Trasa cykliczna o nazwie: "fajna trasa", może istotnie była fajna ale tylko raz.. Gdy pierwszy raz ją robiłem. Jej kolejne odmiany, nie dość, że są dla mnie coraz bardziej męczące - nie są to łatwe kilometry do przejechania i niestety mocno ograniczone czasowo, tą trasę mogę robić co najwyżej w okresie zimowym, późno jesiennym i wczesną wiosną gdy nie męczą, nie dręczą żadne komary i inne latające cholerstwo. A z drugiej strony w zimę to też trudne warunki do jazdy. Po deszczowych dniach, a te były ostatnio - warunki na trasie są ciężkie a miejscami naprawdę ciężkie wręcz hardcorowe. A to nie wszystko co sprawia, że ta trasa przestaje być fajna. Nieustanne niszczenie tutejszych terenów, drzew, lasów. Wszystkiego dosłownie. I to w imię czego?! Niczym nieuzasadnionej chciwości, materializmu? Temat wielokrotnie się powtarza, jestem już tym tak zmęczony, że powoli nie mam już sił z tym walczyć. Temat drzew tylko w tym wciąż trwającym 2021 r., poruszałem już włącznie z dzisiejszą trasą aż: 24 razy. Dla porównania przez cały 2020 r., poruszałem ten temat aż: 65 razy. W czym jednak tkwi problem? Ano w tym, że to jest dopiero 66 trasa w tym roku. W całym 2020 r. tych tras było: 220. Co to będzie dalej.. Przeraża mnie to coraz bardziej. Przeraża mnie skala zniszczeń, ciągnie się przy wszystkich lasach w okolicy Golczewa, Sosnowic, Świeszewa, i pozostałych miejscowości, które odwiedzam w ramach cyklicznej trasy: "Fajna trasa", no może fajna ale robi się "nie fajna". Wystarczy spojrzeć na przykład mojej ostatniej trasy w ramach tego cyklu: Fajna trasa z 25.11.2020 r.. Jak wiele się zmieniło.. Oczywiście na gorsze..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 811
Trasa nr [łączna]: 892
Trasa nr [na blogu]: 806
W tym tygodniu: 5
W tym miesiacu: 7
W tym roku: 66
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 883 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 797 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 10093 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 10146 km
Maksymalna prędkość: 33.3 km/h
Przejechałem: 53.22 km
Przejechałem [msc]: 347.02 km
Przebieg roweru [rok]: 2150.58 km
Przebieg roweru [suma]: 34161.94 km
Przejechalem w 2021: 2150.58 km
Podroż dookoła świata (2021) 5.3765 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 85.4048 [%] km
Czas jazdy: 03:46:57 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2163:27:57 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1940:01:49 h
Czas Jazdy Suma (2021): 139:28:09 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 22:51:26 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:15:55 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:06:47 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:32 h
Średnia: 14.13 km/h
Dzisiejsza bardzo ciężka i jednak nie fajna trasa była drugim dniem testu mojej nowej zabawki, która bardziej cieszyła mnie nim ją kupiłem. Mimo, że to nowoczesny sprzęt (rok 2016), to jednak mocno się na nim zawiodłem. Spodziewałem się o wiele lepszej jakości i możliwości wynikających z zoomu optycznego 50x. A tym czasem nie wiele z niego wynika. Aparat ma problemy z ostrością. Nie robi ładnych, wyraźnych zdjęć z większej odległości a powinien - przynajmniej tego się spodziewałem po optyce. W niektórych zastosowaniach faktycznie radzi sobie lepiej niż telefon, ale niestety nie wszędzie. Więc już mnie tak mocno on nie cieszy jak przed jego zakupem. Więcej o tym aparacie i pierwszych testach pisałem po dłużącej się, bardzo wymagającej i ciężkiej trasie przejechanej we wczorajszym dniu: Szczecińskie wojaże. Późno wróciłem z trasy sporo się namęczyłem. Ale jednak nie mogłem zrezygnować z dzisiejszego dnia - fajnej pogody było 2x cieplej niż wczoraj! Maksymalne temp. dochodziły do +18℃. Więc mimo wyraźnego zmęczenia i spadku formy w trakcie trasy pojechałem. Na początku nie było to tak mocno odczuwalne, ale już po nieco ponad 20 km jak jechałem za samymi Sosownicami co kawałek wkurwiając się na to co zrobili chciwi ludzie (przed Sosnownicami też się biorą za wyżynanie lasu -.-), dopadł mnie widoczny spadek formy i sił. Po prostu muszę z dzień no może z dwa odpocząć od jeżdżenia bo ile można.. Terenowa jazda była dość męcząca.. Jednak się nie poddaję i walczę dalej, o każdy kilometr. Niosą mnie nieustające nadzieje, marzenia o tym, że wkrótce będzie X Rajd Dookoła Zalewu Szczecińskiego, przeniesiony.... Na 08-09.05. To wcale nie jest daleki termin. Dla mnie dość kontrowersyjny, jak tak wcześnie w roku mieć taką formę aby podołać takim wyzwaniom. Przez zimę sporo się traci i co z tego, że jeżdżę regularnie i w ogóle. Jeżdżę ile mogę, skoro względem jebanych Gryfusów i tak nic nie jestem wstanie osiągnąć. I tak jest zawsze i wszędzie. Czymkolwiek bym się nie zajął, nie przekroczę pewnego progu. Utknę w nim i zawsze będę taki beznadziejny. No ale z drugiej strony po zrobieniu ok. 3k km w roku, nie jestem wstanie robić Zalewu. Nie pewna pogoda (bo to dopiero Maj), i strasznie długa trasa (ok. 270 km), w zróżnicowanym terenie. Mnie wczorajsza + dzisiejsza jazda pozbawia sił i nadziei na kolejne kilometry. A gdzie robić taki Zalew.. Ja na takowy fakt się wybrałem ale mając przejechane ponad 7k km w roku.. I tak było ciężko.. To nie wiem. Może w grupie też będzie inaczej niż samemu, ale najbardziej obawiam się tego pierwszego dnia - 160 km. A tak w ogóle to obawiam się czegoś jeszcze, że przez tego pierdolonego wirusa, jebaną plandemię znowu odwołają rajd i znowu będą próbowali przełożyć go na jakiś absurdalny, durny termin jak Październik... Albo co gorsza dopiero na przyszły rok. Więc ten X Rajd to nie wiem czy się w ogóle odbędzie.. A tym czasem odbywała się moja próba. Niełatwe szlaki Fajnej Trasy, zmienna pogoda, wiatr, i natura.. Jakoś to szło choć pod końcem (Gardomino - Wanierowo - i dalej prosto na Płoty) było już naprawdę ciężko. Wypaczony z sił dojechałem.. Jestem jednak pełni nadziei na rychły powrót wiosny a wraz z nią na zmierzenie się z coraz dłuższymi trasami. Jeśli chodzi o porównanie roku 2020 a 2021 r. wydawało mi się, że obecny ze względu na pogodę jest gorszy. No ale niekoniecznie. Porównanie kilometrów i ilości tras wyglądają podobnie..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)