23.10.2025
Jazda nr: 1679

Tagi: powalicka_trasa, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego spełnia ale tylko częściowo moją potrzebę przejechania się po lasach. Wiem, że dziś miało padać. I w sumie padało. Nie tak mocno i nie tak długo jak się spodziewałem.. No ale jednak. Mimo to, zdaje się, że całkowicie ignorowałem ten problem. W miarę możliwości szybko opuściłem mury szkoły. Zjadłem szybko obiad. I ruszyłem na trasę! Dojechałem autem do Skrzydłowa. A dalej poszło.. Te 2 km po tym bruku dało się we znaki. A utwardzone, nieutwardzone i szutrowe drogi, jakie prowadziły mnie w kierunku Powalic - minęły nawet szybko. I bez większych problemów. Na dzisiejszej trasie używałem podklejoną czarną baterię NPC BX1. Tym samym eksperyment z tymi bateriami dobiegł do końca. Na ostatnich trasach testowałem te baterie - po podklejeniu taśmą. I sprawdzają się na nowo. Skoro dały radę w dzisiejszych nie łatwych warunkach - a w zasadzie jedna z dwóch bo tyle miałem naładowanych i tylko tyle potrzebowałem.. To raczej rozwiązanie się będzie sprawdzać! Zdążyłem także przejechać się przed deszczem. Nie czuję się jednak dość dojechany. Mam w sobie większe potrzeby. I dziś - to już trzeci dzień z rzędu - robię trasy z naprawdę sensownymi prędkościami! A w ogóle to jeżdżę 4 dni nieprzerwanie - codziennie od trasy: Trasa "50-tka" z 20.10. To trochę dziwne, że tak dobrze mi idzie.. Naprawdę dziwne. Bo mnie się nie zdarza tak sensownie działać. I tak dobrze jeździć!.. Ciekawe co z tego mojego stanu wyniknie..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1688

  • Trasa nr [łączna]: 1765
  • Trasa nr [na blogu]: 1679
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 15
  • W tym roku: 153

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1751 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1665 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 28938.8 km
  • Stan Licznika Końcowy: 28961.6 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 28768.02 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 7396 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 7419 km

  • Maksymalna prędkość: 28.4 km/h

  • Przejechałem: 22.8 km
  • Przejechałem [msc]: 375.72 km
  • Przebieg roweru [rok]: 4276.13 km
  • Przebieg roweru [suma]: 65709.59 km

  • Przejechalem w 2025: 4276.13 km
  • Podroż dookoła świata (2025) 10.6903 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 164.274 [%] km

  • Czas jazdy: 01:18:56 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 4187:27:56 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3964:01:48 h
  • Czas Jazdy Suma (2025): 271:59:30 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 25:33:54 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:42:16 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:46:40 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:20:54 h

  • Średnia: 17.54 km/h
Dzisiejsza trasa jak już wspomniałem spełnia moją potrzebę pojechania po lesie. Od paru dni mi się to marzyło. W końcu pojechałem. I chociaż na chwilę. Trasą bardzo zbliżoną do: Lasy Powalic "jeszcze za dnia". Jedyna różnica to taka, że ze względu na pogodę nie wracałem ścieżką rowerową z Skrzydłowa do lasu aby na nowo pokonać 0,5 km po tym cholernym bruku. A z ścieżki rowerowej zjechałem na drogę DW112. I wróciłem ulicą. Tym samym ciut krócej.. No ale zdążyłem przed deszczem. Nie myślałem nawet o deszczu. Miałem nadzieję, że przejdzie bokiem. I jadę na pewniaka. Cieszę się chwilą. Obecnie w życiu nie wiele mnie cieszy.. No ale co zrobić.. Ano tak trasa w ogóle zaczęła się kontynuacją incydentów na moim osiedlu - gdzie do końca wycięto drzewa przy SP2 - pisałem o tym w wpisie z wczorajszej trasy: Trasa Makowice-Słudwia z 22.10. Całkowicie wycięli drzewa. Wykopali dół. Kładą tam jakieś rury. Prawdopodobnie od kanalizy. To się pewnie nie skończy dobrze. No ale co zrobić.. Nie ważne. Bardziej skupiłem się na trasie. Ostatnich chwilach z przebijającym się słońcem. I całkiem niezłą prędkością, którą jeszcze mocniej rozwinąłem od drogi Powalice - Rymań. Cisnąłem tam ładnie i bez opamiętania. I tak samo z Rymania na Skrzydłowo. Tylko momentami zwalniałem jak brakowało mi sił. Jechałem w takiej małej mżawce. Małe opady. Nic strasznego. Przebijałem się przez liście zalegające na drodze rowerowej z wysokości Rymania na Skrzydłowo. I ostatecznie wróciłem z trasy. Dosłownie w ostatnie minuty przed deszczem - który zaczął się z chwilą mojego odjazdu z leśnego parkingu w Skrzydłowie. A nim odjeżdżałem to przecież musiałem spakować rower. Zrobić zdjęcia liczników. I pozbywałem się śmieci z roweru i samochodu. Wywalając je do przyleśnego kosza. Jest okazja.. A trochę mi tu zostało.. Szczególnie chusteczek po wtorkowym po południu - gdzie po złościach.. Przyszły gorsze emocje. Związane z smutkiem i żalem, za osobą której już nie ma w moim życiu.. No cóż. Krótko bo krótko ale trasa się udała.. I chociaż tyle.. I chociaż tyle mam z dzisiejszego dnia i z tego chujowego życia w którym czuję się tak nieszczęśliwy..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa23pazdziernika2025zdj1.jpgtrasa23pazdziernika2025zdj2.jpgtrasa23pazdziernika2025zdj3.jpg


Mapa przebiegu trasy :)