Trasa z dnia dzisiejszego mogłaby się w sumie nie odbyć. Wpłynął na to jednak jeden ważny czynnik. Słońce! I w sumie tylko słońce uratowało ten dzień i tą trasę. A dzień swoją drogą nie łatwy. Poranek poświęciłem na odwiedzenie rodziny w Makowicach. A wczesne po południe na trasę. Miał być szybki wyjazd na godzinkę. A wyszło trochę dłużej. Będąc już na trasie jak te słonko świeciło.. A drzewa tłumiły mocniejsze podmuchy wiatru jakie miały dziś miejsce.. Nie przeszkadzało to.., że było dziś o wiele chłodniej niż wczoraj. Bo dziś tylko +9℃. A wczoraj ok. +17℃ tutaj. Bo ja byłem w Szczecinie. A tam było aż +19℃. Ale tutaj w rejonach Płotów, Dąbia - było jakieś 2-3 stopnie mniej więc okolica 16-17℃. No ale to i tak sporo! Jeszcze nie dawno były temp. na poziomie -10℃ w ciągu dnia.. I aż żyć się nie chciało.. A teraz? Przynajmniej ładniej. Choć fakt. Wieje. I poranek chłodny. Bez słońca. Zniechęcał do reszty dnia. Bo gdyby tak było to bym nie pojechał. A tak skromne kilometry.. Głównie po lasach zrobiłem. A w tych lasach to masakra.. Błota, rozjechane drogi. I co rusz ślady ogromnych zbrodni. W tygodniu kilkukrotnie widuję ciężarówki przeładowane drewnem, wywożące z lasów te zamordowane drzewo. Nie mam jednak na to dowodów, jadąc np. samochodem nie mam kamery. A z pamięcią wiadomo jak jest. Dziś pamiętam. A za dwa dni nowe informacje, nowe doświadczenia sprawią, że nie będę pamiętał o tym co było.. A z tych brodni jest co niemiara. I tylko rozjechane drogi. Gdzie nie gdzie nawet lód przetrwał! Po tylu dniach plusowej temp.. Nie mniej myślę, że jeśli nie będzie padać.. To sytuacja będzie się stabilizować.. Mam na to nadzieję.. Bo sobie wymyśliłem dzisiaj, że we wtorkowe po południe gdy znów ma być bardzo ciepło (+14℃) zrobię sobie trasę na Powalickich lasach. Mam na to nadzieję.. Bo.. Jutro tj. 02.03 planuję oddać Aurelię do serwisu. Kupiłem nowe stery - w całości - raz jeszcze NECO H118. Może uda się przełożyć tak abym we wtorek po szkole odebrał Aurelię. Zdążył zjeść coś w domu i pojechał do lasu testować. Wtedy najwyżej jeszcze raz pojadę na myjnię. Po dzisiejszej trasie byłem. Właśnie z myślą o tym, że Aurelia jedzie do serwisu.. To ją umyłem. Bo tak z myślą o tym, że jeszcze będę jeździł po lasach. A tam sytuacja jest jaka jest.. To bym jej nie mył.. No i tak.. Dzisiejsza w założeniu skromna trasa - skończyła się nieco dłuższą. Miałem jechać z Dąbia przez las do Łabunia Wielkiego i wracać z Łabunia Wielkiego drogą aby nie wracać jeszcze raz lasem. Taki był plan. Tyle, że gdy byłem na kluczowej krzyżówce postanowiłem zahaczyć o Iglice. A jak wróciłem to utrzymywała się we mnie myśl, że mogłem zahaczyć o Dobrzyce. I zrobić jeszcze dłuższą trasę!.. A więc jest tak jak myślałem. Zadania związane z porządkami w Strukturze Stanu Plików odchodzą na bok. Teraz rowerowanie najważniejsze... Eh.. Nie zostało tam jednak zbyt dużo prac do wykonania. Więc się poświęcę jakoś. Najlepiej w nadchodzącym tygodniu. Wtedy szybciej zapomnę o tych ciężkich dniach. I będę się poddawał jeżdżeniu i pisaniu bloga! Tak jak robię to w dzisiejsze niedzielne po południe, robiąc wpis od czwartku (26.02) po dzisiejszy..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1757
Trasa nr [łączna]: 1833
Trasa nr [na blogu]: 1747
W tym tygodniu: 5
W tym miesiacu: 1
W tym roku: 28
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1818 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1732 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 30306.2 km
Stan Licznika Końcowy: 30329.25 km
Stan Licznika Końcowy2*: 30135.67 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 8740 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 8740 km
Maksymalna prędkość: 25.3 km/h
Przejechałem: 23.05 km
Przejechałem [msc]: 23.05 km
Przebieg roweru [rok]: 470 km
Przebieg roweru [suma]: 67096.96 km
Przejechalem w 2026: 470 km
Podroż dookoła świata (2026) 1.175 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 167.7424 [%] km
Czas jazdy: 01:50:54 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4279:26:58 h
Czas Jazdy Suma (blog): 4056:00:50 h
Czas Jazdy Suma (2026): 31:39:12 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 01:50:54 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:50:54 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:07:50 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:18:31 h
Średnia: 12.57 km/h
Dzisiejsza trasa przynosi wiele śladów zbrodni. Od dosłownie wjazdu do Dąbia - leśniczówki Dąbia - skąd zaczynałem trasę.. Przez wszystkie leśne rejony włącznie z drogą do Iglic. I drogą z Iglic do Łabunia Wielkiego również. Miejscami gdzie droga była porozjeżdżana i ciężko było przejechać.. To tak wyzywałem tych skurwysynów z lasu, którzy doprowadzili do tej sytuacji. Tak po nich jechałem.. Po skurwysynach.. Ciężko było jechać. Skupić się na jeździe. Skoro tyle zbrodni. Skoro w tylu miejscach musiałem przeprowadzić bo nie byłem wstanie jechać bo było tak mokro. I tak jest teraz.. A co się tu działo kilka dni temu?! No aż strach pomyśleć.. Co tu się działo.. Jak wszystko musiało być pozalewane. W wielu miejscach się dziwię. Wiatr. Otwarta przestrzeń. A nie wyschło.. Pewnie w kolejnych dniach będzie lepiej. Dziś było ciężko. Nie mniej nie na tyle abym chciał szybciej zjechać. Wręcz przeciwnie. Chciałem jechać.. I jechać! I tak mógłbym jechać bez opamiętania. W wyniku czego na kluczowej leśnej drodze.. I jak zwykle nie pamiętam jej numeru :) A mapom OpenStreetMap nie można pod tym względem ufać.. Skręciłem w lewo a nie w prawo. W lewo. Do drogi Wicimice - Stara Dobrzyca. Gdzie na drodze Wicimice - Stara Dobrzyca odbijałem na Starą Dobrzycę. Mijałem kolejne zbrodnie.. Robiłem kolejne zdjęcia. I tak do skrzyżowania Orzeszkowo - Iglice. Gdzie oczywiście odbiłem na Iglice. I kolejne zbrodnie. Zjechane drogi. I tak do samych Iglic. Za wioską nie lepiej. Bo te niegdyś bogate w roślinność rejony - zanikają bezpowrotnie.. I tak do samego Łabunia Wielkiego. Za nim - wypaczyłem coś.. Przy polu - trochę śniegu, lodu i częściowo roztopiona kałuża. Musiałem tam pojechać to fakt.. Ale czy musiałem tam włazić na te pole? No pewnie nie. I tak wlazłem. Dzięki temu mam zresztą fajne zdjęcie Aurelii w tych niecodziennych warunkach jakie tutaj panują! I tak swoją drogą znalazłem się na fajnym odcinku drogi - drogi między Łabuniem a Dąbiem. Lubię tu jechać. A najbardziej wracać. Najfajniej się wraca tą drogą i nie inaczej było dziś.. Choć dziś ten powrót odbywał się w przemokniętych butach.. Oblepionych błotem.. Po moich naprawdę fascynujących pomysłach łażenia po mokrym polu :) Na szczęście do auta blisko.. To szybko wróciłem.. A na koniec trasy zajechałem na myjnię - aby zająć się Aurelią. W planach mam to aby jutro oddać Aurelię do serwisu ze sterami. I mam nadzieję, że we wtorek przed godz. 15 ją odbiorę - aby szybciej się udać na wycieczkę!.. Tym czasem dzisiejsza trasa pełna błota i zbrodni dobiegła końca.. Nie powiem.. Ciekawie.. Bo byłem pewny, że będę dzisiaj bardziej zarżnięty niż faktycznie byłem po wczorajszej trasie: Szczecińska "inna" 50-tka. A i taka ciekawostka.. Ostatnia trasa - taka jak dzisiejsza na Iglice - jeszcze z dawno minionego 2025 r.: Trasa Dąbie - Iglice. Robię tak wiele tych tras, że po prostu trudno mi o wszystkim pamiętać. A także pamiętać o tym co na której trasie się działo..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)