26.12.2019
Jazda nr: 517

Tagi: AS, busz_zboz, drzewa, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa tuż po świętach, w zasadzie w trwających świętach (drugi dzień) przynosi mi nie oczekiwaną, choć w myślach skromnie planowaną, piękną trasę, która przy tej okazji staje się moim najdłuższym przebiegiem i najdłuższą trasą pokonaną w miesiącu Grudniu! Poprzednie rekordy (w roku 2017 i 2018) należały do trasy Sylwestrowej (nie całe 55 km), podczas gdy dzisiaj zrobiłem 70 km, w malowniczych stronach szlaków buszującego w zbożu, walcząc z brutalną rzeczywistością dość kapryśnej Grudniowej pogody. Trasę zaczynałem w pochmurnej aurze, z której przebijało się słoneczko, które świeciło raz dłużej raz krócej, i niespodziewanie się chowało. Te grymasy, przyciągały przelotne niewielkie opady deszczu, po których znów było słońca coraz więcej. Zdaje się, że wiatr i jego oddziaływanie osłabło.. Ale to tylko złudne wrażenie było.. Gdyż kapryśna pogoda, w najlepszym do tego miejscu, gdy byłem uwięziony w błocie, na polach pod Bądkowem, przyniosła regularny deszcz. Deszcz zjawił się niespodziewanie, a jego oznaką była tęcza, unosząca się nad Modlimowem.. Za chwilę zaczęło padać, a ja zmierzyć się musiałem z największym wyzwaniem trasy, krótkim ale przeraźliwie piekielnym fragmentem błota, gdzie nie było szansy jechać, szansy stać ani szansy iść.. Jak to często bywa w tych stronach Łopianowa, trzyma się mnie pech. W tym roku, tą trasę robiłem trzykrotnie (z dzisiejszą), i trzykrotnie spotkałem się z deszczem.. Dzisiaj spotkałem się też z pechem. Gdyż pod Łopianowem zrobiłem sobie małą przerwę, po której być może nie świadomie, coś poprzestawiałem na kamerce albo się samo poprzestawiało, w wyniku czego, nie mam 25 min nagrania.. Podejrzewam, że pod Łopianowem gdy robiłem przerwę i dalej ruszyłem, przestawiły mi się ustawienia na kamerce. Włączył się jakiś LOOP czy coś, i zaczęło mi logować pliki nie jak normalnie po 34 min (lub przerwane przeze mnie) a po 1 min. I to nie od razu, ale właśnie po 24 min, wobec czego bezpowrotnie utraciłem fragment dojazdu do Łopianowa, i początkowe zmagania z tutejszą jeszcze "normalną" drogą przed polem.. Gdzie żadnych zdjęć nie robiłem, mając nadzieję, na nagranie, którego nie ma. O czym świadczy brak plików o nazwach: MAH04411 do MAH04435. Bezpowrotnie utracone, jak marzenia o normalności w tym świecie. Bowiem dzisiejsza trasa to nie tylko ciągnący się za mną pech, który pojawia się we wsi Łopianów lub jej okolicy -.-, i to nie pierwszy raz, więc coś w tym jest. To także ciągnący się problem bandyckiego naprawiania dróg, co jest niczym innym jak praniem pieniędzy. Jak można brać pieniądze i zlecać, naprawy dróg metodą "na zimno".. A to i tak ulega dewastacji i zniszczeniu.. To nie jedyny mankament trasy, kolejne to powstająca ferma wiatraków pod Stuchowem a także oczywista rzeź drzew.. o której nieco więcej pisałem we wpisie: Szlaki zbrodni. Teraz nie zamierzam tego tematu rozszerzać, powiem tylko, że widząc te zbrodnie i ich skalę, niebezpiecznie często powtarzałem słowa: kurwa, zabije!. I chyba kurwa tak to się skończy..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2019 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 520

  • Trasa nr [łączna]: 603
  • Trasa nr [na blogu]: 517
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 12
  • W tym roku: 176

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 594 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 508 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 2242.11 km
  • Stan Licznika Końcowy: 2312.13 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 2317.4 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 14488 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 14558 km

  • Maksymalna prędkość: 34 km/h

  • Przejechałem: 70.02 km
  • Przejechałem [msc]: 317.01 km
  • Przebieg roweru [rok]: 5305.81 km
  • Przebieg roweru [suma]: 22453.8 km

  • Przejechalem w 2019: 5305.81 km
  • Podroż dookoła świata (2019) 13.2645 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 56.1345 [%] km

  • Czas jazdy: 04:33:35 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1414:45:01 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1191:18:53 h
  • Czas Jazdy Suma (2019): 335:01:47 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 21:52:20 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:49:22 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:54:13 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:28 h

  • Średnia: 15.39 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego ma ciekawy przebieg, no może sam przebieg nie jest ciekawy, jest znany, to w końcu znane szlaki Trasy Buszującego w zbożu. To także nie śmiało rzucony pomysł, który miałem realizować albo wczoraj (25.12) albo dzisiaj (26.12) i jak widać po dacie wpisu realizuję go dzisiaj, dla mnie zamkniętego w tej chwili, jest to wciąż trwający dzień 26.12.2019. Wczoraj nie pasował mi wyjazd, ze względu na inne plany rodzinne, a dzisiaj nic nie stało na przeszkodzie aby pojechać, aby chociaż spróbować zmierzyć się w Grudniu z szlakami trasy buszującego w zbożu, w dość ciężkich warunkach atmosferycznych, gdyż odkąd mam wolne przed świętami, od jebanej pracy to w zasadzie nie ma dnia aby nie padało. Każdego dnia, każdej nocy pada. Wyjeżdżając dzisiaj na trasę mierzyłem się z kałużami, mokrą nawierzchnią drogi, mając nadzieję, że nie będzie padać. Nadzieje szybko mijały.. odbierały mi je przelotne opady deszczu, które towarzyszyły mi od okolic Golczewa po Stuchowo. Ostatecznie nadzieję na rozpogodzenie straciłem pod Bądkowem, gdzie dopadła mnie ulewa, krótka, za to bardzo intensywna.. W takim deszczu wracałem z Bądkowa.. Jednak po kolei, bo z dzisiejszym wpisem wiąże się kilka historii i testowanie zakupionego przeze mnie roweru dla matki ;) Testowanie przez matkę oczywiście. Początkowo miała pojechać ze mną do Sowna, ostatecznie odbiła na ogrody działkowe i pojechała na Makowice, a ja udałem się prosto do Golczewa.. Spokojnym tempem, mając głowę pełną myśli, jechałem bardzo spokojnie zazwyczaj jadąc aż za spokojnie z prędkościami rzędu 13-15 km/h. Walczyłem z wiatrem i swoją niemocą. Może to wina źle przesypianych nocy? Z rana zbudziłem się taki zmęczony, nie za dobrze się czułem, co jest u mnie standardem. A mimo wszystko walczyłem dzisiaj. W końcu to nie hańba pogrążyć się w porażce walcząc. Co innego poddać się bez walki. Swoją walkę rozpocząłem i trwałem w niej do końca. Pod Golczewem gdy zjeżdżałem z mojej ulubionej drogi DW108 mijałem grupkę kolaży.. :) I być może to na mnie na pozytywnie wpłynęło, gdyż w dalszej części trasy jechałem znacznie szybciej, mijając jej kolejne fragmenty - Golczewo, w końcu Upadły, Ciesław, i Stuchowo, dojeżdżając tym samym do drogi DW105, próbuję zapomnieć o tym co po drodze widziałem. Zarżnięte, zamordowane przydrożne drzewa, i wiele, wiele drzew oznaczonych krzywą linią, a niektóre kropką na trasie z Golczewa do Stuchowa. Dość powiedzieć, że w wielu miejscach tutaj lasy ogołocone. A sama droga, w tak złym stanie, że powinno się zakazać ruchu samochodowego po niej! Widziałem tam jednak i ładne obrazki.. Białe ptactwo pod wsią Wołowiec w gminie Golczewo (za Upadłym) - białe ptactwo na polu.. Ten widok przypomniał mi o takim samym, na innej trasie, w innym miejscu (pod Słudwiami), co ciekawe dzień odwiedzin się zgadza (26 dzień miesiąca) ale innego miesiąca: Makowice-Lotnisko z 26.11.2018 r.. To jedyny ładny obrazek mijających szlaków. Dalej były tylko gorzące widoki. Wycinane drzewa, lub już wymordowane, skrajnie zniszczona droga, i budowana ferma wiatraków pod Stuchowem.. Szpeci to widok i wpływa na środowisko.. Dzisiaj się nie skupiałem na tych złych aspektach. Pozostawię to sobie na inne wpisy. Ja już się w ostatnich dniach dość na wkurwiałem.. Więc pojechałem dalej, wzdłuż drogi DW105. A tam. Jak nie te pierdolone wiatraki, to wycięte drzewa.. Oczywiście ciągle coś.. I tak do samych Gryfic, gdzie wzrok przykuwają wymordowane drzewa.. Gdy już Gryfice minąłem, i na drodze do Łopianowa się znalazłem, pozostały mi do zrobienia ostatnie kilometry. Witała piękna pogoda, słonecznie, nie czułem wiatru.. Za to męczyłem się ze skrajnie zniszczoną drogą, a dodatkowo męczył mnie widok wymordowanych w pień lasów, które w tych stronach się znajdują. Gdyby tego było mało to z Łopianowa spory ruch aut się odbywał dzisiaj.. Bez nagrania nie jestem wstanie powiedzieć ile tych samochodów było ale ze 10, może więcej? Jak na taką małą wieś.. to sporo.. Właśnie w tym miejscu nie działa mi nagranie, to właśnie to te miejsce, z tych 24 minut, które się nie nagrały. Nie nagrały się także moje męki z podjazdem po błotnistych ścieżkach drogi wiejskiej, prowadzące do pól, gdzie wszelkie trasy się kończą.. To tam właśnie napotkałem się dzisiaj na piękne widoki.. Na leśną zwierzynę, która beztrosko na wolności hulała.. To tam dopadł mnie deszcz, który zwiastowała tęcza.. Tak w trudach, w błocie, dojechałem do Bądkowa, gdzie krótka przerwa na wymianę akumulatorka i w deszczu pojechałem, pognałem dalej... Zostawiając za sobą dzisiejsze trasy, pola.. wsie.. i wspomnienia.. Ostatki drogi były piękne.. Przebijające się, mieniące i tańczące krople deszczu, w mieniącym się słoneczku.. Na horyzoncie jedynie, ciemne chmury nieco straszyły, groziły.. Lecz mnie się udało powrócić przed kolejną falą opadów.. Nieco zmęczony (ale leciutko), za to pełny nadziei! Bowiem z dzisiejszej trasy przywożę nowe wyzwania.. Tak sobie myślę, że w ramach przygotowania się do objazdu Zalewu Szczecińskiego z Gryfusem w 2020 r. (10 Rajd Dookoła Zalewu Szczecińskiego - Gryfus), mógłbym regularnie co 2 tyg, robić trasę Buszującego w Zbożu.. To moje drugie postanowienie na przyszły rok. Pierwszym jest 12 objazdów Iglic.. To skopiowany od Gryfusa projekt 12 objazdów Zalewu Szczecińskiego :) Na zakończenie, przypomnę moje poprzednie w tym roku szlaki buszującego w zbożu, które za szczęśliwe nie są, prześladuje mnie tu pech.. Trasa buszującego w zbożu z 17.03, Trasa buszującego w zbożu z 18.08. Dopiszę tylko, że bardzo mnie cieszy to, że te wyzwanie mi się udało.. W końcu to moja najdłuższa trasa w Grudniowe dni, i trasa przy dość niskich temperaturach (dzisiaj było maksymalnie +6℃) dla mojego regionu, choć odczuwalna temp. była niższa.. A mimo to widziałem kilku rowerzystów na szlakach.. A mimo to pojechałem i się udało :) Trzeba wierzyć w marzenia, i możliwość ich spełnienia, tak sobie dzisiaj mówiłem, gdy już na pole pod Bądkowem zmierzałem. W końcu tak daleko dojeżdżając, nie mogłem zawrócić, nie mogłem się poddać.. Musiałem do zwycięstwa dążyć!

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa26grudnia2019zdj1.jpgtrasa26grudnia2019zdj2.jpgtrasa26grudnia2019zdj3.jpgtrasa26grudnia2019zdj4.jpgtrasa26grudnia2019zdj5.jpgtrasa26grudnia2019zdj6.jpgtrasa26grudnia2019zdj7.jpgtrasa26grudnia2019zdj8.jpgtrasa26grudnia2019zdj9.jpg


Mapa przebiegu trasy :)