24.09.2025
Jazda nr: 1661

Tagi: drzewa, wiejskie_przygody, GPS |

Trasa z dnia dzisiejszego zaczyna się z kolejną awarią kamerki i dokładnie GPS. Nie pierwszy raz... Zresztą. A w tym roku takie sytuacje to są naprawdę częste i zaczyna mnie to bardzo irytować. Wiele wskazuje, że winę w tej sytuacji ponosi wyrobione gniazdo na baterię w kamerze. Z kamerki Sony Action CAM AS200 korzystam prawie 10 lat. I to intensywnie. Przeróżna pogoda. Drogi itd. I to mogło się po prostu powyrabiać. A czy mogę coś z tym zrobić - chyba nie - fajnie by było mieć w razie czego zabezpieczenie śladu GPS. Aby powstawał także w inny niezależny od kamery sposób. Bo nagrania to sobie naprawię. A fragment pliku GPS niestety tracę. Nie musiałoby tak być - gdyby oprogramowanie kamery częściej pisało do pliku. I zachowałoby się więcej a traciło np. ostatnie sekundy. Nie mniej - czas nie jest spokojny. I w szkole różne sytuacje i niespokojne dobijające mnie chwile.. Zresztą to był główny powód aby jechać dziś. Potrzebowałem się wyciszyć. Przejechać. No i tak dokładnie po 2.21 km najechałem na spory kamień i walnęło nagranie. O ile fragment pliku video naprawię o tyle fragment GPS i zawarte w nim dane statystyczne - no niestety. Będę próbował - podklejać bardziej baterie. Może wtedy zminimalizuję takie sytuacje. No może być też tak, że ze względu na zużycie kamery, wyrobienie portów no już nic nie zrobię. I czeka mnie wymiana kamery. A to będzie możliwe! Jeszcze w 2024 r. zamówiłem sobie sobie następcę Sony Action CAM FDR-X1000VR. Nagrywa w 4k :) Niestety takiej samej nie było. A swoją drogą kamerkę kupiłem stojąc niedaleko dworca PKP w Kamieniu Pomorskim. Tam jest sklep NETTO. Wówczas ważna.. No dobra kogo okłamuję.. Nadal dla mnie ważna osoba jaką jest JS robiła zakupy. A ja czekając w aucie na nią w dniu 10.08.2024 r. natknąłem się na tą dobrą ofertę.. Nie czekając długo od razu zamówiłem. Prędzej czy później przecież będzie czekała mnie wymiana.. Tego sprzętu. I kto wie czy nie w tym roku ze względu na nasilające się zjawisko rozłączania się nagrania.. Powoduje to u mnie bardzo wiele negatywnych odruchów. Już i tak życie mnie dość wkurwia. Sprzęt nie musi. A dobra.. Jeśli chodzi o to, to prawdopodobnie nie przeczyściłem wizjera kamerki -.- Albo sama kaseta wodoodporna (ta obudowa kamery) jest brudna przy wizjerze.. Widziałem to już na nagraniach z weekendu: ZS: Bukowo i okolica. Na wczorajszej trasie również: Spierdoliny Powalickiego lasu. Problem jest taki, że oczywiście wpisów na bieżąco nie robię -.- I nie przeglądałem nagrań aby szybciej wyłapać problem. Także jeszcze dzisiaj tak pojechałem. I jeszcze widać ten efekt (ze słońcem) tak się dziwnie rozmazuje. Wrzuciłem jedno z takich ujęć do dzisiejszej galerii.. Mimo tych jakby na to nie patrzeć przykrych zdarzeń to dzisiejsza trasa nie była taka zła. Choć był na niej mały problem. Znalazłem w końcu ten cholerny most - gdy jedzie się wzdłuż PŻ14 z Powalic w kierunku Rzesznikowa. Jeszcze się na trasie: "Spierdoliny Powalickiego lasu" wkurwiałem, że nie mogę sobie poradzić. A w lepszych dla mnie czasach (rok 2022 i 2023 r.) gdy trochę po lasach jeździłem.. Radziłem sobie. Poznawałem tutejsze drogi bardzo dogłębnie. Aczkolwiek i tak po każdej z zaznaczonej na mapie drodze nie udało mi się pojechać. Nie mniej ogarniałem co i jak. Dzisiaj w końcu trafiłem pod ten most. Jednak jest tak jak się obawiałem... Jego stan jest na tyle zły, że nie przeprowadzę po nim Aurelii ani samemu nie przejdę... Wg. śladu GPS przejechałem most ale to nie prawda. Zakłamanie. Po prostu małe odległości i GPS nie złapał różnicy - ile tam mogło być z 5-10 m? Szczególnie, że byłem przy moście z obydwu jego stron. To nie było takie oczywiste, że tak zrobię. Spodziewałem się, że tak może być. A więc zniechęcony wracałem wzdłuż Pż14 z której odbiłem na kawałek gorszej drogi czyli PŻ16 i ostatecznie na główną drogę PŻ15 - która prowadzi od Skrzydłowa, przez Jezioro właśnie pod ten most i idzie dalej. Jednak tak wyjechałem na te PŻ15..I pomyślałem, że jadę! To nie daleko. Pojadę, zobaczę i wrócę.. Moim celem na dzisiaj nie było takie jeżdżenie - a jedynie chęć zrobienia co najmniej 30 km. Tak mnie męczy sprawa taka, że ja tych km za dużo nie mam przejechanych. I na tę chwilę - musiałbym bezwzględnie przez kolejne 3 msc (październik, listopad, grudzień) - robić po 400 km. To trochę duże obciążenie. Szczególnie dla listopad i grudzień. Jest wiele zmiennych. Moje chęci, możliwości, pogoda.. I zdrowie.. Dlatego staram się jeździć i zrobić jak najwięcej km póki jest pogoda. Jak np. dziś. Bo dziś jest pogoda! Jest słonecznie - ale za to mocno wieje. I nie jest tak fajnie jak niekiedy bywa na początku jesieni.. Temp. ledwo przekracza 16℃. Może dlatego nie widzę dla siebie innych możliwości.. Przynajmniej na razie.. Po za jeżdżeniem po lasach?.. Gdzieś muszę nabić te km. A z drugiej strony brakujące 1200 km.. Nie będę przecież nabijał tylko po lasach. Ja już mam trochę dość tych leśnych dróg.. Już mnie to męczy. Mimo wszystko - zrobiłem fajną trasę dziś. Przypomniałem sobie co nieco z coraz odleglejszych lat.. W końcu czas nieustannie mija.. Nie każde wspomnienia są jednak dobre. Po wielu poza nostalgią, mam smutek.. Jeśli chodzi o tą ważną dla mnie osobę. A taką przecież była JS.. W ostatnich dniach dużo o niej myślę. I to z pewnością będzie negatywnie odbijało się na moje i tak chujowe życie. Dzisiejszy fajniejszy wyjazd tego przecież nie zmieni..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1670

  • Trasa nr [łączna]: 1747
  • Trasa nr [na blogu]: 1661
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 15
  • W tym roku: 135

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1733 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1647 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 28483.3 km
  • Stan Licznika Końcowy: 28517.41 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 28323.83 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 6917 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 6951 km

  • Maksymalna prędkość: 22.3 km/h

  • Przejechałem: 34.11 km
  • Przejechałem [msc]: 481.66 km
  • Przebieg roweru [rok]: 3808.67 km
  • Przebieg roweru [suma]: 65242.13 km

  • Przejechalem w 2025: 3808.67 km
  • Podroż dookoła świata (2025) 9.5217 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 163.1053 [%] km

  • Czas jazdy: 02:48:53 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 4155:18:56 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3931:52:48 h
  • Czas Jazdy Suma (2025): 239:50:30 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 32:11:18 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:08:45 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:46:36 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:21:16 h

  • Średnia: 12.18 km/h
Dzisiejsza trasa poprowadziła mnie znów w Powalickie lasy. Tak te Północne Lasy nazywam ze względu na kierunek jaki tu obieram czyli na Powalice. Choć nie zawsze na nie jadę. No akurat dzisiaj nie. Na krzyżówce zawracałem - po to aby skręcić w leśną drogę w kierunku Międzyrzecza albo precyzyjniej Orzeszkowa. A skoro Orzeszkowo to blisko do Iglic itd. Tu jest wiele ciekawych połączeń. Niestety o wielu już nie pamiętam :( Nie mniej - celem był most. Skoro przez ostatnie dwie próby się nie udało: Leśnymi drogami Powalic 2 i Spierdoliny Powalickiego lasu. To dziś się musiało udać dojechać. I udało. Po drodze nawet grzybka znalazłem! :-) I to zjadliwego, piękny okaz. Po identyfikacji to jest prawdziwek. A grzybiarze mówią, że jakieś borowniki i to dodatkowo borowniki szlachetne! No ja tam nie wiem. Nie znam się na grzybach. Nie zbieram ich. Ani nie przepadam za nimi. Nie mniej skubaniec rósł na drodze i prawie, że bym go przejechał. A tak stanąłem, zrobiłem fajne zdjęcia. I chwilę później znalazłem most. Tyle, że jego stan techniczny pozostawia wiele do życzenia :( Postanowiłem więc pojechać na ten most z drugiej strony. Od strony jeziora Popiel.. W sumie decyzję o tym pozostawiłem sobie do powrotu do drogi PŻ15. Bo może nie będzie mi się chciało czy coś. Zresztą początek trasy miałem trudny. Taki bez sił i nadziei jadę. Wykańczają mnie kolejne dni w szkole. Kolejny nie łatwy rok szkolny. I sytuacja w szkole nie fajna. Ostatecznie jednak zdecydowałem się pojechać. I o mało co... Nie minąłbym mostu. Jadąc wzdłuż drogi PŻ15.. Minąłem zjazd na most. I zacząłem jechać dalej. W stronę Orzeszkowa. I pewnie bym tak jechał dalej.. Bez zastanowienia. Nie mniej tknęła mnie taka myśl, że coś za długo jadę. I za daleko. No i robiła się późna pora. Mijała godzina 18. Miałem przejechane prawie 27 km. Czas wracać. Liczyłem się z tym, że nie uda mi się zaliczyć mostu z drugiej strony. I wrócę z kolejną porażką. Tak się jednak nie stało! Wracając zobaczyłem poprawną drogę. I w nią wjechałem. Stanąłem po drugiej stronie mostu. Widząc miejsce, w którym chwilę temu byłem! Teraz jestem po drugiej stronie.. I mogę spokojnie wracać.. W sumie 7 km do auta. A tego nie odczuwam w ten sposób. Myślałem, że trochę więcej ale liczby nie kłamią. Wracałem blisko godzin zachodu słońca. Po godzinie 18 byłem przy moście. A przy jeziorze Popiel byłem dokładnie o godzinie 18:25 - i robiłem sobie tam zdjęcia Aurelii a potem swoje. Na nowej kładce - punkcie poboru wody w razie pożaru. Nie czekałem jednak na zachód słońca, który następował dziś o godzinie: 18:52. Czyli w sumie nie musiałbym długo czekać.. Wolałem jednak wracać do auta nim zrobi się zimno. Przede mną był jeszcze kawałek drogi. W tym najgorszy - prawie 2 km fragment bruku.. Ostatecznie wróciłem pod auto jeszcze przed zachodem słońca o godzinie 18:48 - robiłem zdjęcia licznika.. Aby mieć co spisać do statystyk, które widać we wpisie :-) Znowu się robi jednak chłodno. Z początkowej temp. w okolicy 16℃ może ciut więcej.. Bo dużą część trasy dzisiaj jechałem w samej koszulce polarowej, na zimę.. A dopiero przy drugiej stronie mostu - zakładałem bluzę. Chłodniej się robiło dopiero w późniejszych po południowych godzinach. To najpewniej spowodowane było tym, że jest dziś słonecznie! Słonko sporo daje. Widać też nadchodzącą jesień. Coraz więcej żółtych liści. Coraz więcej smutku.. Nie mniej sama trasa ciekawa i ostatecznie udana. Tylko incydent z GPS.. To są drobne sprawy, drobne sprawy. No ale jak mi się w życiu tak wiele takich drobnych spraw, drobnych incydentów zbiera.. W końcu sobie z tymi emocjami - a dokładnie z ich nadmiarem nie radzę..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa24wrzesnia2025zdj1.jpgtrasa24wrzesnia2025zdj2.jpgtrasa24wrzesnia2025zdj3.jpgtrasa24wrzesnia2025zdj4.jpgtrasa24wrzesnia2025zdj5.jpgtrasa24wrzesnia2025zdj6.jpgtrasa24wrzesnia2025zdj7.jpg


Mapa przebiegu trasy :)