Dzisiejsza trasa w ten piękny ciepły dzień prowadziła mnie śladami mojej klasycznej trasy 50-tki. Dzisiaj jednak nie było tak klasycznie i tak spokojnie jak powinno. Prym wiódł temat drzew. W sumie nic nowego. Temat wałkowany od lat. Wichury jakie przyszły z końcem stycznia i w dwóch terminach Lutego, przyniosły ogromne szkody. Ludzie nawet sobie nie zdają sprawy z tego jak wielkie to są szkody i jakie będą ich katastrofalne następstwa. Tego od razu nie widać co się wydarzyło ale to jest tysiące drzew tylko w małym obszarze, powiedzmy same moje okolice w których rzadziej czy częściej bywam. A przecież nie tylko tu wiał ten wiatr. Dawał się we znaki także w innych częściach Polski. Tam mamy kolejne tysiące drzew. W skali Polski dziesiątki tysięcy. Ten cyrk nadal trwa. Robi się jednak bardzo dziwne zjawisko wraz z nim. Bowiem jestem pewny - co widzę po śladach trasy 50-tki, którą przecież tak często jeżdżę, że ilość połamanych drzew lub wręcz wyrwanych z korzeniami rośnie. I jak to wyjaśnić? Dosłownie z trasy na trasę ich przybywa. W związku z tym, z tą całą sytuacją związaną z tymi wszystkimi lasami pozostaje wciąż otwarte pytanie. Jaka czeka nas przyszłość. Jaki będzie dzień jutra? Coraz gorszy prawda?..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1001
Trasa nr [łączna]: 1081
Trasa nr [na blogu]: 995
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 16
W tym roku: 39
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1071 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 985 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 10 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 5654.94 km
Stan Licznika Końcowy: 5705.03 km
Stan Licznika Końcowy2*: 5705.4 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 18272 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 18322 km
Maksymalna prędkość: 33.7 km/h
Przejechałem: 50.09 km
Przejechałem [msc]: 565.08 km
Przebieg roweru [rok]: 1150.31 km
Przebieg roweru [suma]: 42404.62 km
Przejechalem w 2022: 1150.31 km
Podroż dookoła świata (2022) 2.8758 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 106.0116 [%] km
Czas jazdy: 02:44:14 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2670:52:13 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2447:26:05 h
Czas Jazdy Suma (2022): 76:31:54 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 39:19:25 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:27:28 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:57:44 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:42 h
Średnia: 18.33 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego zaczęła się od widzianych przeze mnie przepełnionych po granice tirów wywożących drewno. Nie zabrakło również myśli o codzienności - tej szkolnej codzienności w której się znajduję. A tu codzienne sprawy, i wyzwania. Teraz największe dotyczą tego cholernego druku 3D z którym sobie w ogóle nie radzę. Poroniony pomysł rządu aby w szkołach znajdował się taki sprzęt. Najwidoczniej zbyt skomplikowany dla normalnych ludzi. A normalnych od razu. Dla nieudaczników życiowych, którzy schronienie znaleźli w szkołach. Oczywiście codzienność i tylko codzienność. Ta codzienność zabiera mi siły do życia, i nie zawsze pozwala regularnie zajmować tym czym powinienem. Czyli mieć na bieżąco po uzupełniane raporty czy bloga. A nawet tego na bieżąco nie mam. Z każdym kolejnym dniem idą kolejne zaległości. I jak zawsze trudno jest z nich wyjść. A jeśli już się uda to tylko na chwilę. Bo kolejne dni przynoszą kolejne zaległości. I tak wszystko się z czasem sypie. Jakbym nie próbował z tym walczyć tak nie jestem wstanie na dłuższy czas poradzić sobie z tą problematyczną sprawą. No dobra, jednak całą trasę nie skupiałem się na codzienności czy tych tirach przeładowanych drewnem... Był czas na inne zmartwienia, a może także nowe nadzieje i marzenia? :) Kto wie.. Idzie wiosna, wraz z nią pewne smutki odchodzą w zapomnienie. Obawiam się jednak, że wraz z kolejną jesienią powrócą. Każda kolejna jesień będzie tylko gorsza. Pewne zmiany w moim życiu jakie tak siłowo nastały z końcem 2021 r., ciągną się dalej. Może upływający czas pozwala się przyzwyczaić do tej nowej rzeczywistości, jednak brakuje mi tego co miałem życie: tej pewnej tak ważnej stabilizacji. Zastanawiacie się pewnie o czym mówię? O wygaśnięciu ostatniej znajomości na Gadu-Gadu. Ostatnie lata poświęcałem właśnie tej znajomości. I to była moja codzienność, która odeszła jak wszystko inne. I nic na to nie poradzę. A tym czasem cóż. Trasa minęła sprawnie i dobrze. I wyrobiłem się przed zachodem słońca! :)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)