17.10.2019
Jazda nr: 487

Tagi: zs_trPracy, zs |

Dzisiejsza trasa miała bardzo krótki przebieg. Zaczęła się od trasy pracy. Jak mogę to unikam nie wydolnej, męczącej podróży komunikacją miejską, która jest źle przemyślana, i źle zarządzana. Problemów w mieście nie mniej będzie coraz więcej przy rosnącej ilości aut i malejącej przy tej okazji przepustowości dróg. Już teraz jest źle, a te problemy co dopiero do mnie docierają. Ja przecież tyle lat na dobrą sprawę nie żyłem w mieście. Mieszkałem blisko uczelni, miałem dobry dojazd tramwajem. Nawet na ten cholerny ZUT, na którym robiłem MGR nie miałem tak złego dojazdu (20 min tramwajem) to daleko, męcząca droga, ale przez większość trasy to tramwaj był uprzywilejowany i nie stał za autami, poza jedną ulicą, która nadal jest problemem - ul. Krzywoustego od Placu Zwycięstwa do Placu Kościuszki to jest masakra co tam się dzieje. I ten fragment drogi powinien być w trybie pilnym przebudowany i poprawiony! Teraz mam znacznie gorzej, 20 min to ja jadę autobusem jak są puste drogi, co ma najczęściej miejsce rano. Jest jednak inny problem. Jestem za szybko w pracy (bo jestem tam ok. godziny 710). Dłuży mi się później dzień. Rowerem zwykle jestem później, choć to zwykle zależy od tego jak wyjadę. Zdarza mi się wyjechać przesadnie szybko a także przesadnie późno (za szybko więc grubo przed godziną 7 rano) zaś za późno, już po godzinie 7 rano. I tak źle, i tak nie dobrze. Jedno jest pewne, praca w Policji, choć ma pewne zalety, nie będzie dla mnie przyszłościowa. Ja się tutaj wykończę. Przez życie w tym cholernym mieście też. Nic mnie tak nie męczy jak te miasto, życie na czas. Z rana zapierdalać po to aby być kurwa na czas, aby na czas odbić kartę i podpisać się na liście obecności. A, że później resztę dnia mogę się obijać i nic nie robić, nie ma dla nikogo żadnego znaczenia. Chore. No nie mniej jak mogę to wolę jechać rowerem. Dzisiaj tak nie chętnie pojechałem bo się słabo z rana czuję. Taki bez sił. Podróż choć krótka była męcząca i bardzo bezmyślna. Wczesna pora, nie jestem wstanie się skupić na drodze, na tym co robię. Wzdłuż ul. Łukasińskiego, którą jadę do ul. Mickiewicza mijam dwa skrzyżowania dróg jednokierunkowych - prawdziwa plaga tego cholernego Pogodna, takie kwiatki. I po prostu przejeżdżam tutaj na pałę. Nie skupiam się na tym co robię, nie wiem z której strony będzie jechać auto, na jednym skrzyżowaniu jest z prawej lub lewej... na drugim odwrotnie... Walić to. Jakoś jadę. Jeszcze jakoś jadę i dojeżdżam. Ale to i tak jest męczące. Coraz krótsze dni dodatkowo dają się we znaki. No i nie jestem z rana wstanie zapierdzielać nie wiadomo ile i jak szybko. Więc jeśli moje wyjście się trochę opóźni to w pracy jestem tak na ostatnią chwilę. Nie wykluczam jednak takiego scenariusza podczas którego nie zdążę dojechać i się spóźnię. I to się pewnie będzie zdarzać. W końcu jestem coraz bardziej przemęczony i fizycznie i psychicznie takim życiem. To nie jest dla mnie docelowe życie.. Ani lokalizacja internatu gdzie obecnie mieszkam nie pomaga, ani praca położona w centrum miasta gdzie dojazd, i późniejszy odjazd jest słaby - nie pomaga. W zasadzie poza rowerem nie mam dobrego połączenia. Do centrum jeździ tylko jedna linia autobusowa (linia 86). Alternatywnie mógłbym jechać linią nr 60, ale to z przesiadką. Także słabo.. Wiele negatywnych czynników sprawia, że dzisiejsza trasa była słaba. Tylko jeden fakt sprawia, że wpis nie nazywa się: "Trasa pracy", moja okrężna droga powrotna do internatu..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2019 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 490

  • Trasa nr [łączna]: 573
  • Trasa nr [na blogu]: 487
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 11
  • W tym roku: 146

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 564 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 478 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 1434.99 km
  • Stan Licznika Końcowy: 1449.26 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 1444.52 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 13712 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 13725 km

  • Maksymalna prędkość: 41.3 km/h

  • Przejechałem: 14.27 km
  • Przejechałem [msc]: 299.64 km
  • Przebieg roweru [rok]: 4442.94 km
  • Przebieg roweru [suma]: 21590.93 km

  • Przejechalem w 2019: 4442.94 km
  • Podroż dookoła świata (2019) 11.1073 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 53.9773 [%] km

  • Czas jazdy: 00:55:00 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1357:14:12 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1133:48:04 h
  • Czas Jazdy Suma (2019): 277:30:58 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 19:25:18 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:45:56 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:54:03 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:18:50 h

  • Średnia: 15.57 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego, to skromny miejski wojaż. Nic poważnego. Jedynie dojazd do pracy rano. A po pracy, miałem robić jakąś trasę. Ale nie za bardzo miałem na to ochotę. Sama pogoda też mnie nie zachęcała do jakiś działań. Było wietrznie, szaro, i mało przyjemnie. Po pracy udałem się wzdłuż al. Wyzwolenia do ul. Kołłątaja, do ronda Giedorycia i tamtejszego bistro, na obiadek :) Po obiadku zaliczyłem małe zakupy w Supersamie i powrót alternatywną, dłuższą drogą. Nim jednak dojdę do powrotu, musiałem zmierzyć się z trudami życia w mieście. Nie rozumiem jak można chcieć żyć w mieście, jak komuś może się podobać życie w mieście. To jest przecież jakiś koszmar. Ciągłe uciążliwe postoje na skrzyżowaniach, piesi włażący na ścieżki rowerowe, inni rowerzyści na ścieżkach rowerowych, zapchane ulice, gdzie ciężko się gdzieś zmieścić. Niestety ścieżki rowerowe, śluzy rowerowe itd. Nie występują wszędzie. Problemem zaczyna się od Hanza Tower i trwa do ronda Giedorycia. Co tam się dzieje, tego się w spokojnych słowach opisać nie da. Nie dość, że jeździ tam tysiące samochodów, mimo, że infrastruktura drogowa na to nie pozwala, to jeszcze tramwaje się pchają! I tak dzisiaj się tam przeciskałem na słabej drodze, której lewy pas przecinał się słabej jakości torowiskiem. Powiem tak, mam dość duże obawy wjeżdżać na te torowisko i tak wyprzedzać auta.. a z prawej strony nie zawsze się da, bo imbecyle dojeżdżają do samego krawężnika.. Przecież tam można wyrżnąć i swój żywot zakończyć. Co oczywiście ma pewne korzyści. Nie trzeba się już dłużej męczyć w życiu, i pojebanym świecie. No nic, gdy torowisko się kończyło, tramwaj oczywiście nie mógł wjechać na swój przystanek bo blokowały go auta. Z jednej strony (z lewej miałem tramwaj) z prawej miałem busa. Bardzo ciasno. Coś mnie jednak podkusiło się tam wjechać. Prawie się udało. Tylko przy mocno wystającym lusterku busa, zarysowałem kierownicą (a w zasadzie rączką lewego hamulca) tramwaj XD bo się kurwa aż tak dobrze nie zmieściłem. To była jednak sytuacja bez wyjścia. Przecież nie mogłem zostać w tym zwężeniu. Patologia jakaś. No bo do takich sytuacji nie powinno dochodzić. Każda droga w tym zasranym mieście powinna mieć ścieżkę rowerową lub pas rowerowy. A już obowiązkowo takie główne drogi jak al. Wyzwolenia, z którą jedzie się na te nieszczęsne Niebuszewo. A tak niestety nie jest. W zasadzie większość inwestycji rowerowych zaczęło się pojawiać w ostatnich latach, i to przy sporej krytyce "ludzi", mieszczuchów zasranych co pchają się wszędzie autami. O taki przykład: Nowe pasy rowerowe [centrum] - 2017 r. i komentarz typu: (...)zmiana wprowadzona tylko po ta aby kilku pajacom na rowerkach lepiej się jeździło. Nie no, lepiej aby pajacom w samochodach się lepiej jeździło.. Przecież samochody niczego dobrego nie wprowadzają, jest ich za dużo. Podkreślam to już wielokrotnie. Aut jest za dużo, i to nie jest dobre. A będzie tylko gorzej. No nic, jakoś dzisiaj pokonałem problematyczną drogę. I po obiadku wracałem przez ul. Słowackiego do al. Wojska Polskiego, z której szybko zjechałem. Trwają tam duże remonty, jest sporo problemów. Zjechałem więc na boczne uliczki (ul. Sokolskiego, ul. Krasickiego). Mało znam te strony miasta. W tym cholernym Pogodnie. W zasadzie nie miałem okazji bywać na tych bocznych uliczkach. Więc jechałem na pałę.. jakoś wyjechałem stąd na pasażu handlowym przy ul. Mickiewicza, skąd już prosta droga do ul. Łukasińskiego. Poszczęściło mi się, bo już byłem na ul. Mickiewicza jak zaczęło kropić. Zdążyłem zjechać nim się rozpadało.. I co ciekawe w internacie byłem o godzinie 1640 - tylko 20 min później, niż wracając autobusem od razu po pracy. A tak byłem na obiedzie, jechałem okrężną drogą.. To tylko pokazuje na wielką nie wydolność komunikacji miejskiej, nie przemyślanej jej trasy, brak alternatywnych tras. Brak gęstej siatki połączeń. I przede wszystkim uprzywilejowania komunikacji miejskiej. Zamiast tego mamy cholerne samochody, zapchane ulice. Właśnie dzisiaj na Pogodnie trafiłem na ten problem. Jest kontrapas rowerowy. Tylko jechać się nim nie da, bo wąska, zniszczona ulica, i samochodów za samochodem (nielegalnie zaparkowane).. Standard.. i do tego to wszystko zmierza. Wąskie, zapchane uliczki, zbyt duża ilość aut. I wszechobecne szkodliwe spaliny samochodowe.. Tak się skraca życie i zdrowie ludziom mieszkającym w miastach, którzy żyć długo i szczęśliwie nie będą. Ja pewne też. Pewnie jeszcze przed 40-stką się przekręcę, żyjąc w takim świecie. Zresztą dużo osób z mojego rocznika (1990-2000), będzie padać właśnie w takim wieku 40-50 lat.. Ale to już temat na osobny wpis. Dzisiaj się skupiłem na zbyt dużej ilości aut. Często skupiam się we wpisach na problemie z obecną formą pracy, dojazdami do pracy itd. To przecież wyniszcza ludzi. Najwidoczniej tak ma być, że ludzie mają żyć coraz krócej i tylko wybrana elita będzie mogła żyć długo..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa17pazdziernika2019zdj1.jpgtrasa17pazdziernika2019zdj2.jpgtrasa17pazdziernika2019zdj3.jpgtrasa17pazdziernika2019zdj4.jpgtrasa17pazdziernika2019zdj5.jpg


Mapa przebiegu trasy :)