29.06.2025
Jazda nr: 1609

Tagi: wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego dla równowagi po ostatnich sukcesach, wielkim sukcesem nie jest. Jest kontynuacją poznawania dróg i miejsc w okolicy Kluczewa po mojej trasie: Poznając Kluczewo. Wówczas nie udało mi się zaliczyć wszystkich dróg w tej okolicy. I co by nie mówić: dziś wcale nie było lepiej. Zaliczyłem jeden przejazd od samego Kluczewa przez Brzezinkę do Czarnkowie. To jest alternatywna droga - oznaczona jako szlak rowerowy. No super. Robił to ktoś kto ma wyjebane na rowerzystów. Z Czarnkowa obydwie drogi, omijające wojewódzką 163 to jest jakiś chory żart. O ile jednak dojazd na Bolegorzyn jest lepszy to o tyle jazda bezpośrednio na Kluczewo nie należy do najlepszych. Zarośnięte fragmenty drogi, zniszczone. Pełne błota, ogromnych kolein. Jakiś mało przyjemny przejazd tak jakby przez środek posiadłości... Pierwszy raz gdy tu byłem takie odniosłem wrażenie, że to jest jakieś podwórko i się cofnąłem - mówię o zadupiu, które się nazywa Brzezinka. Mało tego. W samej Brzezince dochodzi do próby ograniczenia przejazdu wyznaczonym szlakiem rowerowym. Ktoś sobie ogradza tam działki mocno ograniczając przejazd. Bezczelność. Do tego w ogóle nie wiadomo w co się pchamy. Teren wygląda jak przejazd przez środek gospodarstwa. A można tu się na wszystko natknąć. Wolno biegające psy. No wszystko. To jest jakiś chory żart a nie szlak rowerowy. Jednak ten chory żart stanowił jedyną drogę jaką dziś zrobiłem. Alternatywny przejazd przez łąki na Lipno nie został osiągnięty. W ogóle do Lipna się nie dostałem bo prawdopodobnie pokazana na mapie droga nie istnieje. Musi to być jakiś nie używany zarośnięty szlak. Jedyne co można zrobić ale tego nie zrobiłem to za Bolegorzyn skręcić na "kolonię Bolegorzyn". I jechać po tej kamiennej drodze do samego końca czyli do Lipna i ocenić sytuację z wysokości wsi Lipno. Czy jest sens się tam jeszcze pchać... Czy już sobie odpuścić te wątpliwe drogi, które na dobrą sprawę nie wiadomo gdzie prowadzą. A do tego jeszcze dzisiaj pogoda nie dopisuje. Może po południe byłoby lepsze... Ale tak... Cały dzień bardzo mocno wieje. I do godzin po południowych przechodzą chmury z deszczem których się w ogóle nie spodziewałem! Liczyłem, że będzie ładnie. A tymczasem dwukrotnie złapał mnie deszcz. Drugi raz przebijałem się łąkami do Lipna. Ostatecznie nie zdołałem przebić się na wieś. Skończyłem za to z całkowicie przemoczonymi, już rozwalającymi się butami... Jestem zaorany wczorajszą trasą: Dobre trasy: "początek wakacji". Dzisiaj dobija mnie pogoda. Nie udało się nic sensownego zrobić na tej trasie - nawet sensownie kilometrów nie dobiłem tylko zmarnowałem trochę czasu... A jutro jeszcze do szkoły :( Bo ja nie mam wakacji jak uczniowie. Już dziś powiem, że nie chce mnie się iść..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1618

  • Trasa nr [łączna]: 1695
  • Trasa nr [na blogu]: 1609
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 19
  • W tym roku: 83

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1681 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1595 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 26864.5 km
  • Stan Licznika Końcowy: 26881.14 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 26687.56 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 5272 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 5289 km

  • Maksymalna prędkość: 26.1 km/h

  • Przejechałem: 16.64 km
  • Przejechałem [msc]: 588.84 km
  • Przebieg roweru [rok]: 2147.62 km
  • Przebieg roweru [suma]: 63581.08 km

  • Przejechalem w 2025: 2147.62 km
  • Podroż dookoła świata (2025) 5.3691 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 158.9527 [%] km

  • Czas jazdy: 01:49:55 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 4053:27:04 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3830:00:56 h
  • Czas Jazdy Suma (2025): 137:58:38 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 36:43:52 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:56:00 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:39:45 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:22:02 h

  • Średnia: 9.16 km/h
Dzisiejsza trasa nie przyniosła jak już wspominałem oczekiwanych efektów - lepszego poznania stron Kluczewa. Jest tu wiele pól, takich łąk. Piękne strony - to fakt. To strony raczej na spacery z wyjątkową osobą, z którą chciałoby się spędzić resztę życia.. Bo tak samemu to jest to smutne by tu iść. Tylko trzeba mieć taką osobę, która zobaczy wyjątkowość tych miejsc. Zdjęcia tego nie oddają. Jest tu naprawdę wyjątkowo. Na początku moich zmagań - pojechałem z Kluczewa od razu szutrową drogą, której rozgałęzienie prowadzi właśnie na Czarnkowo przez zadupie które na mapie ma nazwę: Brzezinka. Albo prowadzi w urwaną drogę na jakiś pastwiskach. A może to są po prostu łąki? No nie mniej tam prowadzi i tam się ucina droga na mapie i w rzeczywistości niby też. Na upartego dałoby radę ale czy faktycznie gdzieś sensownie wyjadę? Wątpię. Tak naprawdę droga kończy się zaraz za opuszczoną posiadłością. Była tam kiedyś brama - teraz jest rozwalona. Stąd mój wniosek, że może to jakieś pastwiska? Da się tam do pewnego momentu jechać. Potem już nie bardzo. Przyjść tu.. Pewnie.. Jest tu pięknie. Jeziora, łąki, drzewa.. Czego chcieć więcej. Spokój i cisza wypełniają tą przestrzeń. A moją wypełnia poczucie obowiązku! Czas jechać dalej - w miejsce gdzie miałem zwątpienie czyli właśnie w tą pierdoloną Brzezinkę. Na ostatniej trasie przy Kluczewie zrezygnowałem z dalszej jazdy właśnie przez tą Brzezinkę. Dziś mimo wątpliwości wbiłem się w nią. Minąłem te zadupie to złapał mnie deszcz. I pierwsze przeczekanie. Walka z robactwem. Kilkukrotnie spryskiwałem się sprayem na owady. Tyle, że nie wiele to daje w takie warunki - pada, wilgoć. Mocno się pocę. I przebijam się dalej. Całe szczęście, że do Czarnkowa nie było daleko. Wracałem nie mniej przyjemną drogą do Brzezinki. Minąłem jakieś zarośnięte drogi, które mogłem uznać za ścieżkę do Lipna. I już chciałem odpuścić nim nadeszła kolejna (ostatnia już) fala deszczu ale zobaczyłem przejazd przez łąki. Wbiłem w niego. Po drodze złapał mnie deszcz - gdzie musiałem go przeczekać. I teraz był problem. Bo.. fajna ścieżka, którą się przebijałem skręcała za pastucha. I nie wiem czy mogłem tam wbić czy nie mogłem. Druga wyjeżdżona droga przecinała mokrą od deszczu łąkę i urywała się przy jeziorach. Nie trudno domyśleć się, którą drogę obrałem. Momentalnie skończyłem z przemoczonymi i brudnymi butami... Nie zawsze moje pomysły są dobre. Nie udało się mi się przebić do Lipna. Wróciłem zjechany, brudny i przemoczony na drogę w stronę Bolegorzyn. Jeszcze miałem jedną szansę. Na końcu Bolegorzyn po lewej stronie powinna być droga do Lipna. Nie widziałem jej. Prawdopodobnie jest zarośnięta. I te ścieżki już nie istnieją. Na dniach planuję tutaj wrócić - robić trasę przez Stare i Nowe Worowo. Może przy tej okazji dla formalności zajadę jeszcze na te Lipno. A jeśli dróg faktycznie nie ma to zgłoszę to do OpenStreetMap aby usunąć te ścieżki. Aby już nikogo to nie zmyliło kto będzie chciał odkrywać te rejony. Skądinąd piękne no ale co piękne to i właśnie zdradliwe. W poczuciu porażki wróciłem po dzisiejszej wcale nie długiej trasie... Mam jednak nadzieję, że kolejne wyjazdy będą lepsze niż ten dzisiejszy...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa29czerwca2025zdj1.jpgtrasa29czerwca2025zdj2.jpgtrasa29czerwca2025zdj3.jpgtrasa29czerwca2025zdj4.jpgtrasa29czerwca2025zdj5.jpgtrasa29czerwca2025zdj6.jpgtrasa29czerwca2025zdj7.jpgtrasa29czerwca2025zdj8.jpg


Mapa przebiegu trasy :)