Trasa z dnia dzisiejszego była zaplanowanym kilka dni temu "prawie" spontanicznym wyjazdem. W zasadzie wynika z potrzeby chwili. Ze względu na sytuację jaka miała miejsce w zeszłym roku rowerowym, utraciłem parę zdjęć z tras w sposób nie odwracalny. W tym między innymi zdjęcia z odwiedzenia dworku rodziny von Neste w Dargosławiu. Ze względu jednak na znaczenie tego miejsca postanowiłem tu wrócić. Zaplanowałem sobie to na dzisiaj choć nie jest to zbyt trafiony pomysł. Od wczoraj bierze mnie coś migrena, nie czuję się za dobrze. Zresztą w poprzednie dni też się tak czułem raz lepiej raz gorzej. Teraz znowu gorzej. Dzisiaj co do zasady również. Jednak nie chciałem odpuszczać trasie. I ruszyć. Spróbować i ruszyć. Niestety trasa wypadała z tym skurwysynem BB. Już od początku mnie wkurwiał. Miałem nadzieję, że jak zawsze odpierdoli i nie pojedzie. A pomyślałem o tym aby go zabrać, po to aby go zniszczyć po drodze. I zostawić w ramach zemsty za dzień: 147 UltraBike 2021: porażka. Jednak nie wiele brakowało aby plany zemsty przeciwko mnie się obróciły. W końcu nie czułem się za dobrze. Brała mnie migrena, ciśnienie. Nawet nie zdążyłem zjeść obiadu dzisiaj. I wyruszyłem w trasę. A co tam nie? Najwyżej się nie uda. Tak sobie pomyślałem przed wyjazdem. W końcu podejmując próbę tudzież walkę staję się zwycięzcą. Nie decyduje o tym rezultat trasy tylko samo podjęcie próby. A, że trochę mi zdrowie nie dopisuje... To już nie moja wina. Nie mniej się udało. No ale zniszczyć tego skurwysyna nie. Nie chce mieć z takimi kurwa nic wspólnego. To nikt normalny. I żadne dobre towarzystwo do jeżdżenia. Już chrzanić jego i to co robi. Najważniejsze, że jakoś się udało dojechać a bóle głowy ustąpiły w trakcie jazdy. Więc mogłem spokojnie pojechać, i znów odwiedzić ten dworek, w którym byłem rok temu: Dargosław: Pałac von Neste. Dobrze, że pojechałem bo nie wiadomo czy w kolejnych latach by się udało. Jego oględziny z zewnątrz nie wskazują na to, że jest coś nie tak. A jednak od środka nie wygląda to już za dobrze. Jest w coraz gorszym stanie, co za parę lat spowoduje sytuację, że będzie jedynie można podziwiać mury z zewnątrz. To co jest w środku nie będzie już dostępne. A czy mury runą? Nie sądzę, że nastąpi to tak szybko czy naturalnie. Mury raczej zostaną czego przykładem są pozostałości pałacu w Wicimicach: Wicimice: Pałac von Osten. Odwiedzałem go również w 2021 ale chyba nie rowerem. Bo nie znalazłem tego pod tagiem "urbex". Ale kojarzę, że tam byłem. Możliwe, że nawet z tym anty sportowcem MM. Ale w jakich to było okolicznościach to na tę chwilę nie pamiętam.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1022
Trasa nr [łączna]: 1102
Trasa nr [na blogu]: 1016
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 1
W tym roku: 60
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1091 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1005 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 11 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 6511.58 km
Stan Licznika Końcowy: 6575.16 km
Stan Licznika Końcowy2*: 6575.53 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 19128 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 19192 km
Maksymalna prędkość: 41.7 km/h
Przejechałem: 63.58 km
Przejechałem [msc]: 63.58 km
Przebieg roweru [rok]: 2020.44 km
Przebieg roweru [suma]: 43274.75 km
Przejechalem w 2022: 2020.44 km
Podroż dookoła świata (2022) 5.0511 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 108.1869 [%] km
Czas jazdy: 03:46:37 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2729:06:51 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2505:40:43 h
Czas Jazdy Suma (2022): 134:46:32 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 03:46:37 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:46:37 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:14:47 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:27:06 h
Średnia: 16.88 km/h
Dzisiejszy wyjazd zapewnił mi poznanie kilku nowych dróg i chyba tyle jest z tych korzyści. Rośnie nie chęć do jeżdżenia co z niektórymi jak np. takim typem jak BB. Kurwa wielki katolik, co niedzielę do kościółka a wszystko o okolicznych burdelach (pod Pniewami) jest takie miejsce wie. Jak mnie ten typ wkurwia. I te jego podejście. Co uważa się za lepszego bo ma zdrowie i tudzież predyspozycje do sportów? Wciąż pomimo tego, że mija prawie rok czasu pamiętam sytuację z przejazdu trasy 147 Ultra Biku. Gdyby nie migrena chociaż tamtego dnia a już nie mówię, że w poprzednich mnie wykończyła to pewnie walczyłbym dalej i dłużej. I kto wie czy nie dałbym sobie rady z tym wyzwaniem. No ale co było to było. Miałem ciche plany spróbować w tym roku tego wyzwania ale raczej zrezygnuję. Nie czuję się na tę chwilę na siłach tyle jechać. Na dzisiejszym wyjeździe w zasadzie skupiałem się tylko na tym aby dojechać do Dargosławia, porobić nowe zdjęcia z jego odwiedzin. Oczywiście ten typ BB nie wlazł tam ze mną. Kawałek był a potem się wrócił. I tylko poganiał aby szybciej szybciej. Dla niego to co, strata czasu? A przecież umawiając się na trasę mówiłem, że jadę w konkretnym celu. A skoro nie chce zwiedzać to już jego sprawa. W dupie typa mam. Już mnie na początku trasy wkurwił tym co robi. Te nieuzasadnione pretensje, że z odległości ok. 300 metrów go nie widzę. Na początku a nie napisał, że ma inne plany napisałem, że pojedziemy drogą DW112 do Skrzydłowa i odbijemy na DW105 do Brojc. Więc idąc tym tokiem myślenia zjechałem w dół ul. Matejki i stanąłem tuż przed ul. Słowackiego. A ten chuj dzwoni, że on koło sklepu stoi i mnie widział. No chuj to wracam do dawnego sklepu spożywczego na moim osiedlu, który już dawno upadł bo stał się jedynie miejscem uczęszczanym przez lokalnych alkoholików bez żadnych perspektyw na życie. Ale dalej kurwy nie widzę. To on się kurwa pulta, że on mnie widzi. Stoi wzdłuż ul. Jagielonów (DW109) i ja mam go kurwa widzieć? ok. 300 metrów.... + zakręt. A gdyby było mało to tam jest jedno kierunkowa. Jak mam tu jechać? Jak już tak robił to czemu nie podjechał pod osiedle do mnie? I już początek trasy był jaki był. Skoro już tak odwalił to pojechaliśmy przez Gryfice. A tyle mojego, że go pociągnąłem prawie pod Dargosław bez postoi. Widziałem jak się męczy... A nic by mnie tak nie cieszyło jak to, że chuj nie dałby rady pojechać dalej. I tak wzdłuż pięknie żółto-zielonej drodze na Gryfice, potem już mniej pięknej ale też urokliwej trasie na Brojce trwała nasza trasa. I tutaj zaczęły się już nowe drogi dla mnie. Droga z Brojc na Trzebiatów. Tym fragmentem na Dargosław jeszcze nie jechałem :) I nie był w sumie fajny. Wyjeżdżaliśmy tam w Mołstowie. Stąd już drogę znam z mojej pierwszej jazdy na Dargosław. Nie jest fajna ;) Nie dość, że dziurawa to górka, z górki. I tak sobie jakoś dojechaliśmy. W sumie zmieściłem się w ok. 30 min obchodząc cały pałac w Dargosławiu. Porobiłem zdjęcia itd. I droga powrotna przez nowe dla mnie strony - miejscowość Strzykocin. To był wymysł BB więc był dość zjebany. Bo droga przez Strzykocin i za nim do Brojc to jakaś tragedia jest. Jak nie te cholerne kamienie co pamiętają II WŚ... To rozjechany piach po poboczu. I ani tak ani tak nie dało się jechać -.- Tylko męczarnia przez parę kilometrów. Ani nie przyspieszysz ani nic. Więc lepiej jechać asfaltem nawet na około bo to będzie szybciej i wygodniej niż takim skrótem. Ale niestety będę musiał tu wrócić. Gdybym jechał sam to bym to sprawdził. Ale z tym chujem nie mam jak. W tym Strzykocinie za jednym z zakładów to był chyba tartak, coś zobaczyłem. Jakiś budynek. Może dworek? Sprawdzę to... :) A tym czasem powrót. Z Brojc na Natolewice a potem po DW112 do domu. Jak ja dawno nie jechałem tą szutrówką tutaj... To lata minęły już! Ostatni raz byłem tu: Po północnej stronie Na tej trasie - w 2017 ! Od tego wydarzenia minęło aż: 898 tras (z dzisiejszą byłoby 899), które przekładają się na: 35 672 km... (bez dzisiejszej trasy oczywiście) A tak już kończąc ten wpis. Gdyby BB zachował się tak jak się spodziewałem czyli byłby nie słowny i nie konsekwentny to przyjechałbym do Brojc samochodem dzisiaj. Po obiedzie oczywiście. I pozwiedzał okolice... Jest tu tyle dróg do poznania! Te kolonie Brojc, te inne miejscowości. Kiedy ja to wszystko pozwiedzam? Chyba mi życia nie starczy. A gdzie tak swoją drogą realizacja planów i tras z poprzednich lat? A trochę tego mam. Tylko nie mam niestety formalnej listy więc pewnie o części planów nawet nie pamiętam. Jednakże w każdym roku jakieś plany na trasy czy wyjazdy miałem. A nie każdy udało się zrealizować jak np: Wpuszczony w Maliniec. A tego jest przecież znacznie więcej. Tylko brak listy tych niezrealizowanych tras , raczej uniemożliwi powrotu do planów jakie kiedyś miałem...A zresztą, życia mi nie starczy na te wszystkie trasy, które chciałbym odbyć. Trasy, które pozwoliłyby mi przejechać możliwie każdą drogą choćby w całej Polsce. To chyba nie będzie możliwe. Tyle byłoby tych dróg, tyle miejsc do zwiedzania. A ja tak naprawdę nawet dróg w najbliższych swoich stronach nie zdołałem tak dobrze poznać. A co dopiero myśleć perspektywicznie o Polsce czy czymś więcej. Zakończę dzisiejszy wpis słowami: jebać BB. Tak mnie wkurwia skurwiel, z tą faszystowską mordą. Pod Dargosławiem coś tam pierdolił o kościołach, chodzeniu do kościoła (katolik wielki). A gdy wyjechaliśmy z Natolewic na DW112 to rozgadał się o tutejszym burdelu. Nawet coś sugerował, że "postawiłby mi tam wizytę". I już taki obcykany wie gdzie się tam wchodzi, co i jak... No ciekawe skąd to wie... Nie chcę mieć z takim kimś nic wspólnego. Oczywiście w tym porąbanym świecie to ja jestem ten zły... No ale co poradzić... Może pocieszać będzie mnie jedynie to, że dużo mi życia nie zostało i nie będę musiał się męczyć z tym światem i z tymi ludźmi, którzy go wypełniają.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)