W dniu dzisiejszym wykonałem taką naprawdę wiosenną trasę. Sama trasa co prawda bardzo krótka, ale ta pogoda jaka dzisiaj była! Naprawdę super, bardzo ciepło, przyjemnie. Jest jeszcze tylko taki lekki wiaterek a tak jest ok. Dzisiaj to już całkiem wiosennie się ubrałem - krótkie spodenki, koszulka na krótki rękaw i w drogę! Zetknięcie z rzeczywistością miało jednak dzisiaj inny wymiar. Wszystko odnosiło się do opisywanych przeze mnie wielokrotnie problemów z rowerem. To właśnie one sprawiły, że nie zrobiłem dzisiaj długiej trasy a krótkiej. Fajne tereny - taki las, pola. Jest tu bardzo miło, fajnie - można się tu nawet przejść spacerkiem, pochodzić trochę i wrócić. Póki co można w tych miejscach - gdyż trwa tu nieustannie spora akcja masowego wycinania stąd drzew, niszczy się te miejsce i jego urok :( O tym miejscu opowiadałem wiele razy to wprost od Krężela taki las przy torach. Dzisiaj się także tutaj wybrałem - udając się tradycyjnie drogą nr 108 do Sowna. Tutaj ze względu na roboty drogowe spotkałem się z wielką maszyną, którą ominąłem i pojechałem do Wsi Krężel a z niej wjechałem do lasu. Bramka wjazdu do lasu była otwarta - znakiem tego te skurwysyny wycinające tam drzewo znowu tam są -.- No nic - można powiedzieć, że mieli szczęście, że się na mnie nie natknęli i tak tam wjechałem, objechałem. Coraz więcej drzew wyciętych w tym lesie jest. Dawny urok tego miejsca nieprzerwanie przemija przez ciągłą interakcję ludzi. Tylko nie rozumiem co te skurwysyny tu ciągle robią. Od kilku lat mną stop tu przyjeżdżają i wycinają te drzewa i wycinają to już jest takie męczące. Znaleźli by sobie jakąś normalną uczciwą pracę a nie zabrali za nieuzasadnioną dewastację przyrody. A dla mnie to jest szczególne smutne gdyż te miejsca, ten las znam od wielu wielu lat. Jeszcze za wczesnych lat gdy chodziłem do Technikum (miałem 16 lat) tutaj przychodziłem sobie często. I teraz też tu bywam, tylko, że jest tu coraz gorzej. I to nie tylko chodzi o ten sam las, ale także o drogę dojazdową do tego lasu od drogi ze strony Wanierowa (jak się odbija z drogi 109) i koło torów się skręca w las. Przez te skurwysyństwo mną stop jest tu spory problem - spora błota, mokro, taki syf, że naprawdę. Co dopiero rower wyczyściłem a dziś znów cały uwalony w błocie - nie było wyjścia innego i mało tego! Woda na polu nadal stoi a dalej jakiś debil wpadł na pomysł aby przez drogę którą tu jeździłem zrobić koryto dla tej wody aby na drugie pole przepływała. Naprawdę jak można być takim głupim !? Aby coś takiego zrobić. I tylko syf tu jest. Jest coraz gorzej. Im częściej jeżdżą wycinać te drzewa i niszczyć tą naturę tym jest gorzej. Nigdy w poprzednich latach takich cyrków tutaj nie było jak są teraz. A jednego czego mogę się spodziewać, to to, że będzie tylko gorzej. O ile się ta szkodliwa akcja nie skończy będzie gorzej. I tak wyjechałem już lasu, znalazłem się na drodze na Wanierowo. Kawałek po błocie i cały rower tak uwalony. Wszystko dosłownie, całe koła, błotniki, przerzutki, łańcuch itd itd. I mało tego! Wracając już w stronę drogi nr 109 i samą drogą 109 to jeszcze ja się ubrudziłem. Jechałem nieco szybciej i to wszystkie błoto tak odpryskiwało na mnie -.- I po co ja tu jechałem. No ale się tego nie spodziewałem! Miałem nadzieję, że nie jest już tu tak tragicznie i może istotnie byłoby lepiej jakby jakiś debil pierdolony nie robił rowu dla wody w poprzek drogi co doprowadza do jeszcze większej patologii niż całe jeziora na polach. Co jest oczywiście związane z niszczeniem przyrody. I tak już jakoś wróciłem - mogłem też czas lepiej wykorzystać, niby mogłem ale nie wykorzystałem. Nie mniej nie uważam, że było źle. Trochę się przejechałem, trochę czasu na dworze spędziłem a to, że przy okazji uwaliłem rower w błocie no trudno. Wyschnie, odpadnie może jakoś to będzie.