Dzisiejsza trasa zgodnie z moją tradycją jest trasą nowego początku a także nowego rozdziału! W końcu z dniem 31.08 zamknięty jest stary rozdział. Stary rok szkolny. Obecny rozdział potrwa do kolejnego 31.08.. A to nie jest taka bliska perspektywa bo ta nastąpi dopiero za kolejny rok.. A w tym czasie zdąży wydarzyć się wiele. Dziś dopiero cała historia się zaczyna a już bywają nerwowe chwile. Jeszcze nie wszystko jest przygotowane na nowy rok szkolny. No ale, że tak powiem.. Dzisiaj się tym za specjalnie nie przejmuję. Wracam do szkolnej rzeczywistości dopiero jutro tj. 2.09. Ten 1.09 zawsze traktowałem wyjątkowo. To dzień na zrobienie przede wszystkim trasy.. Na zainicjowanie tej całej historii. A niekoniecznie czas na pracę. Jeszcze zdążę popracować w tym roku szkolnym. Jeszcze zdążę się nie jedną sytuacją zirytować.. Także dziś całkowicie luźno. Krótki apel, zrobiłem tradycyjnie kilka mniej udanych zdjęć. Zrobiłem taki szablonowy artykuł z małym odstępstwem.. Bo dziś (w sumie między prawdą) to nie dziś a jutro 2.09 - mielibyśmy dokładnie 80 lat istnienia! Ale cała uroczystość odbywała się w czerwcu. I już ledwo się o niej pamięta.. Dzisiejszy dzień to przede wszystkim 80 lat od wybuchu II WŚ. I związku z tą okolicznością odbywały się różne uroczystości. Na szczęście nikt od nas nie musiał brać w tym udziału. Bo znowu byłaby nie miła sytuacja jak przed roku: Trasa "50-tka": "nowy początek" &
- "5 lat w szkole!". No i tak.. Tradycyjnie chciałem wrócić jak najszybciej i jak najszybciej pojechać. W końcu trud trasy przekłada się na trud całego roku szkolnego!.. A dziś było wyjątkowo ciężko pod względem pogody. Często przechodziły chmury z deszczem. Chwilami mocniej padało. A do tego bardzo mocno wiało.. Temp. nie była wysoka.. Nawet nie dochodziło do 20℃. Więc słabo.. Nie przypominam sobie abym w moim którymkolwiek szkolnym roku miał taki ciężki 1.09 jak w tym roku.. Paskudna pogoda.. No ale koniec końców się udało. Przeczekałem momentami deszcz. A nie każda chmura z deszczem przecinała drogi którymi jechałem. Były oczywiście chwile z słońcem. Chwile z deszczem. Coś to przypomina? :) Takie oczywiste nawiązania do tego jak pewnie będą wyglądały najbliższe miesiące. I pewne sytuacje będą się powtarzać. I tak wszystko w tym życiu będzie zataczać swój krąg.. W sumie pewna powtarzalność właśnie się szykuje! To pierwsza trasa po kolejnym całym miesiącu jeżdżenia! Swoją drogą dość ładnym miesiącu.. Sierpień w tym roku wyszedł mi wyjątkowo ładnie. Zbliżyłem się do 700 przejechanych km.. Ładnie.. Ciekawi mnie jednak jak wygląda sytuacja z statystyką słów BLOG vs nieaktualny już wiele lat projekt STUDIA (czyli Opowieści z Narnii). Załatwiłem się nieźle z tymi statystykami - robiąc podsumowanie 10 lat bloga: "10 lat bloga". I teraz z miesiąca na miesiąc powtarzam te statystyki mając w końcu nadzieję, że blog rowerowy przegoni zamknięty lata temu projekt Opowieści z Narnii - a mam wrażenie, że nie nastąpi to szybciej niż z końcem kolejnego rowerowego roku (czyli aktualnego 2026). Nie przedłużając jednak - przejdźmy do statystyk i miejmy to już za sobą: Statystyka na ostatnią trasę sierpnia 2026 r. wygląda następująco: Na blogu rowerowym: 1 932 073 słów 8 265 609 litery (A-Z) 113 417 (0-9) Zaś Opowieści z Narnii: 1 980 677 słów 8 328 910 liter (A-Z) 152 410 cyfr (0-9). I niezmiennie pozostaje nadzieja, że może kolejny miesiąc.. I może w końcu te wartości przekroczą spodziewaną barierę (2 mln słów) i 8.3 mln liter :D A tym czasem.. Zaczynam kolejny miesiąc. Ładnie stoję z kilometrami. Ważne aby jeździć dalej.. Im więcej zrobię kilometrów we wrześniu tym lepiej.. Tym będę musiał mniej zarzynać się na jeżdżeniu od października do grudnia.. No ale zobaczymy jak to będzie. Zadowolony jestem mocno z dzisiejszego wyjazdu. Mimo tej pogody - poszło mi naprawdę ładnie i czasowo nie tak źle (w sensie czasu jazdy) i tylko czasu jazdy :) Bo jeśli wliczymy w to również postoje to już tak fajnie nie jest.. No ale jakby nie pogoda to te postoje nie byłyby w aż takiej ilości i aż tak długie.. W końcu dwukrotnie przeczekiwałem deszcz (w Sownie i w Grabinie)..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2026 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1855
Trasa nr [łączna]: 1931
Trasa nr [na blogu]: 1845
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 1
W tym roku: 126
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1916 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1830 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 33533.8 km
Stan Licznika Końcowy: 33584.49 km
Stan Licznika Końcowy2*: 33385.14 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 11897 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 11947 km
Maksymalna prędkość: 31 km/h
Przejechałem: 50.69 km
Przejechałem [msc]: 50.69 km
Przebieg roweru [rok]: 3725.25 km
Przebieg roweru [suma]: 70352.21 km
Przejechalem w 2026: 3725.25 km
Podroż dookoła świata (2026) 9.3131 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 175.8805 [%] km
Czas jazdy: 02:42:55 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4484:36:47 h
Czas Jazdy Suma (blog): 4261:10:39 h
Czas Jazdy Suma (2026): 236:49:01 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 02:42:55 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:42:55 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:52:46 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:50 h
Średnia: 18.77 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego to przede wszystkim najważniejsza 50-tka roku. A bardzo ważna prócz trasy jest cała otoczka okoliczności jakie związane są z wyjazdem. A one już niekoniecznie są takie optymistyczne.. Wciąż mam wiele nerwowych chwil i dni.. Denerwuje mnie szkoła. Sytuacja w niej.. Denerwuje mnie dom i sytuacja w nim. A dzisiaj denerwował mnie za duży ruch aut. I nie odpowiedzialni kierowcy.. Pogoda była jaka była. Najlepiej to jakby w ogóle nie jeździli w taką pogodę.. To nie dość, że jadą to jeszcze zapierdalają stwarzając zagrożenie dla innych. Bo jak sami się rozbiją to żadna strata.. No ale tak już w życiu się układa, że się typy nie rozbijają. Jakoś nic nie dały wyższe ceny paliw które od dziś obowiązują.. To w sumie powrót do cen jakie były, i które TFUSK fałszywie obniżył. A to tylko potęguje patologie na drogach.. Widać, że wrócił wrzesień. Wraz z nim coraz większy ruch aut.. No i tak.. Nie chętnie ale ambitnie ruszam w dzisiejszą trasę! Na chwilę przebija się słońce i to jest dla mnie największą motywacją. Długo jednak słońcem się nie cieszę. Ledwo wyjechałem a już padało przy Sownie. Skryłem się w tutejszej budce autobusowej. No jest zajebiście. Jak zawsze.. Nim wyjechałem na trasę ustawiłem kopiowanie czwartego 8 TB dysku Seagate EXSOS 7E8 z filmami rowerowymi. Od niedzieli (30.08) robię te kopiowanie. Trochę mi z tym tematem zeszło.. Bo na początku lipca kupowałem wielkie dyski (2x28 TB) - które mają realnie po 25 TB na dane. Właśnie na kopię tych filmów i prostszy dostęp do nich. To jeden z tematów który mnie denerwuje w domu. Robię kopię ważnych dla mnie plików. JEDYNĄ KOPIĘ. Już w niedzielę ogłosiłem w domu - szczególnie uwagę do ojca - aby się nie kręcił do mnie do pokoju przez te kilka dni. Niech się to w spokoju kopiuje. Muszę tak.. Bo zarządca osiedla kombinował za mocno z prądem w piwnicy. I nie jestem wstanie uruchomić komputera w piwnicy. Tak bym spokojnie robił w piwnicy kopię. A tak przeniosłem stanowisko do domu. I się denerwuję. Bo wszystko mam rozłożone w tej ciasnocie. Narażone na przypadkowe szturchnięcie, przewrócenie. To jak by inaczej złośliwie się i tak wszyscy obok stanowiska kopiującego kręcą. A ja się wkurwiam cały czas i denerwuję o to.. Bo ile to trzeba aby się coś stało?! A znowu tak trudno uszanować te kilka dni abym w spokoju mógł mieć skopiowane dane i nie będę się musiał o nie martwić?! Będą bezpiecznie przechowywane na dodatkowej kopii (dyski SEAGATE EXPANSION 28 TB (x2). Z łatwiejszym dostępem itd. Wiele takich durnych tematów nachodzi na siebie. I tak się po prostu ciągną różne sytuacje z przed lat z dzieciństwa.. A to narusza zaufanie.. Nigdy po prostu nie było w domu za dobrze. Nigdy nie czułem się z domem związany ani w nim w pełni akceptowany (taki przynajmniej jaki jestem).. I to może ma swoje odzwierciedlenie na to jaki jestem teraz. W dorosłym życiu. Gdzie również nie dogaduję się z ludźmi. Po prostu nie mogę przebywać z durniami i co ja na to poradzę.. No ale dobra. Nie będę się rozwodził na ten domowy temat. Ani na sytuacje szkolne bo to ani miejsce ani czas. Nadmienię ponownie - dziś dużą rolę grała pogoda. Zbyt duży ruch aut. Nie czułem się pewnie jadąc w tą pogodę. A złe zachowania kierowców tylko potęgowały ten dyskomfort. Cały czas hałasował i wkurwiał mnie przedni hamulec w Aurelii. Nadal nie naprawiony.. Nadal zepsuty.. Do tego mam wrażenie, że coś się chrzani przy suporcie. Ale chyba nie jest to wina suportu bo na ostatniej trasie kolega MM sprawdzał mi suport i nie ma luzu: Makowice-Lotnisko z MM!. Ale coś się dzieje bo coś czuję. I nie jestem pewny ale chyba anomalia ma związek z tym na jakim przełożeniu jadę. Na bank na nowo chrzani się mostek przy kierownicy. Już po puszcza, czuć luzy. Powracający problem. No ale najbardziej to mnie jednak denerwuje hamulec. W pierwszych kilometrach dzisiejszej trasy był mocno słyszalny. Jak obciera mną stop. Słabo hamuje.. Regulowanie nic nie dało. Ehh. Chyba się przejadę na nowo do serwisu w Nowogardzie do VELOGARD. Może mi coś serwisant pomoże. No ale to też wkurwia. Bo ja już inwestowałem w Aurelię i jej naprawę. A wygląda na to, że naprawy u każdego wyglądają tak.. Jak się uda.. I nie chodzi mi o pieniądze. Jestem wstanie zainwestować więcej ale niech będzie to zrobione porządnie. A nie w sposób taki, że dosłownie 50 km później na nowo się psuje (jeśli chodzi o np. ten nieszczęsny hamulec): Trasa Grabowo-Trąbki-Stargard. No dobra. Wracając do trasy bo sporo kilometrów przede mną.. Byłem w Sownie. Padał deszcz. Przeczekałem. Bo jest zajebiście! Wieje, dmucha i pizga.. I sam już nie wiem co jeszcze się dzieje. I jadę dalej. Walczę z wiatrem. Z zmiennym zachmurzeniem (a to bardzo wkurza). Z poczuciem zmęczenia. Irytują mnie kierowcy. I aplikacja do zaznaczania jakie tablice rej. (wyróżniki) mnie dziś minęły (lub wyprzedziły). No ale chyba ostatecznie nie będę się rozbijał na to czy mnie auto o wyróżniku rej. XXX wyprzedziło czy minęło bo co to za różnica ostatecznie? I tak się z tym mylę. Staram się szybko zaznaczać. A interfejs aplikacji jest do dupy. Aplikacja jest z bugowana. A ja jadę i się wkurwiam.. Zleciłem zrobienie aplikacji pod androida. Bo mnie się nie chce bawić w kompilacje pod APK dla Androida. I na co mi to przyszło? Tylko się wkurwiam. W prodżekt Urbeks też są bugi. Wyszły po wczorajszej aktualizacji. Cały świat to jeden wielki bug i nieporozumienie. AHA - flagowy projekt z wakacji.. Moja codzienna kopia (tylko zmiany) w strukturze katalogowej stanu plików (18+8 TB) - watchdog + rclone gui dzienny o czym wspominałem wielokrotnie na łamach bloga w ostatnich tygodniach.. Też nadal nie działa zadowalająco poprawnie. No po prostu.. No ale się nie będę denerwował. Jadę dalej.. Życie i trasa pięknie mija. Dziś jechałem wariantem trasy przez Grabin - Sikoro - Gacko. Lepiej dla kierunku wiatru. Za Uniborzem przystanąłem w tradycyjnym miejscu. Spisałem w uwagach SMS moje żale. I jechałem dalej. Z moich żali jest jeszcze jeden nie omówiony :D Po co pada? Napadało pod Sownem jak byłem. I potem już fajnie.. Słońce.. Aczkolwiek dmucha.. Ale nie chce droga wyschnąć! :D Dopiero w Uniborzu nieco przysychała. W kierunku Błotna no miejscami w miarę sucho a tak mokro. Na drodze DW106 o dziwo mały ruch aut.. I prawie połowa trasy! Skręcam na Grabin. A tam.. Tak jesiennie się zrobiło. Ogromne dziury w drodze. Wieje. Lecą żółte liście.. Nie powiem.. Klimacik był.. No ale jakiś taki smutek mnie jednak ogarnął. To jednak koniec kolejnego lata.. :( Za chwilę było gorzej. W Grabinie przeczekałem kolejny deszcz.. Nim ruszyłem dalej.. Ruszyłem chyba z najlepszą sentencją jaką mogłem sobie dziś wymyślić. Otóż - trzeba jechać.. Bo przede mną kawał drogi (miałem za sobą 1.5h jazdowej). Przewidywałem do domu kolejne 1.5h ale wyszło mniej.. Ale przewidywałem, że będzie się przeplatał deszcz z słońcem. No dziś taka pogoda. I coś w tym było.. Nawet nie zatrzymałem się w Sikorkach - tylko spojrzałem na dom.. Stoi.. Ale czy ma się dobrze? Ciągłe deszcze w okresie wiosny i lata.. Ciągle wieje.. Mam wrażenie, że ten dom chyli się ku upadkowi. Jeszcze tu przyjadę. Pewnie jesienią. Zobaczę w jakim naprawdę jest stanie. Nie spodziewam się jednak niczego dobrego.. I cóż. Walcząc z wiatrem jadę dalej. Mijam w końcu te wioski. Wyjeżdżam na Wierzchy. Odcinek leśny pod Truskolas był wybawieniem.. Od tego wiatru i związanego z nim trudu. A wkrótce ostatni odcinek drogi.. Z Truskolasu na Płoty. Nadal odbywa się ogromny ruch aut. W tym pojazdy wojskowe dzisiaj się przemieszczały (można je rozpoznać po charakterystycznych rejestracjach) np. UG. Jest ich jednak więcej: Tablice rejestracyjne SIŁ ZBROJNYCH RP. Ostatni odcinek trasy.. Teraz to już szło! Jechałem nawet po 24-26 km/h. Z wiatrem w plecy. Łapałem ostatnie samochody (unikalne rejestracje). Dziś trochę tych aut przejechało.. Co świadczy o ogromnym ruchu.. Jak na DW108.. To sporo.. Od dawna chciałem sprawdzić ten ruch aut i przekrój powiatów / województw w niektórych dniach jak np. z początkiem wakacji czy właśnie z końcem wakacji. Z początkiem kolejnego roku szkolnego. Narzędzie które mam miało mi sprawę ułatwiać. A tym czasem utrudnia i wkurwia mnie dodatkowo.. Nie mniej wypiszę jakie auta dzisiaj mnie mijały lub wyprzedzały. W sumie to bez większego znaczenia.. W końcu jeśli określony wyróżnik rej. mnie wyprzedzał to prędzej czy później mógł mijać.Jak się sporo dzieje na drodze to też nie jestem wstanie wszystkiego rejestrować. I sporo sytuacji mi po prostu umyka.. No dobra to unikalne rejestracje z drogi DW108 z dzisiejszego dnia: ZMY, ZLO, ZGY, ZDR, ZS, WE, ZGL, GLE, ZST, GCZ, DX, POS, ZKA, FNW, WN, GDA, CB, ZWA, FG, OP, ZSW, PCT, PY, WPL, PO, DLU, GS, PKN, GKA, WW, KK, DW, NGO, PK, ERA, ZK, ZSZ, GSZ, ZKO, PP, DSR, NEL, NE, GD, ZPL, ST, UA, WH, NOL, ZSL, RT, ZPY, DWR, UG, WY, ZGR. Na koniec trasy zajechałem jeszcze na stację Moya. I chyba coś zmienili z tym cholernym pylonem cenowym. Bo nie byłem wstanie dziś zrobić normalnego zdjęcia z cenami paliw. Wszystko tak migotało.. No ale jest drożej.. ON za 8.29 zł/L zaś 95 za 7.49 zł/L. Fajnie się zaczyna końcówka lata.. Początek roku szkolnego.. Fajnie i drogo.. Aha! Tak na wszystko narzekam a zapomniałem wspomnieć o jeszcze jednym.. Dziś żegnam się z moją co prawda ulubioną ale już wysłużoną niegdyś niebieską czapką z daszkiem.. Tak jebitnie niebieską. Jak takie surowo niebieskie dżinsy!.. Ma już połamany daszek. Zsuwa się z głowy. Nie trzyma się.. Po prostu się już zużyła.. Co innego moje nie zniszczalne buty ;) Te nadal działają. I nadal dobijam takie pomarańczowe rękawiczki.. Ciekawe czy jeszcze w ten sezon uda mi się dobić zarówno te rękawiczki jak i nieszczęsne niezniszczalne buty? :)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)