Trasa z dnia dzisiejszego a w zasadzie dzisiejszego po południa poprowadziło mnie znanymi, dobrymi i pełnymi wspomnień szlakami trasy 50-tki, które przecież tak dobrze znam nie tylko z tego roku, ale także z lat ubiegłych. Ale właśnie - czy tak naprawdę tak dobrze znam te szlaki czy tylko tak chcę je pamiętać? Pamiętać w pełni okazałego piękna, którego zaczyna coraz to coraz mocniej ubywać. No po prostu szlak mnie trafia jak widzę co się odpierdala, a jeszcze mocniej dobija mnie ta niemoc, brak rozsądnych możliwości aby działać, aby przerwać te negatywnie dziejące się krzywdy wobec przyrody, które w znaczącym stopniu zaczęły się dziać w roku 2020 r. Nie bez powodu zresztą bo to jest rok pod względem wszelkich obostrzeń, zastraszania rodaków, zmuszania ich do dziwnych zachowań i napuszczania na samych siebie.. Pod płaszczykiem toczącej się wojny Polsko - Polskiej nieustannie pracują piły, aby w pogardzie rozsądkowi, nie zważając na ofiary, estetykę i moralność - łupać jak najwięcej, jak najwięcej. Albo ja już powoli tracę zmysły, rachubę wobec tego co się dzieje wzdłuż drogi DW108 na odcinku kawałek za Truskolasem w stronę Uniborza albo faktycznie jest tam coraz to coraz gorzej. Widuję kolejne przestrzenie, w których jeszcze parę tygodni temu (nie chcę mówić, że parę lat) rósł las.. A teraz go nie ma.. Ale to nie tylko tutaj ma miejsce - także wzdłuż drogi DW106 od skrzyżowania z drogą DW108 po samą miejscowość Błotno. Jest coraz to coraz gorzej.. Ten widok, znowu.. Bo to już który raz tylko w tym roku.. Nie daje mi spokoju i skupienia. Jak mogę się cieszyć pięknym dniem, piękną pogodą.. Przepięknym, pełnym kolorów i marzeń zachodem słońca jaki było mi dane dzisiaj oglądać skoro to wszystko przeplata się wśród zbrodni przeciw całej ludzkości, przeciw Polakom, przeciw naszej narodowej tożsamości.. Zbydlęcenie trwa w najlepsze i na nic się zda to, że napiszę, że wypatroszę taką kurwę jedną z drugą, skoro zabije się jedno ścierwo to na jego miejsce przyjdzie trzech kolejnych, a całe bastiony ich popleczników będą ścigać rękę sprawiedliwości, która przecież nie działa ku swemu, jakże z indywidualizowanemu celowi, ale działa dla dobra ogółu społeczeństwa! To w końcu dla dobra nas wszystkich jest wreszcie powstrzymać tą rzeź a nie dawać się mamić takimi hasłami, że rzekomo lasów w Polsce przybywa i wszystko jest cacy... To są kłamstwa! To jest jedna wielka manipulacja tak samo jak ten cały covid! Kiedyś się ludzkość obudzi, swoje błędy zrozumie. Ale to już będzie za późno, jak zniszczy doczesny świat.. Boję się patrzeć w przyszłość i w trasy, które dopiero nastąpią czy to dziś, za tydzień, za miesiąc.. Nie wiedząc z jakim złem, jakim nieopisanym skurwysyństwem przyjdzie nam wówczas walczyć, przyjdzie się nam wówczas spotkać. Tylko tak na przyszłość, niech nikt się waży pisać, że jak przyjdzie jakiś kataklizm, i zabije setki ludzi, że to jest jakaś TRAGEDIA. Nie. To nie jest tragedia, to jest SPRAWIEDLIWOŚĆ. I tak za mało rozumiana wobec szerzącego się cynizmu, wobec podejścia boga PIENIĄDZA, ważniejszego niż dobro nas wszystkich. Czy nikt naprawdę nie rozumie, że te gałązki, które sadzą aby mydlić społeczeństwu oczy, nie spełniają swojej roli w ekosystemie?! Aby drzewo spełniało swoją rolę musi żyć najmniej z 70 ze 100 lat. Teraz zasadzone drzewa kiedy urosną?! Nie z rekomenduje to tego, co zostało utracone.. I tak całą trasę.. Przebijały się tutaj dobre chwile, słonko.. A dalej zachód słońca, bardzo leniwy mrok, który nastawał naprawdę bardzo późno.. :) Spodziewałem się, że dopadnie mnie szybciej niż dosłownie w ostatnich 5 km. Taka myśl, nawet przewinęła się przez moją głowę iż, jeśli dzisiaj byłaby trasa 50-tka nie przerwana przerwą, z prędkością < 2,5 h (średnia > 20 km/h) zdążyłbym zrobić trasę przed zmrokiem. A wcale szybko nie wyjeżdżałem! Było gdzieś ok. 13:30 jak ruszałem. Więc naprawdę nieźle.. Naprawdę długo trwał dzisiejszy dzień! :)
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 722
Trasa nr [łączna]: 804
Trasa nr [na blogu]: 718
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 16
W tym roku: 198
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 795 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 709 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 7298 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 7348 km
Maksymalna prędkość: 34.2 km/h
Przejechałem: 49.61 km
Przejechałem [msc]: 539.08 km
Przebieg roweru [rok]: 8781.71 km
Przebieg roweru [suma]: 31347.44 km
Przejechalem w 2020: 8781.71 km
Podroż dookoła świata (2020) 21.9543 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 78.3686 [%] km
Czas jazdy: 02:53:58 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1980:29:29 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1757:03:21 h
Czas Jazdy Suma (2020): 558:40:01 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 36:18:07 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:16:08 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:49:18 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:01 h
Średnia: 17.21 km/h
Dzisiejsza trasa prócz przeważającego problemu z drzewami.. Pomyśleć, że muszę znowu podejmować się tego trudnego tematu a co gorsza naprawdę widzieć jego skutki. I to coraz szersze.. Miała również inne problemy... Pierdzieliła się i to mocniej niż zazwyczaj, bo mnie się od miesięcy pierdzieli przerzutka, raz mocniej raz mniej. Teoretycznie jest ona do wymiany, teoretycznie już powinna dawno paść.. A ja powinienem ją wymienić a jednak tego nie robię, trzymam ją - bo byłem już gotowy ją wymienić ale się naprawiła.. Miałem z nią problemy w Sierpniu tego trwającego wciąż przynajmniej dla mnie z chwilą opisu tej trasy roku (2020)... A dokładnie chodzi mi o te piękne, ciepłe wspomnienia: Szlakiem Muru Berlińskiego
z Gryfusem - dzień 1. I oczywiście jedna trasa dalej, dzień drugi tegoż wyzwania, a także trasy po powrocie: Makowice-Lotnisko & Nowe drogi i Trudy Iglic. Z przerzutką było różnie.. Lepiej, gorzej. Aż do najgorszych chwil. Gdy wszystko mnie już wkurwiało i to na potęgę. I przerzutka się mocno psuła i ładowarka nie chciała mi akumulatorków do kamerki ładować.. No po prostu cuda, zrywało mi na większości przełożeń.. Trasa "50-tka": trasa po pracy. No ale sytuacja się poprawiła nieco.. W kolejnych trasach. Oczywiście nie było idealnie, co jakiś czas na niektórych przełożeniach cyrk nadal trwał, głównie na przełożeniu "2" i "5". Nie mniej jednostkowo wciągu dnia nie sprawiało to takich problemów jak dzisiaj.. Nie wspominałem przecież o tym we wpisach, rzadko kiedy coś mi szarpnęło czy się nie ustawił łańcuch. A przecież nie piszę o każdej bzdurze, że np. dzisiaj strzelił mi łańcuch, że dzisiaj coś tam.. No bez przesady.. Ale dzisiaj przerzutka mocno się we znaki dawała. Od razu skojarzyłem to z moją ostatnią trasą 50-tką gdy zacząłem pracę w szkole w Trzygłowie.. Aby uczcić tą zmianę w życiu zrobiłem trasę 50-tkę, którą kilka msc wcześniej żegnałem pewny niezbyt udany okres w moim życiu, pracy w policji w KWP Szczecin... Po czym zostało mi do dzisiaj takie częste powiedzonka w stylu: JEBAĆ POLICJE. W obliczu tego do czego dopuszcza się ta pożal się boże nieudolna i w żadnej sferze nieporadna formacja, jest jak najbardziej właściwe pisać, że JEBAĆ POLICJE i, że to są debile, którymi w istocie są. Także pozostaje mi mieć nadzieję, że problem tylko dzisiaj dawał się mocno we znaki, a w kolejnych trasach znowu ustąpi. O ile jeszcze te 2 msc no prawie 3 msc temu miałem nadzieję, że przerzutka przeżyje do tych 30k Aurelii, co by oznaczało, że używałem ją przez 30k km.. To teraz mam nadzieję, że dożyje do końca roku. W końcu dosłownie w pierwszym tygodniu Stycznia mam w planach robić mały ale konieczny remont w Aurelii. Trzeba wymienić zarówno tylne jak i przednie klocki hamulcowe, a także sprawić czy w ogóle nie trzeba wymienić tylnego hamulca, który nie chce odbijać. No może od razu zmieniłbym linki i pancerze od hamulców. Tam z klocków już prawie nic nie zostało.. No ale może do końca roku jakoś to będzie.. Także nadzieja, tylko nadzieja wraz z zachodzącym słoneczkiem na trasie. Było pięknie, było cudownie :) Choć trochę wiaterek wiał, co trochę przeszkadzało, nie było jednak tak źle..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)