W dniu dzisiejszym miałem w planie odbyć nieco dłuższą trasę niż tą którą odbyłem. Planowałem taką trasę - jakieś 60 km jak nie lepiej. Niestety nim jeszcze usiadłem na rower, coś tak czułem, że dziś nic z tego bo niezbyt ciekawie się czułem. Ale postanowiłem pojechać - pomyślałem, że być może jak przejadę się kawałek to mi przejdzie - ale nic bardziej mylnego bo nie przeszło. Pojechałem drogą nr 108 w stronę Golczewa, ledwie zbliżam się do Sowna, to postanawiam zajechać tutejszą jeszcze jedną drogą w stronę lasu - ten las mnie dziwnie od jakiegoś czasu korci - tzn. bardzo chciałbym tam wjechać jakoś do niego, zobaczyć jak wygląda od środka - ale nigdy nie jest mi to dane. Dzisiaj zbliżyłem się do tego zadania - lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Pojechałem tak polną drogą aż dojechałem do miejsca skąd dalej się nie przeprawię. Wylana gnojówa (jeszcze świeża) na glebę - pola, i jeszcze raz pola. Wbiłem się na pole jakiegoś rolnika akurat był uszkodzony pastuch, ładnie wyjeżdżona droga (pewnie od jeżdżenia ciągnikiem) wgłąb pola widziałem zjazd wgłąb lasu - miałem nadzieję, że się tam dostanę - i na nadziei się skończyło - było tam zagrodzone zewsząd. Wróciłem wiec i z drugiej strony polem się przedarłem. Ale las jest zbyt gęsty i zbyt tajemniczy by w niego wjechać i się tam przedzierać - pozostało mi więc wrócić tą samą drogą do drogi nr 108 co uczyniłem. Następnie wróciłem do rodzinnej miejscowości i pojechałem kolejną polną drogą (mając nadzieję, że się gdzieś w tych lasach te drogi łączą) - ale to kolejny ślepy zaułek. Tą drogę znam - znam ją jeszcze z zeszłego roku gdy zimową porą jeździłem nią - i właśnie także miałem nadzieję, że dojadę jakoś do lasu czy coś. To było jeszcze w Grudniu 2015r, gdy tu jeździłem. I obiecałem sobie, że kiedyś tędy pojadę w dzień i obadam te strony - i dziś pojechałem. Ale to mnie na pole wyprowadziło - gdzie same zarośla, dziury, i nic więcej - nie da się tam jeździć - i trzeba było dużo spacerować z Aurelią - a dokładnie to był mój spacer i ciąganie ją ze sobą :-) I jakoś się wróciło, za wiele się nie zobaczyło, ale przynajmniej wiem, że nie ma sensu już tam jechać bo i tak się nigdzie nie przejedzie - czyli nigdzie się nie dostanę - mogę tam co najwyżej robić piesze wycieczki - trochę ruchu w końcu przyda się każdemu.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 40
Trasa nr [łączna]: 126
Trasa nr [na blogu]: 40
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 6
W tym roku: 40
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 126 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 40 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 0 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 523.85 km
Stan Licznika Końcowy: 534.88 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: brak km
Stan Licznika 2* Końcowy: brak km
Maksymalna prędkość: 24.7 km/h
Przejechałem: 11.03 km
Przejechałem [msc]: 286.44 km
Przebieg roweru [rok]: 1329.82 km
Przebieg roweru [suma]: 5077.42 km
Przejechalem w 2016: 1329.82 km
Podroż dookoła świata (2016) 3.3246 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 12.6936 [%] km
Czas jazdy: 01:04:59 h
Czas Jazdy Suma (ever): 308:59:35 h
Czas Jazdy Suma (blog): 85:33:27 h
Czas Jazdy Suma (2016): 85:33:27 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 18:30:30 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:05:05 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:08:20 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:08:20 h
Średnia: 10.34 km/h
Tak jak wspominałem, dzisiejsza trasa i dzisiejsze popołudnie było planowane nieco inaczej - niestety rzeczywistość także okazała się nieco inna - przez co, zmieniłem nieco moje plany i nieco pobuszowałem po polach i innych zaroślach - aż ogarnia mnie wielki dziw, iż nic mnie nie pogryzło - ani będąc u skraju lasu, ani po tych polach - to jednak znak taki, że idzie jesień a za nią zima nadciąga - kolejna jesień i zima w mym życiu - te cudowne czasy wakacji, ciepełka - tak szybko jakoś minęły - nawet nie wiadomo kiedy to wszystko tak szybko się kończy, i to nasze życie tak szybko nieubłaganie przemija - i cóż pozostaje z tej wolności, z marzeń ? Ano nic. A tak się nastawiłem, że się przejadę - chociażby w nagrodę za prace jakie wykonałem przez weekend a nieco ich było do ogarnięcia - katalogowania plików na nową strukturę dysków - w cholerę z tym pracy i parę innych, mniejszych zadań. To także przygotowanie się (znowu) do wzięcia za jakieś poważniejsze zadania i projekty jakie mam przewidziane w ramach PracyNaWakacje2016. Jedno jest pewne, że z rowerem raczej w te wakacje za wiele nie zwojuję - dopóki problemy zdrowotne nie opuszczą mnie całkowicie. I tak dzisiaj będę żył z nadzieją, że jutro będzie lepiej - i jutro sobie tą trasę zrobię którą miałem zrobić dziś - jak to będzie - zobaczymy.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)