12.05.2020
Jazda nr: 601

Tagi: tr_brodniki, dw109, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa w tej niepewnej, pogarszającej się z godziny na godzinę i niezwykle zmiennej a przy tym nieprzewidywalnej pogodzie, poprowadziła mnie na wyżyny możliwości, których się nie spodziewałem. Nie planowałem tego, tak po prostu wyszło.. Ta wyjątkowość zamyka się w tym niejednoznacznym tytule dzisiejszego wpisu na dość znanej a niestety rzadko odbywanej trasie na Brodniki, którą robię kilka razy w roku.. Nie jestem wstanie powiedzieć dokładnie ile razy robiłem ją w 2015 r., ale nie sądzę, że znacznie więcej niż średnia minionych lat. Jednego jestem jednak pewny, że nigdy na trasie Brodników nie udało mi się uzyskać średniej prędkości zbliżonej do 20 km/h. Zdarzały się ładne wyniki po 17-18 km/h ale nigdy aż tyle. A tyle dzisiaj i to bez względu na pogodę udało mi się osiągnąć a dokładnie w szczytowym momencie (przed osiedlem gdzie mieszkam) i na osiedlu średnia prędkość wynosiła 19,9 km/h ale niestety wjeżdżając już do klatki i do piwnicy zdążyła spaść do 19,8 km/h i na takim poziomie pozostała.. Tu w końcu każda sekunda ma znaczenie, a wynik i tak jest niezwykle dobry. Bo jest to bowiem moja najlepsza czasowo trasa na Brodniki i nie sądzę, a sądzę, że długo o ile kiedykolwiek miałoby mi się udać, ten maksymalny wyczyn pozostanie na wyżynach moich możliwości. Zarówno moich jak i Aurelii. Na uwagę zasługuje również pogoda i moje nastawienie do trasy, które było daleko od idealistycznych pobudek.. Po prostu pojechałem bo tak mi wypadła jazda, no cóż a to, że z dnia na dzień temperatura spadła o ponad 20℃.. A kogo to obchodzi ;) Dzisiaj już nie jest tak źle, ale spadek między 10.05 a 11.05 był ogromnym szokiem.. I jeszcze kilka dni minie, nim wiosna na nowo powróci..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 605

  • Trasa nr [łączna]: 687
  • Trasa nr [na blogu]: 601
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 6
  • W tym roku: 81

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 678 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 592 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 554.88 km
  • Stan Licznika Końcowy: 578.6 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 1623 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 1647 km

  • Maksymalna prędkość: 35.9 km/h

  • Przejechałem: 23.72 km
  • Przejechałem [msc]: 318.48 km
  • Przebieg roweru [rok]: 3024.1 km
  • Przebieg roweru [suma]: 25589.83 km

  • Przejechalem w 2020: 3024.1 km
  • Podroż dookoła świata (2020) 7.5602 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 63.9746 [%] km

  • Czas jazdy: 01:11:53 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1616:36:14 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1393:10:06 h
  • Czas Jazdy Suma (2020): 194:46:46 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 20:20:26 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:23:24 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:24:17 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:18:10 h

  • Średnia: 20.05 km/h
Trasę z dnia dzisiejszego jeszcze przed południem odbyłem. Planowałem jechać nieco szybciej, ale się nie udało, ostatecznie było bliżej godziny 11 a może nawet i po godzinie 11 jak się zebrałem i wyszedłem w tą zmienną i nieobliczalną pogodę ;) Z rana częściej było słonecznie tylko, że wiało i było zimno. A gdy zdołałem wyjść na tą przejażdżkę to było jeszcze zimniej niż z rana, jeszcze mocniej wiało i było tylko szaro. Na drodze do Brodników dwukrotnie złapał mnie deszcz, pierwszy był lekki i drobny, drugi był nieco mocniejszy ale równie szybko minął. Przebijało się słońce, chmury i głupota wykonawców remontu drogi DW109, co nie może umknąć mojej uwadze ;) Trudno ignorować tych pajaców i to co robią.. I jak robią.. Ja nie wiem gdzie jest nadzór ruchu czy cokolwiek. Blokują ruch swoim sprzętem, a nie ma tam żadnego pajaca, który by stał i kierował ruchem choćby ręcznie. Świateł też nie ma, stosowane są nie tam gdzie powinny. W pojedynczych punktach bez żadnej większej logiki prowadzone są małe prace przy przebudowie tej cholernej drogi DW109. No po prostu.. brak słów. Temat nie raz i szerzej bądź zwięźlej opisywany. Polecam zastosować tag: dw109 i przejrzeć inne wpisy, gdzie podejmowałem temat tej nieudolnej inwestycji, która niestety nadal ma się dobrze. A ja niestety nadal muszę jak nie rowerem to samochodem jeździć na Gryfice. I nie jest to fajne. No to może to mnie motywowało, bo od początku trasy mocniej naciskałem na pedały, które piszczały i zgrzytały.. ;) A ja prułem dalej, w pogardzie mając wiejący wiatr, srogie od chmur niebo, palące tymi przebłyskami słońca.. Gnałem dalej.. Byle dalej.. I szybciej.. Najtrudniej było przetrwać początek trasy, gdy było mi wyraźnie chłodno.. Ten dyskomfort zniechęcał.. Jednak prułem dalej aż minął.. To nie łatwe jak na ostatniej trasie: Dookoła jeziora Woświn jadę w krótkich spodenkach, koszulce w czapce z daszkiem i jest +26℃ a na następnej jeździe 2 dni później jest +8℃ i jadę znów w długich spodniach, w długiej koszulce, bluzie i normalnej czapce i tak mi zimno bo pewnie powinienem kurtkę nałożyć do tego a wtedy bym się spocił.. Eh, najważniejsze, że jakaś motywacja mnie trzymała i tam gdzie nie musiałem nie stawałem byle dalej, byle dalej..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa12maja2020zdj1.jpgtrasa12maja2020zdj2.jpgtrasa12maja2020zdj3.jpg


Mapa przebiegu trasy :)