03.11.2019
Jazda nr: 494

Tagi: zs |

Trasa z dnia dzisiejszego jest spontanicznym wyjazdem, na sam koniec dzisiejszego długo ciągnącego się i męczącego dnia! Dzisiaj byłem dwukrotnie w Szczecinie samochodem, zrobiłem dzisiaj 300 km samochodem, mimo nie sprzyjającej pogody i takiego życia w biegu, nie chcąc, wróciłem na Szczecin po aby jutro iść już do pracy. W ostatnich dniach do pracy nie chodziłem, rozchorowało mi się :( I miałem kilka dni wolnych, ale to były dni wolne od pracy i co gorsza od roweru również! Wynikiem czego nie jeździłem od kilku dni, gdyż moja ostatnia trasa odbyła się w środę: Trasa "20-stka": prace na DW109. Minione dni z absencją rowerową odebrały mi chłodną, ale za to ładną pogodę. Bywało słonecznie i fajnie. I dni były ciut dłuższe. Dzisiaj już te dni takie krótkie. W moją trasę całkiem niespodziewanie postanowiłem pojechać, a zachęciła mnie do tego poprawa pogody. W drodze do Szczecina lało i to miejscami tak, że świata nie było widać. A w Szczecinie zaczęło się przejaśniać, na parę minut przed godziną 15 pojawiło się słoneczko, które zakorzeniło we mnie myśl, a może się przejadę! I faktycznie, już po godzinie 15 gdy dojechałem pod internat, zaniosłem rzeczy, zostawiłem tylko rower - przebrałem się, i poszedłem się przejechać. Co prawda słoneczka już nie było, ściemniło się, ale co najważniejsze - nie padało, a ja się z lekka przejechałem w tą deszczową aurę, jaka rozpoczęła się wraz z dniem 02.11. Nie zapowiada się zbyt fajna pogoda jak na tą zaawansowaną jesień.. A to w połączeniu z krótszymi dniami, może się odbyć na moich rowerowych wojażach, o czym już wspominałem między innymi na trasie: ZS: Sklep Dino z 21.10.2019 r. i Moja Narnia z 27.10.2019 wspominam o tym problemie w kontekście zbyt długiego okresu pracy (bo pracując do godziny 15:30) będzie się mieć z tego życia coraz to coraz mniej z każdym dniem, nie mówiąc już, że z każdym tygodniem.. który pozostaje do końca, tego kończącego się roku..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2019 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 497

  • Trasa nr [łączna]: 580
  • Trasa nr [na blogu]: 494
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 1
  • W tym roku: 153

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 571 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 485 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 1663.82 km
  • Stan Licznika Końcowy: 1675.96 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 1681.23 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 13936 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 13948 km

  • Maksymalna prędkość: 26.8 km/h

  • Przejechałem: 12.14 km
  • Przejechałem [msc]: 12.14 km
  • Przebieg roweru [rok]: 4669.64 km
  • Przebieg roweru [suma]: 21817.63 km

  • Przejechalem w 2019: 4669.64 km
  • Podroż dookoła świata (2019) 11.6741 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 54.5441 [%] km

  • Czas jazdy: 00:51:32 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1371:08:48 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1147:42:40 h
  • Czas Jazdy Suma (2019): 291:25:34 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 00:51:32 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 00:51:32 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:54:17 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:18:33 h

  • Średnia: 14.28 km/h
Dzisiejsza trasa jak już wspominałem była pewnym spontanicznym wyjazdem. Pogoda nie ta, dni nie te, coraz krótsze coraz smutniejsze.. Ja po paru dniach spokoju, gdzie zacząłem się przyzwyczajać do spokoju życia w małym mieście, nagle powracam w ten harmider związany z wielkim mieście wraz ze wszystkimi problemami z jakimi się on wiąże.. Moje postanowienia wcieliłem w życie w tą niedługą trasę, na której końcu zawiódł mnie główny licznik Thorn, niespodziewanie się wyłączając tuż przed końcem trasy. Prawdopodobnie straciłem z licznika kilkaset metrów trasy.. Ale już kurwa mam dość tych poprawek ciągłych dla licznika.. Może by tak nie było jeśli bym nie stawał. A zatrzymałem się na chwilę aby nagrać bandytę, który elektrycznym skuterem zapierdalał po drodze rowerowej (obok jest chodnik) na ul. Taczaka! Dzisiejszy wyjazd dedykuję nieudanemu wyjazdowi z jeszcze październikowych ciepłych i co by nie mówić dłuższych dni. A mianowicie trasie: ZS: Nieudane wojaże. Pojechałem bowiem na Krzekowo, odwiedziłem ul. Szafera, odwiedziłem także pobliskie tutejsze blokowiska, po których się trochę pokręciłem. Nawet nie udawałem, że wiem co robię. W tych wielkich blokowiskach, i zwodniczych uliczkach tak się zakręciłem, że po chwili nie wiedziałem gdzie jadę i gdzie jestem. Mimo wszystko wojaż był fajnym przeżyciem.. Choć nie długi, ale fajny. Wyruszyłem właśnie po godzinie 15. A już po godzinie 16 zaczęło się wyraźnie ściemniać. Gdy zjechałem z wojażu, to już noc zapadała.. No nie może się robić tak szybko ciemno, bo nie będę wstanie w ogóle po pracy się nigdzie przejechać, czy nawet za widnego wrócić w te odległe, i mało dostępne strony zamieszkania na cholernym Pogodnie, tuż pod cholernym Krzekowem.. na tej cholernej ul. Łukasińskiego. Mieszkałem już w Szczecinie w kilku lokalizacjach, ale co by nie mówić ta jest najgorsza z możliwych.. Daleko, mało dostępne miejsce.. I będzie mi po pracy ciężko nawet tutaj wrócić za dnia.. Ten problem sięgnie mnie już za kilka tygodni, pod koniec 2019 r.. Wtedy będzie się robić tak szybko ciemno, że będę wstanie po pracy (kończąc o 15:30) a wyjeżdżając zwykle ok. 15:40 z pod KWP Szczecin, dojechać do Łukasińskiego Aurelią przed zmrokiem.. Nie mówiąc już o dojeździe autobusem. Hah. Dzisiejsza trasa choć krótka, można powiedzieć, że była fajna i potrzebna. Potrzebuję takiej odskoczni. Potrzebuję się przejechać. A, że przy okazji wykorzystałem to, że pogoda się poprawiła to tylko same plusy. A, że przy okazji nagrałem bandytę który jechał skuterem elektrycznym po drodze rowerowej, to kolejne plusy. Jedynym minusem jest to, że gdy wyjechałem z ul. Witkiewicza na ul. Taczaka, gdzie napotkałem tego bandytę, zatrzymałem się. A nie miałem osłoniętego workiem licznika Thorn. Z powodu dużej wilgotności powietrza licznik się wyłączył. Myślałem, że tylko nie widać wskazań ale nie. Wyłączył się całkowicie i nie nabił mi ostatnich metrów do internatu - około: 900 metrów. Będę musiał, choć mi się już nie chce z tym wiecznie walczyć, wprowadzić kolejne korekty do wskazań licznika.. Na sam koniec wspomnę jeszcze o jednej ważnej kwestii, związanej z dzisiejszą trasą. Na dzisiejszym wyjeździe pokonałem psychologiczną i fizyczną granicę 8 000 km na jednym napędzie rowerowym! Prawdziwy sukces, który zdarza mi się po raz pierwszy!

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa03listopada2019zdj1.jpgtrasa03listopada2019zdj2.jpg


Mapa przebiegu trasy :)