15.09.2020
Jazda nr: 674

Tagi: zaginione_drogi, drzewa, dw108, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego miała rozważane różne warianty i tak na dobrą sprawę gdy już w drogę wyjechałem, nie wiele o tym myśląc to nawet nie zastanowiłem się dokładnie jaki przebieg dla niej wybrać, a o tym myślałem dopiero już w trakcie dzisiejszego jeżdżenia - mocno zastanawiałem się nad dwoma wariantami wyzwania - poszukania dawnej osady Żabie, i jeziora Żabie w Golczewskich, wciąż okrytych dla mnie tajemnicą lasach, i serio miałem nadzieję, że po prostu pojadę, dojadę temat załatwiony. Zrobiłbym jeszcze jeden wyjazd w cyklu: W poszukiwaniu zaginionych dróg, jakim byłoby poszukanie ostatniej tutejszej atrakcji pod wsią Sosnownice, która z kolei leży pod Golczewem. A to niestety plany planami a życie to wszystko weryfikuje. Pogoda dopisywała było blisko +30℃ dzisiaj, dokładnie w Płotach ok. 28-29℃ w najcieplejszym momencie dnia. To grzechem byłoby się nie przejechać. Choć mogłem wybrać drugi wariant trasy (Fajna Trasa), mógłby się okazać bardziej korzystny.. Choć przez pewne trudności i tak musiałbym przejechać. Te trudności nie są jednak naturalne. Wynikają z nie opisanej chciwości i skurwysyństwa, które idealnie przypasowuje się do ludzi, do tych kurw nie ludzi, którzy masowo ciągle i nieustannie niszczą naturę, wycinają całe hektary lasów. Niszczą te dojazdowe drogi. Jak się kurwa w tym kopie, nie mogę przejechać, w niektórych miejscach dochodziło do sytuacji, że prawie bym się wypierdolił.. Jak ja tych skurwysynów wyzywałem. Jak ja im bardzo życzyłem tego aby przy wycince te drzewa im na łby spadły.. Żeby się natura zemściła na tych, którzy ją krzywdzą a nie na niewinnych ludziach. Jedna właśnie taka szumowina zadowolona z siebie w lesie działała, spotkała się z mocną krytyką, wyzywaniem jej. Tylko jak to na mało rozumne istoty przystało, nie zrozumiała o co mi chodzi.. I dalej zadowolona z siebie barbarzyńskie procedery się toczyły. A to nie jedyny problem obranej dzisiaj drogi - drugie to cholerne robactwo, w tym zajebane komary, które dzisiaj dość dotkliwie mnie pogryzły. Komary swoją droga, drugą stroną były liczne i ciągłe oparzenia od pokrzyw i innego dziadostwa, zgubienie drogi w lesie. Ostatecznie Żabiej osady nie odnalazłem. A moim jedynym pocieszeniem mogły być wiejskie walory, które są dla mnie tak ważne.. Wciąż trwające żniwa! Dzisiaj ze żniw wracało sporo ciągników, maszyn rolniczych, a znalazły się tam nawet kombajny, które tak ochoczo podczas pracy podglądam! ;)
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 678

  • Trasa nr [łączna]: 760
  • Trasa nr [na blogu]: 674
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 9
  • W tym roku: 154

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 751 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 665 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 5342 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 5389 km

  • Maksymalna prędkość: 31.6 km/h

  • Przejechałem: 47.19 km
  • Przejechałem [msc]: 376.29 km
  • Przebieg roweru [rok]: 6824 km
  • Przebieg roweru [suma]: 29389.73 km

  • Przejechalem w 2020: 6824 km
  • Podroż dookoła świata (2020) 17.06 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 73.4743 [%] km

  • Czas jazdy: 03:35:43 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1856:56:54 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1633:30:46 h
  • Czas Jazdy Suma (2020): 435:07:26 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 24:59:14 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:46:35 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:49:32 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:24:34 h

  • Średnia: 13.17 km/h
Dzisiejszy wyjazd dość udany nie był. Ambicje miałem, nadzieje też. W końcu ostatnio prawie trafiłem pod te całe Żabie: W poszukiwaniu zaginionych dróg: "Golczewskie bagno". Teraz byłem pewny, że sobie poradzę, ale innych dróg patrząc od Golczewskiego bagna nie widziałem. Więc sobie nie poradziłem. Można uznać, że udana część trasy skończyła się z dojazdem do Uniborza, gdzie już za wsią wjeżdżałem do lasu, gdzie jechało się znacznie gorzej. Rozjeżdżone, zniszczone leśne drogi.. Po tym się miejscami nie dało w ogóle jechać, a dzisiaj na to strasznie dużo kląłem, i na tych skurwysynów, którzy są powodem takich działań. A to nie wszystko złe co dzisiaj mnie spotkało na trasie.. Robactwo.. W nocy śniły mi się robaki, dziwne wydarzenia. Znalazło to swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości gdzie dzisiaj prócz komarów atakowały cholerne małe latające, mocno gryzące i upierdliwe stworzenia, które ciężko przepędzić. Nie wiem co to jest, niektórzy mówią, że to są latające pająki. Tylko pająki są pozytywne w środowisku i nie atakują bez powodu, a to cholerstwo obsiada ludzi i wgryza się w nich.. I właśnie takie niepokojące sny miałem.. Rzeczywistość w snach się odnalazła.. A moja próba trwała dalej, objechałem Golczewskie Bagno, wbiłem w jedną z dróg, którą poznałem jaką tą, którą już ostatnio wracałem. Więc.. coś było nie tak.. Nawigacja mi nie pomogła, a moje dalsze próby naprawiania sytuacji doprowadziły mnie jedynie do wyjątkowo pięknych miejsc, które okazały się być początkiem Żabiej osady, a dokładnie jest to część Rezerwatu przyrody Golczewskie Uroczysko, które dzisiaj mijałem. Widziałem je, widziałem cel swojej podróży za dawną już od wielu wielu lat nie czynnej linii kolejowej, która niegdyś szła do Golczewa, właśnie tymi pięknymi stronami. Na tym się jednak historia kończy. Nie chcąc wracać przegrany tą samą drogą, szukałem innej poprzez wiele wyzwań i przedzierania się w terenie.. W końcu dojechałem do jakieś leśnej drogi, którą wróciłem do wsi Sosnowice, i pojechałem dalej.. Pojechałem na kolonię Uniborza. I wyjechałem w samym Uniborzu. Pojechałem więc drogą, którą od lat nie jeździłem: Dwie trasy - trasa 1. Ponad 4 lata minęły. Co mogło się tutaj zmienić? :) Po za tym, że całe lasy wyrżnięte i zniszczone to nie wiele.. Nie mniej już jestem bliski zwiedzenia Żabie, dojechania tam.. I myślę, że przy kolejnej próbie, jeśli się w końcu nie zniechęcę i nie porzucę tych coraz bardziej wkurwiających terenowych jazd, że dojadę tam.. I skończę w tym roku cykl jazd "W poszukiwaniu zaginionych dróg". A tym czasem uwolniłem się od lasu, od tego trudu i mogłem jechać dalej.. Mijając Unibórz, Ościęcin aż do Jaśla. Kolejna dawno nie jeżdżona przeze mnie droga między Jaślem a Wytokiem.. A z Wytoku pod Gardomino. I tu ostatnia przygoda na dzisiejszy dzień a już w zasadzie późne po południe.. Jest tu taka tajemnicza droga, idzie przez pole. Jest jednak wysypana czarnymi kamieniami jakoś się nią da jechać. Nigdy nią nie jechałem dalej niż na ominięcie wsi Gardomino. Podejrzewałem, że wyjadę gdzieś w Mechowie, i przeczucie tym razem mnie nie myliło. Pojechałem i faktycznie dojechałem do Mechowa, skąd wracałem już nadal remontowaną drogą DW108, gdzie postępy idą naprawdę szybko. Tylko, że postępy pewnie nie są związane z jakością.. To z kolei zweryfikuje życie.. I kolejne miesiące już po skończeniu prac nad tym niepotrzebnym a wręcz szkodliwym remoncie drogi.. Na wspominanej remontowanej drodze DW108, w dalszym ciągu - a dzisiaj w znacznej ilości - mijały mnie powracające z pracy na polu rolnicze maszyny, kombajny i spora ilość ciągników.. Mimo, że mamy połowę Wrześnai, coraz bliższą i wyraźniejszą jesień to jednak żniwa wciąż trwają.. I z pewnością potrwają do końca Września.. A mnie nie pozostaje nic innego jak szykować się na pozostałe wyjazdy! Pogoda w dalszym ciągu ma być ładna, stąd mam plan aby jutro, już jutro (16.09) odwiedzić Lekowo, które miałem odwiedzić w ostatni piątek (11.09) no ale wtedy z przyczyn niezależnych ode mnie się nie udało. Pozostaje nadzieja, że jutro się uda.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa15wrzesnia2020zdj1.jpgtrasa15wrzesnia2020zdj2.jpgtrasa15wrzesnia2020zdj3.jpgtrasa15wrzesnia2020zdj4.jpgtrasa15wrzesnia2020zdj5.jpgtrasa15wrzesnia2020zdj6.jpgtrasa15wrzesnia2020zdj7.jpg


Mapa przebiegu trasy :)