15.08.2020
Jazda nr: 655

Tagi: drzewa, tr100stka, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza wyprawa, jest moją pierwszą taką - przynajmniej udaną, trasą w tym roku ;) To w końcu taka tradycja, która ciągnie się od 2015 r., i jedynie w 2016 r. nie była kultywowana niestety.. Tradycja, którą jest zrobienie mojej tradycyjnej trasy 100 km. Co prawda nie robiłem jej jakoś szalenie wiele razy, jest pod niektórymi względami wymagająca, potrafi się dłużyć, potrafi być ciężka i męcząca. To zniechęca.. Nie mniej wypadałoby ją zrobić! I tak oto tą trasę zrobiłem.. Choć mam na koncie w tym roku aż: 9 tras w przedziale (100,00 - 199,99 km) i jedną (>200 km), to brakowało mi tej mojej klasycznej 100 km! Próbowałem ją zrobić w Marcu bieżącego roku: Stracone nadzieje. Ale się niestety nie udało, poddałem się. Do trasy nie powróciłem aż do dzisiaj. Ciągle było coś innego do jeżdżenia, jak nie nowe przygody, nowe trasy, nowe miejsca to ostatnio popularne u mnie branie udziału w spędach różnych, wyjazdach, i poznawanie nowych ludzi ;) Tak np. wybrałem się na jazdę z Singlove. Już nie mówiąc o jeździe z Gryfusem w ostatni weekend ;) Ta jazda z Gryfusem trochę mnie odmieniła, teraz podpierdzielam bez opamiętania, czego popis dałem na ostatnim odcinku ostatniej trasy: Trudy Iglic. A dzisiejszy popis.. To już w ogóle wyższa kategoria! Bo to jest mój najlepszy czas na trasie 100 km ever (licząc po prostu kilometry), a także najlepszy czas na tej konkretnej trasie. Zrobienie 100 km w pełnym słońcu, gdzie temp. wskazują po +31℃, w czasie 4:45h nie jest zbyt mądre.. Nie jest rozsądne. Ale jak widać jest wykonalne. A przecież nic mnie nie ograniczało, mogłem sobie spokojnie jechać i co najwyżej przyspieszyć na ostatniej prostej ale nie.. Dobiłem mocniej.. I to głównie z myślą o jutrzejszym dniu ;) Szykuje się kolejny Rowerowy Rajd, na który zaproszony jest przewodnik ze Szczecina Michał Rembas. Aby się po prostu tam nie wkurwiać, bo nie spodziewam się normalnej jazdy, co widać po przewidywanym dystansie (~18 km), to postanowiłem dzisiaj docisnąć. Może jak będę zmęczony to inaczej na to spojrzę ;) Nie spodziewałem się jednak i wcale tego nie planowałem, że przejadę 100 km ze średnią 20 km/h a nie daj boże większą! A jednak.. Nie wiem co się stało, przecież nie od razu szalałem, dopiero gdzieś od Reska.. Zacząłem nieco mocniej cisnąć, kiedy zaczęło nieco mocniej przygrzewać.. Takie suche gorące powietrze, którego nawet cień lasów nie ochładzał.. Temp. rzędu powyżej 30℃ nie są zbyt dobre dla organizmu.. Trochę się dzisiaj przegrzałem, ale mogłem zadbać o przerwy i odpowiednie nawodnienie.. Tego rarytasu nie miałem na jeździe z Gryfusem w zeszły weekend.. ;) No dobra, jeszcze jedna sprawa - mniej wesoła, bo ostatnio o tym nie wspominałem, a miałem to na myśli. Chodzi o serwis TwojaPogoda i ich informacje dzienne pogodowe: "POGODA NA ŻYWO - najnowsze wiadomości przez całą dobę". Zaczynają sobie lecieć.. I to ostro, co widziałem już w Czerwcu gdy przez tydzień czasu nic tu nie publikowali i od początku Sierpnia są przestoje. Kilka dni nic nie ma, potem się pojawia, potem znowu nie ma. Wkurwia mnie to i utrudnia pracę. W końcu od 4 lat jak prowadzę bloga to najczęściej z tych wiadomości pobieram mapki pogodowe. Czasem się ratuję biorąc mapki z ich innych wpisów. Albo ze strony głównej TwojaPogoda, jak zrobiłem to ostatnio: Makowice-Lotnisko & Nowe drogi. Wspominam o tym bo sytuacja się zaczyna robić patowa, a te źródło już nie takie pewne. A nie chcę po tylu latach zmieniać źródła mapek.. Te było wygodne, przyzwyczaiłem się do niego. A tu takie lecenie sobie w chuja. Pisałem do nich kilka razy w tej sprawie. I poprawia się a potem znowu.. Jak tak dalej będzie to naprawdę będę musiał zmienić źródło mapek. A wolałbym tego uniknąć..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 659

  • Trasa nr [łączna]: 741
  • Trasa nr [na blogu]: 655
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 10
  • W tym roku: 135

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 732 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 646 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 4385 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 4486 km

  • Maksymalna prędkość: 38.5 km/h

  • Przejechałem: 100.86 km
  • Przejechałem [msc]: 732.05 km
  • Przebieg roweru [rok]: 5921.14 km
  • Przebieg roweru [suma]: 28486.87 km

  • Przejechalem w 2020: 5921.14 km
  • Podroż dookoła świata (2020) 14.8028 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 71.2172 [%] km

  • Czas jazdy: 04:45:05 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1796:56:13 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1573:30:05 h
  • Czas Jazdy Suma (2020): 375:06:45 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 43:55:34 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 04:23:33 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:46:43 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:16 h

  • Średnia: 21.23 km/h
Trasę z dnia dzisiejszego nie rozpocząłem tak szybko jakbym sobie tego życzył. Na przekór planom stanęło niefortunne zjawisko, które podejrzewałem w ostatnich kilometrach poprzedniej wyprawy.. Trudy Iglic. Ja się pakuję do wyjazdu. A tu taka sytuacja, że opona leży, wcale nie ma powietrza.. Nowa dętka, która została zamontowana - zniszczona.. Gdzieś jest przebita, powietrze zeszło. Nowych nowych już nie mam.. Więc była montowana starsza, używana i klejona.. To i tak nie jest rozwiązanie docelowe, jakoś nie ufam klejonym dętkom. Prędzej czy później to puści.. A to się kończy zawsze tak samo.. Jakimś problemem na drodze. Dzisiaj mimo takiej pogody, trochę ryzykując niepewną klejoną dętką i tak ruszyłem w trasę. Nie mniej przy każdym postoju sprawdzałem czy wszystko na pewno jest ok. W końcu taka pogoda niezbyt sprzyja oponom, w ogóle niczemu te upały nie sprzyjają a ciągną się wiele dni. Pojechać jednak pojechałem, ciesząc się widokiem natury.. I nieco jednak walcząc ze swoimi słabościami i pogodą. Nie spodziewałem się w konsekwencji takiego ładnego wyniku! Nic nawet na to nie wskazywało, że trasa potoczy się w takim kierunku. Przecież ruszyłem i jechałem w miarę spokojnie, robiąc kolejne punkty trasy - Przez Słudwia - Dobiesław na skrzyżowanie z Czarne, i dalej wzdłuż DW152 do Reska.. Zaś z Reska drogą prosto na Nowogard przez Kulice i Łosośnice. Swego czasu w poprzednich latach, robiłem często trasy w tych stronach. Obecnie już rzadziej :( A tyle się tutaj zmieniło.. Nie można powiedzieć, że na dobre, lepsze.. Wymordowane lasy, zniszczone wszystko co piękne i wartościowe.. Opustoszałe wsie, na niektórych przygotowania do jakiś dobrych inwestycji jak w Kulicach np. Biorą się za budowanie chodników.. A wystarczyłoby zlikwidować samochody, których jest za dużo.. Kolejnym już dynamicznym punktem trasy był Nowogard, szaleńca jazda przez Nowogard, i drogą DW106 przez Błotno do skrzyżowania z drogą DW108 uświadomiły mnie już w tym, że w miarę możliwości będę dalej cisnął.. Mimo coraz większego upału, w miarę możliwości cisnąłem i to ładnie przeważnie z prędkościami 20-25 km/h, ale także i szybszymi (30+km/h). Mijały kolejne elementy trasy, w tym kolejne niespodzianki ;) Chwilowo miałem problem z kamerką jak stanąłem za wsią Ogorzele (za Nowogardem) w stronę Błotna (DW106) to nie chciał mi się zegarek, do sterowania kamerka połączyć z kamerką -.- Rozwiązałem ten problem nieco później na kolejnym postoju. A raz - odpaliłem kamerkę na patencie, bliżej znanym z Gryfusowych Niemiec z zeszłego weekendu ;) Bliżej zainteresowani na pewno sami zajda informacje na ten temat. I dalej.. Dalej pędzę, mijam Jasiel, Kołomąć.. W końcu i Gryfice. Ponad 80 km za mną, średnia nie spada. A jednak upał się daje we znaki. Co jakiś czas wzmacniam się piciem oranżady, gazowanej wody, i zajadając się żelkami.. I pędzę dalej.. Przede mną ostatnie większe wyzwanie dojechanie do Modlimowa.. Droga tutaj choć nie długa ale męcząca. Męczy także wciąż pojawiający się temat "drzew", który i tutaj nie został obojętny. Coraz większe zniszczenia, wszystko poniszczone, zniszczone.. I kolejne drzewa na rzeź wyznaczone.. A co zatem mądrego zrobiono w Modlimowie?! Nic! Wyrżnęli wszystkie drzewa, i po co?! Aby kurwy w samochodzie mogli się panoszyć?! Za to na wsi nastawiali spowalniaczy, i to tak długich, że nawet ich rowerem nie ominę. A do tego jeszcze miałem spinę z jakąś kurwą z miasta Łódź. Rejestracja "EL", żółte włosy stające na baczność, pewnie na spermie je układa.. pedał jebany. Coś się srał, że środkiem drogi jadę. To ja mu odkrzyknąłem: "PIERDOL SIĘ" ;) Wiatr pizga, nie ma ochrony w postaci drzew, upał.. A ten się sra.. Nie wiadomo o co. Przy samej krawędzi nie jechałem ale bliżej środka też nie.. Zresztą utrzymywałem prędkość ponad 30 km/h. To o co mu chodzi!? Wkrótce wyjechałem z tej patologicznej wsi, zniszczonej ludzką zawiścią i skurwysyństwem, wyjechałem na dawniej mocno uczęszczaną drogę DK6. Ostatnia prosta.. I ostatnie niezłe podrygi z prędkościami 20-30km/h. Czasem nawet po 35km/h i więcej.. I to wszystko w narażeniu na słońce, które grzało z temp. +31℃. Dojechałem szczęśliwie, trochę zmęczony, przepocony.. :) Ale dojechałem. Mogę się czuć jak Gryfus.. Dopierdalać w pełnym słońcu. A pomyśleć, że kilka wpisów wcześniej ganiłem taką podstawę! A dzisiaj co? ;) Dzisiaj sam nie byłem lepszy. I jeszcze ta jesień.. Spadające żołędzie z drzew, żółknące liście na nielicznie pozostałych drzewach.. Idzie jesień a wraz z nią nieuniknione zmiany, i coraz bardziej dopadająca mnie jesienna depresja :(

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa15sierpnia2020zdj1.jpgtrasa15sierpnia2020zdj2.jpgtrasa15sierpnia2020zdj3.jpgtrasa15sierpnia2020zdj4.jpgtrasa15sierpnia2020zdj5.jpg


Mapa przebiegu trasy :)