Trasa z dnia dzisiejszego jest tym czym żyłem w ostatnich dniach. Premierą mojej książki: "Pewne przygody, pewnego lata", w której wracam w stronę Pustarów (w gm. Dygowo) i przepięknej okolicy Kołobrzegu, odwiedzonej ponad 2 lata temu: Kołobrzeg - Ustronie Morskie. Ta trasa, późniejszy sen. I 2 lata później mam już gotową opowieść, nad którą zacząłem prace od dnia 02.12.2020 r. Trochę zeszło gdzieś z 1,5 roku. Książkę skończyłem pisać w Maju 2022 r. Potem wszelkie formalności, w tym do druku. I w końcu jest! Premiera również. Z małym gronem odbiorców. Wśród nich zabrakło mi jednak kilku ważnych - obecnie to JS, a z dawniejszych znajomych: MM i WG czy MK. No ale ważne, że chociaż był KW i GŻ. W pewnym momencie mijającego tygodnia - obawiałem się nawet, że nikt tu nie przyjedzie. Tak się potwierdziło, że JS nie ma i nie będzie jej dziś ze mną. I tak jakoś traciłem już w to wiarę. Nikogo ze szkoły też nie było, chociaż kilka osób zaprosiłem. Nie, żebym liczył na to, że ktoś przyjedzie no ale tak po prostu... Może wypadało? A może mogłem to wcześniej ogłosić. A też tak nie byłem pewny kiedy to zrobię. Jeszcze w ten weekend jakoś pogoda pasuje. Chociaż dzisiaj nie było słonecznie, słońce się okazjonalnie pojawiało to poza porankiem nie padało. I było znośnie. Sama impreza w kameralnym gronie również się udała a to najważniejsze. Dzisiejsze spotkanie było podobne do premiery II części Krainy Snów: Iglice: "Kraina Snów", co odbywało się w Iglicach. Jednak mogę powiedzieć, że tu i tu było dobrze :) Fajnie się tak czasem niezależnie spotkać i miło spędzić czas. Wiadomo w nieco szerszym gronie bliższych znajomych byłoby ciekawiej - jednak cieszmy się tym co jest!
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1122
Trasa nr [łączna]: 1202
Trasa nr [na blogu]: 1116
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 8
W tym roku: 160
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1190 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1104 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 10856.3 km
Stan Licznika Końcowy: 10893.59 km
Stan Licznika Końcowy2*: 10887.43 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 23470 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 23508 km
Maksymalna prędkość: 40.1 km/h
Przejechałem: 37.29 km
Przejechałem [msc]: 274.53 km
Przebieg roweru [rok]: 6338.86 km
Przebieg roweru [suma]: 47593.17 km
Przejechalem w 2022: 6338.86 km
Podroż dookoła świata (2022) 15.8472 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 118.9829 [%] km
Czas jazdy: 02:37:46 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3011:26:20 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2788:00:12 h
Czas Jazdy Suma (2022): 417:06:01 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 17:43:02 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:12:53 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:36:25 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:29:05 h
Średnia: 14.25 km/h
Dzisiejsza trasa to nie tylko premiera książki, w tym pewnym miejscu, w którym dzieje się jego historia. To także fajne spotkanie, a do tego nieświadomie wplecione zwiedzanie nowych dróg. Jakoś nigdy nie byłem wstanie ogarnąć Kołobrzegu. Mimo, że bywałem tu często. Powinienem znać to miasto. To jednak nigdy nie wiem jak jechać i zawsze jadę źle. Dziś było oczywiście nie inaczej, kolegów których odebrałem z dworca PKP w Kołobrzegu, poprowadziłem na około przez całe miasto, po to aby wyjechać w Zieleniewie, na drogę DW102, i z niej odbijać na DW162 w stronę Świdwina. Tak jest najwygodniej pojechać do Ząbrowa, w którym odbijamy na Pustary. Te wyjątkowe miejsce jest przy dorzeczu Parsęty. Jest tu naprawdę wyjątkowo i malowniczo. Dzisiejsza aura pogodowa, ta mgła dopasowała. Dodawała takiego efektu tajemniczości dla tutejszego miejsca. Kilka fajnych fotek, i mile spędzony czas. Zapas czasu na ostatni odjazdowy pociąg (punkt 18, z Dworca Głównego PKP) był. A więc można było pokusić się o dalszą drogę powrotną przez Czernin. Efekt końcowy jest taki sam, wyjazd na DW163 (w stronę Białogardu - Wałcza). I wracamy do rozkopanego od strony wschodu miasta. Gdzie tworzony jest spory park przemysłowy (Centrum Handlowe "Karuzela"). Na tę chwilę jest tu LeroyMerlin. Całkiem zajebiście usytuowany. Tak w dole. Przez jego budowę przebudowano nieudolnie część ul. Krzywoustego. Do tego przez drogę S6 (obwodnica miasta) dodano tu niepotrzebne ronda. I jest teraz no gorzej niż tragicznie... Dlatego nie lubię jeździć tą drogą. Czasem jednak trzeba. A teraz cel naszej podróży koordynował się wokół plaży. Najpierw zjechaliśmy przy uzdrowiskach na rowerową drogę R10, a potem pojechaliśmy do Kołobrzeskiego Mola. Tu miałem poczekać na zachód słońca. Ten jednak dziś nie nastąpił. Nie ma jednak tego złego jak to mówią, bo między mną, Aurelią nawiązała się pewna wyjątkowa więź, z pewnym postawnej postury samcem mewy. Często przysiadywał przy nas, KW, GŻ, i Aurelią oczywiście. No ale skoro przymila się do Aurelii to do mnie również powinien prawda? ;) Po godzinie 17 sytuacja była jasna, że mimo iż trochę się słońce rozświetliło, ciemne mgły przegoniło było to za mało słońce przebiło się przez te chmury. I słusznie postanowiłem wrócić z kolegami do dworca PKP. W końcu tam zostawiłem samochód. Gdy byliśmy już pod dworcem a do zachodu zostało parę minut - chmury przysłoniły już wszystko. No cóż, nie każdego dnia będzie nam dane podziwiać wschody i zachody słońca. Może innym razem. W końcu na te atrakcje nie trzeba długo czekać, więc będzie łatwiej na nie natrafiać - dla przykładu zachód słońca dzisiaj w Kołobrzegu następował o godzinie 18:00 zaś w moich rodzinnych Płotach: 18:02. Coraz krótsze te dni... No cóż, dodam na koniec, że było naprawdę fajnie i chętnie bym to powtórzył! :)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)