. Chodziłem po plaży za nimi, z różnym skutkiem. Było dzisiaj szaro. Ta przejrzystość powietrza taka sobie, i te zdjęcia nie wyszły mi ładne. Robiłem je Nikodemem Z FC. Gdy już się szykowałem do tego aby stąd jechać dalej, zaczepiła mnie ta sama babka co spłoszyła mi te obiekty do fotografowania. Chciała abym jej zrobił zdjęcie, z dzieckiem i jej matką. Miała niestety te nowoczesne smartfony, te Redmi. I kilka razy próbowałem i nie da rady. Jak stoi blisko, to klikając na ekranie w kropkę od robienia zdjęć te się robi. Gdy się tylko oddala, dotyk nie łapie. Nie pierwszy raz mam już tak z tymi nowymi telefonami, że nie idzie mi robienie na nich zdjęć. No może mnie te telefony nie lubią. No nie wiem. Póki co - skupiałem się na objeżdżaniu Darłówka jak najdokładniej. Po dłuższym czasie jednak takiego kręcenia się w kółko postanowiłem zjechać na obiad do Darłowa, blisko Starówki. Na ul. Powstańców Warszawskich. Gdy pierwszy raz tu byłem to tam właśnie byłem na obiedzie. W między czasie napatoczyła się matka. W Darłówku nie chciałem iść bo tam wszędzie drogo po 40 zł za obiad. Chyba ich jebnęło. Wyciągnąłem ją prawie 3 km, dla niej na pieszo do Darłowa do tego punktu. A to tylko się naczekałem, na jeździłem w kółko... W końcu jednak dotarliśmy i faktycznie było taniej. Nie całe 40 zł zapłaciłem za obiad z 2 dań (zupa + normalne jedzenie) niż tylko za jedno. Bo to już przesada np. kotlet schabowy za 39 zł. Popierdoliło ich. W Darłowie było za 27 zł. Nim się ten obiad dostało, zjadło to mijała już godz. 16. Robiło się niestety trochę ładniej na dworze. Niestety bo z rana deszczowo tak brzydko. A gdy pora wracać to tak ładnie. Pokręciłem się jeszcze po Darłowie. Objechałem pozwiedzałem starówkę i tutejsze zabytki, w tym Zamek Książąt Pomorskich w Darłowie. No i niestety trzeba było wkrótce wracać, bliżej godziny 18 się zwijałem po ostatnim kręceniu się po głównych ulicach Darłowa. Czasu na to wszystko miałem za mało aby dobrze poznać te strony i w stronę "bardziej" wjechać w każdą ulicę Darłowa & Darłówka. Gdybym był tu na cały weekend to mogłoby się udać. No nic się nie stało, wrócę tu z pewnością w tym roku pewnie już nie - bo niby kiedy? Ale w przyszłym. Na pewno! Za fajna miejscówka aby do niej nie wrócić.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)