17.08.2023
Jazda nr: 1280

Tagi: drzewa, urbex, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego stanowi fajną wyprawę po pojezierzu Drawskim - zaliczyłem tu w sumie trzy ważne lokalizacje - Czaplinek wciągu drogi DK20 - Połczyn Zdrój oraz Drawsko Pomorskie, od nieznanej mi do tej pory strony. Dzisiejszy dzień przyniósł również nie planowane dodatkowe atrakcje w postaci bardzo fajnego urbexu w Złocieńcu. Po ogromnej hali produkcyjnej i pomieszczeniach biurowych. Całość jest jednak zdewastowana i spalona. Doszukałem się informacji co do tego, co to było i rzecz ma się następująco - była to nie doszła hala przetwórstwa rybnego. Hala była podpalana dwukrotnie w 2019 r. i 2022 r.: Pożar Hali w Złocieńcu w 2022 r. i Płonie hala w Złocieńcu - DSI.net.pl. Obecnie to kompletna ruina, którą ratuje jedynie to, że jest bardzo porządnie wykonana. Szkielet budynku to porządne betonowe stropy. I to wszystko się po prostu jakoś trzyma. Inaczej to po prostu nadawałoby się do rozbiórki. Obecnie można to uznać za zwykły pustostan, którym się nikt nie opiekuje. Aczkolwiek możliwa byłaby jego renowacja. Oznaczałoby to jednak ogromne koszty - kto wie czy nie przewyższające postawienie hali na nowo. Sprzątanie wszystkiego, wymiana blach, zadaszenia. I całkowita renowacja. Dałoby radę jednak przywrócić ten obiekt do pierwotnego stanu. Ten nie planowany element stanowi tak jakby wypełnienie tej historii, która trwała w dniu dzisiejszym. I gdyby się uparł (po prostu miał na to czas) to tych urbeksów można by było znacznie więcej zaliczyć. Widziałem po drodze sporo opuszczonych domów. W samym Połczynie cała kamienica. Jednak ta jest ogrodzona - prawdopodobnie będzie przechodziła remont. Dostać się tam byłoby trudno. No i nie miałbym co zrobić z rowerem. Odpuściłem sobie jednak wchodzenie po pojedynczych domach. Cały wyjazd i tak się trochę przedłużył - no może trasa i długa i wymagająca ale i tak się wyjazd przedłużył. No nie mniej chyba ważniejsze jest jednak to, że wyjazd się udał. Nie miałem co prawda w tym roku planów konkretnie na te strony (Pojezierze Drawskie) - miałem się skupić na Koszalinie i okolicy Koszalina. No ale nie wyszło... Kończą się wakacje, chciałoby się gdzieś pojechać. A po ostatniej imprezie na Pol’and’Rock Festival właśnie w Czaplinku miałem takie plany tutaj przyjechać. Początkowo miałem wziąć kolegę GŻ. Jednak dzisiaj postanowiłem się przejechać sam. Czasami trzeba się wybrać samemu i pojeździć samemu. Dziś był akurat taki dzień a wszystko wynika ze zmian planów... Bo myślałem tak wstępnie, że może sobie piątek 18.08 zrobię wolny od szkoły i coś podziałam? Jakąś większą trasę większą zrobię. No cokolwiek... Jednak na piątek (18.08) są inne plany. Wobec tego zrobiłem sobie dzisiejszy dzień wolny. Pogoda fajna - do 25℃, ciepło ale nie gorąco. Trochę wiatr przeszkadzał i ten wzniosły teren. Momentami było ciężko jechać, jeszcze jeżdżę na tym rozwalonym przednim amortyzatorze to już w ogóle... Jest mi ciężko. Jednak daje radę. Widoczki wszystko rekompensują - sporo jezior, fajnych górzystych terenów. Czułem się tutaj jak na tych Kaszubach... Z tymże, jest tu po prostu bliżej. A jest równie pięknie jak na tych Kaszubach. Na pewno jeszcze tu wrócę na Pojezierze Drawskie. Zresztą na Kaszuby też! Moim planem będzie połączyć ślady tras, aby nie było dziur... Połączyć dojazd do Kaszub i do pozostałych miejsc, które odwiedzałem. Aby tworzyło to jeden spójny ślad na mapie. A nie trochę tu a trochę tam. A, że w sumie tych planów jest więcej niż możliwości - to nic nowego. Tylko miałem sobie w sumie zapisywać te plany - takie postanowienie po rowerowej Kampanii Wrześniowej z 2022 r. Jednak dalej tak nie czynię... I gdzieś z czasem to mi umknie... Póki co pozostało kilka planów na trasy jeszcze z 2022 r. co nie udało się zrealizować. W najbliższych dniach będę chciał jednak pojeździć i w końcu zrobić te trasy - między innymi ambitną trasę - Dookoła Muru Berlińskiego w Berlinie. Chciałoby się jeździć i robić te trasy. W końcu jest tyle fajnych miejsc do odkrycia - a to wciąż brakuje czy to funduszy na wyjazdy czy po prostu nie ma się na to czasu czy możliwości fizycznych. I tak mimo tylu lat na rowerze i tylu przejechanych kilometrów - coś tak czuję, że powinienem mieć poodkrywane znacznie więcej terenów i dróg niż do tej pory udało mi się poodkrywać. Tak na dobrą sprawę dopiero o tego pod wieloma względami specyficznego 2022 r. - robię na poważnie tą akcję odkrywania tych dróg i nowych miejsc. Nim jednak przyniesie to oczekiwany rezultat - minie kilka lat regularnego jeżdżenia. Wtedy dopiero będzie można się chwalić - gdzie to ja nie był i czego to ja nie widział...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2023 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1287

  • Trasa nr [łączna]: 1366
  • Trasa nr [na blogu]: 1280
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 10
  • W tym roku: 120

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1354 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1268 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 16964.9 km
  • Stan Licznika Końcowy: 17067.57 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 16948.17 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 29441 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 29543 km

  • Maksymalna prędkość: 38.3 km/h

  • Przejechałem: 102.67 km
  • Przejechałem [msc]: 429.55 km
  • Przebieg roweru [rok]: 4713.05 km
  • Przebieg roweru [suma]: 53767.3 km

  • Przejechalem w 2023: 4713.05 km
  • Podroż dookoła świata (2023) 11.7826 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 134.4183 [%] km

  • Czas jazdy: 05:59:22 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3426:03:42 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3202:37:34 h
  • Czas Jazdy Suma (2023): 317:55:46 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 26:30:58 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:39:06 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:38:58 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:29:18 h

  • Średnia: 17.16 km/h
Dzisiejszy wyjazd rozpocząłem i zakończyłem w Czaplinku, na pierwszy rzut oka trudno nie zauważyć ciągnącego się tutaj ogromnego jeziora, które jest wizytówką tego miejsca - Jezioro Drawskie. Ciągnie się pod miejscowość Stare Drawsko, tam przechodzi pod jezioro Żerdno w miejscowości Nowe Drawsko. Jeszcze tu nie wjeżdżałem ale gdybym był na trasach w tych stronach to warto by było odwiedzić zarówno Nowe Drawsko jak i Stare Drawsko. Dzisiaj to nie był mój cel podróży - celem było dojechać do Połczyn Zdrój. Nieco późno wybrałem się w tą trasę po godzinie 9 wyjeżdżałem z domu. Nim dojechałem to chwila minęła. Ruszałem i już miałem problem bo zaczęła mnie znowu głowa pobolewać... W tych wszystkich moich trasach i pięknych historiach często pojawia się ten problem. Czasem nie powoduje on zakończenia trasy, jednak i tak się zdarza. Dojazd był już utrudniony i mniej cieszyły przepiękne widoki rozciągające się wzdłuż drogi DW163, którą jechałem prosto do Połczyna. Mijałem po drodze długie pola, łąki i lasy. W końcu dojechałem do Drawskiego Parku Krajobrazowego. To ogromna przestrzeń, górzysta i bardzo rujnowana przez ludzi i ich chciwość. Po drodze do Połczyna na drodze DW163 widywałem sporo ciężarówek wypełnionych drewnem. Wjechałem też kawałek w las, w tym Drawskim Parku Krajobrazowym. A tam spore wycinki... Jest tu co wycinać to prawda... No ale tak nie powinno być i takie wycinki nie powinny mieć miejsca! W ogóle pomijając ten aspekt, fajnie było pojechać w te nowe miejsca i przede wszystkim na drogę nr 163 i 173. Nowe trasy i całkiem inny ruch aut. Tyle cudaków to dawno nie widziałem co tutaj. Jednak w oczy się rzuca przede wszystkim ta ilość ciężarówek z drewnem. Choć nie tylko one, duże ilości śmieciarek (na drodze 173). I beczkowych ciężarówek. W moich stronach nie często takie widuję - te przewożą albo sypkie albo płynne materiały. Fajna trasa ale trochę się dłużyła do Połczyna. Wiele wzniesień. Jednak widoki rekompensowały wszystko. I tak dojechałem pod Połczyn. W zasadzie odkąd mijałem Czaplinek tak czułem, że powinienem zajechać na obiad. Więc nie zajechać do Połczyna się nie dało. A to już nie daleko, to mogłem sobie na to pozwolić. Zajechałem na dużego kebaba w bułce, w preferencyjnej cenie 22 zł. Nim jednak wybrałem lokal to zrobiłem małą rundę po Połczynie. Najładniejsze co dziś tam widziałem to ulicę z parasolami: Ulica pod Parasolami - wyborcza.pl. I w końcu lokal, przerwa na posiłek. A zaraz po nim wyzwanie! I to wyzwanie ciągnące się dobre kilka kilometrów. Wracałem drogą 163 z Połczyna do drogi 173 w stronę Drawska - cały czas pod górę. Tylko kawałkiem droga DW173 wydawała się "w porządku". Z górki i fajnie. To pozory bo dalej kolejne kilometry męczyłem się z podjazdem. Tak od razu po posiłku?! Od razu takie wyzwania... Kto to widział. Zresztą dojazd do Drawska Pomorskiego był długi, długo się ciągnął. Za to był piękny. I tak naprawdę to dopiero tutaj, wzdłuż drogi DW173 sformułowałem sobie stwierdzenie, że jest tu tak pięknie jak na Kaszubach ale bliżej :D Pokonałem z trudem te kilometry, zrobiłem kilka zdjęć. I wjechałem pełny sił i nadziei do Drawska Pomorskiego. Nieco siły zaczęły mnie odpuszczać dopiero po przejechaniu 90 km, wzdłuż drogi DK20. Nieco większy ruch aut, pełne słońce. Było pięknie i spokojnie. Jednak miałem za sobą kilka godzin drogi. A ta która pozostawała przede mną nie była łatwiejsza - kolejne wyzwania i kolejne wzniesienia. Nieco ciężko mi się już jechało ale co najważniejsze jechałem. Do wlekłem się do Złocieńca gdzie mimo już późniejszej godziny (była okolica godz. 18) zajechałem na ten urbex, jak się okazuje do niedoszłej hali przetwórstwa rybnego, która przetrwała dwukrotny pożar. Fajne miejsce, w miarę bezpieczne do chodzenia. Działa na wyobraźnię. Spędziłem tam fajnie czas odkrywając jego kolejne elementy. I trzeba było wracać... Ze Złocieńca to już ostatnia - chciałbym powiedzieć: "prosta" ale to nie prosta - ostatnia sinusoida tak dosłownie mówiąc... Takie hopki na tej drodze DK20 - góra w dół, i znowu w górę i w dół. Jednak dać sobie radę musiałem i dałem. Wymęczony dojechałem. Zrobiłem jeszcze kilka zdjęć w Czaplinku pod jeziorem "Drawskie". I mogłem się zwijać. Myślałem tak czy nie zostać tu na zachód słońca, ale te miejsce jest położone tak jakby w dole. I zachodu słońca by tutaj nie było widać więc bez sensu. Tak naprawdę piękny zachód słońca w dniu dzisiejszym mijałem wracając już z Drawska Pomorskiego samochodem. Była to fajna wyprawa - tym razem samotna. Jednak czasem tak jest, że się chce przejechać samemu... Często chciałoby się mieć towarzystwo. Jednak nie dziś. Dziś wolałem pojechać samemu to nawet nikomu nie proponowałem i nie mówiłem, że jadę. Przygotowałem się z rana do wyjazdu i pojechałem. Jeśli jednak chodzi o ten urbeks... To przypadek, że akurat coś takiego stanęło na mojej drodze... :) I o ile ominąłem jakieś domki, inne pierdoły to temu miejscu nie mogłem odpuścić... :)

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa17sierpnia2023zdj1.jpgtrasa17sierpnia2023zdj2.jpgtrasa17sierpnia2023zdj3.jpgtrasa17sierpnia2023zdj4.jpgtrasa17sierpnia2023zdj5.jpgtrasa17sierpnia2023zdj6.jpgtrasa17sierpnia2023zdj7.jpgtrasa17sierpnia2023zdj8.jpgtrasa17sierpnia2023zdj9.jpgtrasa17sierpnia2023zdj10.jpg


Mapa przebiegu trasy :)