Trasa z dnia dzisiejszego, kolejna do Dina, do Przecławia, kolejna w trudnych zimowych warunkach, gdzie coraz bardziej patrzę na to kiedy będą święta, jakieś dłuższe wolne, więcej czasu poświęconego na rower.. Jest trasą wyjątkowo jasną i pogodą! Jedynie z rana, było dość zimno, nieprzyjemnie i ciężko się jechało. Te poranki, dojazdy do pracy są ciężkie. Najchętniej zrezygnowałbym z takich dojazdów -.- Dzisiaj było wyjątkowo ładnie, słonecznie cały dzień, choć chłodno - maksymalnie +4℃. Najlepiej byłoby mi jechać za dnia, niż nocą. I właśnie te wyjątkowe pogodne niebo, cały dzień jasno - sprawiło, że za jasnego, za widnego udało mi się dojechać pod Dino. Tylko trasa powrotna trwała w mrokach i bateryjnych problemach. Bo oczywiście nie mam niczego podładowanego, z tym ładowaniem przez powerbank to tak różnie wychodzi. Jak się rozłączy to się nie ładuje i ja o tym nie wiem. Jestem pewny, że mam naładowane akumulatorki, wkładam do kamerki a tam niespodzianka bo tak nie jest -.- Dzisiejsza - konieczna bądź nie, trasa do Przecławia, do Dina odbyła się z taką walką o to czy jechać czy nie. Jak zawsze tradycyjnie w porannych godzinach nie czułem się za dobrze, nie wiedziałem czy jechać czy nie. Nie chciało mi się za bardzo -.- No ale pojechałem, ubrałem się, zabrałem lampkę, pojechałem. Ciężko się z rana jechało, i zimno, i ślisko na drogach, i dużo aut. Jakoś się jednak udało dojechać, udało się przetrwać dzień w pracy, który taki zły nie był. I udało się dojechać do Dina, jak już wspominałem w miarę jasnych okolicznościach.. Powrót choć gorszy to jednak możliwy do przejechania. Pozostaje tylko ta osłabiająca mnie myśl, że jutro znowu ta sama zabawa, znowu do pracy, znowu marnować czas i życie na pracę..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2019 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 513
Trasa nr [łączna]: 596
Trasa nr [na blogu]: 510
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 5
W tym roku: 169
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 587 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 501 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 2090.28 km
Stan Licznika Końcowy: 2120.59 km
Stan Licznika Końcowy2*: 2125.86 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 14339 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 14368 km
Maksymalna prędkość: 34 km/h
Przejechałem: 30.31 km
Przejechałem [msc]: 125.47 km
Przebieg roweru [rok]: 5114.27 km
Przebieg roweru [suma]: 22262.26 km
Przejechalem w 2019: 5114.27 km
Podroż dookoła świata (2019) 12.7857 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 55.6556 [%] km
Czas jazdy: 01:59:36 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1401:14:03 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1177:47:55 h
Czas Jazdy Suma (2019): 321:30:49 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 08:21:22 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:40:16 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:54:09 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:45 h
Średnia: 15.28 km/h
Dzisiejsza trasa do Dino, jest już męczącym elementem uzupełniającym męczące i smutne tygodnie w pracy. Z każdym dniem czekam tylko na to, kiedy będzie weekend, kiedy się stąd wyrwę. Nie chcę wracać do tego miejsca, nie chcę tutaj wracać :( Ciągle jest ten sam problem. Dochodzi do tego problem z rowerem, z czasem na regularne treningi i regularne jeżdżenie, które jest trudne w przypadku zimowych i jesiennych dni, gdy szybko robi się ciemno, jest zimno i nieprzyjemnie. A ja za bardzo nie lubię jeździć po nocach a znów muszę, znów trafiam na taką trasę. Wyjazdów nie żałuję, żadnych i nigdy - to zawsze jakiś trening jest. I zawsze te same problemy, które spotykają mnie cały czas w mieście. Problematyczny dojazd do ul. Mieszka I, bo najpierw przebijam się przez ul. 3 Maja do ul. Narutowicza, gdzie jest problem z przejazdem między samochodami, i obecnie trwającym remontem i zwężeniem tej drogi do al. Piastów, i dopiero gdy jakimś cudem dojeżdżam do ul. Mieszka I to spokojnie sobie jadę aż do przeładowanej w samochody w ul. Cukrową, po której minięciu tuż przed Warzymicami znów nie mam żadnych problemów z dalszą jazdą ;] Dzisiaj jest nie lepiej, to stały tradycyjny problem. Na dzisiejszym wyjeździe dochodzi jeszcze jedna ciekawa sytuacja a raczej spotkanie z takim pijakiem, pod sklepem Dino, a zagadywał, a zagadywał o rower, o wyposażenie a potem chciał 2 zł XD No cóż, i tak kurde stałem przy nim, i nie pomyślałem aby od razu zmienić akumulatorek. Stanąłem w Będargowie, i okazał się, że akumulatorek nie naładowany -.- Znów zmieniałem go w Dołuje, i na tamtym już dojechałem.. Ale i tak starałem się jechać nieco szybciej niż zwykle.. Dodam jeszcze, bo pewnie czujni, i spostrzegawczy czytelnicy zauważą niedużą różnicę w ilości zrobionych kilometrów między dzisiejszą trasą do sklepu Dina a ostatnią, z przed dosłownie kilku dni: ZS: Lód, Deszcz i Sklep Dino. Skąd więc ta różnica?! :) Otóż, w samym Przecławiu pojechałem ulicą od strony drogi DK13, a zwykle jeżdżę z drugiej strony :) I wjeżdżam na drogę z Dołuje. Te ulice chyba nie mają nazw :o Na Google Street jest tutaj stary wygląd, który nie odpowiada temu jak te miejsca, te drogi wyglądają obecnie. Nie widzę tam (w google street view) informacji o dacie tych zdjęć, ale to jest mocno nieaktualne. Gdyby ktoś chciał spojrzeć, to ta droga przy kościółku (53.3753647,14.4726772). Ta droga jest obecnie asfaltowa nie kamienna :) A przejeżdżam tutaj na wprost widocznego chodnika, taki skrót.. A przy tej okazji mam takie plany ale to już na przyszły rok, aby dogłębnie zwiedzić i zjeździć nie tylko sam Szczecin, czego do tej pory nie udało mi się osiągnąć ale także okoliczne wioski i miejscowości, które wchodzą w skład tej jednej wielkiej Szczecińskiej Metropolii, które darzę bardzo negatywnym uczuciem :)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)