Dzisiejsza trasa przebiega w już znanych stronach i znanymi drogami - gdzie byłem dokładnie 10 tras temu: Poznając Grzybowo 2. Gdyby jednak nie pewne nie przemyślane wydarzenie z ostatnich dni a dokładnie z poniedziałku - 16.09... to pewnie bym nie jechał dzisiaj na te Grzybowo. Po co miałbym tutaj jechać. I robić kolejny raz te drogi? Może wybrałbym się w inne miejsce. Korzystając z pięknej pogody... No ale nie. W moim zjebanym życiu zawsze musi być źle i zawsze musi się coś odjebać. Pewne problemy pozostały ze mną po dzisiejszy dzień. A to nie przeszkadza temu aby pojawiały się kolejne. Kurwa od 8 lat, prawie 9 robię tego bloga. Zapisuję dane z karty pamięci... Tak jak filmy i pliki GPS. I poza sporadycznymi przypadkami nie było z tym większych problemów aż do wspomnianego poniedziałku 16.09. Już na wieczór szykowałem się na planowany we wtorek (17.09) wyjazd -> Czaplinek: poszukując kamienie. Miałem na karcie zaledwie miejsca na ponad 2h nagrań. To mogłoby być za mało. I w sumie było za mało... Mogłem w sumie wziąć zapasową kartę niż podejmować teraz działania.... Nie wiem jak to się stało. Jak mogłem tak bardzo spierdolić swoje życie... I zrobić tak bezmyślną czynność. Ta wyszła na jaw dopiero po trasie 20-stce z środowego pięknego po południa: Trasa "20-stka": powitanie jesieni. Bardzo mnie to dobiło. Jeszcze bardziej w ziemię wbiło... I tak rżnę po dnie... To jeszcze to... Krążę wokół tematu aby nie mówić co się stało. A stała się rzecz bardzo nie przemyślana... Skopiowałem kurwa filmy z karty, i potem usunąłem całą zawartość karty. Tak kurwa! Dosłownie tylko kurwa filmy! Wlazłem w folder z filmami i tylko je zabezpieczyłem. To, że w ogolę kurwa coś zabezpieczyłem to jest jakiś sukces. Od kurwa ponad 8 lat i prawie 9.. robię to regularnie... kurwa... robię to regularnie... Od kurwa stycznia 2016 r. kurwa... Jak to możliwe, że mogłem tak bezmyślnie się zachować?! Bywało w moim życiu różnie ale jeszcze nigdy aż tak nie spierdoliłem życia... Nie aż tak... Pozbyłem się fajnych śladów z kilku fajnych tras. W tym z wyjątkowej i niepowtarzalnej: 10 lat Aurelii!. Z wyjazdu na Niemcy: Rügen: Nationalpark Jasmund. I tych kilku wyjazdów koło domu. Pewnie w innych okolicznościach jakbym jeździł więcej to potrzeba opróżnienia karty byłaby szybsza i może nie zachowałbym się w ten sposób. Gdybym szybciej się wziął za wpisy... Czy robił je regularnie też nie byłoby większego problemu. A tak niestety... Oczywiście jeszcze w środę (18.09) podjąłem próbę ich odzyskania... Dałem sobie z tym spokój w piątek (20.09). Zdając sobie sprawę, że to na nic. Musiałbym mieć ogromne szczęście aby się udało. To jest sporo małych plików, które chuj wie jak będą teraz rozrzucone po karcie... Spory nadpis danych... Cały wyjazd na Czaplinek: Czaplinek: poszukując kamienie i zaraz następnego dnia trasa 20-stka: Trasa "20-stka": powitanie jesieni. Pliki video mają sporą pojemność... Zabrały pustą przestrzeń. I zabrały z sobą już na zawsze te cholerne pliki... Z prób odzyskania mógłbym odzyskać usunięte pliki video i inne śmieci. A akurat to co potrzebuję jest nie do odzyskania. Męczyłem ta kartę 2 dni. Skanowałem różnymi programami na różne sposoby. Co mogłem zrobić to zrobiłem. Tych plików po prostu nie ma. Zostały nadpisane przez nowe informacje. I są już po prostu nie do odzyskania. Gdybym zaraz po formacie się pokapował w tym co robię albo w Czaplinku na początku trasy coś by mnie naszło, że coś jest nie tak... To jeszcze szłoby naprawić swój błąd. A już po tych trasach było na to za późno. Trzeba by było mieć ogromne szczęście aby się udało odzyskać te ważne dla mnie pliki w takich okolicznościach. A ja przecież do tych co mają szczęście w życiu nie należę. Nie mam szczęścia wręcz przeciwnie. Spotyka mnie tylko to co złe. Nic mi nie idzie... :( A teraz to. A kolejne dni ze względu na sytuację osobistą jeszcze bardziej mnie zdołowały... Nie wiem jak ja znalazłem w sobie tyle sił aby dziś pojechać na te cholerne Grzybowo. I odzyskać chociaż część utraconych przejechanych już dróg... Skupiłem się tylko na drogach dojazdowych. Nie chciałem już jeździć po Grzybowie. Przyjadę jeszcze. Jeszcze raz przyjadę na miejski Grzybowski wojaż. I skupię się wtedy na pozostałych nie odwiedzonych tutaj drogach wg. stanu po trasie: Poznając Grzybowo. To co się odjebało no cóż... Po prostu potraktowałem tą kamerę jakbym zgrywał z drona filmy i zdjęcia... Tam tylko jeden folder. Do tej pory przez te ponad 8 lat kopiowałem całą kartę wsadzoną do kamery. CAŁĄ... ze wszystkimi folderami, usuwając te niepotrzebne i pozostawiając folder z plikami GPS i Video. Jak bardzo musiałem mieć zjebane myślenie w tym tygodniu aby tak zrobić to nie wiem. No ale tak się stało. Nie odstanie się... Kolejna porażka w moim życiu...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1498
Trasa nr [łączna]: 1576
Trasa nr [na blogu]: 1490
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 10
W tym roku: 142
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1562 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1476 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 23894.8 km
Stan Licznika Końcowy: 23928.38 km
Stan Licznika Końcowy2*: 23778.36 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 2305 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 2339 km
Maksymalna prędkość: 29 km/h
Przejechałem: 33.58 km
Przejechałem [msc]: 286.8 km
Przebieg roweru [rok]: 4769.56 km
Przebieg roweru [suma]: 60628.14 km
Przejechalem w 2024: 4769.56 km
Podroż dookoła świata (2024) 11.9239 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 151.5704 [%] km
Czas jazdy: 02:03:38 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3863:08:02 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3639:41:54 h
Czas Jazdy Suma (2024): 299:11:59 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 18:29:13 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:50:55 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:06:25 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:47 h
Średnia: 16.38 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego naprawia problem, który pojawił się z początkiem tygodnia i który szerzej opisuję w pierwszym akapicie dzisiejszego wpisu. Nie będę do tego wracał. Bez sensu. Odwaliło się bardzo mocno i niefajnie... A ja zamiast iść do przodu to będę wracał do tego co robiłem aby pozostał po tym jakiś ślad.. Zależy mi aby poznać jak najwięcej dróg czy miejsc w naszym województwie. Pewnie w całej Polsce nie byłoby to możliwe bo i na województwo wydaje się to bardzo duże przedsięwzięcie. W końcu tych dróg jest tyle... Tych miejsc tyle jest do poznania... I mimo, że sporo poznałem to tyle nie odkryłem. I nie wiem czy mi życia starczy aby poznać lepiej województwo w którym mieszkam... Wróciłem do Grzybowa. Aby zrobić tutaj pewne drogi a dokładnie fragment trasy przez Nowogardek na Drzonowo i ze Starego Dworka przez Kostrzyno do Kołobrzegu. Brakujące fragmenty... A aby je zrobić i nie cofać się po drogach... To robiłem takie pętelki. Zaczynałem trasę w Grzybowie skąd udałem się na Stary Borek, swoją drogą fajne strony. Jednak nie cieszyły mnie dzisiaj tak mocno. Wciąż jestem mocno dobity, smutny... Dołuje mnie życie i każdy dzień. Dobre wspomnienia są takie smutne... I tak toczy się ta farsa zwana życiem... Z Starego Borka na Nowogardek. Cały czas pod wiatr. Dzisiaj było ciepło - ponad 20℃ ale tak wiało... Ciężko się jechało ale nie myślałem o niczym innym jak tylko o tym aby przejechać te drogi i wracać... I tak przyjechałem do Nowogardku skąd wracałem po kamiennych płytach do Drzonowa i dalej do Sarbi - gdzie już byłem.. W lepszych okolicznościach. I mniejszym smutku niż dzisiejszy... Z Sarbi wracałem na Rogozinę i z niej prosto do Kołobrzegu i to dosłownie... Z trasą nie chciałem wiązać emocjonalnych uczuć. Jestem tu tylko dlatego, że brakuje mi śladów. I tego się trzymam... Smucę się ale się trzymam... Wkrótce ale w mojej perspektywie nie było to takie szybkie... W końcu dojeżdżam do Kołobrzegu. A z niego kieruję się ul. Grzybowską do Grzybowa. Dojeżdżam do auta. Pakuje się z Aurelią i odjeżdżam... Bez większych emocji. A może jedynie okłamuję siebie, że takich nie miałem? Ciężko powiedzieć. Zawsze jakieś emocje się ma... Choć wolałbym nie mieć żadnych... :( To takie dobijające... Trasa minęła. Szybko. Samotnie. Co mi daje powrót do domu? Pewnie nic. Jedynie znowu okłamuję się, że jak wrócę szybciej to siądę do komputera i będę bloga robił. No na pewno. Pewnie będę ryczał po kontach jak to robię w ostatnich dniach... Bardzo mocno liczył na to, że się pewna osoba odezwie, na co tak bardzo liczę. I, że może w końcu będzie jak dawniej, w końcu będzie lepiej?... :(
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)