Dzisiejsza trasa odbywa się drogą jaką się odbywa. Czyli tą cykliczną Makowice_Słudwia. Ano w sumie się odbywa właśnie nią bo gdzie mam pojechać? Nie mam za bardzo gdzie pojechać w tych trudnych czasach. Końcówka roku nie jest ani łatwa ani nie ma stabilnej pogody. A co to będzie na ten 31.12? Mam nadzieję, że ocieplenie, które od dziś się zaczyna potrwa nieco dłużej. A sama trasa: nie taka zła. Trochę męcząca. Tylko te dni też są męczące.. Sporo na święta działam. Nadrabiam zaległości. Robię katalogowanie zdjęć w głównej mierze - i tym się od wczoraj w mniejszym czy większym stopniu zajmuję. Wraz z zdjęcia z telefonu bo tu jest najwięcej zaległości, robię Screeny z telefonu. Z rzeczy którymi mogę się pochwalić to w miarę uporządkowanie w samej strukturze katalogowej 18+8 TB. I z katalogowanie materiałów z drona oraz z aparatu Sony DSC HX350. Tu zaległości sięgały aż lipca 2025 r. Zaś telefon: drugiej połowy września 2025 r. A więc też był to pokaźny okres. Powinienem szybciej i wnikliwiej się brać za te zadania. A to zawsze sobie obiecuję. A to nie zawsze mam warunki. Czy inne sprawy stoją na przeszkodzie by tak robić. A zresztą poświęcanie czasu na rower, wyjścia itd. Przenosi ten czas z poświęcania go na projekty.. Zresztą to kwestia organizacji. I wykańczających warunków w jakich żyję. Wszystkiemu winna patologiczna sytuacja w domu. To ma na mnie wciąż ogromny wpływ.. No i dzisiejsza trasa - jechałem w sumie po godzinie 12. Jak już się wybierałem i szykowałem na rower to pisał kolega MM, że też by chciał. No ale on by chciał później tak 14 może 14. A tak nie za bardzo mi się chciało.. Bo ja już od rana przy tej gwałtownej zmianie pogody.. Nie czułem się za dobrze. Nie mniej wziąłem 2x Nurofen dzisiaj. Jakoś przeszło. To nie czekałem aż wróci.. A jechałem. Trzeba korzystać póki się czuję w miarę. A nie zawsze tak jest. A do tego mam sporo roboty z tym katalogowaniem. A te katalogowanie to nie jedyne zajęcia jakimi będę musiał się zająć. Zajęć na koniec roku jak co roku trochę mam. I co roku się z tym nie wyrabiam.. Trudny ten czas jakim jest końcówka roku. A jakby nie było.. To dzisiaj musiałem się przejechać bo nie jeździłem przez 2 dni świąt. Gdybym wczoraj chociaż kawałek się przejechał.. To dzisiaj pewnie całkowicie bym sobie odpuścił te jeżdżenie.. I skupił się na tym katalogowaniu. A idzie mi to słabo. Bez weny i motywacji. No cóż poradzić. To nudne i zniechęcające zadanie. Nie mniej w końcu się trzeba za nie wziąć. Bo miesiąc po miesiącu mija szybko.. A wraz z tym mijającym czasem narastają zaległości..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1725
Trasa nr [łączna]: 1802
Trasa nr [na blogu]: 1716
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 14
W tym roku: 190
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1788 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1702 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 29754 km
Stan Licznika Końcowy: 29773.04 km
Stan Licznika Końcowy2*: 29579.46 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 8230 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 8249 km
Maksymalna prędkość: 28.4 km/h
Przejechałem: 19.04 km
Przejechałem [msc]: 290 km
Przebieg roweru [rok]: 5107.02 km
Przebieg roweru [suma]: 66540.48 km
Przejechalem w 2025: 5107.02 km
Podroż dookoła świata (2025) 12.7675 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 166.3512 [%] km
Czas jazdy: 01:09:56 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4241:12:41 h
Czas Jazdy Suma (blog): 4017:46:33 h
Czas Jazdy Suma (2025): 325:44:15 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 18:23:35 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:18:50 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:42:52 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:19:45 h
Średnia: 16.56 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego odbyła się bo musiała. Do tego dążyłem w pierwszym akapicie. A ostatecznie dopisałem do tego całą filozofię. Teraz mniejsza o nią. W święta nie jechałem bo było raz, że dość zimno.. Mroźno. A dwa po prostu się nie wyrobiłem z tym jeżdżeniem. W Wigilię (24.12) w ogóle nie miałem tego w planie. Zaś 25.12 - chciałem jechać ale nie wyrobiłem się. Dzień jednak za krótki aby wszystko pogodzić. W tym świąteczne prace. Wyjazd do rodziny do Makowic. To zawsze 2-3h mija. Dni są nadal krótkie. Co z tego, że z dni na dzień coraz dłuższe.. Jak te wydłużanie dni trwa dopiero od 4 dni.. To efektu nie widać. A chciałem się wczoraj przejechać! Jeszcze wczesnym po południem tak o godzinie 11 było -8℃! I tak wczoraj jeszcze -8℃ dziś o podobnej godzinie +2℃. I jak ma się człowiek dobrze czuć jak w ciągu doby różnica temp. wynosi 10℃.. No dobra - wspomniany Nurofen mi pomógł. A wspomniane dawkowanie 2x odnosiło się do dwukrotnego zażycia po 2 tabletki (400mg) czyli w sumie wziąłem 1,2g tej substancji. I wszystko po to aby się lepiej czuć i funkcjonować. Długi czas doraźnie ratował mnie Ibuprom. Być może jednak za często go brałem i tak nie działa. Czas co jakiś czas zmieniać to czym się truję. Przechodząc jednak faktycznie do trasy bo zaraz się rozpiszę na wątki poboczne.. Jak wspomniałem: jechałem dziś bo musiałem. I w sumie z MM się nie widziałem. Nie jest fajnie. Jest szaro. Zimno. Choć nie ma wiatru. To czuć wilgoć w powietrzu. I wolałem po prostu wracać. Wyszedłem tylko na chwilę - zrobić dobrze znaną cykliczną trasę, która dzisiaj zajęła mi nieco więcej czasu niż jej średni przebieg (1h 05min) - bo trasa zajęła mi (1h 10min). Obrany wariant trasy przebiegał przez Słudwia na Dobiesław i przez Czarne na lotnisko Makowice - gdzie pozostał syf po wycince drzew. I same drzewa nie wszystkie zostały zabrane. Najwidoczniej przypadek z trasy: Trasa Makowice-Słudwia:
- "Blokada Lotniska" - był incydentalny. Przy domkach oficerskich na lotnisku kontaktowałem się z MM. No ale był jeszcze w Resku. To nim dojedzie. Bez sensu. Ustawiłem się z nim na jutro, że jutro się z nim przejadę na lotnisko. Może jutro będzie ciut lepiej niż dziś. I może przyjdzie ocieplenie?..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)