Trasa w dzisiejszym dniu miała mieć (chodź z założenia) nieco inny przebieg i miała nieco inaczej wyglądać. Całość miała być kontynuacją planów i ekspertyzy rowerowej jaką wykonałem na trasie Na szlakach S6 - Wicimice. Oparła się ona o fałszywe założenie, że szlaki S6 dochodzą już do samego Kołobrzegu! Takie można było mieć wrażenie, informacje prasowe o otwarciu obwodnicy Kołobrzegu na rok przed terminem (Obwodnica Kołobrzegu (część trasy S6) - otwarta! (04.07.2018)), także napawały mnie zbyt wyolbrzymionym optymizmem. No i wybór niedzielnego dnia na trasę nie był przypadkowy. Chodziło tylko o to aby dziady cholerne nie pracowali na budowie, a ja mógłbym sobie przejechać trasę szlakami budowy S6. Wiadomo, że na gotowej drodze (S6) i tak pojadę, ale to nie będzie to samo co teraz. Droga jest gotowa we fragmentach (często kilku-kilometrowych). I fajnie się jedzie - cała droga dla mnie, nie ma tu samochodów. Ten stan rzeczy niestety może się zmienić i z pewnością zmieni się w przyszłym roku (2019), gdy droga będzie oddawana do użytku. Póki co chciałem skorzystać z szansy, szlakami budowy S6 zbliżyć się do Kołobrzegu tak bardzo jak bardzo dałbym radę dojechać. Ale niestety optymizm był zbyt wygórowany. A to związku z tym, że cała droga nie jest jeszcze gotowa - nie tak jakbym sobie tego życzył. W okolicy Wicimic czy Pniewa - owszem droga jest gotowa, ale przy Kiełpino jeszcze nie. Nie spodziewałem się takiej niespodzianki natrafiłem na nią dopiero będąc na szlakach budowy S6. A te od okolic Wicimic, niestety są oblegane w dalszych pracach. Mimo wakacji, mimo niedzieli! Żadnej świętości się tutaj nie uznaje! Dzisiaj na domiar złego spory ruch samochodów, z którym spotkałem się jeszcze w rodzinnych stronach gdy zmierzałem na drogę DK6, z niej zjechałem za skrzyżowaniem Gostyń Łobeski -> Kocierz, zjechałem na istniejący fragment S6, którym już kilka razy w tym roku miałem okazję pojechać :) Dzisiaj zaryzykowałem, i co się okazuje, na tym fragmencie wciąż trwają prace. Nakładane są kolejne warstwy asfaltu, budowane ogrodzenie, oświetlenie. Ale za to jest już w pełni otwarty most - nawet nie ma już bramy, na którą natrafiałem wcześniej jak chodź by na linkowanym dzisiaj wpisie: Na szlakach S6 - Wicimice. Jadąc na szlaki budowy S6 o tym nie wiedziałem. Zaryzykowałem - opłaciło się, gdyż wyjechałem wkrótce na skrzyżowaniu do wsi Dąbie-Modlimowo, i pociągnąłem dalej w stronę Wicimic. Do samych Wicimic nie miałem w planie zajechać. Plany jednak planami jak to bywa. Natrafiłem na prace drogowe przy budowie S6. Bezpośrednio zjazdu na Kełpino (omijając Natolewice, czy Wicimice), niestety nie ma. Tam jest wszystko pozamykane, zasypane piachem, stoją maszyny budowlane, kręcą się pracownicy. Nie miałem wyjścia. Pojechałem do Wicimic, z nich odbiłem na Natolewice. Ale i tam na S6 nie wjechałem bo na drugim zjeździe z Natolewic (w stronę Pniewa), trwały prace budowlane, i kręcili się tam pracownicy budowy -.- No cóż, pokrzyżowali mi plany! Jeszcze tragedii nie było, wjechałem do Natolewic, przejechałem całą wieś i mimo znaków informujących, że przejazdu nie ma, pomknąłem drogą w stronę Pniewa i dopiero tam zjechałem na szlaki S6. Zwycięską decyzją jednak nie cieszyłem się za długo. Dojechałem na wysokość Pniewa, może kawałek za - bo widziałem już Kiełpino. I prace tutaj stoją - nawet asfatu nie ma zrobionego, syf tylko pozostawiony, a pracownicy okupują część obwodnic, mostów, które będą tutaj budowane. I od tak się skończyła moja pieśń: na szlakach S6 do XXX i sam nie wiem gdzie. W marzeniach do samego Kołobrzegu. Ale gdzie by mi się udało dojechać? Tego nie wiem. Być może gdybym jechał cały czas S6 nie miał tych niespodzianek, to być może dojechałbym pod Kołobrzeg. Myślę, że tą drogą byłoby to ok. 50 km. Istniejącymi drogami do Kołobrzegu jest 60 km. Tutaj powinno być znacznie bliżej. Zrewidowałem teraz moje plany, narodziły się nowe możliwości, którąś z nich trzeba było wybrać. Brałem pod uwagę kilka możliwości - pojechać przez Pniewo do Rzesznikowa i przez Kiełpino do Gryfic. Wrócić po DK6, i odbić na S6 już za Wicimicami... A może jeszcze inne plany i możliwości? :)
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 259
Trasa nr [łączna]: 343
Trasa nr [na blogu]: 257
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 8
W tym roku: 72
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 339 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 253 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 6408.74 km
Stan Licznika Końcowy: 6473.87 km
Stan Licznika Końcowy2*: 6418.57 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 6157 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 6222 km
Maksymalna prędkość: 34.8 km/h
Przejechałem: 65.13 km
Przejechałem [msc]: 322.63 km
Przebieg roweru [rok]: 2920.72 km
Przebieg roweru [suma]: 13791.53 km
Przejechalem w 2018: 2920.72 km
Podroż dookoła świata (2018) 7.3018 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 34.4788 [%] km
Czas jazdy: 04:32:56 h
Czas Jazdy Suma (ever): 878:04:55 h
Czas Jazdy Suma (blog): 654:38:47 h
Czas Jazdy Suma (2018): 187:34:26 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 21:36:13 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:42:02 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:36:19 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:31:39 h
Średnia: 14.37 km/h
Ostatecznie zdecydowałem się na wariant łączący kilka korzyści. Byłem nie daleko zjazdu na Pniewo z Natolewic, znalazłem się na takiej dróżce wchodzącej w las. Spodziewałem się, że jak w nią wjadę to raz dwa, bez większych problemów wyjadę w Pniewie i sobie ewentualnie z tego Pniewa gdzieś pojadę. Rzeczywistość jednak okazała się całkiem inna. Wjechałem w ten leśny labirynt, gdzie co prawda komarów nie widziałem, ale były takie końskie muchy, które złośliwie atakowały i inne cholerstwo. A jednak gdzieś mnie coś pogryzło. Sprawa wyszła na jaw dopiero w domu, gdzie okazało się, że mam wiele pogryzień komarów na nogach. Ale gdzie mnie one zaatakowały?! Chyba nie w lesie przy Pniewie. No nie mniej wjechałem w ten las, a to labirynt. Dróżek sporo, i teraz być mądrym i wiedzieć gdzie jechać? Jechałem więc przed siebie, i tak jadę i jadę i jadę. I końca drogi nie widać. To już jest trochę męczące, jak się nie wie gdzie się jest i tak się jedzie wciąż bez celu. Wszystkie drzewa dookoła do siebie podobne, to ciężko się zorientować w tym terenie - szczególnie, że te tereny nie wydają mi się znajome poza jedną drogą, drogą już za Pniewem, droga która prowadzi do Kiełpino. Tak mi się przynajmniej wydaje, że ja tą konkretną drogą z Pniewa jechałem. Jechałem też jakąś drogą z Natolewic i wyjechałem pod Kiełpinem dokładnie w Brojcach ale to nie daleko, na trasie po Północnej stronie. Cała trasa była bardzo fajna, miło ją wspominam, wiele sobie pozwiedzałem, spędziłem fajnie czas. Tylko z trasą "Po północnej stronie" z 18.06.2017 r., wiąże się historia problemów technicznych - ale o tym do poczytania w samym wpisie :) Także, kręceniem się po lesie, jakoś udało mi się wyjechać w Pniewie. Tam jednak wiodła tak gęsta (w piachu) droga, że nie szło jechać i musiałem prowadzić rower ok. 1 km, do samej wsi Pniewo. Gdy we wsi wyjechałem zastanawiałem się co zrobić czy pojechać na Rzesznikowo potem na Kiełpino i do Gryfic. Ale nie! Postanowiłem sprawdzić jedną dróżkę. Plan jej ekspansji narodził się na trasie: Trasa Natolewice-Pniewo. Gdzie z kolegą, z którym czasem sobie jeździmy, odnaleźliśmy tajemnicą drogę biegnącą przez pole, po której jeździły ciężarówki z piachem na budowę trasy S6. Dzisiaj mnie podkusiło tą drogą pojechać, skoro już tu jestem. I pojechałem :) Spodziewałem się większej niespodzianki a sama droga prowadzi pod wiele tabliczek: Uwaga! Głębokie wykopy!. Znajduje się tam kopalnia Pniewo, za nią jest polna droga, w majestatycznej okolicy, dookoła drzewa, i droga leci po las. Od razu nie wiedziałem gdzie ta droga leci, sprawdziłem w domu na podstawie śladu GPS gdzie się dojedzie, i okazuje się, że w stronach gdzie się dojedzie oczywiście byłem. Są to takie miejscowości jak Stara Dobrzyca, Iglice. Aż przypomina mi się piękna trasa Nowe trasy, nowe drogi z 07.09.2016 :) Mam w planach w tym roku zaliczyć takie leśne ścieżki ale to dopiero w miesiącach Wrzesień-Październik, bardziej z naciskiem na Październik gdy nie będzie już tylu komarów, i innych szkodników w lasach ;) Więc wiejską dróżką, wróciłem do Pniewa, z Pniewa udałem się za Wicimice drogą DK6, gdzie skręciłem na S6. Spory ruch aut na drogach, nieciekawa sytuacja ;) Każdemu się na wypoczynek spieszy : W drodze na moje rodzime Płoty, jechałem nieco szybko, przeważnie ponad 20 km/h. I nie straszne mi były przeboje z rowerem i zużyty napęd (napęd, który zbliża się wielkimi krokami do 7k przebiegu). I tak trasa sobie miło mijała. A ja już miałem zaplanowane co pocznę dalej. Dalej to ruszę drogą DW109 w stronę Gryfic, odbiję na Wanierowo, i pojadę przez las, do kolonii Krężela, aby stąd ruszyć na Sowno i wrócić DW108 - moją ulubioną drogą! Plan wcieliłem w życie! Jeszcze w Płotach, w okolicy Biedronki, natrafiłem na innego kolarza jadącego również w stronę Gryfic. Jakiś młody chłopak, próbował się popisać nieco szybszą jazdą - jednak często z sił opadał i jechał wolniej. Gdybym chciał to bym dawno go wyprzedził ;) Ale trzymałem się za nim. Fajniej się jedzie jak ma się kogo gonić przed sobą, wtedy inaczej odczuwa się zmęczenie i swoje możliwości. Doświadczyłem tego zjawiska, z początkiem Czerwca. Na trasie, którą się już tyle razy chwaliłem, że dzisiaj sobie daruję - trasę na Berlin! Chłopaka wyprzedziłem dopiero przed skrętem na Wanierowo, i tam pojechałem już w swoją stronę. Będąc w takim lasku, przy torach kolejowych relacji Szczecin-Kołobrzeg, wjechałem w sam las, na dłuższy odpoczynek i cieszenie się przyrodą! I tam się tak przedzieram przez zarośla i dosłownie w okolicy z 1m ode mnie, wybiega dorodna sarenka! ;) I pogalopowała sobie dalej. A mnie pewnie gdzieś tutaj komary pogryzły -.- Zjechałem wkrótce z tego lasu, i zgodnie z planem pojechałem do Sowna, z Sowna wróciłem już do domu. Kręciłem się jeszcze chwilę koło osiedla, aby dobić sobie kilometrów do 65 km. Miałem w planie kręcić do 70, zrobić jeszcze dużą rundę po rodzimym mieście, ale ostatecznie stwierdziłem, że już mi się po prostu nie chce. Chodź warunki do tego miałem dobre! Jak słońce przyświeciło to fajnie grzeje, jest przyjemnie, nie ma dużego wiatru. Nic tylko jeździć w taką pogodę! Ale może w najbliższej perspektywie tak źle nie będzie? Podobno druga połowa Lipca do samego końca Września jest już ładna, słoneczna i ciepła! Taka obserwacja od 2016 r. Wkrótce się przyjdzie przekonać czy coś w tym jest czy niekoniecznie! Póki co mam plany na najbliższe dni, moja najbliższa trasa będzie szła do Nowogardu. To już najwyższy czas wymienić napęd w rowerze (po mimo tego, że wyjątkowo dzisiaj przez większość trasy nie miałem negatywnych odczuć) - ale to tylko tak z pozoru takie się wydaje, że wszystko jest OK, wszystko jest cacy. A jak przyjdzie co do czego, zacznie mi się ciężko kręcić : To o nie. Dam ten rower fachowcu, co od wielu lat składa rowery, to mi go sprawdzi i powie co jest nie tak, co jest do wymiany i mi to wymieni na miejscu i będę sobie znowu śmigał! A kto wie? Może jeszcze w Lipcu powrócę na jakieś dalekie wyprawy (>100 km?).
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)