27.04.2026
Jazda nr: 1776

Tagi: drzewa, iglice, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa jest bardzo ciężka. I dłużąca się! Ponad 2h trasy w samych lasach. Inspiracją zresztą do dzisiejszej trasy był wczorajszy dzień: Stronami MM. Trasa z kolegą MM, którego chciałem wstępnie na taką trasę zabrać! :D Ale się nie dał.. Cwaniaczek.. Zamiast tego to próbował zaniżyć wczorajszy dystans jak najbardziej się da.. A to jest szkodliwe.. Miesiąc się kończy. Ja mam problem z wyrobieniem kilometrów (tj. 500 km/msc). Każdy wyjazd, każda trasa jest dla mnie ważna. Każdy kilometr jest ważny! Aby potem niepotrzebnie nie gonić.. Wbrew zmęczeniu, wbrew wszystkiemu. A nie raz tak jest, że nie wyrobiłem się z planami i jest problem. A ten problem wynika właśnie z takich pojedynczych sytuacji jakie miały miejsce w wczorajszym dniu. A to sobie skrócimy, a to krócej pojedziemy. I to się mści. Bo gdzieś tego przebiegu będzie brakować.. Nie mniej zainspirowany wczorajszym pomysłem - wyruszam dziś realizować ten pomysł! W pogodzie nie wiele się zmienia. Wciąż zimno. Wciąż są niskie temperatury. Wciąż mocniej wieje wiatr. Więc takie skrywanie się w leśnych stronach jak najbardziej pomaga! Pełny nadziei ruszam - na podbijanie dobrze znanych Iglic i dróg dookoła Iglic - niegdyś bardziej otoczonych lasami pięknych i spokojnych stronach.. Nim jednak zaczynam dzisiejsze zmagania - uzupełniam powietrze w oponach. Tu wczorajsze spostrzeżenia MM są słuszne! Miałem mało ciśnienia... :-) Od zeszłego roku chyba - nie pamiętam, tego sobie akurat nie zapisuję - nie sprawdzałem powietrza. Aczkolwiek na ostatnich trasach miałem zamiar sprawdzić! :D Bo coś też tak czułem, że coś jest słabo i tak.. Na przodzie miałem jakieś 2.5 atm - pod pompowałem do 4.5. Zaś z tyłu miałem z jakieś 1.5 atm. Tu bardzo spadło.. Pod pompowałem do ponad 4 atm. Z tyłu mam już szerszą oponę (1.75'') to mniej wchodzi. A w przednią - w dość zajechaną oponę nie pakuję za dużo - bo ta opona jest już po prostu zjechana. i to nie jest dobry pomysł. W sumie tak rzadka kontrola powietrza też nie była dobrym pomysłem.. A taki stan musiał utrzymywać się dłużej niż przez ostatnią trasę czy dwie trasy. No ale zawsze było to samo: spieszy mi się.. I nie chciało mi się nawet pompować. A po trasie? Wiadomo.. Jazda dobija ciśnienia. Dobrze by było by oponki odstały i dopiero można by było pompować. A skoro ja wracam późnymi po południami - praktycznie zajechany zarówno dniem, pogodą jak i trasą.. To nic potem mi się już nie chce.. I tak zaniedbania przechodzą z trasy na trasę. A prócz właśnie zaniedbań z powietrzem dochodzi jeszcze jedno - trzeba w końcu poprawić śrubę mocującą kasetkę na kamerę. Mam kamerę w statywie. W środku statywu taka śrubka. I ona się już wyrobiła. Nie pierwszy raz zresztą. Bo to się nakręca, ściąga. I teraz tak za płytko wchodzi - co stwarza ryzyko upadnięcia kamery. No i przydałoby się wtedy na nowo ustawić poziom kamery. To też nie było robione - od dawna - dawna. A na razie się ciężko tym zająć - bo codziennie zajmuję się nadrabianiem kilometrów. Po prostu miałem ciężki wstęp do miesiąca. A bardzo bym chciał skończyć kwiecień z przejechanymi 500 km w miesiącu.. W końcu trzeba przebić tą barierę. I trzymać się jej przez najbliższe kilka wiosenno-letnich miesięcy.. A wszystko po to aby nie było jak z końcówką 2025 r., że musiałem wręcz heroicznie walczyć o kilometry aby nie zawalić tak ważnej sprawy jak 5000 km/ przejechanych w roku rowerowym. Co by nie mówić rok 2025 r. pod wieloma względami był ciężki.. Rok 2026 r. nie zapowiada się lepiej.. Natomiast trzeba zawalczyć o lepszą przyszłość: tu i teraz. Czyli dziś! A tego przykładem jest dzisiejszy wyjazd..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2026 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1786

  • Trasa nr [łączna]: 1862
  • Trasa nr [na blogu]: 1776
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 15
  • W tym roku: 57

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1847 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1761 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 31025.9 km
  • Stan Licznika Końcowy: 31057.87 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 30860.25 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 9387 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 9419 km

  • Maksymalna prędkość: 22.3 km/h

  • Przejechałem: 31.97 km
  • Przejechałem [msc]: 453.3 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1198.81 km
  • Przebieg roweru [suma]: 67825.77 km

  • Przejechalem w 2026: 1198.81 km
  • Podroż dookoła świata (2026) 2.997 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 169.5644 [%] km

  • Czas jazdy: 02:18:48 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 4328:39:37 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 4105:13:29 h
  • Czas Jazdy Suma (2026): 80:51:51 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 29:49:21 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:59:17 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:25:07 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:55 h

  • Średnia: 13.9 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego zaczyna się po dynamicznym i ciężkim początkiem tygodnia. W szkole w dalszym ciągu trwają szeroko zakrojone prace związane z obchodami 80-cio lecia placówki. Ja nadal siedzę z tą naszą monografią szkoły - tzn. robię kolejne poprawki i wymysły dyrekcji. Całość jednak zbliża się do końca. A na końcu pozostanie już tylko wydruk - pewnie ok. 200 sztuk. I w sumie ja - już zejdę z męczącej pracy. Moje zaangażowanie będzie się ostatecznie koncentrowało na przygotowaniach do końca roku szkolnego - a do tego już za wiele dni nie pozostało. I pewnie pracach bieżących. Będę miał więc spokojniejszą głowę na skupianie się na Aurelii. Zresztą - nie zamierzałem się nadmiernie skupiać na szkole, projektach szkolnych i tamtych problemach w czasie gdy już w szkole nie jestem! W ostatnich dniach jestem nawet bliżej godziny 15 w szkole! Po to właśnie aby mieć spokojne, spędzone z Aurelią po południe. Dzisiaj natomiast byłem krócej w szkole. Jeszcze przed godz. 13 pojechałem. Miałem dziś kolejną wizytę u dentysty. Dziś tylko kamień. I zasugerowałem, że jakby dało radę to może udałoby się zrobić drugiego zęba.. W zeszłym tygodniu skończyłem kanałowe leczenie, której wykonanie przesunęło się w czasie na jakieś 5 msc. Od wykrycia, przez zatrucie, gdzie wypadł mi termin. Ząb zaczął boleć.. Po kolejną wizytę. Aż wizytę ostateczną. Są bardzo długie kolejki do dentysty. A to nie pomaga. Bo jak już jest stan, że się zaczyna coś dziać to szybko leci. I może się okazać, że z małych ubytków przerodzi się to w większe leczenie. A nie chodzi tylko o koszty a i większy stres. Niestety ale dzisiaj nie udało się tego zęba zrobić. Tylko kamień. Czyli niepotrzebnie się stresowałem wizytą. No ale za to szybciej skończyłem dyżur w szkole. Co by jednak nie mówić to.. Swoje zrobiłem na dzisiaj. A czekać aż ktoś sobie o czymś przypomni to bez sensu. Zrobiłem wszystko - więc wolne! Więc przedłużając czas po wizycie do zjedzenia obiadu - którym dzisiaj były usmażone w jajku kanapki których nie zjadłem w szkole - mogłem w końcu ruszyć! Pojechałbym szybciej ale starałem się aby po ściąganiu kamienia ten czas do zjedzenia był dłuższy. A wziąć się za coś musiałem bo cały dzień leciałem jedynie na śniadaniu. Przed wizytą u dentysty, którą miałem na 13:15 nic już nie zdołałem zjeść. Sama wizyta lekko się opóźniła a po niej byłem przed godziną 14. Za jedzenie wziąłem się po 15. I w okolicy godziny 16 ruszałem na dzisiejszą trasę! Przed trasą jak wspominałem - do pompowałem powietrza. W końcu! Bo pewnie od zeszłego roku się tym nie interesowałem. I ruszyłem z Dąbia na dobrze znanych leśnych drogach do psychodelicznego odcinka trasy (Wicimice - Stara Dobrzyca). Tak myślę, że się po prostu przyzwyczaiłem do tej drogi. I dlatego obecnie nie odczuwam jej już tak bardzo psychodelicznie. Choć.. Dzisiaj - ponad 30 km praktycznie po samych lasach było umysłowo męczące. Potrzebuję zmiany otoczenia. Z lasów, spokojnych wsi - chce mi się miasta! Muszę się w końcu wybrać do miasta. Może pojeździć po Szczecinie? Trzeba będzie coś zorganizować.. Zaś dziś - pomijając te cholerne wycięte drzewa, które nadal mnie wkurwiają, wiatr, który obniża odczuwalną temp. I fakt, że nie jest za ciepło... To spokojnie mijała trasa. Po jakiś 11 km byłem na najważniejszym skrzyżowaniu dzisiejszych zmagań. Na skrzyżowaniu Orzeszkowo - Iglice. To tutaj odbiłem na Iglice po to aby tuż przy Iglicach odbić na Starą Dobrzycę. A wszytko po to aby wracać ze Starej Dobrzycy z górki a nie pod górkę. Czyli znów pod wspominane najważniejsze skrzyżowanie. Z jego wysokości zostaje już tylko 11 km zmagań. A były to ciężkie zmagania. Dzisiaj mi się ciężko jechało. Jakiś taki zmęczony jestem. Cały czas w terenie łapie mnie silny katar, i czasem kaszel. Czyżby nadal było to na tle alergicznym? A może i innym...? Niezbyt podoba mi się teoria alergii ale wygląda na to, że coś w tym jest.. Nie skupiam się jednak na tym. Skupiam się na myśli o codziennych sprawach i to takie myśli towarzyszyły mi się na dzisiejszej długiej, ciężkiej i przede wszystkim samotnej wyprawie.. Szkoda, że MM nie pojechał ze mną na ten szczególny wariant trasy. Na taką pogodę - z wiatrem, i chłodniej to wydaje się idealna trasa. Choć jest wymagająca. Jej przejechanie natomiast daje satysfakcję! Na koniec wpisu dodam jeszcze jedną ciekawostkę. Jak jechałem pod leśniczówkę Dąbie - będąc już w Modlimowie jechał przede mną stary samochód - stary citroen saxo 1.4 tylko nie jestem pewny czy to był 1994 czy 1998 rocznik. Mieliśmy kiedyś takie auto rodzinne - citroen saxo z 1999 ale 1.5 (disel) - tu jechał konkretnie benzynowy wariant. Ojciec do dzisiaj ma sentyment związany z tym autem i pewnie bardzo by chciał na nowo sobie takiego sprawić. A jeszcze głębszy wymiar ciekawostki jest taki, że takie zabytki nadal jeżdżą i nadal można je spotkać!.. Wydałoby się, że samochód które mają okolicę 30 lat czy nawet powyżej 30 lat trudno spotkać.. Kwestia tego czy to był rok 1994 czy 1998 r. produkcji tego starocia, które widziałem. Tu nie jestem pewny bo w przypadku 1994 r. no to mamy pojazd, który ma ponad 30 lat.. A zresztą mówię tak o starociach a pewnie sam nie rozstanę się ze swoim autem (citroen C3 z 2020 r.) ani tym bardziej nie rozstanę się z Aurelią (09.2014 r.).. Chociaż rocznikowo Aurelia jest prawdopodobnie 2013 r. :) Teraz już nie ma Krossów Trans... Teraz już nie ma tych pięknych czasów, które bezpowrotnie minęły..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa27kwietnia2026zdj1.jpgtrasa27kwietnia2026zdj2.jpgtrasa27kwietnia2026zdj3.jpgtrasa27kwietnia2026zdj4.jpgtrasa27kwietnia2026zdj5.jpg


Mapa przebiegu trasy :)