Dzisiejsza trasa znowu nie przynosi mi pogodowego szczęścia. Jak nie wieje silny wiatr z dnia na dzień to jeszcze zima próbuje atakować. Dzisiaj to cuda się działy - wieje, zimno jest. Co jakiś czas pada jak nie śnieg to deszcz. Ciągle miałem jednak nadzieję, że problemowa pogoda szybko minie. Względem tej z weekendu: Brak "Dobrzyckiego zachodu" jak tylko wiało to nie było tak źle. Jak teraz - ciągle pada i pada. Jednak momentami jest ładnie. Nastawiłem się więc, że pojadę dzisiaj na zachód słońca na Makowicach. Zrobię sobie ładne ujęcia dronem - nowa zabawka to chce się z niej jak najwięcej skorzystać - wiadomo... A to jednak nie jest dane :( Ta cholerna pogoda nie odpuszczała a to co się działo było bardzo irytujące. No bo chwilę pada jak nie deszcz to śnieg, potem nagle wyłazi słońce. I wydaje się, że jest tak fajnie... I chce się iść na dwór! Po czym niespodziewanie znowu następuje atak. Właśnie dwukrotnie w takim ataku przyszło mi dzisiaj funkcjonować - raz wyjeżdżając bo nie mogłem dłużej czekać... I jeszcze kilka minut w ostrych jak brzytwy kulach śniegu przedzierałem się przez niewidoczne drogi. A drugi raz dojeżdżając do Makowic - przechodziła kolejna nie oczekiwana fala. Dało to swój urok do zdjęć, a skoro i tak byłem już mokry... Z zachodem słońca trochę się pospieszyłem bo mogłem jeszcze kilka minut poczekać nim puszczałem drona... No ale dobra... Dzisiaj i tak zachodu nie było, zbyt wiele chmur krążyło po niebie. Pomysł miałem fajny - ale widocznie nie jest on możliwy do realizacji o tej porze roku. Chciałem nagrać promienie zachodzącego słońca na tle rzeki Regi. Małem taki pomysł kilka dni temu na trasie: Rozlane pola. No ale wtedy nie udałoby się z powodu silnego wiatru a także chmur, zasłaniających zachód słońca. Zresztą to samo było dziś... No i pozycja słońca - nie umożliwia takiego nagrania. Myślę, że będzie to możliwe ale nie w miesiącu styczeń czy luty tylko nieco później gdy pozycja słońca o zachodzie przybiera nieco inne ułożenie. I mimo późniejszych godzin o te zachody jest łatwiej... Dzisiaj jest tyle dobrego, że chociaż się przejechałem. Tylko kolejny raz ryzykuję to, że będę chory. Gdyż wyjeżdżałem w opadach śniegu a nawet takich kul lodowych, stałem w takiej skrajnie nie sprzyjającej pogodzie, marznąc na tym. A na koniec jeszcze owiewał mnie silny zimny wiatr... No po prostu bycie chorym: gwarantowane. I może nie koniecznie dostałem to co chciałem jednak kilka fajnych ujęć zrobić się udało. Moim wiernym aparatem: Sony DSC HX350 również zrobiłem ciekawe ujęcia ostatnich jasnych chwil w kończącym się dzisiejszym dniu...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2023 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1374
Trasa nr [łączna]: 1452
Trasa nr [na blogu]: 1366
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 4
W tym roku: 18
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1439 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1353 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 13 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 19583.6 km
Stan Licznika Końcowy: 19596.72 km
Stan Licznika Końcowy2*: 19477.32 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 32063 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 32076 km
Maksymalna prędkość: 28.7 km/h
Przejechałem: 13.12 km
Przejechałem [msc]: 83.96 km
Przebieg roweru [rok]: 437.7 km
Przebieg roweru [suma]: 56296.28 km
Przejechalem w 2024: 437.7 km
Podroż dookoła świata (2024) 1.0943 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 140.7407 [%] km
Czas jazdy: 00:45:17 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3594:05:55 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3370:39:47 h
Czas Jazdy Suma (2024): 30:09:52 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 05:15:17 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:18:49 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:40:33 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:27:11 h
Średnia: 17.49 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego kontynuuje negatywny pogodowy trend. Ta pierdolona pogoda od początku roku mnie wkurwia - ciągle jak nie wieje to pada bez opamiętania, jest ciągle zimno. A przydałyby się takie cieplejsze i dłuższe dni. Aby była jakaś zmiana tego negatywnego trendu który tylko w depresję wprowadza. Ostatnie dni były również ciężkie i głównie z tego względu nie jeździłem w ogóle przez te kilka dni. Mimo chciałem w tym roku więcej pojeździć to wygląda na to, że przynajmniej z pierwszych tygodni i miesięcy roku 2024 r. nie wiele uda się "wyciągnąć". Kolejne dni minęły bez roweru a następne? Nie są takie oczywiste patrząc na to co się dzieje: Kolejne wichury - 06.02.2024 r. - TwojaPogoda.pl, Wichury nad Polską - 05.02.2024 r. TwojaPogoda.pl oraz "Śnieżyce w Polsce" - 04.02.2024 r. TwojaPogoda.pl. Nie jest to ani ciekawy ani sprzyjający czas w pogodzie... I mimo takich nie sprzyjających warunków w trasę wyruszyłem. A w sumie mogłem jechać wczoraj: 06.02 - było korzystniej no ale kto to mógł wiedzieć. I wtedy mógłbym sobie dzisiaj odpuścić te jeżdżenie - gdy wciągu dnia z kilku stopni na plusie, temp. zaczęła spadać w okolicę 0℃ a nocą pewnie spadnie na wartości ujemne... Mam już dość tej zimy i tej pogody... W poprzednich latach w analogicznym czasie były korzystniejsze warunki. A od 2023 r. ta pogoda się tak pierdoli. I wszystko się w tym świecie i w tym życiu pierdoli... Jest po prostu z roku na rok coraz gorzej i nie da się powiedzieć, że tak nie jest... To widzi i dostrzega pewnie każdy, kto ma pecha w życiu i musi trwać w tych latach. A mamy dopiero wspomniany 2024 r. A co będzie dalej? Przeraża mnie nadchodząca przyszłość - i to szczerze: przeraża.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)