16.06.2024
Jazda nr: 1435

Tagi: wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego kontynuuje ciekawe historie, jakie miały miejsce kilka dni temu w podobnych i częściowo przecinających się okolicach: Przygodowa trasa wielu wsi. Na drogach w okolicy Trzebiatowa wciąż są takie, po których jeszcze nie miałem okazji jechać. To wraz z takimi wyjazdami jak ten z dzisiejszego dnia się zmienia.. Trasa z dnia dzisiejszego to również kontynuacja rowerowego weekendu po wczorajszym rowerowaniu: Urbeksowy Szczecin. Jakbym się wczoraj wyrowerował na te okolice 100 km to jak było planowane to nie wiem czy dzisiaj by mi się chciało ruszać gdzieś dalej... A tak wykorzystałem ciut lepsze warunki pogodowe od tych, które były wczoraj. I już od porannych godzin ruszyłem w podróż. Zaczynając i kończąc trasę w Kiełpinie. Tak niewinnie jechałem nie zdając sobie w ogóle sprawy z tego, że mam na wykończeniu miejsce na karcie pamięci a nie wożę ze sobą dwóch kart aby w razie czego dokonać podmiany. Na spokojnie sobie jechałem mimo silniejszego wiatru.. Podziwiając piękne krajobrazy które tutaj są. Jednak widoki były okupowane przedzieraniem się po dziurawych drogach, wielokrotnie łatanych - co oczywiście nic nie daje. W innym wypadku po co powtarzano by nieustannie proces? Zresztą pomimo łatań i tak zachowało się wiele dziur. A do tego teren nie łatwy i dość wzniosły. Podobnie jak na wspomnianej wczorajszej Szczecińsko-Urbeksowej trasie nie małym problemem był dobijający napęd w Aurelii. Na mniejszych przełożeniach na moich największych koronkach - i jak zwykle nie pamiętam stopniowania - największa na pewno 32t. A potem pewnie mam 28t. Siłą rzeczy często na nich jeżdżę. Jak jeszcze jeździłem na najmniejszym blacie (28t) z przodu (korba) to może nie było tak widoczne. I chyba będę musiał zmienić przyzwyczajenia. Przynajmniej do momentu wymiany napędu na nowy. Wstępnie myślę, że może w lipcu? Nie mam jednak funduszy na to. A jakby nie patrzeć z 500 zł trzeba mieć na to: łańcuch+korba+kaseta i kółka w przerzutce. Taki mały nie spodziewany serwis. I tak wszystko się sypie. Co dopiero kupione i już do wymiany. Wkurwia mnie ta myśl, że ten napęd nawet 10k km nie przejechał. Wczoraj MK potwierdził to co podejrzewałem ale nie chciałem w to wierzyć. W końcu pierwsze większe problemy z podjazdami i przeskakiwaniem łańcucha na mocniejszym naciśnięciu na pedały pojawiły się na trasie: Trasa Sandkrug (DE) - Moryń (PL). W sumie nie dawno. Kilka tras od tego momentu zrobiłem co przełożyło się na: ILE KM?. A teraz problem jest poważniejszy. I każdy podjazd pod większe wzniesienie tak się kończy - przeskakiwaniem łańcucha. Ten musi być mocno wydłużony. Teraz poszły najpopularniejsze koronki a z czasem pójdą kolejne. Jedno można powiedzieć i pewnie będę ten slogan często powtarzał: lepiej nie będzie. Zresztą można ten slogan powtarzać wobec różnych sytuacji. Nie tylko awarii napędu a także sytuacji w tym kraju. No nie ważne. Tak się zacząłem dzisiaj zastanawiać... Skoro ten cholerny napęd i to na 8rz. Nie jest obecnie wstanie wytrzymać nawet 10k km... To czy dalej jest sens upierać się na 8rz? Może lepiej klasy 9rz sprawdzi się i jej wytrzymałość też będzie raczej nie większa niż 10k km. A dzięki 9rz napędowi mógłbym mieć wymarzone przełożenie 37t albo i 42t... Takie to marzenie i zasuwać na takich pod większe wzniesienia. No cóż, zobaczymy. W wstanie na dzień dzisiejszy - beztrosko sobie jechałem ignorując pojedyncze trzaśnięcia łańcucha i przeskoki na najbardziej zużytych koronkach na których nadal jadę. Beztrosko sobie jechałem podziwiając wyjątkowe okoliczności natury, poznając nowe drogi i miejsca. Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że kończy mi się czas nagrywania na karcie pamięci. Nie sprawdziłem tego bo jakbym sprawdził to pewnie przed trasą albo najlepiej wczoraj zgrałbym nagrania aby móc oczyścić kartę. A tak dowiedziałem się o problemie pod koniec trasy mając dosłownie końcowy czas nagrywania - w liczbie nie większej niż 27 min. I nie było wyjścia jak przyspieszyć... Ignorując silny wiatr i dający z siebie ostatnie wydechy zajeżdżony napęd - skądinąd bardzo szybko zajeżdżony. Poprzednie moje napędy dochodziły do 13k km i były w lepszym stanie niż ten... A kupuję od lat ten sam łańcuch. I podobnej klasy korbę z kasetą. Dokładnie korbę drugi rok taka sama to tylko kaseta różna. I może ta kaseta ma zęby z plasteliny a nie z metalu... Następną kasetę jaką wezmę to może twardszą. Powinna wytrzymać dłużej. A jeśli problem się powtórzy... To przechodzę na napęd 9s a może i 10s? Zyskam przełożenia, których teraz mi brakuje! :)
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1443

  • Trasa nr [łączna]: 1521
  • Trasa nr [na blogu]: 1435
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 9
  • W tym roku: 87

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1508 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1422 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 13 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 21941.8 km
  • Stan Licznika Końcowy: 21989.49 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 21851.69 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 349 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 397 km

  • Maksymalna prędkość: 36.6 km/h

  • Przejechałem: 47.69 km
  • Przejechałem [msc]: 396.85 km
  • Przebieg roweru [rok]: 2830.7 km
  • Przebieg roweru [suma]: 58689.28 km

  • Przejechalem w 2024: 2830.7 km
  • Podroż dookoła świata (2024) 7.0767 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 146.7232 [%] km

  • Czas jazdy: 03:00:52 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3743:10:32 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3519:44:24 h
  • Czas Jazdy Suma (2024): 179:14:29 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 24:31:31 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:43:30 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:03:37 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:21 h

  • Średnia: 15.9 km/h
Dzisiejsza trasa w słoneczny ale wietrzny dzień rozpoczęła się w wspomnianym Kiełpinie. Stąd pojechałem wzdłuż drogi S6 po trasie technicznej w kierunku Jarkowa ale szybko odbijałem na pozalewane po wczorajszych deszczach leśno-polne drogimi którymi dojechałem o porannych godzinach do Strzykocina. Jebana wieś... Co tu mądrego może być prawda? Pewnie wieśniaki schlani śpią po krzakach. Na wsiach ani jednej duszy za to bramy pootwierane, domostwa pootwierane i małe psiaki wredne to i piskliwe lata po całej wsi. Trafiłem właśnie na takie przywitanie... leciał za mną jeden, drugi i chyba na czterech się skończyło... Droga tutaj to tragedia. Zapomniana przez Boga wieś, pozostawiona sama sobie w dodatkach socjalnych typu 800+ aby było za co chlać... Nie było jak przyspieszyć. Jednak udało się odgonić te małe szczekate bestie, co nie które bez wahania brały się od razu do gryzienia... Niech swoich durnych opiekunów gryzą. Kto to widział aby z rana na wsi życia nie było?! Ten świat upada. Przemknąłem przez tą niebezpieczną wieś Strzykocin w której co do zasady nie bywałem... Tylko jakoś w tym roku już kilkukrotnie mnie tu ciągnęło. Minąłem te niebezpieczne krainy i udałem się przez Bielikowo do Żukowa a stąd pod Mirosławiec. Jednym z wariantów dzisiejszego dnia miała być wycieczka do Trzebiatowa na gofry. Gdybym tak zrobił to z powodzeniem nie wyrobiłbym się w nagrywaniu całej trasy. Z Mirosławic do Trzebiatowa nie jest może daleko no ale chwila by minęła... To może dobrze, że chociaż z takiego powodu zrezygnowałem z tych gofrów.. Znaczy gofra ;] I od razu pojechałem ku nieznanemu czyli celowi dzisiejszej podróży jaką było odwiedzenie wsi Lewice. Wiele razy słyszałem o tej wsi, widywałem ją na mapie. I nigdy tu nie byłem. i chciałem być! I w końcu zajechałem... Wieś nawet ładna, wiele nowych dróg do poznania. A jakby się kto uparł to wieś jak wieś. Jednak to zawsze coś nowego to może dlatego tak ciągnie w te nowe i nieznane? I tak pociągnęło mnie w Lewice, które minąłem jedynie na przyglądaniu się im. Jeszcze tu wrócę na spokojne poznanie tych stron. Nie dziś ale wrócę. Minąłem Lewice a za nimi kolejną z nieznanych mi wsi jaką było Darżewo. Za Darżewem w stronę Dargosławia rozciągała się przepiękna droga pełna drzew, tak do połowy może wyżej porośnięta pnączami... Piękne miejsce. Dawno nie widziałem tak urokliwych wiejskich stron jak tutaj! Tym bardziej jeszcze wrócę w te miejsca gdy tylko nadarzy się ku temu okazja. Dziś głównym celem było przyjechać i zobaczyć i to uczyniłem. Przyjechałem. Zobaczyłem. I pojechałem dalej do Dargosławia a z niego prosto do Jarkowa. Po tragicznej drodze. Jest tak wąsko i droga tak zniszczona, że powinna być w ogóle wyłączona dla ruchu aut. Gdy tu jechałem natknąłem się tylko na jednego śmiałka, który jechał tutaj samochodem. Ten odcinek drogi Dargosław - Jarkowo nie nadaje się w ogóle do jeżdżenia autem. I byłaby to najgorsza z możliwych dróg. A po nie jednej rozwalonej drodze jechałem ale ta wygrywa. Jest tu tak wąsko. A jamy po dziurach zajmują w sumie większą powierzchnię niż poklejone historyczne jamy... Nie wspominając o nie naprawianych fragmentach tej drogi bo takich w zasadzie nie ma. Tragedia ciągnąca się kilka kilometrów - ustąpiła dopiero na kolejnej wiejskiej drodze, którą wyjeżdżałem w Jarkowie i wracałem stąd przed Kinowo na Starnin. Teraz już miejscami lepiej przynajmniej od strony nawierzchni drogi. Nie ma już tylu dziur. Nadal są jednak wykańczające wzniesienia. Całą drogę mam wzniesienia. Trudy podróży rekompensują jednak wyjątkowe widoki..! I tak dotarłem do wsi Starnin. I zamiast od razu wracać pod auto zadowolić się nieco ponad 40 km trasy (pewnie wyszłoby z 42-43 km), to musiałem ambitnie pojechać dalej! Gdy ostatni raz byłem tutaj z JS na wspominanej już trasie: Przygodowa trasa wielu wsi - widziałem jedną tajemniczą drogę we wsi. W sumie w tej wsi są tylko dwie drogi... Także ;) Nie jest to droga od razu na Grąd i dalej Kiełpino. Tylko ta druga - gdy wracaliśmy z Charzyna i odbijaliśmy na Starnin (z JS) -> WPIS=1430 to początkowo skręciłem w tą drogę ale ta właściwa to była ta druga. Dzisiaj specjalnie skręciłem właśnie w tą drogę. Przejeżdża się nią przez ciągnącą się dłuższy czas wieś. Za OSP Starnin urywa się w miarę dobra droga (taka chodnikowa z kostki brukowej). I zaczyna nie utwardzona leśna droga. Mija się tak kolejne domostwa aż kończy się wieś i zaczyna się las. A tam jest sporo dróg do odkrycia.. Dzisiaj jednak ich nie odkrywałem a wracałem do powiatowej drogi z Charzyna na Płonino (i wjazd w drogę DW112). Chwilę się tutaj przemęczyłem i w końcu dojechałem. Nie spodziewałem się jednak, że do skrętu w lewo na Starnin będę musiał jechać aż taki kawał drogi. Myślałem, że to będzie chwila i będę. A jednak nie... Czekał mnie dłuższy odcinek drogi do pokonania, po którym skręciłem na Starnin. Przystanąłem po drodze na wymianę baterii w kamerce. Te zaczęły się dość szybko rozładowywać albo proces ładowania po prostu trwa dłużej. A gdy stanąłem i zmieniałem baterię zauważyłem, że nie mam za wiele czasu nagrywania na pokonanie tej trasy. Zostało mi dosłownie 27 min nagrywania... Więc przyspieszyłem. Gnałem ile mogłem. Jedynie w Starnin trochę zwolniłem po brukowej drodze... A potem gnałem pod wiatr dalej. Rozważałem jeszcze jedną możliwość. Aby w Grąd odbić na drogę wzdłuż drogi S6. Korzyść byłaby taka, że od razu wyjeżdżam pod autem i nie muszę pokonać całego Kiełpina. No ale kierunek wiatru nie byłby sprzyjający... Więc zrezygnowałem z takiego zamysłu. I przemęczyłem się na dojeździe do Kiełpina mając od Grąd cały czas pod lekkie wzniesienie i tak trzymałem ładne tępo ponad 20 km/h. A w samym Kiełpinie miejscami gnałem z prędkością ok. i przekraczającą 30 km/h. Ostatecznie pod autem zostało mi z czasu nagrywania dosłownie 4 min. A więc nie łatwy fragment (wg. GPS) 14.41 km pokonałem w czasie 24 min. Czyli ze śr. prędkością 36 km/h! To naprawdę wielki wyczyn... Oczywiście jeśli miałbym jechać przez godzinę czasu to pewnie ostatecznie śr. prędkość nie byłaby taka imponująca. No ale kto wie... ;) Najważniejsze, że udało się dojechać i zachować całe nagranie oraz cały ślad trasy GPS. A na przyszłość muszę być ostrożniejszy z tym czasem nagrywania. Mamy już taki wiosenno-wakacyjny okres. W tym czasie więcej jeżdżę a więc szybciej zapełniam skromną 128 GB kartę, na której zmieszczę jedynie 16h nagrania w jakości FHD w której nagrywa moja kamerka na rowerze (Sony Action CAM AS200).

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa16czerwca2024zdj1.jpgtrasa16czerwca2024zdj2.jpgtrasa16czerwca2024zdj3.jpgtrasa16czerwca2024zdj4.jpgtrasa16czerwca2024zdj5.jpg


Mapa przebiegu trasy :)