05.12.2018
Jazda nr: 328

Tagi: zs |

Dzisiejsza trasa rowerowa, jest kolejną z moich tras z cyklu Szczecińskiego Miejskiego Wojażu. Co ciekawe dzisiejsza trasa następuje dzień po poprzedniej udanej trasie. Dzisiejsza trasa też była udana - chodź o wiele krótsza. Już wczoraj sobie wymyśliłem, że chciałbym pojechać na Łasztownię, na wyspę Grodzką. Tyle lat mieszkam w Szczecinie, tyle lat bywam w Szczecinie a nigdy tutaj nie byłem. Nawet do końca nie byłem pewny jak tu dojechać, sprawdziłem jednak trasę na Google Maps. Uzbrojony w taką wiedzę udałem się w trasę. Opuściłem pokój w akademiku o godzinie 1023. Wyprowadziłem rower z pokoju, wkrótce z akademika, i wyjechałem. Zapomniałem wczoraj podładować akumulatorki. A tak w ogóle to nie wiedziałem czy będę szedł dzisiaj na rower czy jutro. Także nie pomyślałem nawet o tym aby naładować akumulatorki. Poszedłem na żywioł, podłączyłem ładowanie krótkim kablem, i dało radę przejechać trasę. Kilka razy zmieniałem nie do końca naładowane akumulatorki, ale zapis całej trasy pozostał. Na dworze przywitała mnie piękna pogoda. Słonecznie, w miarę ciepło. Chodź jezdnie czy chodniki jeszcze nieco lodem skute pozostawały. W nocy najwyraźniej był przymrozek (albo i z rana). To jednak nie miało wpływu na moją trasę, na której ruszyłem w stronę Placu Kościuszki. By z niego dojechać na Bramę Portową. Jeszcze przed Bramą Portową przyczepiłem się tajemniczej ciężarówki (przepiękna czerwona scania) wioząca tajemniczą żrącą substancję w beczce ;) Piękna ciężarówka - i beczka też przyciągała wzrok - swoją czystością, świeciła się z daleka, w porannym słońcu. Za tą ciężarówką jechałem długo, na Bramie Portowej nieco mi uciekła. Ale ją szybko dogoniłem na Wyszyńskiego. Ciężarówka uciekła mi dopiero na Moście Długim, z którego ja wkrótce zjeżdżałem pod bulwary. Tu jest wiele firm, jest też PŻM, i inne takie instytucje związane z gospodarką morską. Kierowałem się w stronę Łasztowni zgodnie z oznakowaniami na drodze. I te kierunki mnie zaprowadziły nie do końca tam gdzie chciałem - mały błąd :D zamiast jechać prosto (znowu w stronę mostu długiego, ale po drugiej stronie jezdni czyli w stronę Wyszyńskiego) to ja skręciłem w prawo za ciężarówką. Dojechałem pod zamknięte drogi - prywatnych firm, gdzie nakręciłem i już dobrze wyjechałem na nabrzeżu - wzdłuż rzeki Odry. Piękne miejsce.. i kwitnący przemysł. Wiele firm w tym raczej żenada szczecina aniżeli jego duma: Home.pl. Przejechałem się tak wzdłuż nabrzeża, porobiłem zdjęć i ujęć pięknej Szczecińskiej panoramy np. na wprost Wałów Chrobrego. I udałem się tak na samą wyspę Grocką, poprzez most, który na nią prowadzi.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 330

  • Trasa nr [łączna]: 414
  • Trasa nr [na blogu]: 328
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 3
  • W tym roku: 143

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 409 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 323 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 5 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 9478.38 km
  • Stan Licznika Końcowy: 9496.38 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 9405.35 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 9235 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 9254 km

  • Maksymalna prędkość: 41.6 km/h

  • Przejechałem: 18 km
  • Przejechałem [msc]: 74.62 km
  • Przebieg roweru [rok]: 5943.25 km
  • Przebieg roweru [suma]: 16814.06 km

  • Przejechalem w 2018: 5943.25 km
  • Podroż dookoła świata (2018) 14.8581 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 42.0352 [%] km

  • Czas jazdy: 01:21:40 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1058:56:55 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 835:30:47 h
  • Czas Jazdy Suma (2018): 368:26:26 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 04:59:56 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:39:59 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:34:35 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:31:55 h

  • Średnia: 13.33 km/h
Jeśli chodzi o samą wyspę Grodzką to nie wiem czego się spodziewałem. Nic ciekawego tu nie ma. Miejska plaża zamknięta, a dzikie tereny i tak nie dostępne - ogrodzone, pozamykane. To samo jeśli chodzi o atrakcje na wyspie - jakieś elementy architektonicznej kultury w postaci statków morskich, czy innych drobiazgów. Nie dostępne z bliska, pozamykane, odgrodzone. W sumie się nie dziwię. Gdyby były bardziej dla ludzi dostępne to by zostały szybko zniszczone. Na samej wyspie Grodzkiej dużo czasu nie zabawiłem. Chwilę się pokręciłem, postraszyłem morskie ptaki po drodze :D których było tutaj co nie miara i ruszyłem dalej. Czas mojego wyjazdu, zresztą ograniczony - wynika z odbywających się dzisiaj zajęć na uczelni. To już nie pierwszy raz jak te same zajęcia w środowy dzień przeszkadzają mi w realizacji planów rowerowych. Tak samo było podczas takowej okazji: Szczeciński miejski wojaż: Mierzyn. Musiałem wyjechać wcześniej i szybciej wrócić ze względu na odbywające się na uczelni zajęcia. Głupota straszna, mogłem sobie to olać i iść na rower np. po godzinie 11 albo bliżej 12. Wtedy to i cieplej i w ogóle. No ale dobra, wyszło jak wyszło. Opuściłem majestatyczne strony nabrzeża starówka Szczecina. Pojechałem dalej przez Most Długi w stronę Bramy Portowej. I nie, od razu do akademika nie wracałem. Chciałem jeszcze trochę kilometrów nabić, więc skierowałem się w stronę Placu Rodła, mijałem bezmyślnych ludzi łażących wzdłuż al. Niepodległości gdzie jest ścieżka rowerowa, obok chodnik, a na drodze stoją samochody. Czy którykolwiek, chociaż jeden pieszy nim przelazł przez ścieżkę rowerową, spojrzał się czy ktoś nie nadjeżdża? A skądże. Lezą jak święte krowy. Ja zawsze się rozglądam w takiej sytuacji aby nie wejść pod rower. Dzisiaj miałem kilka takich sytuacji, lezą ci piesi bez opamiętania i myślenia -.- No dobrze, mijałem centrum miasta, które już na dobre tętniło życiem. Mijałem także nie do końca działający licznik rowerowy przy Placu Żołnierza Polskiego. Gdy pod niego podjechałem wskazywał: dzienne: 55, wszystkie: 110 954. W tym czasie gdy tam byłem (wymieniałem akumulatorek koniec końców) przejechało jeszcze 2 rowerzystów i ja. I wskazania licznika nie uległy zmianie. Więc nie działa. Zgłosiłem ten fakt dzisiaj do UM. Moja trasa trwała dalej, skierowałem się na Plac Grunwaldzki z Placu Rodla, aby przez Plac Grunwaldzki pojechać prosto przez Plac Odrodzenia do Placu Szarych Szeregów. I dopiero na Placu Szarych szeregów skręciłem na al. Piastów. Nie wróciłem jednak od razu do akademika (ani ul. Sikorskiego) ani wzdłuż Al.. Piastów. Jakbym wróciłbym miałbym tylko z ok. 14 km zrobione. A chciałem więcej! Więc pojechałem przez Turzyn, przez 26 kwietnia na skrzyżowanie z ul. Sanocką :) Fajnej trasy i pogody ciąg dalszy! :) Z Sanockiej dojechałem do Ku Słońcu, którą wróciłem już pod akademik. Wprowadzając rower do akademika (ok. godziny: 1205) miałem małe starcie z gestapo, które nazywam od dzisiaj SS-manką ;] Czepiła się mnie o rower, otóż o to, gdzie go trzymam i pierdoliła, że po pokojach studenckich nie wolno. A mnie to nie przekonuje, że nie wolno. Skoro wolno zmuszać studentów do przeprowadzania rowerów przez portiernię, bo przecież świętej bramy nie wolno otwierać na potrzeby mieszkańców slamsów, to mi wolno robić inne rzeczy. A tego babsztyla chuj obchodzi co ja robię. Okłamałem ją, że rower stoi na zewnątrz i tak zaprowadziłem do pokoju. Miałem ze szmatą drugie starcie gdy wychodziłem na zajęcia na uczelnię... Ale chrzanić ją. Nie ma SS-manka prawa śledzić mnie na kamerze a potem się czepiać ;] Pomijając te nie miłe akcje, dzisiejszy dzień i dzisiejsza wycieczka się w pełni udała.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa05grudnia2018zdj1.jpgtrasa05grudnia2018zdj2.jpgtrasa05grudnia2018zdj3.jpgtrasa05grudnia2018zdj4.jpgtrasa05grudnia2018zdj5.jpgtrasa05grudnia2018zdj6.jpgtrasa05grudnia2018zdj7.jpgtrasa05grudnia2018zdj8.jpgtrasa05grudnia2018zdj9.jpgtrasa05grudnia2018zdj10.jpg


Mapa przebiegu trasy :)