Dzisiejsza trasa wypada w bardzo wyjątkowym dniu. Nowy dzień nowego miesiąca, otwierający przede mną nowe rowerowe możliwości! Ale jest to także najgorętszy dzień ostatnich dni! Temperatury dzisiaj w całym kraju przekraczają 30℃, w moim regionie temperatury osiągną maksymalnie 33℃. Temperatura odczuwalna może być o 3-4℃ wyższa! Nie mógłbym przepuścić takiej okazji na rower! I mimo, że dzisiaj miałem ciężką noc (nie tylko z powodu temp > 20℃ w nocy i braku wiatru), ale też z innych zdrowotnych pobudek, postanowiłem się dzisiaj przejechać. Taką sobie wymyśliłem - trasę ryzykowną xD Ryzyko w niej to przejazd przez las i dookoła pól, gdzie mógłbym się natknąć na niebezpieczne robactwo (muchy końskie, komary, i inne latające stworzenia - przynajmniej nieprzyjazne). Co niektórzy mogą się dopatrywać ryzyka w dzisiejszym upale. Ja takiego natomiast nie dostrzegam :)
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 268
Trasa nr [łączna]: 352
Trasa nr [na blogu]: 266
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 1
W tym roku: 81
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 348 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 262 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 6869.55 km
Stan Licznika Końcowy: 6916.19 km
Stan Licznika Końcowy2*: 6825.16 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 6620 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 6667 km
Maksymalna prędkość: 39.1 km/h
Przejechałem: 46.64 km
Przejechałem [msc]: 46.64 km
Przebieg roweru [rok]: 3363.04 km
Przebieg roweru [suma]: 14233.85 km
Przejechalem w 2018: 3363.04 km
Podroż dookoła świata (2018) 8.4076 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 35.5846 [%] km
Czas jazdy: 02:13:58 h
Czas Jazdy Suma (ever): 903:21:30 h
Czas Jazdy Suma (blog): 679:55:22 h
Czas Jazdy Suma (2018): 212:51:01 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 02:13:58 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:13:58 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:37:40 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:32:13 h
Średnia: 21.04 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego, którą odbyłem po godzinie 9 rano powiodła mnie szlakami trasy 50-tki, przez DW108 do Truskolasu, skąd odbiłem na Miętno. Jednak do samego Miętna nie jechałem tylko skręciłem na Grabin. Nie miałem w planie jechać szybko. Ale jakoś od początku wiodły mnie jakieś siły tajemne ;> I tak gnałem a to 20 km/h a to 30 km/h a to szybciej. I tak nie zważając na coraz suchsze i gorętsze powietrze gnałem dalej w stronę wsi Miętno gdy już minąłem Truskolas. Po drodze zrobiłem sobie oczywiście postój i pojechałem do samego Grabina, w Grabinie skręciłem w prawo, w taką polną drogę - składającą się z kamiennych płyt. Ja to zowię kocimi łbami, chodź kocimi łbami zowie się także takie kamienne ścieżki. Te i te są jednak złe do jeżdżenia. Nim na dobre ruszyłem w typowo wiejskie tereny zrobiłem sobie jeszcze przerwę. Wziąłem większe łyki wody i spisałem moje osiągnięcia: 25,06 km w w czasie: 1:11:39 czyli średnia 20,9 km/h. Dość ładna! Naprawdę ładna ;> Podobała mi się. Na tych kocich kamiennych łbach, po których przyszło mi jechać chodź bym chciał nie dałbym rady szybko jechać i ograniczałem się do prędkości maks 14 km/h. Czasami chciałem ją przekroczyć ale ciężko - bo takie turbulencje są, że masakra. Dopiero w samym lesie, gdzie jeżdżą drwale wyżynając drzewa i droga utwardzona kamieniami - dało radę szybciej jechać. I tak do samej drogi z Imna do Szczytników. Gdzie już tylko kawałek mnie czekał i były Szczytniki. Kolejna dłuższa przerwa i spisanie osiągnięć: 31,04 km w czasie 1:34:51 (czyli średnia 19,6 km/h) Średnia bardzo szybko spada. W tym wypadku spadła o całe 1,3 km/h przez 23:12 min, na odcinek o długości 5,98 km! Koniec tego odcinka był dla mnie bardzo zły. Zarówno w lesie przed wsią Wierzchy jak i w lesie przed Szczytnikami pracowali drwa, rąbiące drzewa. Mijałem właśnie takich przed Szczytnikami. Krzyczałem do nich: PRZESTĘPCY! Ale ci debile nie zrozumieli moich intencji i pozostawili się swojej haniebnej pracy. A ja ruszyłem wkrótce dalej. Przede mną ostatnie kilometry i rosnąca ambicja! Prułem ile sił w nogach, nie zważając na to, że temp. powietrza przekroczyła już 30℃. Żarliwe, gorąco, gorące masy powietrza a ja jadę dalej, z prędkościami ponad 20 km/h. Za Truskolasem nie wolniej, miejscami po 30 km/h, miejscami wolniej i tak dojechałem pod rodzinne strony, gdy temp. była już znacznie ponad 30℃. Przepocony i zgrzany dotarłem. Pokonałem ostatni odcinek trasy w 39:07 min. Odcinek liczący 15,6 km. Osiągnąłem tu średnią: 23,9km/h. Ostatecznie średnia za całą trasę przez chwilę byłą równa 20,9 km/h. Tyle co miałem w Grabinie. Niestety przy osiedlu zwolniłem i gdy się zatrzymałem to średnia prędkość zdążyła opaść do 20,8 km/h. Ale i tak nie jest źle. Przewidywałem, że dziś zrobię trasę ok. 40 km. I zajmie mi to ok. 2.5h spokojnej jazdy. A tu - zajęło mi to mniej czasu niż 2,5h i zrobiłem znacznie ładniejszy wynik. W kilometrach i przebiegu trasy jestem bliski szlakom trasy "50-tki" ;] Gdybym robił dziś trasę "50-tkę" i zachował takie prędkości - to bardzo możliwe, że skończyłbym tą trasę z czasem poniżej 2,5 h. Czyli czasem - marzeniem, które po raz pierwszy osiągnąłem: 03.06.2016 r. Stracone marzenia i możliwości - lata i wakacji 2016 r. Teraz się jednak odkuję! Nie wiem co się ze mną dzieje, ale jeżdżę znacznie szybciej, znacznie lepiej, i nie jest mi z tym źle! Pokonuję kolejne bariery i ograniczenia :-) Oby tak dalej! Wakacje jeszcze się nie skończyły - mam jeszcze 2 msc na intensywne jeżdżenie! :-)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)