Trasa z dnia dzisiejszego jest kolejnym wyjazdem w świątecznym okresie, okresie który przynosi mi kolejne pomysły na ulepszenia i rozbudowę funkcjonalności bloga. Jest całkiem możliwe, że w najbliższych dniach, może tygodniach zostaną uruchomione i pojawią się nowe funkcjonalności, wzbogacające treść, która znajduje się na blogu. I jeszcze lepiej pozwalająca śledzić zależności między wpisami, i zmiany następuje w świecie, które opisuję - i nie tylko. Jest więc na co czekać, a nim dojdzie do tych zmian, dalszych ulepszeń ja muszę powalczyć z bieżącymi problemami i zaległościami, z którymi z powodu jebanej pracy, która odbiera mi zbyt dużo czasu i weny na robienie czegokolwiek nie mogłem wcześniej zrobić. Rok kalendarzowy dobiega niebezpiecznie do końca, a więc nie dam rady mimo szczerych chęci zająć się wszystkim, i wszystkie zaległości "obsłużyć" a z najważniejszych projektów są to: Raporty rowerowe + Filmożer, projekt Stan Plików. Ile mi się uda, tyle zrobię, na cuda bym jednak nie liczył. Jest jednak możliwe, że przy dobrej pasji, przez kilka dni wolnych w Styczniu gdzie na jebaną pracę zmarnuję prawdopodobnie 2 dni.. uda mi się pokończyć zaległe zadania i prace a w nowy, nadchodzący 2020 r., wejść z nową motywacją i bardziej przemyślanym planem działania, który zakłada i ma umożliwić mi realizację moich bieżących spraw i projektów bezpośrednio w pracy.. Abym nie musiał się o to martwić po godzinach, gdy nie mam zbytnio na to czasu :) To takie plany, o których trochę myślałem na dzisiejszej nieco chłodnej, przenikliwej smutkiem i zmiennością trasie, która poprowadziła mnie w znane mi strony, w znane mi wsie, i właśnie te strony, te wsie, i ta trasa narodziła u mnie kilka myśli na potrzeby rozbudowy bloga, które będą realizowane w najbliższej przyszłości. Na trasie przyszło mi się cieszyć zmienną w pozytywnym kierunku pogodą.. Początkowo było chłodno i szaro, z czasem zrobiło się przyjemniej i słoneczniej..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2019 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 521
Trasa nr [łączna]: 604
Trasa nr [na blogu]: 518
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 13
W tym roku: 177
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 595 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 509 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 2312.13 km
Stan Licznika Końcowy: 2350.5 km
Stan Licznika Końcowy2*: 2355.77 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 14558 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 14597 km
Maksymalna prędkość: 29.2 km/h
Przejechałem: 38.37 km
Przejechałem [msc]: 355.38 km
Przebieg roweru [rok]: 5344.18 km
Przebieg roweru [suma]: 22492.17 km
Przejechalem w 2019: 5344.18 km
Podroż dookoła świata (2019) 13.3604 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 56.2304 [%] km
Czas jazdy: 02:17:52 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1417:02:53 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1193:36:45 h
Czas Jazdy Suma (2019): 337:19:39 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 24:10:12 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:51:33 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:54:21 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:28 h
Średnia: 16.8 km/h
Dzisiejsza trasa niesie taki tytuł, na jaki wpadłem jeszcze podczas jej trwania, nie do końca jednak opisuje przeżycia towarzyszące temu wyjazdowi. Początkowo byłem przekonany, że wielkie, wszelkie zło, które ostatnio widziałem: Szlaki zbrodni, swoim zasięgiem obejmuje wszystkie znane mi strony i regiony. Na szczęście tak nie jest. Kolebka normalności, bądź zaprzestanie dalszych zmian miało miejsce od wsi Unibórz przez Ościęcin po Jasiel. I tak przez dalej odwiedzane miejsca. Trochę zła jednak tu miało miejsca a pierwotnie wymyślony tytuł trasy (niestety nie znalazłem dla niej lepszego odpowiednika) - miał wskazywać na szereg zmian spowodowanych ludzką głupotą i chciwością, która / które tutaj miały miejsce. Nie było jednak tak źle, jak sobie początkowo wmówiłem. Trasa i czas na niej mijał przyjemnie, choć nie bez problemowo! Pojawiały się małe problemy z biegami, szczególnie odczuwalne na przełożeniach 1/2 a także 8. Przełożenie 1 coś leniwie wchodzi, na 2 przełożeniu łańcuch przeskakiwał, zaś 8 przełożenie "ładuje się" bardzo wolno, niby wchodzi ale nim zaskoczy to muszę dłuższą chwilę przejechać. Nie ma co się jednak niepotrzebnie przejmować takimi podrygami coraz mocniej zużywającego się napędu! Historia ta przypomina mi nie tak odległą trasę z dnia 11.11: Trasa "50-tka" - bateryjny problem, gdy również miałem takie przejściowe problemy. Te odpuściły na kolejnych trasach. Myślę, że teraz będzie podobnie to nie ma się czym przejmować. W końcu pod względem problemów z napędem trasa z dnia 11.11 jest dla mnie wzorcowa. Tak jak trasa Szlaki Zbrodni z 22.12, jest wzorcową trasą i z pewnością jeszcze nie raz do niej wrócę, pod względem opisywanego tematu niszczenia natury. A to nie wszystko, dzisiaj tak kilka razy spojrzałem na korbę, na jej najmniejszy blat. I zdawało mi się, że zęby na niej są bardziej zniszczone niż w rzeczywistości. Już takiemu złudzeniu uległem, ostatni raz dwie trasy temu: Makowice-Lotnisko z 23.12, gdy zrobiłem sobie sesje zdjęciową napędowi Aurelii. I wbrew temu co sam widzę, to zdjęcia nie chcą wykazać aż tak wielkiej tragedii. To może w sumie moja wina. Bo bez sensu co kilkadziesiąt, kilkaset km, robić zdjęcia napędowi. Przecież nie zauważę tak małych zmian. Idealnie by było robić kolejne zdjęcia i szukać tam śladów zużycia, po kilku tyś km. Kilka tyś km dalej.. Tyle już pewnie nie będzie dane. W końcu napęd ten ma prawie 9 tyś km przebiegu. Oczywiście te 9 tyś nie osiągnie już w tym kończącym się 2019 r.. ale pewnie w Styczniu 2020 r., pod warunkiem, że do tego czasu nie dostanie wymieniony to czemu nie.. Nie licząc moich rozważań na temat niszczenia się napędu przy Aurelii, cieszyła mnie każda chwila na rowerze.. Piękna trasa.. Piękne strony i ich wyjątkowy urok, który objawia się strasznie zniszczonymi drogami, na których dziury, dziurami i łatami poganiane.. Zaś łaty na większych łatach i jeszcze większych.. To może być odpowiedź na problemy z napędem dzisiaj.. Po prostu mocno zużyte koronki kasety, blat korby.. i mocno zniszczone drogi. To może gdzieś nie zgrzytać.. Czy tak naprawdę jest? To kolejne trasy mi na to odpowiedzą. A ja sobie spokojnie, w chłodny aczkolwiek wydający się ciepłym dniem, jadę dalej.. Gdy już trasę kończę mogę się w nią udać na nowo, odtwarzając w myślach, i oglądając nagranie z dzisiejszej przejażdżki :)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)