Dzisiejsza trasa późnym po południem poprowadziła mnie w leśne szlaki.. W niegdyś piękniejsze rejony Wicimic - Starej Dobrzycy czy Iglic. Obecnie coraz bardziej zrujnowane przez ludzi. Kontynuuje moje jeżdżenie w tutejszych stronach po tutejszych drogach.. Dziś nawet rozważałem zrobienie klasycznej trasy Brodników ale sobie odpuściłem.. Zważywszy na wciąż bardzo wietrzną pogodę. Co z tego, że jest w miarę ciepło (okolica 20℃) jak to wieje.. Cały dzień wiało i na wieczór wcale nie lepiej. Więc chcąc nie chcąc.. Przytargałem Aurelię do lasu.. Startuję od Wicimic i jadę pod Starą Dobrzycę. Z niej przebijam się na Iglice. I pod Iglicami wracam w kierunku skrzyżowania na Orzeszkowo. A z niego na Wicimice.. Jeszcze nie zaznaczyłem tego szlaku jako cykliczna (przynajmniej na dzień dzisiejszego wyjazdu) ale myślę, że któregoś dnia w końcu usiądę do tych tagów, wyprowadzę te cykliczne trasy. I zrobię z tym porządek. Będę miał ku temu motywację - w końcu zbliża się czas liczby 2000. A wraz z nią: 2000 tras, dni rowerowych i wpisów na blogu. To wszystko przede mną i już wkrótce! Więc nie mam za dużo czasu na rozwodzenie się nad tematem a trzeba działać.. A tym czasem wracając do dzisiejszej wciąż wietrznej rzeczywistości.. To na dzisiejszy wyjazd nakładają się kolejne moje nieprzygotowania. Jakoś początek roku szkolnego.. Zbyt wiele spraw na raz. I wciąż tak zmienna i niezbyt fajna pogoda uniemożliwia skupienia się na czymkolwiek.. I wszystko takie rozwalone jest.. Liczę na to, że w najbliższych dniach a w zasadzie w przyszłym tygodniu wszystkie sprawy się poukładają jakoś.. I będzie lepiej.. A dziś.. A dziś byłem w Szczecinie. Na jednym z lepszych urbeksów w mojej historii! A to już 100 miejscowości 146 obiektów (z dzisiaj) - gdzie dziś zaliczyłem w sumie 2 obiekty. Zeszło na to większość dnia.. Ja tuż przed godz. 16 wracałem ze Stargardu jak odwiozłem kolegów z urbeksu. I wracałem tylko po to aby szybko coś zjeść. I na rower.. Miałem w planie jechać rano ale z rana było tak zimno. Wciąż wiało. I jakoś nie przemawiało to do mnie.. Jednak po południowy wyjazd to lepsza decyzja.. Tyle, że.. Nie przygotowałem się do tego wyjazdu! :( Co prawda na dzień 01.09.2026 kopiowałem materiałem z głównej karty kamerki ale nie sformatowałem tej karty. I tak korzystałem z niej przez kolejne trasy coraz bardziej ją zapełniając aż do dziś.. Po zrobieniu dosłownie 1.25 km zapełniła mi się cała karta. Myślałem, że jak najechałem na dziurę to się kamera wyłączyła bo mrugała z komunikatem a tam było, że FULL... No dobrze, że jestem odpowiedzialny! I mam zapasową kartę. Dzięki temu pojechałem dalej.. I przetrwałem dzisiejszą próbę w leśnych drogach.. A nie łatwo jechać po tych drogach.. Po tych deszczach z ostatnich dni.. Wszystko takie mokre.. Pełno błota.. Ślisko.. A ja na domiar złego mam zjechane opony. To już w ogóle nie jedzie mi się ani fajnie ani przyjemnie..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2026 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1859
Trasa nr [łączna]: 1935
Trasa nr [na blogu]: 1849
W tym tygodniu: 5
W tym miesiacu: 5
W tym roku: 130
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1919 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1833 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 16 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 33630.5 km
Stan Licznika Końcowy: 33656.18 km
Stan Licznika Końcowy2*: 33456.83 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 11979 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 11979 km
Maksymalna prędkość: 20 km/h
Przejechałem: 25.68 km
Przejechałem [msc]: 122.38 km
Przebieg roweru [rok]: 3796.94 km
Przebieg roweru [suma]: 70423.9 km
Przejechalem w 2026: 3796.94 km
Podroż dookoła świata (2026) 9.4923 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 176.0598 [%] km
Czas jazdy: 01:51:21 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4489:36:42 h
Czas Jazdy Suma (blog): 4266:10:34 h
Czas Jazdy Suma (2026): 241:48:56 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 07:42:50 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:32:34 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:51:36 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:42 h
Średnia: 13.88 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego w pewnym sensie dopełnia dzień pełny wrażeń! W dzisiejszym dniu byłem z ekipą HUBI365 na dawnych wojskowych magazynach w Szczecinie. Mega klimat urbeksowy. Jeden z lepszych moich urbeksów. Na obiekt polowałem od zeszłego roku. I udało się do niego wejść! Było warto.. A najważniejsze, że wróciłem w miarę szybko.. I jeszcze zdążyłem się przejechać! No musiałem się przejechać bo jestem uzależniony. A jestem do tego stopnia uzależniony od rowerowania, że zrezygnowałem nawet z zajechania do KFC na obiad. Zamiast tego od razu wracałem do domu. Zjadłem na szybkiego kilka kanapek i w drogę! Już na miejscu czyli w Wicimicach podmieniałem baterie w kamerze. Chwilę po starcie - kartę pamięci też.. Do tego miałem zalane ciuchy rowerowe po tych deszczach. Te ciuchy które miałem w mniejszej środkowej torbie. Ona jednak nie jest tak mocno odporna na deszcz.. A wczoraj padało i to mocno: Jesienne wichry i deszcze. No i wczoraj się nie najeździłem.. Dziś musiałem się najeździć.. Jest jeszcze jeden problem techniczny. Był i wczoraj ale nie zdążyłem nic z nim zrobić. Chyba się przesunął magnes. Bo przestał mi działać prawy licznik Sigma800. Dziś w sumie też nic z tym nie zrobiłem.. Ważniejsze było ruszyć i pojechać.. I tak się męczyłem na jednym liczniku obserwując jedynie kilometry a nie mając obserwacji w tym samym czasie czasu jazdy. Przyzwyczaiłem się do tego modelu ale trudno. To mała i w miarę szybka trasa.. Więc dałem sobie radę bez tej pomocy.. Trasa fajnie przebiegała chociaż szybko robiło się chłodno.. I miejscami było ciężko jechać.. Mam cały czas w głowie słowa serwisanta z Nowogardu z serwisu Velogard gdzie naprawiałem kilka dni temu Aurelię: Trasa Makowice-Słudwia:
- "po serwisie". Słowa o tym, że mój napęd szybko padnie :( Jak to szybko padnie.. Musi się trzymać. Zimę przejechać i dopiero może padać.. No ale dobra muszę to przejeździć i z czasem te słowa opadną. Minęły pierwsze problematyczne kilometry i ruszyłem.. W nie łatwą trasę. Wkurwiali mnie tradycyjnie grzybiarze. Zwykle na tej drodze (Wicimice - Stara Dobrzyca) nic nie jeździ.. A dziś jeden za drugim za drugim. I stoją kutafony po tych lasach.. No ja pierdole. Ja w takich miejscach szukam odpoczynku.. A nie.. Pomijając jakoś tych pajaców i tradycyjnie trudniejsze momenty na trasie jakoś to szło.. Gdy mijałem Iglice powoli mijał również dzień. A wraz z nim zachodzące słońce żegnało się z dniem a ja z trasą.. Szkoda, że dziś nie widziałem za wiele z zachodu słońca.. Ale na pewno było! :) Stąd tag w dzisiejszym wpisie. I fajny wyjazd w ten fajny dzisiejszy dzień.. To takie dopełnienie pełnego wrażeń dnia. A zresztą musiałem się przejechać bo by mnie przekręciło jakbym się nie przejechał...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)