Dzisiejsza trasa - tak się fajnie złożyło, że to także 150 wyjazd w roku - jest już moją klasyczną trasą 50-tką, na której się trochę zadziało! Tak swoją drogą - 50-tką nie jeździłem od blisko 2 msc. Ostatni raz robiąc trasę w dniu 1.09: Trasa "50-tka": "nowy początek" &
- "5 lat w szkole!". A tu tradycyjnie przewijają się takie motywy jak remont drogi DW108, remont drogi DW106 (nadal to trwa!). A także nadal postępujące wycinki drzew. I to w znacznych ilościach. Co prawda dzisiaj tego zjawiska i tych bandytów bezpośrednio nie widziałem. Za to słyszałem ich działania. Skrywali się za wciąż rosnącymi drzewami w okolicy skrzyżowania z drogą DW108 (Płoty - Golczewo) a skrzyżowaniem z drogą Golczewo - Nowogard (DW106). Podłe skurwysyny. I tak sporo drzew powycinali w ciągu drogi DW106. W okolicy Grabina... Aż nie mogę patrzeć na to co się dzieje. A drzewa drzewami. Jest coraz gorzej z ruinami domu w Sikorkach. Tego samemu któremu już w poprzednich latach wieściłem koniec. A ten koniec nieuchronnie następuje. O ile jeszcze 01.09 jestem pewny, że jeszcze stał. Z mocno zniszczoną prawą częścią budynku. O tyle teraz - prawa część już runęła. Trzyma się połowa domku. A jak długo? Nie wiadomo. Na domiar złego - pogoda. Co prawda w miarę ciepło na start (okolica +10℃) może i więcej. Tyle, że mocno wieje. A na wieczór robiło się całkiem zimno. A wiatr wcale nie odpuszczał. W zasadzie ja też nie odpuściłem wyjazdu. I nie żałuję. Mimo tego, że czuję się po wyjeździe zjechany, zajechany i wyjechany.. Szkoda tylko, że nie wyru... ;) Dopowiedzcie sobie. No ale wracam z taką przyjemną satysfakcją, że się udało. Po raz kolejny zmierzyłem się ze szlakami klasycznej trasy 50-tki. W sumie myślałem o tej trasie. A alternatywnie myślałem np. o Iglicach, które w ostatnim czasie robiłem dwukrotnie: Ambitne Iglice! oraz Ambitne Iglice 2!. Jednak nie ma to jak moja klasyczna 50-tka. Dobrze zrobiłem, że pojechałem. Sprawdziłem w jakim stanie jest remont drogi DW108 i DW106. Miałem nadzieję, że to już koniec remontu. Nawet miałem do siebie pretensje, że we wrześniu.. Po trasie "65 000" Aurelio !:"
- Trasa Gdańsk - Tczew. Nie wybrałem się ani na Golczewo ani na trasę 50-tkę. Miałem zamiar. Aby sprawdzić jak postępuje remont DW108 czy DW106.. A może dobrze, że się nie wybrałem. Bo skoro do dziś nie skończyli. To po co miałem się denerwować.. Ostatni raz z remontem DW108 miałem do czynienia na trasie z 4.09: Ambitna trasa. Wydawało się, że prace zmierzają ku końcowi - no ale chyba nie do końca. Bo jeszcze sporo trzeba zrobić. Szczególnie na odcinku przy wsi Unibórz. Gdzie jest jedynie sfrezowana nawierzchnia. I nic się więcej nie dzieje.. To chyba dobrze, że odpuściłem sobie takie trasy. A bardziej skupiłem się na leśnych szlakach. Przynajmniej się nie wkurwiałem niepotrzebnie..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1685
Trasa nr [łączna]: 1762
Trasa nr [na blogu]: 1676
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 12
W tym roku: 150
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1748 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1662 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 28850.8 km
Stan Licznika Końcowy: 28900.84 km
Stan Licznika Końcowy2*: 28707.26 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 7308 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 7358 km
Maksymalna prędkość: 30.8 km/h
Przejechałem: 50.04 km
Przejechałem [msc]: 314.96 km
Przebieg roweru [rok]: 4215.37 km
Przebieg roweru [suma]: 65648.83 km
Przejechalem w 2025: 4215.37 km
Podroż dookoła świata (2025) 10.5384 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 164.1221 [%] km
Czas jazdy: 02:47:52 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4184:09:46 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3960:43:38 h
Czas Jazdy Suma (2025): 268:41:20 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 22:15:44 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:51:19 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:47:29 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:21:02 h
Średnia: 17.98 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego to już dobrze znana trasa 50-tka! Wyjeżdżałem ok. godziny 15. No niestety nie dałem rady szybciej - pomimo tego, że szybciej wychodziłem ze szkoły. Zależało mi aby szybciej pojechać. Powstrzymał mnie jednak nie gotowy obiad. I nim był gotowy (kurczak z frytkami) - w zasadzie podudzia i skrzydełka upieczone w piekarniku - i nim zjadłem. To chwila czasu minęła. I koniec końców bliżej albo już chwilę po godzinie 15 ruszam. Spokojnie mija trasa. Chociaż silniejszy wiatr daje się we znaki. Nie mniej od początku do końca dałem radę jechać tylko w grubej bluzie. Mam przygotowaną kurtkę wiatrową ale ostatecznie jej nie zakładałem. I wydaje mi się, że wczoraj było ciut cieplej niż +10℃. Bo jak wracałem to była okolica +10℃ z odczuwalną niższą przez wiatr. Jechałem niegdyś mniej lubianym wariantem trasy podczas której minąłem wyremontowane fragmenty DW108 od Mechowa po Truskolas. Jeszcze wczoraj pod Mechowem stały powielone znaki (znak STOP i wjazdu do wsi). A dziś była już uporządkowana ta sytuacja. Tylko ten STOP. Po co on jest na głównym wyjeździe ze wsi? Na drugim wyjeździe go nie ma. Tak samo jak na innych wjazdach / wyjazdach. Np. w Sownie. No ale zostawmy ten bezsens. Jestem w Truskolesie. Odbijam na Wierzchy a dalej w stronę Miętna pod Nowogardem. Nieco cięższy fragment drogi, który jedynie przyozdabiają nieliczne pozostawione tutaj drzewa.. Mieniące się kolorami jesieni. Choć nie wszystkie są już kolorowe. Niektóre wciąż pozostają zielone. Podczas gdy całkiem inne pozostają już łyse.. Mijam trudniejszy fragment drogi i dojeżdżam do wsi Sikorki. A tam.. Smutny widok. Część tutejszego kultowego dla mnie domku się zawaliło :\ Dokładnie prawa część. Z tym domem i tak nie było dobrze. Nie spodziewałem się jednak, że to wszystko tak szybko pójdzie. Padnie. Rozleci się. I pozostaną jedynie wspomnienia. Nie chciałbym jednak aby stało się to zbyt szybko. Zważywszy choćby na to, że mimo szczerych chęci wciąż nie ogarnąłem wszystkich ważnych projektów. Począwszy od prezentacji, podsumowania 10 lat z Aurelią, przez raport na moje 5 lat w Szkole, czy raport 100.000h pracy PC. Uporządkowania struktury katalogowej mojego głównego PC. Przygotowanie odświeżonych backupów struktury 18+8TB. Jedynie przygotowałem ale nie testowałem - kopię systemu. Nie wyrabiam się z niczym. Nie mam weny. Depresja mnie trawi. Trudniejsze chwile. Jednak obiecałem sobie, że dziś jeszcze rower! Ale od jutra już działam. Trzeba to w końcu ogarnąć. I iść dalej.. Tak samo jak pojechałem dalej. A tam już opisywane widoki. Nędzy i rozpaczy. Nie skończony remont fragmentu drogi DW106. W połowie tego remontowanego fragmentu to w ogóle polecieli.. Bo nie ma po całości nawet warstwy wiążącej.. A do tego dochodzi niewidoczna wycinka drzew. Zbliżający się zachód słońca, który dopadł mnie w okolicy Truskolasu albo kawałek dalej. Robiło się więc chłodniej, ciemniej. A najgorsze jest to, że wciąż mocno wiało. Ja już traciłem siły do dalszej walki. A po drodze wkurwiała mnie sytuacja pod Uniborzem i tuż za nim. W trzech miejscach stała sygnalizacja świetlna do ręcznego kierowania ruchem. Dwa z trzech sygnalizacji działało. A tak naprawdę żadne prace nie są tu wykonywane. Minąłem jednak ten absurd. Powoli tracąc coraz więcej sił. Kryzys był już za Truskolasem. Jak odliczałem odcinek ostatnich 9 km na różne mniejsze warianty. Np. dwa odcinki po 4,5 km.. Na odcinki po 2 km. itd. Aby psychologicznie była to mniejsza liczba. I tak sukcesywnie mijały kolejne obszary trasy. A ja zbliżałem się do domu. Wróciłem padnięty ale szczęśliwy. Zrobienie trasy 50-tki jest najczęściej męczące. Jednak finał bywa taki satysfakcjonujący.. Dla tego finału warto walczyć! :-)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)