Dzisiejsza trasa była odbytymi znanymi mi dość dobrze drogami - to drogi, którymi odbywam moje najlepsze trasy, z którymi wiążę najwięcej sentymentów a ich punktem kulminacyjnym jest nie wielka miejscowość na trasie drogi 6 (wkrótce także S6) w stronę Szczecina, miejscowość Nowogard. Najlepsze trasy i drogi którymi robię moje trasy "100 km", oraz trasy "50 km". Przez te drogi i miejsca przecinają się również inne wspomnienia, wspomnienia z dawnych lat.. "gdzie się podziały tamte wspomnienia nie zapomniane, tamte trasy gdzie tamten świat?". Pozostaje mi wiele wspaniałych wspomnień z drogi nr 108 do Golczewa, drogi 106 (Nowogard-Kamień Pomorski), czy boczna droga na Nowogard przez wieś Wierzchy. Tylko w tym (2017 r) byłem w tych terenach już wiele razy. Nie ukrywam, że to moje ulubione trasy (droga do Golczewa, okolice Golczewa) -> do Gryfic i w przeciwną stronę do Nowogardu. Znam te tereny dość dobrze, i często tu bywałem - jeżdżąc tymi drogami, czy przecinając je w wielu moich trasach. Podobną jak nie taką samą trasę jak dziś już kiedyś robiłem - ale nie mogę sobie przypomnieć i patrząc na wpisy na blogu też nie widzę czy była ona w 2016 r czy jeszcze 2015 r. robiona.. Gdy oczywiście w 2015 r. Także wiele razy tędy jeździłem. Z dzisiejszą trasą wiązałem wiele moich nadziei, marzeń i inspiracji na kolejne dni rozwijającego się miesiąca Maja, dążącego do coraz wiosenniejszych dni i wspomnień z tamtych lat. Dzisiejszą trasę rozpocząłem od pojechania drogą nr 108 w stronę Golczewa - minąłem jak zwykle wieś Sowno, Mechowo, Truskolas oraz Unibórz. Nie wjeżdżałem do Golczewa a na rondzie w lesie pojechałem wzdłuż drogi nr 106 w stronę Nowogardu. I to nią jechałem w tą trasę jeszcze w łatwy sposób. Póki co pogoda dopisywała - słonecznie, fajnie bardzo przyjemnie. Miałem sporo sił i ambicji, które wykorzystywałem do jechania znaczniejszych odległości nim miałem zrobić sobie jakiś krótki postój. Sytuacja zmieniła się już w samej okolicy Nowogardu gdy było mi już trochę ciężko, postoi było więcej. I tak jakoś do Nowogardu dojechałem - a tam - już w samym Nowogardzie zetknąłem się z bardzo bardzo silnym wiatrem, który skutecznie utrudniał mi jechanie - aż do tego stopnia, że już w samym Nowogardzie przystanąłem na mały postój bo po prostu nie dałem rady jechać. Te cholerne wiatry, które od początku roku są i są, mimo kolejnych miesięcy nie chcą ustać tylko wciąż są i są tak męczące, tak denerwujące. Nie wiem tylko mnie to tak bardzo denerwuje. No nie mniej sytuacja była na tyle dramatyczna, że już w mieście Nowogard zrobiłem sobie kilku minutowy postój po czym dążyłem do tego aby jakoś wyjechać z miasta, i skierować się w stronę Truskolasu. I pojechać drogą na Truskolas - miałoby być lepiej, niby więcej drzew - których na szczęście nie wycięli. Plan swój konsekwentnie realizowałem.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 97
Trasa nr [łączna]: 182
Trasa nr [na blogu]: 96
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 4
W tym roku: 32
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 179 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 93 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 3 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 819.2 km
Stan Licznika Końcowy: 882.43 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: brak km
Stan Licznika 2* Końcowy: brak km
Maksymalna prędkość: 39 km/h
Przejechałem: 63.23 km
Przejechałem [msc]: 173.23 km
Przebieg roweru [rok]: 743.89 km
Przebieg roweru [suma]: 6610.51 km
Przejechalem w 2017: 743.89 km
Podroż dookoła świata (2017) 1.8597 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 16.5263 [%] km
Czas jazdy: 03:43:38 h
Czas Jazdy Suma (ever): 418:02:43 h
Czas Jazdy Suma (blog): 194:36:35 h
Czas Jazdy Suma (2017): 58:57:39 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 13:13:23 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:18:21 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:50:33 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:00:23 h
Średnia: 17.01 km/h
Jednak pogoda była tak uparta, tak silny wiatr wiał wprost na mnie, że nie dawałem rady jechać i postoje były coraz częstsze. Tak przemęczyłem się z wyjazdem z Nowogardu i minięciem wsi Miętno. Za wsią Miętno jeszcze postój był a dłuższy postój był we wjeździe do lasu, leżącego nie daleko skrzyżowania na wieś GLICKO-ORZECHOWO (53.739944, 15.114972). W tym lesie się przebrałem już z przepoconej koszulki - chodź i tak dzisiaj ubierałem się mądrzej na wiele się to zdało - długa koszulka z długim rękawem a na to cieńsza bluza. Obecną koszulkę wywiesiłem aby obeschła na rowerze - szybko nią, albo jej kolorem zainteresowały się robaki. Takie fajne latające - przypominające osy, małe stworzonka - biało czarne paski miały na ciele ale to nie są osy ani pszczoły są o wiele za małe no i po prostu inne ;) Sporo tego robactwa tu było. W tym czasie robiłem moją długą przerwę po której miałem ostatecznie ruszyć dalej - minąć Wierzchy a wkrótce wyjechać na wprost wsi Truskolas i pozostawałaby mi ostatnia prosta. Długo zwlekałem z dalszą jazdą aż w końcu zdecydowałem się pojechać i pojechałem. Za skrzyżowaniem (53.739944, 15.114972), wcale nie było lepiej na co liczyłem. Jeszcze te drzewa liści nie mają a powierzchnia bezkresnych pól tylko się powiększa (konsekwencja masowego wycinania drzew -.-). Ciężko, powoli, ciężko i często narzekając minąłem wieś Wierzchy, odsapnąłem chwilę, pojechałem dalej - znów odsapnąłem i dalej i dalej. Tuż przed Truskolasem tez miałem przerwę krótką za Truskolasem także. I tak tych przerw krótkich robiłem co kawałek. Było bardzo ciężko jechać pod bardzo silny wiatr, który wprost na mnie wiał. Wymęczał mnie ten wiatr, traciłem sporo sił, on dalej mnie wymęczał i znów traciłem siły i nie było już tak przyjemnie i fajnie jak na drodze 106 gdy wjeżdżałem dopiero do Nowogardu bo już ta droga powrotna dała się mocno we znaki. Miałem w planach jeszcze dobić km do 70 km - bowiem dziś chciałem zrobić 70 km, wg. google ta trasa tyle ma -.- a w rzeczywistości ma 63 km. I tyle dziś zrobiłem. To oczywiście nie jest źle, jak na jeden raz to najdłuższa trasa jaką zrobiłem w tym roku kalendarzowym oraz to 80% całego mojego przebiegu rowerowego za miesiąc kwiecień gdy w kwietniu zrobiłem 86,2 km w sumie. Czyli nie jest tak źle ;) Dzisiaj wyjeździłem prawie cały kwiecień. A porównując pogodę jest podobnie - źle. Co by nie mówić w tym roku ta pogoda jest tak dobijająca i jakbym miał na nią liczyć, kondycji bym w życiu po zimie nie nabrał i nie wiedziałbym jak by to miało być z tym całym 4 czerwca 2017 r. na który się tak napaliłem już, że pojadę. Może zrobię w końcu coś sensownego w moim życiu, bo póki co takiej okazji nie było a w poprzednich latach nawet o tym nie wiedziałem a chciałoby się pojechać - to w tym roku postanowiłem sobie, że pojadę, będę tego pilnował i to jest mój plan na dziś, to moja motywacja na ten miesiąc aby ćwiczyć, jeździć, ćwiczyć. Szczególnie, że na szczęście nie mam innych zmartwień (jak np. obrona na Uczelni) gdyż takową obronę mam już za sobą, to mogę bez przeszkód w całości oddać się treningom. Tak skończyła się moja dzisiejsza trudna, wymagająca, męcząca trasa. Do tego stopnia mnie to już zmęczyło, sfrustrowało, że odechciało mi się kręcić koło bloku 6 km aby dobić do tych 70 km, chodź miałem takie myśli, chciałem to zrobić ale gdy już wjechałem do klatki schodowej rodzinnego bloku to jednak: NIE, odpuściłem sobie - i już zjechałem ;) Nie uważam, że jest źle - a przed moim prawdziwym triumfem (100 km) jeszcze kilka dni i dwie trasy gdzie mogę się wykazać, wzmocnić oraz gdzie pogoda też się może wykazać, może się tak po prostu poprawić i sztucznie nie utrudniać mi tych i tak nie łatwych treningów i wyborów życiowych, jakie muszę za każdym razem gdy idę na rower dokonywać ;D Traktuję to może jako nie wiem jak ważną sprawę, ale tak jest po prostu.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)