Trasa z dnia dzisiejszego w ten piękny słoneczny dzień (i chociaż tyle) bo te słońce było tylko pozorne, ani nie miałem go w duszy, ani nie dawało ciepła jak powinno. Było strasznie zimno a temp. bardzo szybko leciała w dół. A mimo to, wróciłem tak szybko ze szkoły dzisiaj jak się dało i pojechałem w cholerę. Korzystając ze słonecznej pogody. A to, że jest zimno to pal licho. Ważne, że jest ładnie. Potrzebowałem tego aby było ładnie, co pozwalałoby mi porobić jeszcze kilka fotek. I to tak "za dnia". Gdyż dość szybko atakował zmrok - dzisiaj jeszcze znaczenie przed godz. 18. Nie jestem gotowy na te gwałtowne zmiany jakie się dokonują. I tym bardziej, a mam wrażenie iż z roku na rok coraz bardziej się to we mnie odbija - te skurwysyństwo władz, i ich skurwysyńskie metody majstrowania przy czasie, spowodują gwałtowniejsze nastanie nocy. I co z tego dnia zostanie? No nic już nie zostanie. I co mamy zyskać?! To, żeby rano było widno? Po cholerę komuś z rana widno. Dla większości społeczeństwa jest lepiej aby było tak po południu. A jak ktoś swoją niedolę życiową ciągnie do 16 czy 17 godziny no to powodzenia już teraz... Na żadną aktywność poza swoją niedolą nie ma szans. A więc takie życie bez pasji i bez celu. Nie muszę podkreślać, że jak minęła godz. 18 to już się mocno ściemniło... Choć zaczęło się to znacznie szybciej i powodowało, że temp. odczuwalna mocno spadła w dół. No nie dowierzałem nawet patrząc na to, że godz. 18 a temp. to już 6℃! No bez przesady.... Co to zima idzie? Czy co się odwala... A jeśli chodzi o ten zachód słońca to dzisiaj nastąpił o godzinie: 17:53. Nie zdążyłem go jednak w pełnej okazałości podziwiać. Byłem głęboko w lesie, miejscami jednak przenikały do mojej świadomości kolorowe chmury. Musiało być naprawdę ładnie! Jednak nie zawsze jest dane cieszyć się tą chwilą. Dziś nie było. Ale i tak nie żałuję, fajny wyjazd. Choć nie długi. Nie było jednak czasu na nie wiadomo co... Za krótkie te dni i to bardzo. A jak jeszcze ci politycy zasrani, kombinują przy tym czasie... I jeszcze tak z dnia na dzień zabiorą tą godzinę z dnia?! Już teraz jest tragedia. A jaka będzie po zmianie czasu... To już nigdzie się nie pojedzie i nic się nie zobaczy... Nawet tak sobie w ostatnich dniach o tym myślałem.., że w zasadzie na mojej każdej trasie 20-stce czy przez Makowice będę miał szansę podziwiać zachód słońca. Wyjeżdżając bliżej godziny 16 - obecnie, czy nawet po godzinie 15 już na koniec miesiąca... Z powodzeniem, za dnia nawet głupiej trasy 20-stki nie zrobię.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1124
Trasa nr [łączna]: 1204
Trasa nr [na blogu]: 1118
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 10
W tym roku: 162
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1192 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1106 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 10917.9 km
Stan Licznika Końcowy: 10937.95 km
Stan Licznika Końcowy2*: 10931.79 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 23532 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 23552 km
Maksymalna prędkość: 26 km/h
Przejechałem: 20.05 km
Przejechałem [msc]: 318.89 km
Przebieg roweru [rok]: 6383.22 km
Przebieg roweru [suma]: 47637.53 km
Przejechalem w 2022: 6383.22 km
Podroż dookoła świata (2022) 15.9581 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 119.0938 [%] km
Czas jazdy: 01:48:21 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3014:37:57 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2791:11:49 h
Czas Jazdy Suma (2022): 420:17:38 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 20:54:39 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:05:28 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:35:40 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:29:00 h
Średnia: 11.14 km/h
Dzisiejsza trasa, w te nieznane nowe przygody, poprowadziła mnie trochę faktycznie nie znanymi drogami a trochę jednak znanymi! Miejsce pokazała mi koleżanka JS i to z nią miałem się tu udać. Może jednak będzie nam jeszcze dane? Dzisiaj mam taki wkurwiający dzień. Rzecz dzieje się znowu wokół tematu z tą pierdoloną Drukarką 3D. Tak mnie wkurwiają z tą drukarką w tym pierdolonym serwisie to jest po prostu coś niesamowitego. I te przerzucanie winy na użytkownika pomimo tego, że nie jest to przecież jego wina, że te urządzenie jest chujowe, lub zapodawany do niego materiał. No ale dzisiaj mnie tak wkurwili. No wręcz rozjebali. No nie mogłem tego tak zostawić... Pozbierać się po tym dziś nie mogłem też. Więc się zabrałem w pizdu i pojechałem pod Skrzydłowo wciągu drogi DW112. Nie daleko, kilka kilometrów za Płotami. W miejsca trochę mi znane, trochę nie. Ciągną się tutaj ogromne lasy, przez Iglice, Starą Dobrzycę, Powalice, Ząbrowo. To są znane mi strony. Trochę tu bywałem. Choć od strony drogi pożarowej nr 15 ze Skrzydłowa - nie. Jest tutaj jezioro "Popiel", choć nie którzy zwą je Studnica: Jezioro Studnica. Byłem tu raz, w okresie wakacji z koleżanką JS samochodem. I dziś wróciłem znów. Tak sobie myślałem wówczas aby tu wrócić, gdy będzie kolorowo i pięknie! I na razie zdążyłem wrócić - póki wszystkiego nie wycięli. Dochodzi tutaj do ogromnej ilości wycinek - w dniu 19.08 nie było tak tragicznie! Wzdłuż drogi DW112 nie było tyle powycinanych i po niszczonych drzew co teraz. A jedyne co skurwysyny potrafią zrobić to nastawiać tabliczek, że wszystko monitorują... I tu nie wolno w lesie wchodzić, tam nie wolno wchodzić. A niech spierdalają leśnicy pierdoleni - kurwa mordercy jebani. No już pomijając wątek drzew bo on mógłby się przewijać cały czas... To jest po prostu coś strasznego jak są traktowane lasy. Ile leży powalonych drzew, ile jest dalej po wyżynanych... Pojechałem sobie dziś tak wzdłuż tej drogi pożarowej 15. Byłem pewny, że bezpośrednio z niej wyjadę na Międzyrzecze a stąd już kawałek do Ząbrowa. No dobra nawet jeśli miałoby tak być to jest i tak kilka km drogi... I tak... A dnia mało. Jednak bezpośrednio tak nie dojechałem. Prawdopodobnie skręcając w prawo na drodze pożarowej (PŻ) nr 14, przed którą się znalazłem - wyjechałbym w Powalicach. Tam już kiedyś byłem: Lekowo. Powtarzałbym dawne błędy :D Jednak znam te strony za mało aby ryzykować tu jeżdżenie po nocach. Na pewno trzeba tu wrócić, w cieplejszą porę roku gdzieś na wiosnę może? W kwietniu! W jakiś weekend. Przyjechać na cały dzień i trochę się tutaj pokręcić. Dzisiejszy wyjazd można traktować jako taki "wstęp" czy ściślej - rozeznanie. No cóż, będąc pod drogą PŻ nr 14. Nie jechałem już dalej tylko wracałem. A powrót nie łatwiejszy niż przyjazd. Każdy most nad rzeczkami był tutaj zniszczony. No ale jeden szczególnie ten za jeziorem Popiel... Taki chyboczący się, uginający. Nie pewny. Pokryty mchem i miejscami te dechy były połamane. Miałem spore obawy przed pokonywaniem go. Ostatecznie się przełamałem jakoś pojechałem dalej. A powrót - był ciut łatwiejszy i pewniejszy. Nie mniej, jeśli leśnicy nie naprawią tego mostu (a pewnie nie), to długiej historii mu nie wróżę. W końcu zniszczeje do końca i tak fajnego przejazdu już nie będzie i pozostanie jeżdżenie inną drogą (prawdopodobnie przez PŻ nr 14) te w końcu łączy się z PŻ nr 15 blisko zjazdu z drogi DW112... Tak czułem, że tak jest. Jednak nie zaryzykowałem kolejnej przygody nocą. Choć liczyłem się z jazdą po nocy to ostatecznie odpuściłem. Było dzisiaj bardzo zimno. Niby 6℃, niekiedy jeździło się w gorszych warunkach. Jednak dzisiaj było szczególnie zimno, ta odczuwalna była bardzo niska. A z drugiej strony to nie byłem dzisiaj przygotowany na takie jeżdżenie w takich warunkach. Specjalnie pojechałem dziś do lasu aby uciec przed zimnem. Znana taktyka: Paprotne opowieści. No cóż, ważne iż mimo zwątpienia czy dobrze jadę, bo ta droga jednak taka prosta nie jest. A opisana tylko w jedną stronę - udało mi się wrócić! Gdybym jeszcze miał sprawną nawigację w telefonie to jakoś bym sobie poradził. A tak, byłem zdany jedynie na swoją orientację w terenie. A z tą jak wiecie - bywa licho.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)