Trasa z dnia dzisiejszego w odróżnieniu od wczorajszej przynosi pogorszenie pogody. Jest dalej "niby" ciepło ale tak naprawdę nie jest ciepło. Już od rana chmurzy się i pojawia słońce i tak na przemian... A najgorszy to wiatr, jego podmuchy dzisiaj osiągają porywy od 30 do nawet 40 km/h. To nie jest mały letni wiaterek. Już od rana odnoszę wrażenie, w którym się utwierdzam, że to jest pogoda jakby na jesień a nie na czerwiec... Więc mamy powiew jesieni w czerwcowe długie dni? ... Nie oszukując się, w minionych dniach: Trasa Makowice-Słudwia:
- "zimne lato" i Trasa "20-stka" z 06.06 - odnosiłem wrażenie, że tej pogodzie bliżej do jesieni (taki koniec czerwca...?) niż dopiero nadchodzącego lata. Temp. <20℃ w czerwcu? Zimne noce i poranki. I ten wiatr...? Kto to widział. Miało być ocieplenie klimatu. A tym czasem są burze, silne deszcze. W moich regionach taka przelotna burza z deszczem przeszła wczorajszego po południa. W kilka minut z temp. +19℃ zrobiło się +14℃... I dzisiaj nie jest wcale przyjemniej. Walczyłem z sobą w ogóle o to aby pojechać i zmierzyć się z trasą. A jeśli już jadę... To może krócej? Nie dałem się jednak zwieść tym kuszącym myślom. I ruszyłem wcale w nie łatwą trasę. Nie raz o tym wspominałem a bez dzisiejszej trasy miałem na to 97 okazji, z dzisiejszą 98 okazji, że trasa 50-tka wcale nie jest taka łatwa. Ma w sobie to coś, że przyjeżdża się po niej takim zmęczonym. Zawsze traktuję te zmęczenie jednak pozytywnie. Daje siłę i nadzieję na kolejne wyjazdy, które dopiero nastąpią... A tak swoją drogą... To już bliżej 100 opisanych ba blogu tras 50-tek! Dzisiejsza jest 98-mą trasą 50-tką. Wiele wskazuje na to, że jeszcze w trwającym 2024 r. kolejna z cyklicznych tras doczeka się 100 wpisów na blogu: "100-tna trasa 20-stka". I to 100 nie łatwych wpisów o nie łatwych przygodach na tej nie łatwej i tudzież trudnej trasie... Dzisiaj to ta pogoda. I nieco większy ruch aut na drodze DW108. Jest niedziela, nie ma jeszcze sezonu wakacyjnego a przygotowanie do niego w postaci zmożonego ruchu aut trwa w najlepsze... Zresztą nie tylko samochodziarze szykują się do sezonu. Leśni rzeźnicy również swoje czynią aby tutejsze bogate w drzewostan lasy, nie pozostały takimi... Kolejne drzewa są ich ofiarami. A może ten widok tak w oczy się rzuca, że nie mogę przejechać obojętnie i wciąż wywołuje to takie oburzenie?...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1439
Trasa nr [łączna]: 1517
Trasa nr [na blogu]: 1431
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 5
W tym roku: 83
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1504 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1418 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 13 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 21794.6 km
Stan Licznika Końcowy: 21844.41 km
Stan Licznika Końcowy2*: 21706.61 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 202 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 252 km
Maksymalna prędkość: 36.4 km/h
Przejechałem: 49.81 km
Przejechałem [msc]: 251.77 km
Przebieg roweru [rok]: 2685.62 km
Przebieg roweru [suma]: 58544.2 km
Przejechalem w 2024: 2685.62 km
Podroż dookoła świata (2024) 6.714 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 146.3605 [%] km
Czas jazdy: 02:31:15 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3733:06:07 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3509:39:59 h
Czas Jazdy Suma (2024): 169:10:04 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 14:27:06 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:53:25 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:02:17 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:20 h
Średnia: 19.79 km/h
Dzisiejsza trasa prowadząca przez szlaki trasy 50-tki była trudnym wyzwaniem nie tylko z powodu pogody i tego wiatru, z którym na szczęście zmagałem się w "pierwszą stronę". Była trudniejsza także ze względu na wariant trasy. Nie często - z powodu swojej wygody - wybieram wariant jazdy przez Wierzchy i powrót przez Grabin. Częściej wybieram jazdę przez Grabin i powrót przez Wierzchy. Aby jednak nie powtarzać dalej tego schematu - już 4-rty raz z rzędu w tym roku (bo to moja 4-rta 50-tka) w tym roku - postanowiłem jechać przez Wierzchy. I tak było to dla mnie wygodniejsze bo wracając wracałem z wiatrem w plecy - a siłę i inspirację do zmagań na trasie brałem z zeszłorocznego nie łatwego doświadczenia: Piaski Wielkie: Dwór von Flemming. Dzisiaj najgorzej i najtrudniej pod wiatr było jechać jedynie do Truskolasu. To jest jedynie 9 km... Nie była to wielka tragedia. Jakoś dałem radę. Dalej nie szło już tak źle choć i tak jechało mi się ciężko. Trasa była znana i bez zmian aż do Sikorek. Gdzie nim jeszcze do nich dojechałem to myślałem o tej ruinie domu w Sikorkach. Pomyślałem sobie tak, że gdyby w grudniu 2024 r. czy w styczniu czy w lutym 2025 r. był śnieg... To tu wrócę. I zrobię ujęcia domu dronem! W końcu jeśli już raz mogłem się przebijać przez drogi pełne śniegu i lodu: "Leśny zawód":
- zimowe domku odwiedzenie. To i drugi raz dam radę. Pojawia się jednak pytanie czy będzie mi dane? Dzisiaj skupiałem się na jechaniu i aby dojechać... Więc nie stawałem i nie robiłem zdjęć ale tu wrócę. Przynajmniej postaram się wrócić do Sikorek jeszcze w czerwcu... Coś tu się działo - ktoś ogrodził teren domku pastuchem. Wywiesił kartkę, że ogrodzenie pod napięciem. Jeżdżę tu prawie 10 lat i jeszcze tak nie było... Co tu się odwala?! I czy to nie jest przypadkiem próba rozwalenia tego domu do końca i przejęcia działki na której stoi?! I być może kolejnej zimy ten dom nie dotrwa... Wkurzony gnałem dalej aby jak najdalej stąd i aby mi myśli przeszły na inne. A niestety nie przeszły na lepsze... Przeszły na kurwiozjum jakim jest sypanie kamieni na jezdni. Zaczęło się pod końcem drogi DW106 - pod końcem dla mnie czyli przy skrzyżowaniu z drogą DW108. Nawalili tych kamieni zarówno tutaj jak i na DW108 pod Unibórz... Zamiast naprawić te drogi normalnie jak trzeba to sypią te kamienie co kilka tygodni i wkurwiają ludzi. Pal licho jeśli robią to na w miarę uczęszczanych drogach. Jak DW106 czy DW108. A jak robią to na jakiś wypizdówkach po wsiach gdzie rzadko coś jeździ? Tutaj kilka dni i kamieni nie będzie. Trochę popada, trochę auta pojeżdżą i dziury i tak będą i tak. A jak chodzi o te dziury to sypie się droga od dojazdu do Uniborza po Truskolas. Oczywiście na fragmentach, które nie były naprawiane i chyba nie będą?... W zeszłym miesiącu trwały prace. I była nadzieja, że zrobią tą drogę chociaż do skrzyżowania z DW106: Wichry i wiatry na Trasie 50-tce. Ale chyba nie zrobią?... Prace się zakończyły przy odcinku który od Truskolasu był robiony w zeszłym roku. I nie są kontynuowane dalej. Więc czy wrócą. A może w przyszłym roku? A może wcale? Na tę chwilę nie wiadomo... Na końcowym odcinku trasy miałem i prościej i trudniej zależy o co chodzi. Prościej z jazdą. Wiatr w plecy i w zasadzie z prędkości 20-22 km/h nie schodziłem nawet pod wzniesienia. Miałem trudniej natomiast jeśli chodzi o akumulatorki do kamery. Okazało się i to jeszcze przed Uniborzem, że rozładował się powerbank Xiaomi Mi 2 (20 000 mAh). Mam przeznaczonego tylko pod ładowanie akumulatorów do kamery... Wiedziałem wczoraj, że ma 1 kreskę (25%) ale go nie ładowałem. I padł już przy pierwszej ładowanej baterii - czyli jeszcze wczoraj nie ładował... Wsadziłem prawie rozładowaną baterię w kamerę. I jazda, ta nie potrwała długo. Tuż za Uniborzem stawałem i zmieniałem te akumulatory. Na szczęście miałem jeszcze jakieś zapasowe i to naładowane! A jednocześnie zrobiłem taki myk... Nie wiem co to jest... :D To jakaś hybryda ładująca, że duży powerbank ROMOSS ładuje XIOMI MI 2, który ładuje akumulatorki do kamery. Taki jestem pomysłowy inżynier :D I tak dojeżdżałem do domu, prędko! Choć jeszcze był postój pod Truskolasem a potem już byle dojechać i byle dojechać. Nie mogłem jednak przestać myśleć o jeszcze jednej sprawie o której pomyślałem dojeżdżając do skrzyżowania z drogą DW108 jadąc po tej nieudolnie naprawianej drodze DW106. Tak sobie pomyślałem co będzie szybciej czy to, że zrobię 75 000 km z Aurelią i nie jako będę mógł uznawać się za experta rowerowego czy zostanie wykonana droga S6 na brakującym odcinku Sianów - Słupsk a potem Słupsk - Bożepole? Teoretycznie droga S6 na całych brakujących odcinkach miałaby być gotowa do 2025 r. A pewnie przedłuży się do 2026 r. Ta perspektywa tych 15 tyś km to też tak 2,5 - 3,0 lat. Ciekawe prawda? A skąd mi to przyszło na myśl i jak ja to powiązałem z chujowym naprawianiem dróg (poprzez sypanie kamieni) to nie pytajcie. Może lepiej nie wiedzieć jakimi torami przemieszczają się moje myśli? :) Skupmy się na tym, że dojechałem. I jak na taką pogodę i brak chęci do jazdy - a mimo braku chęci pojechałem. I to jeszcze zrobiłem trasę w ładnym czasie! Z dość ładną średnią - średnia ponad 19km/h to naprawdę ładnie. W końcu trasa 50-tka jest wymagająca. A ten wiatr, zimno jakie powoduje nie pomaga... Serio byłem zniechęcany do jazdy nim pojechałem widząc co się dzieje i jak jest nieprzyjemnie na dworze. A mimo to pojechałem. I dałem radę... :) I to jeszcze jak... dałem radę!
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)