Dzisiejsza trasa stawiała mnie przed wyborem. Trasa Makowice_Słudwia lub Trasa 20-stka. Jest piękna pogoda. Jest lekko na plusie albo blisko plusa. Powoli kończy się dominacja zimy! Ta ma zostać przerwana w weekend. I kolejne prognozy pokazują, że tak może być. W weekend ma wrócić pogoda na plusie. Coraz ładniej i coraz cieplej.. I będzie można w końcu pojeździć! Chociaż dzisiaj też zrobiłem w końcu sensowną trasę z której jestem bardzo zadowolony! Dzisiejszy dzień a dokładniej dzisiejsze po południe przynosi mi z sukcesem pokonaną trasę 20-stkę. Choć był trudniejszy na niej moment. Moment na odcinku Barkowo - Waniorowo. Dokładnie odcinek przed skrzyżowaniem na Grębocin - gdzie trochę wylewają się pola. A, że wciąż są noce na minusie no to co się wylało to zdążyło zamarznąć.. Nie będę jednak ukrywał, że największą radością dzisiejszego wyjazdu jest zobaczyć słońce! Tego już od tak dawna nie było.. Tylko ciągle takie szare dni. Z sporym mrozem. Wciąż powracające uciążliwe opady śniegu, które momentalnie utrudniają swobodne poruszanie się. Szczególnie wyjazd z osiedla gdzie mieszkam... Nie mniej trasa i tak przynosi smutne oblicza każdego kolejnego roku - coraz większej ilości wycinek drzew. Coraz podlejsze zachowanie ludzi.. Dzisiaj przejeżdżając drogą DW109 aż się musiałem wrócić. Akty skurwysyństwa wydarte w stronę drzew.. W pobliskim Karczewiu. I naprawdę mam wyjebane na to, że to prywatna posesja. Drzew coraz mniej.. A co za tym idzie.. Natury coraz mniej.. A te kurwy postanawiają wyciąć drzewo. Zresztą nie tylko kurwy zamieszkujące w Karczewiu. Również zarządca drogi DW109.. Również zlecał takie prace. I kolejne drzewa wzdłuż drogi DW109 wycięte. A zdążyłem tylko o tym pomyśleć a wyprzedzała mnie ciężarówka - przeładowana tym drewnem. Tego się obawiam.. Tak po trochu tego się obawiam, że kolejny rok (kolejny rowerowy rok) będzie zdominowany tematem drzew. A jak widzimy z naturą się dzieje coraz gorzej. I coraz częściej dochodzi do wielu kataklizmów, których można by było uniknąć gdyby się odpierdolić od natury... A jakby się nie udało uniknąć to natura na pewno sprawiałaby, że skutki kataklizmów nie byłyby tak wielkie.. A tak.. A tak świat kolejnym rokiem dąży do zagłady. Jednak chociaż na krótką chwilę skupię się na tym, że nie jest tak źle. Jest ładnie. Jest słonecznie i w miarę ciepło.. Choć wciąż wieje mocniejszy wiatr.. To czuję już nadchodzącą - a może tak mocno upragnioną wiosnę. Po tej felernej zimie aż się chce tej zmiany..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1752
Trasa nr [łączna]: 1828
Trasa nr [na blogu]: 1742
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 6
W tym roku: 23
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1813 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1727 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 30173.9 km
Stan Licznika Końcowy: 30192.47 km
Stan Licznika Końcowy2*: 29998.89 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 8651 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 8669 km
Maksymalna prędkość: 27.5 km/h
Przejechałem: 18.57 km
Przejechałem [msc]: 78.46 km
Przebieg roweru [rok]: 333.21 km
Przebieg roweru [suma]: 66960.17 km
Przejechalem w 2026: 333.21 km
Podroż dookoła świata (2026) 0.833 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 167.4004 [%] km
Czas jazdy: 01:12:37 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4270:26:33 h
Czas Jazdy Suma (blog): 4047:00:25 h
Czas Jazdy Suma (2026): 22:38:47 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 05:01:40 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 00:50:17 h
Średni czas jazdy w tym roku: 00:59:05 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:18:36 h
Średnia: 15.48 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego stanowiła ambitniejszą przejażdżkę. Bo w ostatnich dniach jeździłem takimi nudnymi trasami na Sowno jedynie. Dochodziłem jednak do siebie po chorobie. I w sumie gdyby nie to... To może dzisiaj pojechałbym dalej. Pogoda aż zachęca aby zrobić coś ambitniejszego. I pewnie mając czas.. Chociaż po szkole wciąż ciężko o ten czas.. Zrobiłbym chętnie trasę 50-tkę. No le dobra.. 20-stka na razie wystarczy. Niech się pogoda uspokoi. Ja też muszę przejrzeć Aurelię. Bo mi ten przedni hamulec praktycznie w ogóle nie działa.. I jakoś dziwnie tak jest przy skręcaniu. Coś się dzieje. No jechać się jechało ale dziwnie.. Dziś jechałem wariantem przez Waniorowo. W sumie po to aby nie musieć wracać przez wzniesienie, które zaczyna się zaraz od skrzyżowania na Barkowo i się kawałek ciągnie! Z wysokości wzniesienia nie mniej to jedzie się już fajnie!.. :) Po drodze mijałem właśnie wycinkę drzewa na posesji w Karczewiu. To mnie mocno oburzyło. Bo w tym roku - widziałem już wiele skutków ludzkich haniebnych działań. Nie mogłem jednak o tych wydarzeniach wspominać bo nie jeździłem z Aurelią wtych stronach. No ale zostawię tą informację to np. wycinka drzew wzdłuż drogi DW105.. Odcinek Zaleszczyce - Wilczkowo i za Wilczkowem w stronę skrzyżowania na Niedźwiedziska.. Lasy przy Truskolesie gdzie rżną na potęgę! Tam miałem się wybrać. I pewnie się w końcu z Aurelią wybiorę. W lasach Truskolasu i zapewne i innych rżną bez opamiętania! Zresztą to jest masowe zjawisko. Widzę raz, drugi, trzeci. I już sam przestaję reagować. Smutne ale ta jest. Bo po prostu zjawisko się upowszechnia.. Nie rezygnuję z wątku w ogóle. Rezygnuję na dzisiejszy wpis. Pewnie jak się rok rowerowy rozkręci to jeszcze będę nie raz pisał o drzewach.. Tym czasem mijam jeziora wciąż zamarzniętej wody na polach. Ciężko miejscami się przebić ale się udaje. I tak do Waniorowa. Droga z Waniorowa pod Gardomino - tragedia. Błoto. Zamarznięta ziemia, częściowo roztopiona. Myślałem, że będzie lepiej - bo czasem coś tu przejeżdża. I jest lepiej nasłonecznione niż drogi przy lotnisku - gdzie ostatnio miałem chęć... Na trasę Makowice_Słudwia - jedna z moich najbardziej ulubionych cyklicznych tras. No ale nie. Nie chciałem się pchać w te lodowisko.. Lodowate odwilżone Makowice. Dlatego lepszym wyborem była dziś trasa 20-stka. Przebić się przebiłem. I właśnie na tej drodze.. Polnej.. Ustalałem sobie przebieg opisania dzisiejszego wpisu. I tam miałem wspomnieć, że pewnie ta droga po której jadę jest bardziej uczęszczana... No spoko.. Jest! To nie ulega wątpliwości, że jest. Bo gdy o tym myślałem z dużą prędkością jakiś zjeb jechał. Nie przejmował się w ogóle tym, że to nie są miejsca na takie popisywanie się. A nie długo po nim z lasku po polu - a z czym innym jak nie drewnem - wyjeżdżał kolejny pojazd.. On akurat nie pokonywał tej drogi w całości - tylko od razu odbił na Waniorowo.. A ja pognałem dalej. Miejscami poprowadziłem. Miejscami przejechałem. W sumie nie jest tak źle. Wyjechałem w końcu na Mechowo. A z niego ostatnia prosta.. Która kończyła się z powtarzanym w tym roku kilkukrotnie przejazdem między Sownem a Płotami :D.. A więc skoro miałem już doświadczenie to ostatni odcinek trasy minął mi najbardziej spokojnie!..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)