12.04.2020
Jazda nr: 586

Tagi: makowice, narnia, drzewa, zach_slonca, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego, w ten świąteczny czas, w piękną pogodę (maksymalne temp. wciągu dzisiejszego dnia w moich regionach przekraczały 20℃), poprowadziły mnie w bardzo niespokojnym dla mnie czasie, burzliwym dniu w wyzwalającą trasę, w wiejskich stronach, w których zaliczyłem moje ulubione strony - i Makowice w tym Lotnisko, i moją piękną Narnię, którą niszczy ludzka chciwość i bezwzględność.. W trasę wybrałem się po południu, było już po godzinie 16. Zdenerwowany, i zrozpaczony nad losem swojego nieudacznictwa. A wszystko ciągnie się od dnia wczorajszego gdy uzupełniałem dokument z napraw i utrzymania Aurelii, i dokument Excel z wyliczeniami, odnośnie skończonego życia trzeciego napędu Aurelii. Coś mi się te wyliczenia teraz nie zgadzają, nic mi się nie zgadzało. Wczoraj się tym aż tak mocno nie przejmowałem. Dzisiaj się na spokojnie za to wziąłem. Spisałem do zweryfikowania wszystkie trasy, gdzie coś liczyłem km np. podając: ileś km temu, bądź podając aktualny stan zużycia napędu przejechałem na napędzie ileś tam km.. A przy okazji robię inne drobne poprawki na blogu, skoro się przemęczyłem i znowu zweryfikowałem i przejrzałem wszystkie wpisy na blogu od wpisu ID=1 do ID=587. Najgorzej było jednak z rachunkami i liczeniem. Ilekroć liczyłem, tylekroć dostawałem inne wyniki. Już mnie zaczynało to denerwować, znikąd pomocy, frustracja narastała.. Nie mogłem tak trwać w takim życiu, denerwować się.. I nie zważając na apele rządu o pozostaniu w domu, gdzie bym się tylko wykańczał i to nie tylko z powodu błędu w rachunkach (które mogą rzutować na wpisy na blogu) - ale na szczęście nie jest tak źle, bo jedynie rzutują na małe poprawki w pliku Excela i dokumencie utrzymania Aurelii, poprawki już wprowadziłem. Błąd i jego logiczne wytłumaczenie odnalazłem. Ale kosztowało mnie to sporo nerwów. A tak naprawdę rozwiązanie wpadło mi do głowy na spokojnej przejażdżce jaką sobie nielegalnie po południu zrobiłem i to jest w pełni moja potrzeba życiowa. Bo co mam w ładną pogodę zostać w domu i wkurwiać się nie tylko z powodu mało świątecznej atmosfery świąt, ale także nieudacznictwa jakie mnie nawiedza?! Rower pomaga mi w wielu sferach, przede wszystkim się odstresować, zebrać myśli, znaleźć lepsze rozwiązania. Nie mogę na siłę brnąć w zaparte i robić coś co mi nie wychodzi bo tylko będę się wkurwiał coraz bardziej i nic dobrego z tego nie wyniknie. Dzisiaj w końcu pojechałem na trasę, na której byłem jak już wspominałem na lotnisku w Makowicach, przy rzece Redze, która przepływa właśnie przez Makowice ;) A na końcu tej wiosennej trasy, w świąteczny dzień byłem w mojej Narnii.. Wracając z niej z przepięknym zachodem słońca, który podziwiałem na tle tutejszych wiejskich terenów, wiejskich kolonii.. I od razu jest mi lepiej, spokojniejszy wróciłem do domu, jeszcze chwilę się podenerwowałem ale udało mi się rozwiązać problem :) I miałbym to sobie darować bo co? Bo jest rzekomo jakaś epidemia?! A w dupie mam epidemię, w dupie mam tego koronowirusa. Mam się przejmować światem, który się mną nie przejmuje? Światem, który nie przejmuje się naturą, którą niszczy? Tu mam na myśli lasy, które niegdyś obrastały całą moją Narnię a teraz są wyrżnięte w pień! I mam zostając w domu chronić przed zarażeniem bandytów, skorumpowanych skurwysynów, którzy doprowadzili do takiego stanu rzeczy?! A takiego kurwa WAŁA jak Polska za rządów wałęsy stała!
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2020 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 590

  • Trasa nr [łączna]: 672
  • Trasa nr [na blogu]: 586
  • W tym tygodniu: 5
  • W tym miesiacu: 8
  • W tym roku: 66

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 663 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 577 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 4613.64 km
  • Stan Licznika Końcowy: 4649.6 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 4644.75 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 807 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 843 km

  • Maksymalna prędkość: 34.2 km/h

  • Przejechałem: 35.96 km
  • Przejechałem [msc]: 335.68 km
  • Przebieg roweru [rok]: 2225.54 km
  • Przebieg roweru [suma]: 24791.27 km

  • Przejechalem w 2020: 2225.54 km
  • Podroż dookoła świata (2020) 5.5639 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 61.9782 [%] km

  • Czas jazdy: 02:39:13 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1565:25:13 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1341:59:05 h
  • Czas Jazdy Suma (2020): 143:35:45 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 21:24:22 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:40:33 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:10:33 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:16:28 h

  • Średnia: 13.57 km/h
Dzisiejszy wyjazd jak już wspominałem zaczął się w takich niezbyt przyjemnych okolicznościach, złośliwości, zawiść, bezradność w poradzeniu sobie z problematycznymi zadaniami dawało się we znaki. A mimo wszystko, zgodnie z planami po południu a dokładnie po godzinie 16 wybrałem się w tą krótką, aczkolwiek fajną i potrzebną trasą. Ciepły miły dzień, dlaczego miałbym siedzieć w domu i dalej się denerwować i niczego nie osiągnąć?! Jak mi coś nie wychodzi to na siłę tego nie rozwiążę. To pewny paradoksalny problem, który pojawia się również w pracy.. Gdzie nie jestem wstanie sobie ze wszystkim na JUŻ, w tej CHWILI poradzić.. No i co na to poradzę? Nic nie poradzę. Dzisiaj mogłem poradzić i to sporo na moje troski i zakłopotania, poprzez to, że mimo wszystko i początkowej rezygnacji na trasę się wybrałem i nie żałuję. Spędziłem fajnie czas na świeżym powietrzu.. Na prawie jak rodzinnej wsi mogłem pobawić się trochę z pieskami <3 I dzień weselszy. Co nie zmienia faktu, że trasa to kolejna próba, wytrzymałości i utrzymywania wysokiej kondycji, która przyda mi się na przyszłe trasy. A już na pewno na planowany w przyszłym tygodniu wyjątkowy wyjazd związany z 25k Aurelii ;) Niestety wyjazd nadal będzie nielegalny... Wciąż nie zdejmowane są absurdalne obostrzenia a tylko przedłużane: Przedłużenie obostrzeń, niby podają w artykule, że do 19.04, ale tak naprawdę mówi się o 26.04, a nawet okresem obejmującym Majówkę. Więc to się tak szybko nie skończy. A ja czekać nie mogę. Do 25 000 km z Aurelią coraz bliżej.. A więc zrobiłem sobie rundę po lotnisku w Makowicach.. Pobawiłem się ze zwierzątkami i wracając postanowiłem zajechać jeszcze do mojej Narnii. Plany wcieliłem w życie, jadąc okrężną drogą przez rodzime Płoty, i tutejsze ogrody działkowe, dojechałem do mojej ulubionej trasy DW108, aby z niej ruszyć do Sowna, a z Sowna na kolonię Sowna.. Przez prawdziwie wiejskie zakurzone drogi. No cóż, najwidoczniej wczoraj miałem za mało wrażeń i kurzu -> Wiejskimi marzeniami, że postanowiłem dzisiaj robić kontynuację :) Spędziłem dłuższe i miłe chwile w mojej Narnii, a przy tym kląłem na czym świat stoi na ścierwo, podludzi, którzy zniszczyli i nadal żądni niszczenia są, tutejszej pięknej małej krainy, która stanowi jakąś odskocznię od smutków i trudów życia w metropolii.. Najbliższa metropolia i tak zniszczone ziemie.. Mam właśnie w znienawidzonym Szczecinie, do którego wracam za 2 dni.. I już mnie to smuci i w zdołowanie wpędza. A nie pociesza mnie nawet to, że wracam tylko na 4 dni, aby w piątek aby z kolejnym tygodniem, weekendem znów powrócić na ojczyzny łono ;) Do mojej małej ojczyzny, z którą nie chcę się rozstawać.. Chcę tu zostać bo tu jest moje miejsce..!

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa12kwietnia2020zdj1.jpgtrasa12kwietnia2020zdj2.jpgtrasa12kwietnia2020zdj3.jpgtrasa12kwietnia2020zdj4.jpgtrasa12kwietnia2020zdj5.jpgtrasa12kwietnia2020zdj6.jpgtrasa12kwietnia2020zdj7.jpgtrasa12kwietnia2020zdj8.jpgtrasa12kwietnia2020zdj9.jpg


Mapa przebiegu trasy :)