Dzisiejsza choć krótka trasa, w taką smutną szarą pogodę - jednakże z dwucyfrowym ciepłem - zachęcała aby mimo wszystko się przejechać. Jakoś na niczym się w domu, po pracy nie mogłem skupić. Moje myśli gdzieś uciekały w niepewną przez świat w covidzie splątanym przyszłość. Uciekały w przyszłość najbliższych 2 dni (wtorku i środy - 30.03 i 31.03) gdy pogoda naprawdę miała być wiosenna i naprawdę wystrzelić w górę! Mówimy już o temp. przekraczających nawet +20℃! Więc było na co czekać.. Związku z owym narodziły się u mnie, we mnie pewne pomysły jak wykorzystać ten czas. Trasy mam już zaplanowane, teraz pozostawało się na nie przygotować nie tyle co fizycznie bo na to i tak byłoby już za późno, co psychicznie.. Jednym z planów jest zrobienie oczywiście trasy 100 km.. :) Jak nie teraz to kiedy? A i tak względem 2020 r., zabieram się za tą trasę dość późno. A to od 2015 r., zwykle właśnie trasa 100 km, moja klasyczna trasa 100 km otwierała przede mną drogę w nieznane, drogę w nowe przygody i trasy jakie przez te kilka msc w roku, głównie w okresie wakacji mogłem robić. Gdzie mogłem odkrywać coś nowego, i robić naprawdę wyjątkowe a do tego spore wyjazdy! :) Także moje plany czekają, ale czymś trzeba było wypełnić pustkę dnia dzisiejszego. Nie mogłem siedzieć dłużej w domu, na niczym się skupić - więc pojechałem... :) Pojechałem ku znanemu, smutnemu losowi, który coraz śmielej odbiera mi radość i piękne wspomnienia związane z tym wyjątkowym dla mnie miejscem jakim jest MOJA NARNIA. Z tego miejsca, z tego wpisu zachęcam każdego kto go czyta aby kliknął sobie w tag: narnia, i mógł zapoznać się ze wpisami dotyczącymi tego miejsca na przestrzeni ostatnich lat od 2016 r. po obecny, gdy prowadzę bloga. Ja osobiście posiadam więcej materiałów z tego miejsca.. Z dawniejszych, lepszych czasów, które już nie wrócą :(
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 802
Trasa nr [łączna]: 883
Trasa nr [na blogu]: 797
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 18
W tym roku: 57
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 874 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 788 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 9618 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 9632 km
Maksymalna prędkość: 22.1 km/h
Przejechałem: 14.65 km
Przejechałem [msc]: 585.02 km
Przebieg roweru [rok]: 1636.65 km
Przebieg roweru [suma]: 33648.01 km
Przejechalem w 2021: 1636.65 km
Podroż dookoła świata (2021) 4.0916 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 84.12 [%] km
Czas jazdy: 01:19:33 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2130:23:38 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1906:57:30 h
Czas Jazdy Suma (2021): 106:23:50 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 36:48:06 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:02:40 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:52:00 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:22:40 h
Średnia: 11.13 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego ze względu na późną porę o której się odbywała i inne okoliczności towarzyszące dzisiejszemu dniu - taka nużąca pogoda, moje zniechęcenie do robienia czegokolwiek, poprowadziła mnie tylko w bliskie rejony. W stronę Mojej Narnii. Aczkolwiek mógłbym pojechać w inną krótką trasę. Nie zależało mi na kilometrach dzisiaj. W końcu w najbliższych dniach planuję trochę pojeździć i to jest moim priorytetem. Dzisiaj miała być krótka, spokojna trasa. A także zbadanie sytuacji w lasach po deszczowym weekendzie. A ta nie jest zadowalająca. Jest strasznie mokro, błoto. Choć zazwyczaj da się po tym przejechać to szlak mnie trafia jak widzę, że te śmieci leśnicy zajebani i inne skurwysyństwo pierdolone tak po prostu, w taki bezprecedensowy sposób wjeżdża sobie tutaj dalej, i dalej rżną drzewa, wywożą już te zarżnięte. Kolejne całe hektary niewinnych lasów idące pod topór, oznaczone jak łowna zwierzyna pomarańczową farbą, jakoby to miałoby usprawiedliwiać niczym uzasadniony mord. Tylko zyski materialne i tylko kasa, kasa, kasa i kasa.. Bo co innego się w tym pierdolonym świecie liczy jak nie pieniądze, układy które pozwalają zdobywać więcej pieniędzy i dalej mordować. Od lat śledzę ten narastający do niebezpiecznych granic trend. Sami drodzy czytelnicy nie musicie wierzyć mi na słowo. Oj nie. Wystarczy, że spojrzycie wgłąb swoich wspomnień, na dawne zdjęcia, filmy z Waszych okolic. Ile wówczas rosło tam drzew, jak wyglądał piękny świat. A jak wygląda dzisiaj. A jak będzie wyglądał za kilka msc, za kilka lat.. Nie wiem czy do tego dożyję, mnie to już zabija wewnętrznie to co się dzieje w świecie, jak wszystko jest rujnowane. Nie było inaczej dzisiaj jak te kurwy bezrozumne, śmiecie pierdolone znowu jakby nigdy nic wjeżdżali sobie tutaj, i wyżynali drzewa. W Narnii unosił się swąd mordu, metaliczny dźwięk piły.. I moje okrzyki: ABYŚ SOBIE SKURWYSYNIE ŁEB ODRĄBAŁ, ABY TE KURWA DRZEWO NA CIEBIE SPADŁO I ABYŚ ZDECHŁ. Mordów dokonywano dzisiaj jednocześnie w kilku lokalizacjach. W nie wielkim już zalesionym obszarze idącym w stronę wsi Wanierowo. A także z dwóch stron wsi Krężel - przy lasku wzdłuż torów, i po przeciwnej stronie, przy samych wiejskich zabudowaniach wsi Krężel.. Widziałem tych śmieci, palili ognisko, rżnęli kolejne drzewa. Nawet się nie przejęli tym, że porobiłem im kilka zdjęć, że ich wyzwałem na czym świat stoi.. Do takich degeneratów nic nie dotrze. A mnie coraz bardziej dobija, przeraża myśl, że to mogą być naprawdę ostatnie chwile spędzone w Narnii, że wkrótce może jej nie być.. A to wszystko przez to, że jest coraz to coraz gorzej: "Pożegnanie z Narnią" & Finał remontu DW109..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)