01.03.2022
Jazda nr: 980

Tagi: tr50stka, drzewa, zach_slonca, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego to mój kolejny powrót do tych cyklicznych tras 50-tek! Zaczyna się właśnie marzec. Niedługo wiosna, ta prawdziwa nie taka tylko chciana! Ale prawdziwa i w kalendarzu i w tym co się dzieje za oknem. Choć już w ostatnich dniach jest dość ciepło i fajnie! Ale tylko za dnia. Więc najczęściej w czasie w którym to jest się w pracy, tudzież w szkole. A tej możliwości cieszenia się tą pogodą tyle o ile nie ma. Bo trzeba czekać na weekend. A z tym różnie bywa. Problemem jest tu to, że robi się strasznie zimno i to dosłownie momentalnie po zachodzie słońca. Winne jest temu nic innego jak to, że nocami i nad ranem są przymrozki. Gdyby nie ten niemiły efekt to byłoby inaczej. Całkiem fajnie. Bo co z tego, że jest po parę stopni na plusie, skoro tak nagle temp. zwija się ostro w dół. I to o kilka stopni odczuwalnych w godzinę i to dosłownie! Nagle przy zachodzie słońca z tych 6-7℃ robi się odczuwalna 2-3℃, a potem 0℃ czy poniżej 0℃. To jest bardzo nieprzyjemne. Dzisiaj niestety się z tym zjawiskiem spotkałem tak nagle, nie spodziewanie. Na szczęście już do domu nie miałem daleko - jeszcze 15 km. Szybko zleciało, choć było już naprawdę chłodno. I to mimo tego, że te parę stopni na plusie się trzymało. Dzisiaj w ogóle była fajna pogoda. Okolice +7℃ bezchmurne niebo. Postanowiłem wraz z początkiem miesiąca powalczyć o te trasy 50-tki. Tym razem może będzie mi dane skutecznie o nie walczyć? I tak do 01.09 włącznie? Mój cel aby od 01.01 (nie dosłownie od tego dnia) ale od pierwszego tygodnia stycznia nie zbyt się udał. Teraz jest na to większa szansa. Raz, że z każdym dniem powinno być coraz dłużej jasno a to jest ogromny pozytyw! A dwa, że pogoda powinna się stopniowo poprawiać. A więc z każdym tygodniem ta moja próba powinna być coraz łatwiejsza. A wiadomo, że coraz bliżej wakacje. W wakacje mam luźniej w szkole. I sobie bez problemu z tymi trasami poradzę :) Więc tylko przetrwać te pierwsze marcowe dni, niosące te nieprzyjemne przymrozki...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 986

  • Trasa nr [łączna]: 1066
  • Trasa nr [na blogu]: 980
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 1
  • W tym roku: 24

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1056 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 970 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 10 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 5139.95 km
  • Stan Licznika Końcowy: 5189.75 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 5190.12 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 17756 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 17806 km

  • Maksymalna prędkość: 31.2 km/h

  • Przejechałem: 49.8 km
  • Przejechałem [msc]: 49.8 km
  • Przebieg roweru [rok]: 635.03 km
  • Przebieg roweru [suma]: 41889.34 km

  • Przejechalem w 2022: 635.03 km
  • Podroż dookoła świata (2022) 1.5876 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 104.7234 [%] km

  • Czas jazdy: 02:45:49 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2634:18:37 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2410:52:29 h
  • Czas Jazdy Suma (2022): 39:58:18 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 02:45:49 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:45:49 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:39:56 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:42 h

  • Średnia: 18.11 km/h
Dzisiejsza trasa zgodnie z tym co sobie obiecałem po weekendzie - tym co właśnie minął, gdy nieco nie udały mi się moje rowerowe plany: Przegrywając z wyżem. Jest tym nowym otwarciem w robieniu tras 50-tek. Fajnie mi poszło. Jestem zadowolony. Wyjeżdżałem w trasę ok. godziny 15. Całkiem nieźle. Dawało mi to jakiś cień szansy wrócić przed mrokiem po którym robi się dość nieprzyjemnie. Ale niestety. Wróciłem z trasy po godzinie 18. Gdy dzień przegrał z mrokiem i robiło się ciemno. A przy tym coraz chłodniej. Wyłoniła się mgła, która dodatkowo obniżała temp. Na szczęście to się działo w tych ostatnich kilometrach trasy. Jakoś przetrwałem i dałem radę! Pojechałem dzisiaj wariantem mniej lubianym przez wieś Wierzchy aby wrócić przez Glicko w stronę Grabina. Po drodze podziwiałem co się dzieje z lasami. Nie tylko w stronę właśnie Glicka (a więc prawdę mówiąc Nowogardu). Tu lasy ladnie oczyszczone. Połamane przez wichury drewno poukładane, przygotowane na wywóz. Oczywiście nie wszędzie jest tak pięknie i dobrze. Na odcinku od Glicka do Sikorek niekoniecznie. Na odcinku w stronę Golczewa a potem Uniborza trochę prac wykonano. W sumie ten krok nieco mnie nie pokoi. Miałem nadzieję, że te prace, nie będą postępowały tak szybko. Bo w obecnym udziale, i szybkości może się okazać, że już w połowie marca, może w drugiej połowie masowe wycinki lasów ruszą na nowo. A tak miałem nadzieję, że póki co te leśne skurwysyny będą nieco zajęci. Będą mieli za zadanie sprzątać po wichurach, które przyniosły naprawdę ogromne szkody i sporo dodatkowej pracy. A to przecież wina niczyja inna jak właśnie tych skurwysynów z Lasów Państwowych i wszystkich im podległych, którzy przyczyniają się do takich barbarzyńskich kroków. A te z kolei mszczą się na ludzkości z wzmożoną siłą. Obawiam się, naprawdę obawiam się kolejnego dnia, który ma nadejść. Nie wiedząc jakie zło się za nim kryje. Już kiedyś (w 2021 r.) podobne słowa wypowiedziałem na blogu. Wtedy odnosiły się one do tej całej plandemii covidu-19...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa01marca2022zdj1.jpgtrasa01marca2022zdj2.jpg


Mapa przebiegu trasy :)