Dzisiejsza trasa stanowiła krótką przejażdżkę. Na jednej z moich najbardziej ulubionych tras. Choć statystycznie trasa 20-stka spada na miejsce drugie w rankingu najczęściej pojawiających się tras. I to właśnie wspomniana trasa "20-stka". Dzisiaj mocniej wiało. Pojawiało i znikało słońce. A ja pojechałem taki w sumie zniechęcony. Z rana nieco wziąłem się za robotę korzystając z nie często zdarzających się warunków w domu do działania - nie było nikogo. Z rana gdzieś rodzice pojechali. I w końcu spokój. Ten nie trwał jednak za długo. Może z godzinę - może z dwie.. Nie zdołałem za wiele zrobić. W końcu weekend. A tradycyjnie z rana w weekend się jakoś słabiej czuję. Przemęczony po całym tygodniu.. Potrzebuję dłuższego odpoczynku, trochę spokoju. I chwili dla siebie. A w warunkach w jakich wciąż mieszkam pomimo wieku - no tych spokojnych chwil mi brakuje.. A gdy już spokój do działania się skończył to niechętnie, zmęczony życiem ale pojechałem na tą niedługą trasę. I tak są na dzisiaj plany. Odwiedziny rodziny :) W nowym mieszkaniu na wsi.. Gdzie jeszcze nie miałem okazji być. Dobrze, że mam ogólnie wszystko na bieżąco ogarnięte. A to co zrobiłem to takie małe uszczegółowienie ważnych wydarzeń na blogu. W panelu administracyjnym mam taką ściągę w której w końcu dodałem uszczegółowione informacje o krótkim okresie w którym w moim życiu była JS.. Dodałem zamknięty przebieg w postaci ilości dni w których się znaliśmy do 26.08.2024 r. oraz do 29.11.2024 r. Wiem, że mija już sporo czasu.. Tylko..(A ja nadal tęsknię).. Patrząc po tych dwóch datach - nie ma jej już od: 677 dni i 582 dni. A co ja zrobię, że nadal ta przeszłość nie pozostała za mną. I nie wiem czy tak się stanie gdy czas gdy jej nie ma (te wspomniane 677 i 582 dni) zależy na którą datę patrzymy - zrówna się z czasem, w którym była w moim życiu: 1023 dni i 928 dni. Ten licznik jest na tyle dobry, że już się nie zmienia. Jest stały. A pozostałe idą w górę. Z każdym minionym dniem, każdą minioną trasą.. Dodawałem właśnie te dodatkowe informacje. Z grupowałem w ramkę wszystko związane z JS. I dodałem jeszcze jeden ważny licznik - od ilu dni znam się z Aurelią (dokładnie od 09.09.2014 r.). Do dzisiejszego dnia minęło już: 4316 dni. I ten licznik również będzie z czasem rósł. I jako pierwszy z moich aktualnych liczników przekroczy wartość 5192 dni..: Trasa buszującego w zbożu z 14.06.2025 r... Ta liczba nadal ze mną zostaje. I co jakiś czas wracam do tych przemyśleń.. Aktualnie najbliższej tej mitycznej liczby będzie właśnie moja znajomość z Aurelią. I wszystkie wydarzenia jakie w tym czasie miały miejsce.. W tym znajomości, które były i się kończyły.. W tym ta jedna szczególna znajomość która w okresie mojej nadziei na jej powrót przeciągnęła się z 928 dni znajomości do 1023 dni. W różnych okolicznościach różne wskaźniki będą miały swoje zastosowanie. Fakt jest jednak taki, że wciąż mi jej brakuje. Wciąż nie ułożyłem sobie życia. A minęło już prawie 2 lata.. Wciąż jest źle.. I nowe wydarzenia jakoś nie są wstanie nadpisać tych wspólnych dni..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2026 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1822
Trasa nr [łączna]: 1898
Trasa nr [na blogu]: 1812
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 2
W tym roku: 93
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1883 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1797 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 32287 km
Stan Licznika Końcowy: 32305.39 km
Stan Licznika Końcowy2*: 32106.04 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 10649 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 10667 km
Maksymalna prędkość: 27.6 km/h
Przejechałem: 18.39 km
Przejechałem [msc]: 68.45 km
Przebieg roweru [rok]: 2446.11 km
Przebieg roweru [suma]: 69073.07 km
Przejechalem w 2026: 2446.11 km
Podroż dookoła świata (2026) 6.1153 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 172.6827 [%] km
Czas jazdy: 01:05:12 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4404:44:59 h
Czas Jazdy Suma (blog): 4181:18:51 h
Czas Jazdy Suma (2026): 156:57:13 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 03:47:58 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:53:59 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:41:16 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:42 h
Średnia: 16.98 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego a w zasadzie dzisiejszy dzień za bardzo ciągnie mnie w stronę wspomnień z dawnego czasu. Z tego co było. I za pewne już na zawsze minęło.. Choć wciąż nie daję wiary w to, że tak jest. Poniekąd to też wina tej paskudnej pogody. Wina niesprawiedliwego życia. A także samotności, w której wciąż tkwię. A także toksycznego środowiska - środowiska pracy i domu. Jedno i drugie to toksyczne środowisko. A ja przez to wszystko nie potrafię się odnaleźć w tej dorosłej codzienności. Wciąż tkwię w dawnych wspomnieniach i do granic możliwości wyidealizowanego świata, który zaczął powoli znikać w mojej świadomości po 2010 r... Ta data była jakaś graniczna dla mnie. Wtedy tak wiele się w świecie, w relacjach między ludźmi zaczęło zmieniać. I nic z tego dobrego nie wynikło.. No ale dobra.. Nie chcę tego dalej rozdzierać.. Skoro i tak musiałem dla samego siebie podsumować sobie ten czas.. (z JS).. I na nowo jest jak jest.. No ale dobra.. Wracam do rzeczywistości. A w niej.. Czuję się jakby była jesień. A to dopiero pierwsze dni lata. Minął dopiero pierwszy tydzień wakacji. A ja czuję jakby był to koniec września a nawet druga połowa października. Tylko kolor liści na drzewach nie pasuje. Zaś ten wiatr, niskie temp. (<20℃) w lipcu?! Dziś i tak nie jest najgorzej.. Wczoraj to ciągnęło przez ten silny wiatr.. I temp. odczuwalna była w granicy 13℃. Miniony piątek był naprawdę słaby. W wspomnieniach widzę rok 2017 r. Wtedy lato też było takie zimne. A mimo niepogody jakoś potrafiłem zorganizować sobie czas. Rower. Wszystko. A teraz? Teraz tkwię w takim marazmie życiowym.. Z niechęcią do czegokolwiek. A nawet nie chęcią do jeżdżenia co już bywa przytłaczające. Dobrze, że mimo wszystko dziś poszedłem. Było fajnie mimo wszystko. I dziś już wiało mniej ale nadal. Tylko już nie tak mocno. Zrobiłem sobie tą piękną i spokojną trasę 20-stkę. Starając się nie wiele myśleć o otaczającej i dobijającej mnie rzeczywistości.. Dobija mnie jednak pogoda. Zżółkły kolor liści kasztanowców. Opadłe pierwsze owoce kasztanów.. Ten silny wiatr... Doprowadził do takich szkód. Nałamał drzew, gałęzi. To nie pogoda jaka powinna być w lipcu! Inaczej wspominam tą porę roku. I moje dawne możliwości, które minęły.. Mam jednak nadzieję, że nie bezpowrotnie. Mam nadzieję, że jak na nowo pojawi się w moim życiu ktoś dla kogo warto żyć to wszystko co złe minie.. Znów odnajdę szczęście.. Siłę do jeżdżenia.. Znów odnajdę pogrzebaną pod wspomnieniami radość do życia.. Tak jednak nie stanie się ani dziś, ani jutro. I pewnie nawet w tym roku.. To pewna możliwość na tą bliżej nie określoną przyszłość. Kończąc wpis to tak.. Objawy zatokowe nadal się u mnie utrzymują. Już dość długo. Wciąż odpluwam, wciąż spływa. Wciąż się słabiej czuję. A co ciekawe wyniki badań mam w normie. Nie wskazują na nic złego. Wyniki badań krwi robiłem właśnie w piątek (03.07). Może za późno się za to wziąłem.. I powinienem szybciej te badania zrobić.. Wtedy by były bardziej miarodajne. No cóż. Teraz się nie dowiem.. Teraz pozostaje nadzieja, że może w końcu mi przejdzie. I może w końcu ustabilizuje się pogoda! Na poprawę trzeba będzie jednak poczekać.. Prawdopodobnie aż do czwartku (09.07). Długoterminowe prognozy pogody wskazują od 09.07 poprawę i powrót normalnych letnich temp. >20℃.. A nie jak teraz.. Takie zimno i deszcz..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)