Dzisiejsza Sylwestrowa trasa jak to bywa po ciężkim roku rowerowym sama jest ciężka. I ta pogoda taka... Padało przez pewny czas. A, że mocno padało to zdecydowałem się pojechać w płaszczu przeciw deszczowym. A pod nim jest tak gorąco, że bluza (cienka bluza) w której jechałem była w całości przepocona. Dzisiaj się tak złożyło, że kilka razy się przebierałem. A nie musiałbym gdyby nie ta pogoda. Wstępnie analizy wskazywały, że będzie padać cały dzień a tak nie było. Trochę w drodze do Gryfic, i potem jeszcze przed Mechowem (w gm. Świerzno) odpuściło. Gdybym wiedział, to może zdecydowałbym się wyjechać godzinę później. I tak zdroworozsądkowo nie pchałem się do jazdy zaraz po godz. 8 tylko koło godz. 10 pojechałem. Spodziewałem się, że będzie nieco trudniejsza jazda podobnie jak rok temu: Sylwester 2021. I pod tym względem się nie zawiodłem. Choć - tak się zdarzyło, że w tym układzie trasy (jazda przez Gryfice do Mechowa i powrót przez Golczewo) - warunki były dla mnie korzystne. Miałem z wiatrem. Zdarzało się nie groźnie, że wiało bokiem. I wcale nie tak mocno. Może to sprawiło, że mój czas jazdy jest naprawdę ładny porównywalny z tym z 2018 r: Sylwester 2018?. Bo pod tym względem było naprawdę nieźle. Ledwo przekroczyłem 3h. A liczyłem się ze średnią 3.5h. Jednak do tego nie doszło. Trasę udało się pokonać szybciej. I znów w deszczu jak w 2021 r. Czyżby to była nowa tradycja, że Sylwester bardzo ciepły (dziś +14℃) ale za to deszczowy i wietrzny? Zresztą to przedsmak tego co się ma dziać. Dzisiaj pogoda ma bardzo nie zachwycać: Wichura w Sylwestrową noc oraz Cyklon Lidia. Więc może być ciekawie. W sumie wszystko jest do zniesienia ale znowu te deszcze? Nieustannie te deszcze widuję. Wszystko wokół jest pozalewane. Drogi itd. Odkąd nadeszła oczekiwana odwilż, po kilku mroźnych pełnych śniegu dniach to tylko pada i pada. Były dni przerwy ale takie pojedyncze co zmienią? Jak tylko pada i pada. A przy tym są rekordy ciepła jak na ostatni grudniowy dzień: Dzień 31.12.2022 najcieplejszym w historii pomiarów! - TwojaPogoda.pl. Coś się dzieje. I powiem tak, że wiatry też przeżyję, ale kolejne dni z deszczem?... Jak ja chcę 01.01.2023 r. grilla rozpalać. I znowu mam go robić w deszczu jak we wpisie: Noc, Deszcz & Pizza. Czy jak na ognisku którym rozpocząłem 2022 r.? -> Noworoczne ognisko. Nie widzi mi się taka wizja za bardzo. A tym bardziej to wkurwia jak w prognozie na kolejne dni widzę, że będzie ładnie. A następuje ten dzień i wcale tak nie jest. Ile może być jeszcze tak deszczowo i mało przewidywalnie jak dziś?! Wpływa to niekorzystnie na wszystkie plany jakie się ma. No nie mniej najważniejsze, że chociaż tą Sylwestrową trasę zrobiłem. Tradycję od 31.12.2017 r. zachowałem -> Ostatnie wyzwanie - dzień 2. Mimo pogody i przelotnych trudności z kończącym się napędem w Aurelii (lub co bardziej prawdopodobne) - problemami na linii kończących się kół, ocierających o hamulce - bo pewnie w tym rzecz, pojawiających się cyklicznie trudności.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1166
Trasa nr [łączna]: 1246
Trasa nr [na blogu]: 1160
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 20
W tym roku: 204
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1234 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1148 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 12299.8 km
Stan Licznika Końcowy: 12354.89 km
Stan Licznika Końcowy2*: 12279.89 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 24841 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 24896 km
Maksymalna prędkość: 32.4 km/h
Przejechałem: 55.09 km
Przejechałem [msc]: 625.97 km
Przebieg roweru [rok]: 7799.94 km
Przebieg roweru [suma]: 49054.25 km
Przejechalem w 2022: 7799.94 km
Podroż dookoła świata (2022) 19.4999 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 122.6356 [%] km
Czas jazdy: 03:02:22 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3108:07:56 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2884:41:48 h
Czas Jazdy Suma (2022): 513:47:37 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 40:28:11 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:01:25 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:30:23 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:19 h
Średnia: 18.16 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego ma dla mnie wymiar symboliczny. Na przeciw wszystkiemu co złe i dobre jedzie się. I walczy do końca. I tak było dzisiaj - walczyłem o tą ostatnią trasę. I zawsze bym walczył. Dziś i podobnie jak na ostatniej trasie: Szkoła, Makowice, Urbex - walczyłem z pojawiającymi się problemami z Aurelią. Znowu mam wrażenie, że hamulce koła trzymają. Może ocierają te cholerne koła o klocki? No nie można w sumie tego wykluczyć. Tylko ja nie dawno dokładnie przed trasą: Noc, Deszcz & Pizza byłem w serwisie. Wymieniałem klocki hamulcowe i linkę z pancerzem na hamulec tył bo tam była tragedia. Po tej wymianie zdaje się, że tylny hamulec działa lepiej i się już tak nie zacina. To może jeszcze nie skończył się jego żywot? A to jedynie była kwestia linki/pancerza i ta kwestia się regularnie powtarzała dlatego tak często miałem problemy z tym hamulcem? Po obserwuję jeszcze. Dobrze, że nie zamawiałem nowego hamulca. A co do klocków - to liczyłem na to, że do 300 km się dotrą. I będzie lepiej ale nie. Dzisiaj to tak miejscami było gorzej... Ale właśnie jak zahamowałem raz drugi i trzeci i tyłem i przodem to odpuszczało. Gorzej było na poprzedniej trasie - na niej bardziej skupiłem się na opisie przygody na lotnisku w Makowicach niż problemach które były. A te miałem np. jadąc rano do szkoły i potem do Makowic. Cały czas jechało mi się bardzo ciężko i mnie to irytowało. Co gorsza już prawie te 300 km mija. No przecież w tej zasadzie nie chodzi o to aby przejechać równe 300 czy 301 km... Tylko "do 300 km" co powinno powodować do pasowanie się wymienionych części. A tym czasem do dzisiejszej trasy minęło: 183 km zaś z dzisiejszą to już 238 km. A problematyczne momenty są. W ogóle to sobie dzisiaj pomyślałem jak wybrnąć z sytuacją wymiany napędu w Aurelii. Bo w serwisie HobbyBike w Gryficach chciałby abym przyjechał "DO 20.01". Ale to słaby termin. I nie zdążę zrobić jeszcze 946 km do 50k Aurelii. Pomyślałem sobie lepiej, że może uda mi się ugadać termin na ferie zimowe. I odstawię rower na maks 2 dni. I np. odstawię w poniedziałek a w środę odbiorę czy odstawię w środę a maksymalnie w sobotę odbiorę. Zakres prac ulega zmniejszeniu. Wstępnie planowałem to na 07.01. Tylko już się to zmienia (wymiana kół z WG w Szczecinie) - nie wiadomo czy nie zrobimy innej trasy tego dnia. No nie mniej przed serwisem na pewno sam bym sobie koło z przodu zmienił. A z tyłu - po prostu założy mi kasetę na nowe koło. Zakres prac jaki by był to: założyć kasetę na koło, założyć nowy łańcuch, korbę i wymienić przerzutkę oraz linki / pancerze do przerzutek (obydwu) i linkę / pancerz do przedniego hamulca. To nie jest jakaś skomplikowana i długotrwała robota. A jeśli chodzi o przeplot koła to na spokojnie. Przy okazji nie spieszy się. Będę miał na czym jeździć i to najważniejsze. A także ważne, że może uda mi się do tego czasu dobić do tych 50k km z Aurelią, co chciałem zrobić a przy okazji minie zima i ten gorszy czas na jeżdżenie. Minie on na tym starym dobitym napędzie, który jeszcze jakoś się kręci. Choć w każdym momencie może przestać. I to może się stać nawet przed tym 20.01 - jako ogranicznikiem czasowym - na ewentualną naprawę w jego serwisie. Zobaczymy jak to będzie. A słowami końcowymi - drzewa. No musiało być tak, że rok muszę kończyć tym tematem. Doszło do strasznych zbrodni i ogołocenia do gołej ziemi kilku hektarów niegdyś zalesionego terenu przy wsi Popiele. Dokładnie za przejazdem kolejowym i skrzyżowaniu na Rzęsin. Po lewej stronie w kierunku Kukania / Mechowa. Wszystko wyjebali gnoje. Nie widziałem nawet kiedy... Nie często tędy jeżdżę. A jak widać też nie często robię trasę z tagu "trasa_przygod". Jakoś niekoniecznie ją lubię bo się jakoś nie pcham do jej robienia. No cóż... Tyle ze złych informacji. Są też dobre. Częściowo naprawiono drogę z Golczewa do Stuchowa. Przynajmniej na odcinku Mechowo - Wołowiec. I co najważniejsze - w wyniku prac nie ucierpiały drzewa. Te nie zostały wycięte. W poprzednich latach się mocno o to martwiłem gdy często w tamtych stronach jeździłem. To były jeszcze piękne czasy gdy studiowałem. Nieco inne życie niż teraz... Teraz magia tamtych miejsc (Mechowo, Upadły) już do mnie tak nie przemawia :(
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)