Dzisiejsza trasa w tą chwilowo tylko nie ładną pogodę (chwilowo dość intensywnie padał deszcz) - poprowadziła mnie w stronę Kamienia Pomorskiego i tutejszych znanych a czasem nie znanych miejscowości i dróg. I w takim miejscu, które chciałem zwiedzić dopadł nas deszcz, podczas którego kilkukrotnie kręciłem się wokół posiadłości, do której wejścia nie znalazłem :( Wszystko ściśle pozamykane było. A to przecież był główny motyw dzisiejszego wyjazdu. A na miejscówkę nastawiłem się jakiś czas temu - miejscowość Margowo. Nie daleko Kamienia Pomorskiego. A co najlepsze w tej okolicy już przejeżdżałem... Nieudany projekt i nowa wyprawa
. Tylko w tamtych latach się nie interesowałem urbexami i tymi sprawami. A możliwe, że wtedy bym bez problemu wbił do tej posiadłości... To teraz są problemy - jakieś frajerstwo to kupiło, i się poogradzali, po zamykali i tylko czekają aż to wszystko w pizdu się rozwali. Chodzi o posiadłość w Margowie: Dwór w Margowie. Wiem o tym miejscu stosunkowo od nie dawna bo od 5 lutego 2023 r. Wtedy się zacząłem tematem interesować. Bo w sumie tak - zaczął się nowy rok. A ja w zasadzie już od dawna na żadnym fajnym urbexie nie byłem. Chciałoby się gdzieś pojechać, coś fajnego zobaczyć nowego. Poczuć się znowu jak za dawnych lepszych lat... Pod niektórymi względami oczywiście lepszych :) Bo obecnie rozwijająca się znajomość z JS, jest najlepszym co mogło mnie w życiu spotkać: ♥. Tak brakuje mi tego prawdziwego urbexu, a w bliższej okolicy to już raczej nic ciekawego nie ma. Nie zaspokoję się przecież jedynie jakimś opuszczonym domem czy czymś takim. Jak już to coś konkretnego jak ten dwór w Margowie! Jest jednak pewne pocieszenie, pewna mała możliwość... Podobno po znajomości przez znajomość można by było spróbować zagadać do osoby, która pełni rolę stróża dworu w Margowie - dworu rodziny von Elbe: Dwór rodziny von Elbe - Margowo. Na to liczę. Chociaż dzisiaj nie ukrywam zawiedzenia... Nastawiłem się w sumie na te miejsce. Widziałem kilka zdjęć na obrazach google w lutym. I tak chciałem tu przyjechać. A akurat dzisiaj miałem ku temu idealną okazję! W końcu przyjeżdżam po koleżankę do Kamienia Pomorskiego a przy okazji można się przejechać w tych stronach. A tak bardzo mi na tym Margowie zależało, że obrałem najkrótszą drogę. A ta oczywiście przez pola. Bo jakby inaczej... :) To prosty przepis na to aby pobłądzić no ale dzisiaj jakimś cudem trafiłem bez problemu. A co więcej... Bez większych trudności kondycyjnych! A tego nie można powiedzieć o mojej wczorajszej wyprawie, po której przyjechałem tak zjechany jakbym co najmniej objeżdżał Zalew Kamieński (prawie 160 km wyprawa): Trasa Gryfice-Łabuń-Resko. No dobra głównego miejsca nie odwiedziłem ale za to udało się przyjrzeć obiektowi który jest pod Kamieniem Pomorskim a moją ciekawość wzbudzał o wiele dłużej niż pałac w Margowie. A chodzi o posiadłość - również pałac w Miłachowie - no taka nazwa ciekawa nie? ;) Ja dzisiaj ją nie świadomie zmieniłem na "Michałowo". Z czymś mi się musiało skojarzyć. W sumie nazwę tej miejscowości widywałem kilkukrotnie gdy jeździłem na Zalewie Kamieńskim. No ale nigdy tam nie zajechałem aż do dziś. A warto było - chociaż z dworu już nie wiele zostało -> Pożar dworu w Miłachowie (2016 r.) - GS24.pl. Co najlepsze ja ten artykuł znam i w przeszłości go widziałem... (no ale nie pamiętam kiedy i nie znalazłem na to dowodów...). Jednak do tej pory do tej miejscowości się nie wybrałem mimo świadomości, że coś tam faktycznie jest... To takie głupie podejście a zostawię sobie na później bo w przyszłych latach też będę chciał coś zwiedzić. A tym czasem może się okazać, że takie zwiedzanie np. w przyszłym roku mogłoby być już nie możliwe. A z drugiej strony to tak smutno gdy okazuje się, że nie ma już nowych miejsc, które mogłoby się odwiedzić... Ehh. Dzisiaj już nie tyle co te Margowo było mi w głowie a właśnie Miłachowo i dwór rodziny von Parlowów -> Dwór rodziny Parlowów w Miłachowie. Może dlatego, że te miejsce mimo, że usadowione dziwnie jakby na prywatnych działkach rolników... Było jakoś dla nas dostępne. I na tyle co się dało, na tyle mogłem je po podziwiać... Niestety jednak to co najlepsze w tym miejscu minęło ponad 8 lat temu.. Wraz z opisywanym na GS24 pożarem...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1204
Trasa nr [łączna]: 1283
Trasa nr [na blogu]: 1197
W tym tygodniu: 5
W tym miesiacu: 12
W tym roku: 37
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1271 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1185 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 13420.8 km
Stan Licznika Końcowy: 13471.5 km
Stan Licznika Końcowy2*: 13396.5 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 25894 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 25944 km
Maksymalna prędkość: 34.7 km/h
Przejechałem: 50.7 km
Przejechałem [msc]: 421.38 km
Przebieg roweru [rok]: 1116.56 km
Przebieg roweru [suma]: 50170.81 km
Przejechalem w 2023: 1116.56 km
Podroż dookoła świata (2023) 2.7914 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 125.427 [%] km
Czas jazdy: 03:37:53 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3187:54:38 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2964:28:30 h
Czas Jazdy Suma (2023): 79:46:42 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 29:43:25 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:28:37 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:09:22 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:27:44 h
Średnia: 14.02 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego była bardzo fajną przejażdżką i mile spędzoną niedzielą. I to mimo nie miłego incydentu z pogodą. Nie spodziewanie pojawiła się spora chmura deszczu - łapała nas już gdy jechaliśmy do Margowa po polnych drogach - mało przyjaznych. Na szczęście nie były to duże odcinki - w zasadzie to była bardzo ciekawa droga. Pominę już sam wyjazd z Kamienia i dojazd do Grębowa (wzdłuż DW103) bo to nic ciekawego. Tu normalne drogi, normalny przejazd... Nienormalna jedynie organizacja ruchu w Kamieniu Pomorskim, która oznacza, że dla jadących (wyjeżdżających) z miasta rowerów, nie istnieje legalna możliwość pokonania pewnego małego odcinka drogi DW103, na ul. Gryfickiej. Chodzi o zjazd z ronda. Kawałek za nim pojawia się ciąg pieszo - rowerowy. I chcąc z niego korzystać - jesteśmy zobowiązani do pokonania pewnego odcinka drogi chodnikiem... Czyli musimy prowadzić rower. Bo ścieżka (ciąg pieszo rowerowy) zaczyna się kawałek za rondem i przejściem dla pieszych. Tak po prostu, z dupy postawili sobie znak. To jest urzędowa sprawiedliwość. Skoro urzędas za nic nie odpowiada to nie musi wykazywać się wiedzą ani żadną paradnością w swoim żałosnym życiu. No ale już nie chcę poruszać takich tematów... Do Grębowa minęła spokojnie. Za to za Grębowem zrobiło się ciekawiej - dobrze wybrałem polną drogę, która miała nas poprowadzić do Margowa. Z tymże te kilka km drogi wyglądało tak, że co kawałek zmieniała się nawierzchnia. Z chujni na coś przejezdnego, na coś fajniejszego i znów chujnia... No nie było tu jakieś stabilizacji a przecież to jest odcinek drogi nie dłuższy niż ok. 4 km... A droga w tym miejscu zmieniała się z 6x. Od piasku przez utwardzoną, potem taką glinianą, znowu utwardzona, kocie łby czy płyty. No tu wszystko było. I tak nie spodziewanie wjechaliśmy od tyłu Margowa gdzie znajdowała się ta posiadłość rodziny von Elbe. Nie wiele myśląc od razu chciałem wbić się w kompleks pałacowy - był pałac połączony z mieszkaniami. No ale jacyś pierdolnięci "właściciele" wszystko pozamykali, wszystkie okna dechami zabili. To jest nienormalne podejście. I to jest bardzo szkodliwe podejście dla takich zabytków... Za to powinny się odpowiednie służby brać i do odpowiedzialności takie osoby doprowadzać. Do kupienia to pierwsi... A potem dbać i zajmować się obiektem to nie chcą. Tylko czekają aż popadnie w większą ruinę i się zawali. W tym Margowie to właśnie do tego dąży. I to kwestia pewnie najbliższej dekady. Ten obiekt już teraz nie nadaje się do żadnego remontu - a mówię to tylko z tego co zdołałem zauważyć przez jakieś częściowo zasłonięte okna. Czy główne drzwi wejściowe, gdzie jest dosłownie zawalona od piwnicy podłoga. Obiekt nie mniej wygląda ciekawie i chciałbym go od środka zwiedzić na tyle na ile się da. A jedynie co zwiedziłem to jedne z mieszkań, które było otwarte i ogólnie dostępne. Jednak to tragedia w jakim jest to stanie i jak bardzo jest zaniedbane... Zadziwiające prawda? Po co kupować takie ruiny. Jedynym celem właścicieli staje się od razu uniemożliwienie eksploracji przez urbeksiarzy... To jest ich jedyny i dość kosztowny zamysł... Nie powinno dochodzić więc do sprzedaży obiektów, które obiektywie do naprawy się nie nadają bądź są to przeogromne sumy, czyli potencjalnego inwestora z pewnością na to nie stać. W Margowie spędziłem dłuższą chwilę... Z każdą minioną chwilą czując się jednak zawiedziony, że sytuacja jest jaka jest... Pocieszający jest jednak promyk nadziei, że być może uda się zajrzeć do środka, nim ten obiekt straci jeszcze więcej z dawnej jego historii. No cóż, z Margowa ruszyliśmy dalej w drogę powrotną do Kamienia Pomorskiego. I wtedy sobie powoli zacząłem przypominać, że ja już tu byłem... Bo byłem - tylko ponad 6 lat temu na trasie: Nieudany projekt i nowa wyprawa
... od której minęło do dzisiaj: 40366 km! - (bez dzisiejszej trasy oczywiście). Rozpoznałem te strony gdy skręciliśmy na miejscowość Górki przecinając drogę DW106 (tu charakterystyczne były wiatraki). Piękne wspomnienia z tamtych odległych chwil. Aż chciałoby się czasem wrócić w tamte niewinne lata... No cóż. Na Górkach w zasadzie kończyliśmy znaną mi historię. Wbiliśmy się tam do miejscowości Jarzysław (DW107) z którego odbiliśmy na Jarszewo. To trochę nowe drogi (takie w szczegółach), które mijało się w piękne po południe. Gdy już minął ten deszcz to zrobiło się tak fajnie... Ciepło i przyjemnie... A my wbiliśmy do Jarszewa. W dotąd nie znanej mi drodze łączącej Jarszewo z Jarzysławiem (DW107). Same Jarszewo znałem ale tylko przejazdem - dziś poznałem od środka tą wieś. Pod samym Kamieniem Pomorskim - zjechaliśmy jeszcze do tego Miłachowa. Z daleka już zobaczyłem ten dwór i prosto do niego cisnąłem - przez prawdopodobnie jakiegoś rolnika posiadłość, który nie miał z tym wielkiego problemu. I chociaż tutaj pozwiedzałem "od środka". Na ile się dało w tej pozbawionej dachu ruinie... I już bardziej zadowolony po nowym urbeksie ruszyłem z JS na Wyspę Chrząszczewo. Tam zrobiliśmy mały objazd i powróciliśmy do domu JS. W Kamieniu Pomorskim pogoniłem z wydzielonej drogi dla rowerów jakiś nierozsądnych pieszych. Ewidentnie mieli w dupie przepisy i dobre obyczaje. Mimo, że z boku jest chodnik (szara kostka) szli stroną dla rowerów. A ja nie miałem zamiaru im ustąpić, babsko się tak przestraszyło, że odskakiwało na męża na skraj drogi. Może teraz już tam nie wlezą? Nie mam zamiaru się nimi przejmować skoro idą w taki sposób. W zasadzie trudno mówić o nie wiedzy. Są znaki pionowe, poziome. Jak dalej nie dociera to trudno. I tak kończy się ta kolejna piękna historia - a wraz z nią kolejna przejechana trasa. Jednak dzisiaj jakoś dziwnie mi się jechało. Mam wrażenie, że jest trochę luźno - na nie dawno wymienianym suporcie: ZS: naprawa Aurelii. Trzeba będzie to poprawić i to koniecznie!...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)